Reklama

Wiadomości

Trudno jest dobrze pomagać

O Caritas Archidiecezji Wrocławskiej i potrzebie pomocy najuboższym z ks. Adamem Dereniem, wieloletnim dyrektorem Caritas wrocławskiej i Caritas ogólnopolskiej, rozmawia Paweł Trawka

Niedziela wrocławska 47/2014, str. 7

[ TEMATY ]

Caritas

Paweł Trawka

Ks. Adam Dereń

PAWEŁ TRAWKA: – Zaczął Ksiądz pełnić posługę w Caritas Archidiecezji Wrocławskiej w roku 1997. W styczniu otrzymuje ksiądz nominację, zapoznaje się z Caritas, a już w lipcu Dolny Śląsk dotyka powódź tysiąclecia. Czy ten krótki okres pozwolił wystarczająco przygotować się do udzielenia pomocy powodzianom?

KS. ADAM DEREŃ: – Słusznie Pan zauważył, że to bardzo krótki okres i tak naprawdę on nie pozwolił mi się zapoznać z Caritas, ponieważ w tym samym czasie brałem udział w przygotowaniu Kongresu Eucharystycznego. Powódź była ogromnym zaskoczeniem, tam nie można było mówić o żadnym przygotowaniu. W momencie, kiedy powódź dotknęła Wrocław, w naszym biurze pracowały dwie osoby. Biuro mieściło się jeszcze na pl. Katedralnym. Nie moglibyśmy przejąć i nawet przekazać pomocy, która przychodziła, gdyby nie wolontariat, który tak naprawdę wywodził się z Kongresu Eucharystycznego. Byli to tłumacze, kierowcy, ludzie zaangażowani do obsługi gości kongresowych. W zaledwie kilka dni po zakończeniu Kongresu, mając listę tych osób, z powrotem zaprosiłem ich do współpracy.
Powódź to było doświadczenie naszej wiary, naszego zaangażowania w chrześcijaństwo i podzielenia się tym, co posiadamy. Wywołała niesamowitą reakcję solidarności, dzielenia się z ludźmi. Tak naprawdę można powiedzieć, że ta działalność charytatywna wrocławskiej Caritas, zaczęła się poważnie rozwijać w roku 1997, od czasu powodzi tysiąclecia.

– W sprawozdaniu po zakończeniu akcji pomocy powodzianom napisał Ksiądz, że bardzo trudno jest dobrze pomagać. Dlaczego?

– Ponieważ często to pomaganie jest związane ze sferą emocjonalną. Chcemy pomagać, bo zostaliśmy dotknięci, poruszeni sytuacją materialną danej osoby, danej rodziny. Chcielibyśmy szybko przekazać pomoc i zobaczyć, że ta pomoc służy temu człowiekowi, pomaga mu stanąć na nogi, pomaga mu odnaleźć się, zaangażować się, żeby zmienić swoją rzeczywistość, swoje życie. Ale to jest szalenie trudne.

– Jakie jest najpiękniejsze dzieło Caritas, w tworzeniu którego brał Ksiądz udział?

– Takich dzieł powstawało wiele, ale myślę, że najważniejszym zadaniem było dożywianie dzieci. Odbywało się ono przy świetlicach, w szkołach. Mam takie osobiste doświadczenie, kiedy jednego razu po otwarciu jadłodajni na Słowiańskiej poszedłem zobaczyć, czy posiłki zostały wydane. Po wydaniu posiłków zawsze dzieci miały tam zajęcia świetlicowe. Obserwowałem dwójkę rodzeństwa, które nabrało sobie zupy na jeden talerz, zjadło ją, podeszło po drugą i trzecią, i czwartą dokładkę. Kiedy zobaczyłem, że jedzą już czwarty talerz zupy, podszedłem do tych dzieci i spytałem, czy im to nie zaszkodzi, bo inne dzieci zjadły jeden talerz i bułkę i wydawało się, że są syte. I w tym momencie usłyszałem odpowiedź starszej dziewczynki, może siedmioletniej, która powiedziała: Proszę księdza, bo musimy się najeść na sobotę i na niedzielę. To był szok, że robi się tak dużo, a ci, którzy zasługują na tę pomoc tak naprawdę nie mogą z niej skorzystać. I to dało mi do myślenia, że trzeba większego zaangażowania na rzecz tych najmniejszych osób, bezbronnych, potrzebujących pomocy nie tylko w dni powszednie, ale właśnie w soboty i niedziele.

– Jak Ksiądz przenosi doświadczenie posługi w Caritas archidiecezjalnej i Caritas Polska na pracę proboszcza wrocławskiej parafii?

– To uskrzydla do tego, by wspierać działalność charytatywną na poziomie parafii. Wspierać te grupy Caritas, które świadczą konkretną pomoc materialną dla potrzebujących, te grupy, które po części mają w swoim charyzmacie pomaganie potrzebującym. Staram się zachęcać i umożliwiać pole do działania, bo wiem, że zostanie to pomnożone. Wielu proboszczów wtedy, kiedy byłem zaangażowany w Caritas diecezjalnej i próbowałem tworzyć parafialne zespoły Caritas, bało się, że jak Caritas przyjdzie, to dochody parafii spadną, że będą przekazywane w inną stronę. A potem ci, którzy się przekonali, przełamali i założyli parafialne zespoły Caritas, sami mówili, że to wszystko zostało pomnożone, że parafia miała większy dochód, była lepsza opieka. Ludzie zaczęli się cieszyć tym, że mogą konkretnie pomagać, konkretnie angażować się na rzecz potrzebujących. Dlatego ja osobiście zachęcam, żeby w każdej parafii powstał taki zespół, bo praca charytatywna jest jak najbardziej dla osób świeckich. Oni nie będą odprawiać Mszy św., nie będą sprawować sakramentów świętych, ale osoby świeckie mogą się pięknie zaangażować w działalność charytatywną przez zdolności, które posiadają, poprzez środki materialne, poprzez kontakty z innymi ludźmi.

2014-11-20 09:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Caritas Libanu na pierwszej linii pomocy w Bejrucie

2020-08-06 15:27

[ TEMATY ]

Liban

Caritas

PAP/EPA/Thibault Camus / POOL

Kościoły, klasztory, domy zakonne i katolickie szkoły otworzyły swe podwoje dla ofiar eksplozji w Bejrucie. Szacuje się, że co najmniej 300 tys. osób jest bez dachu nad głową. „Nawet w czasie wojny domowej to miasto nie doświadczyło tak apokaliptycznej katastrofy. Pilnie potrzebujemy pomocy” – alarmuje szef libańskiej Caritas.

Ks. Michel Abboud wyznaje, że w chwili eksplozji pomyślał, że wybuchła kolejna wojna. Mimo że biuro organizacji dosięgła fala uderzeniowa od razu zaczął mobilizować wolontariuszy. „Na chwilę obecną 120 młodych ludzi non stop przygotowuje paczki z żywnością i potrzebnymi lekami” – mówi Radiu Watykańskiemu szef libańskiej Caritas.

„Caritas od pierwszych chwil zmobilizowała się i zaczęła nieść pomoc. W tej chwili rozprowadzamy głównie żywność i lekarstwa. Jesteśmy przy boku ludzi, którzy stracili bliskich, czy też domy. Działa grupa psychologów, która niesie im wsparcie. Pamiętajmy, że ten cios przyszedł w bardzo trudnym czasie ogromnego kryzysu gospodarczego i pandemii. Sytuacja jest naprawdę przerażająca – podkreśla ks. Abboud. – Potrzebujemy pomocy. Prosimy przede wszystkim o żywność i lekarstwa. Potrzebujemy, ubrań, a także mleka dla dzieci. Potrzebujemy materacy dla ludzi, którzy schronili się w szkołach i klasztorach, które otworzyły swoje podwoje dla wszystkich potrzebujących. Naprawdę potrzebujemy waszej pomocy. Nawet najmniejszy grosz pozwoli nam wspólnie dokonać wielkich rzeczy”.

Z pomocą Libańczykom ruszyła natychmiast Caritas Internationalis oraz krajowe oddziały tej największej kościelnej organizacji humanitarnej na świecie. Caritas Polska przeznaczyła pierwsze 100 tys. złotych na przeciwdziałanie skutkom wybuchu i zorganizowała dodatkową zbiórkę funduszy, poprzez którą każdy będzie miał możliwość dołożenia swojej cegiełki do odbudowy Bejrutu.

Rita Rhayem z libańskiej Caritas wskazuje na szczególnie trudną sytuację bejruckich dzieci. Wiele z nich straciło bliskich, a co najmniej 100 tys. dach nad głową. „Już wcześniej sytuacja dzieci w stolicy była bardzo trudna. Szacujemy, że pół miliona nieletnich cierpiało chroniczny głód, teraz ten dramat się powiększy” – podkreśla Rhayem. Dodaje, że nigdy wcześniej Caritas Libanu nie stawiała czoła tak apokaliptycznej sytuacji.

CZYTAJ DALEJ

Znamy nowego administratora archidiecezji gdańskiej

2020-08-13 12:09

[ TEMATY ]

biskup

Bartkiewicz / Episkopat.pl

bp Jacek Jezierski

Dziś Ojciec Święty Franciszek mianował biskupa elbląskiego Jacka Jezierskiego administratorem apostolskim sede vacante archidiecezji gdańskiej. O decyzji Papieża poinformował dziś w południe Nuncjusz Apostolski w Polsce.

Funkcję tę bp Jacek Jezierski będzie pełnił do momentu mianowania przez Papieża nowego arcybiskupa metropolity gdańskiego. - Słowo administrator oznacza, że jego funkcja jest tymczasowa, a przymiotnik „apostolski” oznacza, ze władzę sprawuje w imieniu papieża i ma wszelkie uprawnienia biskupa diecezjalnego – wyjaśnia ks. Prof. Piotr Majer prawnik kościelny z uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie.

Przypominamy biogram bp. Jacka Jezierskiego:

Jacek Jezierski urodził się 23 grudnia 1949 r. w Olsztynie. W roku 1967 ukończył tamtejsze Liceum Ogólnokształcące im. K.I. Gałczyńskiego. W latach 1967-1974 studiował w Warmińskim Seminarium Duchownym Hosianum w Olsztynie. W roku 1968, wraz z innymi kolegami z roku, został powołany do odbycia dwuletniej zasadniczej służby wojskowej w Bartoszycach.

Święcenia kapłańskie przyjął w Olsztynie 16 czerwca 1974 r. w kościele parafialnym pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa [szafarz: bp Józef Drzazga]. Jako wikariusz pracował w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Malborku [1974-1976] oraz parafii św. Mikołaja w Elblągu [1977-78], gdzie prowadził również duszpasterstwo głuchych i niewidomych.

Jest teologiem dogmatykiem [doktorat w KUL], specjalizuje się w historii teologii i ekumenizmie. Opublikował wiele artykułów, wyjaśniając m.in. wiele kwestii teologicznych w perspektywie dialogu ekumenicznego. Jest znawcą osoby oraz myśli sługi Bożego kard. Stanisława Hozjusza – biskupa warmińskiego.

Wykładał teologię dogmatyczną w Warmińskim Instytucie Teologicznym Olsztynie [1983–1999], w Wydziale Teologii UWM w Olsztynie [1999–2013] oraz w Kolegium Teologicznym w Kaliningradzie [1993– 2003]. W latach 1998-1999 reprezentował archidiecezję warmińską, w Zespole MEN ds. utworzenia Uniwersytetu w Olsztynie.

19 lutego 1994 r. został ustanowiony przez papieża Jana Pawła II biskupem pomocniczym archidiecezji warmińskiej ze stolicą tytularną Liberalia [dzisiejsza Algieria]. Święcenia biskupie przyjął 5 marca 1994 we współkatedrze św. Jakuba Apsotoła w Olsztynie. Głównym konsekratorem był: kard. Józef Glemp - Prymas Polski, a współkonsekratorami: abp Edmund Piszcz - arcybiskup metropolita warmiński oraz abp Tadeusz Gocłowski - arcybiskup metropolita gdański. Swoją dewizę biskupią - "Veritas Christi Liberat" [Prawda Chrystusa wyzwala] - wybrał dla upamiętnienia encykliki Jana Pawła II "Veritatis splendor". Odstąpił od zwyczaju ustanowienia herbu biskupiego.

W 1992 r. został mianowany kanonikiem rzeczywistym Kapituły Warmińskiej we Fromborku, a w 1994 wybrany jej prepozytem. Z jego inicjatywy odbyły się poszukiwania szczątków doczesnych Mikołaja Kopernika w katedrze fromborskiej. W roku 2004 rozpoczęły się prace archeologiczne, kierowane przez prof. dr. hab. Jerzego Gąssowskiego. Znaleziono szczątki, które po przeprowadzeniu badań specjalistycznych zostały zidentyfikowane jako należące do Wielkiego Astronoma.

Dnia 10 maja 2014 papież Franciszek mianował bp. Jacka Jezierskiego biskupem diecezjalnym diecezji elbląskiej. Diecezję objął kanonicznie 28 maja 2014, zaś 8 czerwca 2014 odbył ingres do katedry św. Mikołaja w Elblągu. W Wielki Czwartek 24 marca 2016 r. ogłosił zwołanie historycznego, bo pierwszego synodu diecezji elbląskiej pod hasłem "Dojrzali w wierze i życiu". Synod został uroczyście otwarty i rozpoczęty w dn. 17 września 2016.

W ramach pracy w Konferencji Episkopatu Polski, bp Jezierski w 1995 r. objął funkcję przewodniczącego Komisji Charytatywnej, a w 1998 przewodniczącego Zespołu do Dialogu Ekumenicznego z Kościołem Polskokatolickim. Został ponadto delegatem KEP ds. Ekumenicznej Inicjatywy „Theobalt”.

Obecnie w ramach KEP jest przewodniczącym Zespołu ds. Dialogu ze Wspólnotą Kościelną Polskokatolicką, członkiem Rady ds. Ekumenizmu, Rady Ekonomicznej, Komisji Rewizyjnej Fundacji "Dzieło Nowego Tysiąclecia" oraz Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych, który przygotowywał Akt przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana [Łagiewniki 19 listopada 2016]. Ponad to jest także przewodniczącym Kapituły Promocja Godności Człowieka w ramach nagrody „Totus Tuus” Fundacji KEP „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

W swoich wypowiedziach bp Jezierski wiele uwagi poświęca sprawom formacji chrześcijańskiej i społecznym. Formację tę, zawsze rozumiał jako przygotowanie człowieka do dojrzałego i odpowiedzialnego uczestnictwa w życiu społecznym ojczyzny, miasta i regionu. Zna język niemiecki. Lubi poezję, zwłaszcza Czesława Miłosza i Marii Zientary-Malewskiej.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Gremza dla KAI: na Białorusi modlimy się o nawrócenie rządzących i zaprzestanie prześladowań

2020-08-13 14:14

[ TEMATY ]

Białoruś

PAP/EPA/Toms Kalnins

Modlimy się o nawrócenie naszych władz, o powstrzymanie przemocy i represji społecznych. O pojednanie. Tak, aby ludzie przestali żyć w ciągłym zastraszeniu, w panice, w bezsilności - mówi w rozmowie z KAI ks. Antoni Gremza, wicekanclerz grodzieńskiej kurii i duszpasterz młodzieży.

Dorota Abdelmoula (KAI): Jak wygląda sytuacja w Grodnie dziś, kilka dni po wyborach, kiedy coraz więcej mediów mówi o tym, że zamieszki na Białorusi się kończą?

Ks. Antoni Gremza: Żyjemy w strachu, w panice. Ludzie w większych miastach boją się nawet wyjść na ulicę, boją się iść wieczorem do kościołów, nawet do tych, położonych w centrum miasta. Wszystko dlatego, że wciąż mają miejsce łapanki, pobicia, aresztowania. Napadani są np. ludzie wychodzący z kościoła. Jednak ci najodważniejsi wciąż przychodzą na Msze, nabożeństwa i wieczorne adoracje. Modlimy się o nawrócenie naszych władz, o powstrzymanie przemocy i represji społecznych. O pojednanie. Tak, aby ludzie przestali żyć w ciągłym zastraszeniu, w panice, w bezsilności. Bo dziś naprawdę większość ludzi się wycofała i boi się wyjść wieczorem z domów.

KAI: Kto pada ofiarą tych represji?

Ks. A. G: Zarówno oddziały OMON-u, jak i wojskowi łapią cywili. Są też „przebierańcy”, funkcjonariusze bez mundurów. Dla nich „wrogiem” jest każdy, kto znajdzie się na ulicy, albo np. wychodzi z kościoła. Czasem trudno jest wytłumaczyć, że cywil, który spaceruje, idzie na Mszę czy do swoich zajęć nie ma wrogich zamiarów. Służby nie przyjmują żadnych argumentów.

Ostatnio zaatakowano np. ludzi, którzy wychodzili z Mszy w parafii katedralnej w centrum miasta. Musieli uciekać z powrotem do katedry. Potrzebna była interwencja księży, którzy wyszli przed kościół i prosili, by nie bito ludzi. Tłumaczyli, że to wierni, którzy byli na Mszy i chcą wrócić do domów.

KAI: Czy Kościół jest szczególnie atakowany?

Ks. A. G.: Nie, potencjalnym celem jest każdy. Każdy cywil jest wrogiem i zagrożeniem dla „systemu”. Może nawet do księży w sutannach na razie mają jeszcze jakiś dystans i ich nie biją, ani nie aresztują. Ale arogancja jest wszędzie, a służby są wyćwiczone w niszczeniu ludzi.

KAI: Czy przed wyborami rzeczywiście mieliście nadzieję, że wynik może być inny?

Ks. A. G.: Nadzieja pojawiła się wraz z pojawieniem się kandydatki opozycyjnej. Ludzie rzeczywiście uwierzyli, że zmiany są możliwe. Ale kiedy ogłoszono wstępne wyniki wyborów, stało się jasne, że to fikcja, że doszło do manipulacji głosami. Takie potraktowanie ludzi, nieliczenie się z nimi, wywołało ogromne oburzenie. Dziś, czyli w czwartek, zaczęły strajkować największe zakłady w Grodnie.

KAI: Na ile cała sytuacja jest dla Was zaskoczeniem, a w jakim stopniu domyślaliście się, że może dojść do takich zamieszek i represji?

Ks. A. G.: Ludzie od dawna nosili w sercach niezadowolenie, które teraz znalazło ujście w protestach. Te protesty są dziś bezlitośnie tłumione, aby zdusić każdy przejaw wolności. Owszem, wiele można było przewidzieć, ale teraz w ludziach wzrosła świadomość, że mają swoje prawa: do wolności, do obrony swojego głosu. I z tym prawem do wolności toczy się teraz walka.

KAI: Wprawdzie władze Polski szybko zareagowały i zaczęły się upominać na arenie międzynarodowej o poszanowanie praw Białorusinów, ale pojawiły się też zarzuty, że takie apele należało kierować jeszcze przed wyborami. Czy, patrząc z Księdza perspektywy, zareagowaliśmy zbyt późno?

Ks. A. G.: Nie jestem politykiem, więc trudno mi te działania polityczne oceniać. choć ten problem musi zostać rozwiązany wewnątrz. Naród sam musi się wyzwolić. Niemniej jednak głosy solidarności z zewnątrz i duchowe wsparcie są bardzo ważne, podobnie, jak świadomość że opinia publiczna jasno jest po stronie tych, którzy są krzywdzeni. Tym bardziej, że ludzie jednogłośnie domagają się dziś nowych wyborów, wolnych, demokratycznych i o to się modlą. A także o to, by rządzący zaczęli z nimi rozmawiać, zamiast ich prześladować.

KAI: Czy te strajki, protesty, postulaty mogą według Księdza przynieść jakieś owoce?

Ks. A. G.: Czas pokaże. Na razie agresja jest wielka, nie do opanowania. Modlimy się nie tylko o to, aby zaprzestano przemocy wobec obywateli, ale też aby oni nie odpowiadali agresją. O to apelowali z resztą ostatnio abp Kondrusiewicz i bp Budkiewicz z Witebska. Nie chcemy, żeby doszło do zemsty za zemstę. Ludzie się trzymają, ale nie wiadomo, na jak długo starczy im sił.

KAI: Abp Kondrusiewicz zaapelował w ostatnich dniach o utworzenie „okrągłego stołu” i pokojowych rozmów o przyszłości kraju – na ile, według Księdza, ta prośba może nakłonić władze Białorusi do zmiany prowadzonych działań?

Ks. A. G.: Trudno powiedzieć… trudno, żeby Kościół katolicki mógł być mediatorem w tych sprawach, nawet jeśli rządzący muszą się z nami liczyć. Bardziej Cerkiew Prawosławna, ale ta jest po stronie władz.

KAI: A jak wygląda dziś codzienne życie duszpasterskie w Kościele katolickim na Białorusi? Najpierw w cieniu pandemii, teraz – trwających zamieszek?

Ks. A. G.: Przede wszystkim, staramy się nieść pod strzechy nadzieję i pociechę, że miłość jest mocniejsza od nienawiści. Bo ludzie, jak mówiłem, są dziś przestraszeni i załamani. Wielkie poczucie odpowiedzialności za kraj jest też w młodych ludziach. To oni proszą nas księży o modlitwę. Na przykład wystąpili do biskupa z prośbą o codzienną adorację na terenie całej diecezji i rzeczywiście odważnie przychodzą, modlą się. Są wyczuleni na prawdę.

Tak więc Kościół żyje, modli się, choć wierni, którzy przychodzą, nie są tak liczni, jak przed pandemią. U nas kościoły nie zostały zamknięte z powodu koronawirusa. Wszyscy wierni, którzy czuli się zagrożeni do dziś mają możliwość skorzystania z dyspensy od niedzielnej Mszy św., ale ci odważni cały czas przychodzili i przychodzą. Zachowują dystans, noszą maseczki. Walczymy modlitwą i wszystkimi możliwymi środkami bezpieczeństwa.

Uczymy też naszych wiernych, że trzeba żyć w prawdzie. Przy okazji wyborów apelowaliśmy do członków komisji wyborczych, by nie fałszowali wyników, by prawidłowo liczyli głosy, przypominaliśmy, ze oszustwo jest grzechem ciężkim.

KAI: Co może dziś zrobić Kościół w Polsce i na świecie, by Wam pomóc, by nie przechodzić obojętnie?

Ks. A. G.: Na pewno na pierwszym etapie potrzebne są modlitwa i publiczne wsparcie poszkodowanych. Władza nie liczy się z wyrazami wsparcia, ale ważne, żeby wiedziała, ze opinia publiczna jest po stronie obywateli. Nasi mieszkańcy są bardzo solidarni i to rodzi wiele dobrych gestów. Sami starają się zbierać środki, by pomóc poszkodowanym, którzy potrzebują leczenia, ale też muszą spłacić ogromne mandaty, jakie otrzymali. Powstał specjalny fundusz, który obywatele sami próbują zasilać swoim wkładem. I to chyba tyle, na razie więcej nie da się zrobić.

KAI: Pamiętam spotkanie Rady Konferencji Biskupich Europy, które kilka lat temu odbyło się w Mińsku. Wydaje mi się, ze wówczas w zachodnich mediach nie wybrzmiały za bardzo rzeczywiste wyzwania Kościoła na Białorusi, ale raczej podkreślano atmosferę dobrej współpracy z rządzącymi i wzajemnej serdeczności…

Ks. A. G.: Rzeczywistość zewnętrzna bardzo różni się od układów wewnętrznych. Na pewno patrząc na tę zewnętrzną formę układy między państwem a Kościołem są dobre, ale Kościół nie może wpływać na kwestie społeczne, czy polityczne. Ma bardzo ograniczone prawo głosu. Mamy rozdział państwa od Kościoła, który sprawia, że nie mamy wpływu na sytuację, możemy wspierać naszych wiernych tylko duchowo i w ramach działalności duszpasterskiej wewnątrz kościelnych murów.

Trudno oderwać rzeczywistość Kościoła od państwa. Zmiany społeczne wpływają na Kościół, wymagają od nas odpowiedzi, niesienia wsparcia i nadziei wiernym, wychowywanie ich w duchu godności, aby o niej pamiętali i jej nie zatracali, nie rezygnowali z niej. Na razie jakoś się udaje.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję