Reklama

Wiara

Życie konsekrowane – zasiew Ducha

Zaczęło się w domu Łazarza, gdy Maria słuchała Jezusa, a Marta oddawała się obowiązkom służby i gościnności. Potem była Pascha, odejście i zmartwychwstanie. A gdy zabrakło Mistrza, wielu szło na pustynię, by tam Go szukać. On sam wskazał drogę. Chętnie przebywał na osobności, bo stamtąd najlepiej widać świat, gdy trwa się w komunii z Ojcem

Pustynią stały się wreszcie miejsca poświęcone, wybrane, wyłączone, przeznaczone dla odważnych, gotowych, by żyć w jedności Trójcy. Z tej przestrzeni, nakreślonej ewangelicznymi radami posłuszeństwa, czystości i ubóstwa, przenikniętej modlitwą, wcale nie jest daleko, by działać w świecie, umierać w nim i dla niego i żyć dla Królestwa. Tak jest po dziś dzień. Istotą życia zakonnego jest obecność Pana, który powołuje do szczególnej bliskości i przyjaźni.

Pełnia miłości

Czym jest życie zakonne? To trwała forma życia. Kształtowała się przez wieki, przyjęła za punkt wyjścia ewangeliczną doskonałość, która nie jest przelotną przygodą, życiem na próbę, tymczasowym lub trwałym schronieniem, ucieczką przed światem, zranionym uczuciem, lecz jest profesją, czyli zobowiązaniem, wyznaniem wiary, świadectwem. Oznacza odważne i radykalne przyjęcie obowiązków, ale też włączenie się w żywy organizm, jakim jest wspólnota Kościoła. Opiera się na podjęciu rad ewangelicznych, gdzie celem jest naśladowanie Chrystusa. Osoby konsekrowane realizują całkowite oddanie się umiłowanemu Bogu, a sensem jest pełnia miłości w służbie Królestwa Bożego. Siostra dyskretnie obecna modlitwą, brat zakonny ukryty za furtą w klasztornym ogrodzie, misjonarz werbista, uczony jezuita, dominikanin, franciszkanin – stają się czytelnym znakiem zapowiadającym niebieską chwałę.

Pisząc o wielości historycznych form życia konsekrowanego wzbudzanych mocą Ducha Świętego i nadal obecnych w tkance Kościoła, Jan Paweł II porównuje je do drzewa o wielu gałęziach, które tkwi korzeniami w Ewangelii i przynosi obfite owoce w każdej epoce życia Kościoła.

Reklama

Myśl tę podejmuje Franciszek, papież zakonnik, który zwracając się do osób konsekrowanych, przypomina słowa Jana Pawła II: „Powinniście nie tylko wspominać i opowiadać swoją chwalebną przeszłość, ale także budować nową, wielką historię! Wpatrujcie się w przyszłość, ku której kieruje was Duch, aby znów dokonać z wami wielkich dzieł”.

A zatem chodzi tu o spojrzenie na życie zakonne poprzez trzy płaszczyzny – historię, teraźniejszość i przyszłość, tak, by nadać spojrzeniu odpowiednią głębię i ostrość. Historia bez przyszłości byłaby tragiczna, teraźniejszość bez przeszłości byłaby jałowa, a przyszłość bez teraźniejszości byłaby przegrana.

Życie zakonne rodzi się na pustyni, tam pojawiają się pierwsi mnisi, pustelnicy, tam rodzą się pierwsze reguły, czyli wskazówki pozwalające zdefiniować, utrwalić i przekazać doświadczenie. Do najstarszych należy pochodząca z Egiptu reguła św. Pachomiusza z początków IV wieku, ważna jest późniejsza, dla Wschodu najcenniejsza, reguła św. Bazylego Wielkiego. Zachód ma swoje doświadczenia: szczególnie pamiętać należy regułę św. Augustyna z przełomu IV i V wieku czy św. Benedykta z VI wieku. Czy jednak coś, co powstało w zamierzchłych czasach, może zachować swą aktualność przez wieki? Doświadczenie życia zakonnego jest zasiewem ducha na Bożej niwie, odciska swe piętno na obliczu Kościoła, wpisuje się od zarania dziejów w kształt społeczeństwa, jego struktury społeczne, polityczne, współtworzy kulturę.

Wiara i kultura

Zakony wyciskają znamię Bożej obecności w historii każdego z nas. Ojcowie spowiednicy, siostry katechetki, pielęgniarki, misjonarki – wciąż spalają się na ołtarzu modlitwy i pracy, apostolatu i służby. Zakony kontemplacyjne, które towarzyszą dziejom naszych wspólnot, zapomniane powołania wpisane w historię rodzin – wszystko to przenika naszą świadomość, jest częścią naszej historii.

Papież Franciszek, przedstawiając cele trwającego Roku Życia Konsekrowanego, zachęcił najpierw do spojrzenia w przeszłość z wdzięcznością. Wyjaśnił, że chodzi o odkrycie na nowo drogi minionych pokoleń, aby zainspirować przyszłość, a jednocześnie dostrzec wezwanie do nawrócenia i wielbić Boga za otrzymane dary.

W Polsce pierwsza obecność zakonów łączy się z benedyktynami. Maksyma św. Benedykta: „Ora et labora” przyczyni się do zmiany biegu historii. Klasztory stają się ośrodkami kultury, nauki i wiedzy, nadającymi kształt i kierunki rodzącej się państwowości. Zakonnicy przynoszą nowe spojrzenie na świat, umiejętność wydajnej uprawy ziemi. U podstaw wiary jest jednak zasiew męczeństwa. Najpierw krew braci polskich z Międzyrzecza, z Benedyktem i Janem, potem przyjdą następni misjonarze pogan. Od czasów średniowiecza zakony służyć będą ubogim i pokrzywdzonym. Rozwinie się szpitalnictwo, opieka nad sierotami, wdowami, kalekimi. Zakony żebracze przyczynią się do rozwoju społecznego, zainspirują wielu możnych, oświecą umysły prostych. Nic dziwnego, że od początku przyciągać będą wiele wybitnych postaci, wydadzą też wielu świętych.

W okresie reformy katolickiej sprowadzeni przez kard. Hozjusza jezuici staną się nowym zaczynem, szerząc edukację, pogłębiając wiarę, pielęgnując zdrową pobożność. Owoce reformy nie każą na siebie czekać. Liczba charyzmatów będzie wzrastać. W oświeceniu swoją obecność zaznaczą pijarzy. Dołączy do nich cała plejada charyzmatów rozlanych w powstających zgromadzeniach męskich i żeńskich. Nawet w niewoli nie zabraknie ludzi wiary, jak o. Honorat Koźmiński – założyciel dwudziestu zgromadzeń pracujących w fabrykach, kształcących zagubioną młodzież, podejmujących wyzwania na miarę czasów. Jeśli historia ma uczyć nas wdzięczności, to patrząc na obecność zakonów w dziejach naszej ojczyzny, widzimy, jak bardzo powinniśmy dziękować.

O, drzewo – gdzie twoja zieleń?

Teraźniejszość jednak jest smutna. Dziś zaznacza się wyraźnie spadek powołań, zwłaszcza żeńskich, ubywa sióstr w parafiach, szkołach, szpitalach. Przez całe wieki liczba kandydatów była większa, niż można było przyjąć. Tak było jeszcze przed wojną, a prawdziwy urodzaj widzieliśmy do końca ubiegłego stulecia. Dziś zdaje się, że na misje jadą ostatni zapaleńcy, w miotle w konwencie gnieżdżą się pająki, pracować w kuchni przy garnkach nikt już nie ma ochoty. Specjałów klasztornych kuchni skosztujemy w niebie. Stare ambony, niegdyś w płomieniach, dziś próchnieją od wilgoci. Głoszenie kazań na miarę Piotra Skargi, uczniów Alfonsa Liguoriego, misji świętych, rekolekcji nie pociąga młodych wielbicieli Facebooka. Niegdyś tętniące życiem wspólnoty skurczyły się, a potężne klasztory oplatają zimne korytarze. Dziś są jak autostrady do nieba. Drzewo zakonne, z którego liście opadły, odsłoniło nagość i surowość kształtów. Owoców mniej niż zwykle, niektóre gałęzie suche i prawie martwe.

Czy zakony straciły swoje znaczenie? Kiedyś była to jedna z nielicznych dróg do świętości, która dawała nadzieję, wręcz gwarancję na niebo. Będąc zakonnikiem, można było zapisać się w dziejach reform, kształtować dzieje świata. Zakony cieszyły się uznaniem w społeczeństwie. Dziś mniej się o tym mówi i mniej pamięta. Dlatego też celem wyznaczonym przez Papieża jest przeżywanie teraźniejszości z pasją. Zachęca on do konfrontowania swego życia z Ewangelią, ożywienia jedynej miłości Jezusa, w której jest także możliwe umiłowanie osób powierzonych trosce zakonników.

Papież Franciszek wzywa, by nie ulegać pokusie liczb i wydajności, przepowiedniom „proroków nieszczęścia”, ale by osoby konsekrowane były „przebudzone i czujne”, by ufały Panu. Tej czujności trzeba też pasterzom i tym, którym dobro Kościoła prawdziwie leży na sercu. Czy jednak formy nie będą się zmieniać, czy te historyczne przetrwają próbę czasu, czy się ostoją? Trzeba wracać do pierwotnej gorliwości i rozpoznać w starych formach oryginalny zamysł Tego, który jest Głową mistycznego Ciała. Choć trudno dziś rozpoznać na horyzoncie nowego Benedykta, Franciszka, Ignacego, to i dziś wiele jest nowych wyzwań, na które Duch Święty znajdzie odpowiedź. Czekamy więc każdego dnia, w każdym miejscu i czasie jak Symeon z nadzieją, że Chrystus się pojawi i zagości w świątyni Pana, że przyjdzie do naszego domu jak do Marii, Marty i Łazarza, i doda odwagi, by zaufać i oddać życie. Trzeba więc modlić się, ufać i trwać.

Jeżeli życie konsekrowane jest drzewem, to trzeba nam kosztować jego owoców. Ktoś jednak musi je uprawiać w swym sercu, by rosło i wydało plon. Niech będzie nim życie Marty, Marii i Łazarza, nowe życie wydarte z grobu, nicości i śmierci, życie kontemplacji i służby, samotności i wspólnoty, radości i krzyża. Oby Pan, gdy będzie przechodził obok, znalazł na gałęziach domów i wspólnot dobry owoc poświęcenia i ofiary, owoc konsekracji nadający się do spożycia.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Obrona wiary i pomoc potrzebującym - dwa płuca Zakonu Maltańskiego

2020-01-20 16:30

[ TEMATY ]

zakony

Zakon Maltański

Materiały prasowe

- Szybkimi krokami zbliża się 100. rocznica Związku Polskich Kawalerów Maltańskich. Zakon Maltański, będącym dawnym zakonem rycerskim powstałym w Ziemi Świętej w XII stuleciu, dziś jest jedną z największych i najbardziej dynamicznych organizacji charytatywnych na świecie, a zarazem, podobnie jak Stolica Apostolska, odrębnym podmiotem prawa międzynarodowego. Członkowie Zakonu dzielą się na wiele Kategorii, a większość Kawalerów i Dam jest stanu świeckiego i posiada rodziny. O działalności i rytuałach Związku opowiadają w rozmowie z KAI: Jerzy Baehr – Prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich oraz Jacek Tarnowski – Prezes Fundacji Polskich Kawalerów Maltańskich w Warszawie „Pomoc Maltańska” i Wiceprezydent ZPKM.

KAI: Działalność Związku Polskich Kawalerów Maltańskich w okresie komunizmu była w Polsce zabroniona, Związek działał poza krajem. Kiedy nastąpiła reaktywacja i czym zajmowaliście się na początku?

JB: Choć obchodzimy stulecie, to trudno mówić o normalnym funkcjonowaniu Związku przez cały ten okres. Pamiętamy o latach reżimu komunistycznego, kiedy działalność i obecność ZPKM w Polsce była zabroniona, Związek istniał w praktyce tylko na emigracji i powrócił do kraju dopiero w latach 90-tych. Nasze dzieła, w tym pomoc charytatywna dla kraju, prowadzone były przez naszych członków na emigracji. Reaktywacja działalności w Polsce (1992) oparta była na kilkunastu osobach i ogólnym entuzjazmie, który wówczas panował w Polsce. Prezydentem był Władysław Tarnowski mieszkający na stałe w Paryżu. Pierwszą była Fundacją św. Jana Jerozolimskiego, która uruchomiła 25 lat temu Specjalistyczną Przychodnię Onkologiczną „Pomoc Maltańska” przy parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami w Poznaniu. Dalszy rozwój dzieł maltańskich w kraju umożliwiły m.in. środki ze sprzedaży naszego domu w Londynie. Ta niewielka organizacja pierwszą ważną próbę przeszła w czasie wielkiej powodzi w 1997 roku. Kontakty zagraniczne i wiarygodność osób pozwalała na błyskawiczne zorganizowanie samolotu pełnego lekarstw ze Stanów Zjednoczonych, które w Polsce trzeba było rozdysponować. Ogromne potrzeby lat 90-tych szybko pokazały, że potrzebujemy nowych członków i to sprawczych, aktywnych. Nie było to jednak łatwe. Wielu chce przypiąć prestiżowy znak, ale trzeba rozumieć, że jest to przede wszystkim zobowiązanie.

KAI: Jak członkowie związku rozumieją i realizują pierwszą część dewizy „tuitio fidei” (obrony wiary), odwiecznej zasady zakonu rycerskiego?

JB: Zakon Maltański, w tym Związek Polskich Kawalerów Maltańskich, oddycha równolegle dwoma płucami. Jedno to „tuitio fidei” (obrona wiary), a drugie „obsequium pauperum” (pomoc biednym, potrzebującym). Zagadnienia religijne, obrony wiary i formacji są kluczowe. Bez tego nasza działalność charytatywna byłaby pozbawiona korzeni, z których wyrastamy. Dlatego też przywiązujemy wagę do życia religijnego naszych Konfraterni, w tym comiesięcznych Mszy świętych i regularnych rekolekcji. Staramy się licznie uczestniczyć w corocznej pielgrzymce do Częstochowy, która odbywa się zawsze w trzecią sobotę maja. Wymiar religijny i formacyjny ma też doroczna międzynarodowa pielgrzymka do Lourdes wraz z zaproszonymi osobami niepełnosprawnymi.

Jest dla nas bardzo ważne, aby kandydaci do Zakonu byli osobami o właściwej formacji religijnej. W tym celu w okresie przygotowawczym spotykają się z doświadczonymi kapelanami pod kątem badania swojego powołania.

W dobie laicyzacji naszych obyczajów przywiązujemy wagę do świąt religijnych. W szczególności, obchodzimy, wraz z naszymi Panami Chorymi (niepełnosprawnymi, ubogimi), święta Bożego Narodzenia, które dla wielu innych stały się już po prostu świecką gwiazdką. W tym kontekście, w około 30 miastach realizujemy projekt Opłatka Maltańskiego, na który zapraszamy we współpracy z gminnymi ośrodkami pomocy społecznej osoby potrzebujące. W naszej wigilii świątecznej najczęściej bierze udział lokalny biskup, niekiedy kardynał oraz samorządowcy.

Staramy się aby głos naszych Kapelanów, w tym przesłania naszego Głównego Kapelana bp. Andrzeja F. Dziuby, był obecny nie tylko przy okazji rekolekcji, czy pielgrzymek, ale częściej dzięki naszemu periodykowi „Krzyż Maltański”.

KAI: Ilu członków liczy Związek Polskich Kawalerów Maltańskich? Czy i jak można zostać członkiem Zakonu Maltańskiego?

JB: Jacek Tarnowski: Aktualnie Związek liczy 153 osoby, z czego jedna trzecia żyje poza Polską działając w polskich konfraterniach w Londynie, czy USA. Promują na Zachodzie dobroczynną postawę Polaków, ale również realnie organizują środki finansowe, które my wykorzystujemy tu w Polsce. Do ZPKM, a w konsekwencji do Zakonu Maltańskiego, nie można się zapisać, można zostać zaproszonym a kandydat musi mieć cztery osoby wprowadzające, oczywiście należące do Związku. Kryteria są jasno określone – osoba musi być praktykującym katolikiem, powinna wykazać się działalnością charytatywną i chęcią pracy w naszej organizacji. Około dwóch lat trwa czas próby na wzór dawnych „karawan”, czyli staży dla młodych adeptów, które odbywali na wyspie Malta, gdzie zakon osiadł po 1530 roku. Każdą kandydaturę formalnie zatwierdza Rada Suwerenna w Rzymie. Wśród naszych członków są Damy Maltańskie i Kawalerowie, reprezentują różne profesje - są lekarzami, prawnikami, inżynierami, ekonomistami, a łączy nas to, że chcemy pomagać potrzebującymi i chcemy to robić z uwzględnieniem aspektów duchowych.

KAI: Czy wśród członków istnieje podział na kategorie?

JB: Tak, od wieków. Zgodnie z Konstytucją Zakonu Maltańskiego członkowie są podzieleni na trzy Klasy. Członkami Pierwszej Klasy są: Kawalerowie Sprawiedliwości lub Profesi oraz profesyjni Kapelani Konwentualni, którzy złożyli śluby „ubóstwa, czystości i posłuszeństwa dążącego do doskonałości zgodnie z Ewangelią”. Zgodnie z prawem kanonicznym są zakonnikami, ale nie są zobowiązani do życia we wspólnocie. Aktualnie w naszym Związku nie ma takiej osoby.

Członkowie Drugiej Klasy, na mocy przyrzeczenia posłuszeństwa, zobowiązują się żyć zgodnie z chrześcijańskimi zasadami i inspirującymi zasadami Zakonu. Są oni podzieleni na trzy kategorie:
– Kawalerowie i Damy Honoru i Dewocji w Posłuszeństwie
– Kawalerowie i Damy Łaski i Dewocji w Posłuszeństwie
– Kawalerowie i Damy Łaski Magistralnej w Posłuszeństwie

Trzecia Klasa, najliczniejsza, składa się ze świeckich członków, którzy nie składają ślubów zakonnych ani przyrzeczenia posłuszeństwa, ale żyją zgodnie z zasadami Kościoła i Zakonu. Są oni podzieleni na sześć kategorii:
– Kawalerowie i Damy Honoru i Dewocji
– Kapelani Konwentualni ad honorem
– Kawalerowie i Damy Łaski i Dewocji
– Kapelani Magistralni
– Kawalerowie i Damy Łaski Magistralnej
– Donaci (mężczyźni i kobiety) Dewocji

KAI: Czy członkowie płacą konkretne składki, czy obowiązują jakieś inne formy wsparcia Zakonu i jego dzieł?

JB: Podobnie jak w innych organizacjach płacimy roczne składki potrzebne do funkcjonowania Związku. W ciągu roku organizujemy zbiórki finansowe na różne cele i wielu naszych członków dokłada się wpłacając dowolne kwoty. Poza tym, każdy wedle możliwości jest zobowiązany do uczestniczenia w pracy na rzecz potrzebujących.

KAI: Na czym polegają śluby zakonne i ich ceremoniał, do czego zobowiązują, czy są czasowe czy definitywne?

JB: Większość członków Zakonu Maltańskiego, czyli Kawalerów i Dam, jest stanu świeckiego i posiada rodziny. Przyjęcie do Zakonu następuje podczas Mszy świętej, kiedy kandydat wypowiada słowa przyrzeczenia i deklarację posłuszeństwa lub śluby, w ramach których zobowiązują się do krzewienia wiary chrześcijańskiej, pracy nad własną duchowością zgodnie z nakazami Kościoła oraz pracy na rzecz potrzebujących. Kawalerowie Profesyjni składają śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa stając się braćmi zakonnymi podlegającymi prawu kanonicznemu Kościoła rzymsko-katolickiego. W każdym przypadku śluby są definitywne. Do Zakonu należą również osoby duchowne.

KAI: Czy są inne specjalne ceremoniały?

JB: Warto zachowywać tradycje. Uroczystości religijne Zakonu Maltańskiego odbywają się według ustalonego ceremoniału tak jak w innych zakonach katolickich. W zeszłym roku wydaliśmy Modlitewnik Maltański, który zawiera zarówno treści właściwe dla Kościoła Katolickiego, jak i szczególne dla Zakonu Maltańskiego i trzeba to postrzegać również w świetle ochrony historycznego dziedzictwa. Tradycyjnie uregulowana jest np. kolejność ustawienia osób w procesji - znaczenie mają Klasy i Kategorie przynależności oraz staż. Msze Święte kończy modlitwa zakonna. W trakcie uroczystości religijnych członkowie Zakonu zakładają stroje liturgiczne tzw. culle - czarne płaszcze z białymi wyłogami i białym wyszytym krzyżem na piersiach, Damy noszą peleryny - czarne okrycie z kapturem, czerwoną podszewką i wyszytym krzyżem. Do tego nakrycie głowy stanowi czarna mantylka.

Z racji tego, że Zakon jest suwerennym podmiotem prawa międzynarodowego, a jednocześnie zakonem rycerskim, to jego członkowie pełniący funkcje dyplomatyczne używają oficjalnych czerwono-czarnych mundurów.

KAI: W Polsce prowadzicie swoje dzieła przez kilka fundacji, jak wyglądają najważniejsze z nich i jaka jest skala waszej pomocy?

JB: Pięć fundacji to odwzorowanie najnowszej historii po roku 90-tym. Każde większe dzieło tworzone było w innym mieście przez inne osoby i w oparciu o inne środki finansowe. Ze względów praktycznych utworzone zostały lokalne fundacje.

Tzw. fundacja warszawska ma pod sobą największą ilość nowych projektów. Jednym z nich jest szpital - Centrum Pomocy pw. bł. Gerarda w Barczewie, który istnieje już 15 lat i dysponuje 77 łóżkami. Ośrodek wyspecjalizował się w opiece nad pacjentami w najcięższym stanie zdrowia, głównie w podeszłym wieku, w tym osobami w stanie wegetatywnym także wymagającymi przewlekłej wentylacji mechanicznej. Dom Pomocy Społecznej w Szyldaku przeznaczony dla osób dotkniętych chorobą układu nerwowego i gromadzi 100 podopiecznych w różnym stanie zdrowia. Głównym celem działalności DPS, oprócz zaspokajania codziennych potrzeb chorych jest prowadzenie szeroko rozumianej terapii zmierzającej do ich usamodzielnienia się i powrotu do normalnego życia. Tylko w tym roku trzech naszych pacjentów dokonało tego i aktualnie pracują z nami tworząc grupę ekspercką.

Fundacja w Poznaniu dysponuje przychodnią wielofunkcyjną - tzw. „Komandorią”, która wcześniej prowadziła specjalizację onkologiczną i wykonała ponad 87 tys. badań, w ogromnej większości bezpłatnie. W Krakowie na Woli Justowskiej centrum pomocy dzieciom z porażeniem mózgowym i ich rodzinom stało się jednym z lepszych ośrodków tego typu w Europie. To są dzieła, które prowadzą nasze lokalne struktury, a których funkcjonowanie wymaga ogromnej troski, w tym ciągłego znajdowania źródeł finansowania.

Dodatkowo mamy dużo projektów skierowanych na opiekę senioralną, wydawanie darmowych posiłków dla najuboższych i bezdomnych, organizujemy warsztaty terapeutyczne, czy też obozy dla niepełnosprawnej młodzieży, dla niektórych są to pierwsze wakacje w życiu połączone z nowoczesną terapią. Prowadzimy również akcję Opłatka Maltańskiego, czyli Wigilię Bożego Narodzenia dla osób samotnych i potrzebujących, która jest obecna w 30 miejscowościach i w ubiegłym roku dotarła do ponad 3 tysięcy osób.

W sumie Polski Związek Kawalerów Maltańskich opiekuje się 1602 osobami w sposób ciągły, a okazjonalnie udziela rocznie pomocy około 6 tysięcy osobom potrzebującym.

Bez zaangażowania i profesjonalizmu wolontariuszy oraz wsparcia sponsorów nie byłoby tego. Koordynujemy pracę ok. 1000 wolontariuszy, którzy poświęcają ok. 130 000 godzin rocznie na pracę wolontariacką. Ze względu na charakter działań jesteśmy świetnym partnerem dla firm chcących realizować misję CSR-ową (społeczna odpowiedzialność biznesu) - chętnych do współpracy serdecznie zapraszamy.

KAI: Z czego finansowane są Wasze projekty?

JB: Zakon Maltański w Polsce, rocznie, poprzez swoje fundacje zarządza strumieniem pomocy o wartości ok. 20 mln zł. Źródła finansowania są różne, szpital działa w oparciu o umowę NFZ, niektóre projekty realizują zadania samorządowe i w oparciu o ich budżety, natomiast tzw. „miękkie” projekty finansujemy ze środków pozyskiwanych od sponsorów i darczyńców. Znane są maltańskie koncerty charytatywne, aukcje i bale, nowością są akcje sportowo – charytatywne angażujące znane osoby i wybitnych sportowców. Pozycją pewną są wpłaty i darowizny samych członków Związku.

Zakon Maltański, ze względu na swoją powagę i wiarygodność, od stuleci był powiernikiem środków i gwarantem ich właściwego wykorzystania. Dbamy o to, by właściwie korzystać z tej pozycji. Chciałbym podkreślić, że członkowie Związku wykonują prace na rzecz fundacji nieodpłatnie i dla niektórych jest to często drugi (darmowy) etat.

KAI: Kto kieruje Związkiem Polskich kawalerów Maltańskich?

JB: Zarząd wybierany na pięcioletnią kadencję. Jako Prezydent Związku przewodniczę pracom zarządu, pierwszym zastępcą jest Jacek Tarnowski, drugim Maxymilian Bylicki, Kanclerzem Xawery Konarski, Szpitalnikiem Jan Rościszewski, a skarbnikiem Piotr Rozwadowski. W skład zarządu wchodzą również Marcin Świerad i Kazimierz Jeleński. Wszyscy mają poważne doświadczenie zawodowe i mogą być partnerami do współpracy z dowolną organizacją oraz międzynarodowymi strukturami Zakonu Maltańskiego.

KAI:A jak wyglądają władze całego Zakonu Maltańskiego?

JB: Rada Suwerenna pomaga Wielkiemu Mistrzowi w zarządzaniu Zakonem Maltańskm. Jest zwoływana przez Wielkiego Mistrza i spotyka się w siedzibie Zakonu Maltańskiego co najmniej sześć razy w roku oraz zawsze wtedy, gdy wymagają tego szczególne okoliczności. To międzynarodowy skład. Aktualnie, 80-tym Wielkim Mistrzem jest Włoch J.N.W. Fra’ Giacomo Dalla Torre del Tempio di Sanguinetto, Wielkim Komandorem jest Portugalczyk H.E. Fra’ Ruy Gonçalo do Valle Peixoto de Villas Boas, Wielkim Kanclerzem Niemiec J.E. Albrecht Freiherr von Boeselager, Wielkim Szpitalnikiem Francuz J.E. Dominique Prince de La Rochefoucauld-Montbel, Skarbnikiem przedstawiciel węgierskiej rodziny J.E. János Count Esterházy de Galántha. W skład rady wchodzi jeszcze sześciu członków. Z wyjątkiem Wielkiego Mistrza pozostali są wybierani na pięcioletnią kadencję przez Kapitułę Generalną. Centrala Zakonu znajduje się w Rzymie.

KAI: Zakon Maltański posiada także ambasadora w Warszawie.

JB: Tak jak w innych państwach, z którymi Zakon utrzymuje stosunki dyplomatyczne. Od wielu lat tę funkcję sprawuje J.E. Ambasador Vicenco Manno zżyty z Polską, rozumiejący nasze potrzeby. Jednak bieżącą aktywność realizują już związki narodowe, jak nasz.

Państwa, z którymi Zakon nawiązał stosunki dyplomatyczne, uznają Wielkiego Mistrza z jego prerogatywami, immunitetami i honorami zarezerwowanymi dla głów państw.

KAI:Jak wyglądają relacje i współpraca między związkami narodowymi ?

JB: Zakon Maltański dysponuje strukturą funkcjonującą w ponad 100 krajach na całym świecie, w tym jest 48 związków narodowych. W zależności od potrzeb ma miejsce współpraca pomiędzy władzami Zakonu a poszczególnymi związkami, a także pomiędzy samymi związkami. Przykładem jest wizyta Ojca Świętego, papieża Franciszka w Krakowie przy okazji Światowych Dni Młodzieży w 2016 roku, kiedy to polski związek koordynował współpracę 8 związków narodowych przy projekcie zabezpieczenia medycznego Światowych Dni Młodzieży. Koordynowaliśmy wtedy pracę 32 ambulansów i 165 ratowników medycznych zorganizowanych w wielojęzykowych grupach.

Mając świadomość jak ważna jest działalność związku narodowego w Libanie, inne związki, w tym polski, wspomagają maltańczyków w Libanie w skutecznym niesieniu pomocy uchodźcom z Syrii. Związek Polskich Kawalerów Maltańskich przelał na te cele dochód z jednego z koncertów charytatywnych, a we współpracy z jednym z samorządów przekazał też inną znaczącą kwotę. Związek brał również udział w projekcie Dar dla Aleppo, którego efektem było przekazanie dochodu z aukcji charytatywnej we Wrocławiu. Proszę zauważyć, że jest to najszybsza i najskuteczniejsza pomoc w miejscu konfliktu, czy tragedii, bez ponoszenia kosztu organizacji wyjazdu i samej pomocy na miejscu.

We współpracy z innymi związkami z Europy Środkowej, w tym roku w Polsce, odbył się międzynarodowy obóz Szkoła Liderów dla młodych wolontariuszy związanych z Zakonem Maltańskim. Dzięki takim spotkaniom przekazywana jest wiedza w zakresie najnowocześniejszych sposobów organizowania pomocy.

Prezydenci związków narodowych spotykają się regularnie a relacje między związkami są bardzo dobre. Regularnie też spotykają się Szpitalnicy poszczególnych związków, którzy omawiają zarówno zaangażowanie w konkretne projekty charytatywne, jak i wypracowują procedury współdziałania. Przykładów współdziałania między związkami można by mnożyć.

KAI:: Jak będą wyglądały obchody stulecia Związku ?

JB: Stulecie uczcimy w trzech miastach, gdzie głównym elementem będzie uroczysta Msza Święta, na którą wszystkich zapraszamy. Obchody zaczynamy w kwietniu w Poznaniu, w miejscu gdzie sto lat temu powstawał ZPKM. Wmurowane zostaną tablice pamiątkowe, które upamiętnią osoby, szczególnie zasłużone w ciągu ostatnich 100 lat dla Zakonu w Polsce. Na początku czerwca zaplanowaliśmy główne uroczystości w Warszawie. Na Zamku Królewskim odbędzie się sesja historyczno - naukowa, a wieczorem charytatywny koncert. Nad wszystkimi uroczystościami otrzymaliśmy narodowy patronat ze strony Prezydenta Rzeczypospolitej Pana Andrzeja Dudy, a także patronaty Kardynała Kazimierza Nycza, Ministra Zdrowia, Pana Profesora Łukasza Szumowskiego, Wielkiego Kanclerza Zakon Maltańskiego Albrehta von Besselagera oraz Wielkiego Szpitalnika Dominique Prince de La Rochefoucauld-Montbel. Jesienią obchody przeniosą się do Krakowa.

Państwowa podmiotowość Suwerennego Zakonu Maltańskiego powoduje, że główne uroczystości będą miały charakter zgodny z protokołem dyplomatycznym.

KAI: A jakie cele stawia sobie Związek Polskich Kawalerów Maltańskich na następne sto lat?

JB: 100 lat wydaje się być długą perspektywą. Niemniej jednak, kiedy spojrzy się na 900-letnią historię Zakonu Maltańskiego, wygląda to zupełnie inaczej. Niezmienną pozostaje dewiza Zakonu, a przez to także dewiza ZPKM: tuitio fidei et obsequium pauperum. W każdym jednak czasie trzeba sobie odpowiedzieć, na jakich płaszczyznach i jakimi środkami mamy dawać świadectwo wierze. Podobnie w każdym czasie trzeba identyfikować potrzeby osób biednych i chorych, i starać się optymalnie te osoby wspierać.

ZPKM, jak i cały Zakon Maltański, nigdy nie nastawiał się na bycie organizacją masową. Zależy nam na tym, aby zarówno aktywność naszych członków jak i charakter naszych dzieł charakteryzowała wysoka jakość i zaangażowanie.

W dobie gąszczu różnych regulacji musimy zapewnić naszym dziełom bezpieczeństwo finansowe i prawne. Zależy nam na pozyskaniu nowych, wartościowych członków, szczególnie w młodym wieku. Wierzymy, że dla katolików „tuitio fidei et obsequium pauperum” jest przesłaniem uniwersalnym. Z jednej strony daje poczucie głębokiego zakorzenienia, z drugiej nastawione jest na pomoc, a potrzeby osób chorych, biednych czy opuszczonych nigdy nie będą w pełni zaspokojone.

CZYTAJ DALEJ

Komunia św. nie dla polityków wspierających aborcję

2019-06-07 17:03

[ TEMATY ]

Komunia

lininha_bs/pixabay.com

Prawodawcy, którzy głosowali przeciw ochronie życia poczętego nie powinni podchodzić do Komunii Św. – oświadczyła amerykańska diecezja Springfield. W tym tygodniu w stanie Illinois przegłosowano najbardziej liberalne prawo aborcyjne w Stanach Zjednoczonych. Dzieci będzie można zabijać aż do momentu narodzin.

Dekret i list bp. Thomasa Paprockiego został rozesłany do wszystkich polityków, którzy opowiedzieli się za ustawą. Wymienia on z imienia i nazwiska dwóch deputowanych, którzy publicznie przyznawali się do bycia katolikami, lecz od lat ich czyny świadczą o czymś zupełnie przeciwnym. Tzw. katoliccy politycy wyrządzili szkodę osobom wierzącym w całym kraju – stwierdza amerykański hierarcha.

Ordynariusz Springfield powołuje się na kanon 915. Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi o tym, że do Komunii św. nie należy dopuszczać m.in. osób trwających z uporem w jawnym grzechu ciężkim. Takim natomiast jest wieloletnie publiczne wspieranie ohydnej zbrodni, jaką jest aborcja. Także wszyscy inni prawodawcy, którzy choćby jednorazowo wsparli projekty wymierzone w świętość ludzkiego życia, nie powinni przyjmować Komunii św., dopóki nie pojednają się z Bogiem i Kościołem.

Kiedy są ludzie, którzy przez swoje zewnętrzne i obiektywne działania, w sposób uporczywy manifestują swój ciężki grzech, jest moim obowiązkiem jako biskupa zareagować na to w sposób adekwatny – mówi bp Paprocki. Powołuje się on także na starożytny traktat Didache, który już u początków chrześcijaństwa zakazywał aborcji i dzieciobójstwa.

Natomiast dla osób, które zasłaniają się epoką posoborową i potrzebą dostosowania do czasów współczesnych, hierarcha cytuje konstytucję „Gaudium et spes” Soboru Watykańskiego II. Stwierdza ona niepodważalnie, że życie podlega „najwyższej ochronie od poczęcia”, a „aborcja i dzieciobójstwo są ohydnymi zbrodniami”.

W ostatnich dniach, nie po raz pierwszy, w sposób dosadny o aborcji wyraził się papież Franciszek, nazywając ją potworną zbrodnią i porównując ją do wynajęcia płatnego zabójcy. „Teraz jednak mamy polityków, którzy uważają się za katolików, mówiąc jednocześnie, że Kościół myli się w sprawach aborcji, eutanazji, małżeństwa i rodziny. Myślę, że nie możemy pozwolić sobie na niekwestionowanie tych stwierdzeń” – powiedział bp Paprocki.

CZYTAJ DALEJ

Indie: profanacja Najświętszego Sakramentu

2020-01-22 20:42

[ TEMATY ]

profanacja

Najświętszy Sakrement

Indie

davideucaristia/pixabay.com

W kościele św. Franciszka z Asyżu w Bengaluru – stolicy stanu Karnataka w południowo-zachodnich Indich, doszło do profanacji Najświętszego Sakramentu. Konsekrowane hostie zostały rozrzucone po posadzce. „Jestem zaszokowany i przepełniony bólem” – powiedział metropolita tamtejszej archidiecezji abp Peter Machado na wieść o tym wydarzeniu.

Sprawcy tego czynu nie ukradli nic z kościoła, stąd przypuszcza się, że chodziło im o zniszczenie świątyni i jej profanację. Arcybiskup wezwał wszystkich wiernych do zadośćuczynienia i najbliższy piątek 24 stycznia wyznaczył w archidiecezji dniem szczególnej adoracji, uwielbienia i przepraszania Jezusa eucharystycznego za popełniony czyn.

„Proszę wszystkich proboszczów i kapelanów, aby przez cały dzień w kościołach był wystawiony Najświętszy Sakrament, aby wszyscy wierni mogli się przed Nim pomodlić” – zaapelował hierarcha.

Zachęcił także do modlitwy w intencji sprawców tego haniebnego czynu, który obraża uczucia religijne wszystkich katolików.

Jedna z organizacji indyjskich zajmujących się obroną praw chrześcijan w tym kraju (United Christian Forum Human Rights – UCFHR) podała przy okazji, że w pierwszych dziewiętnastu dniach stycznia tego roku doszło już do 17 przypadków przemocy wobec chrześcijan. M.in. aresztowano jednego pastora, doszło do kilku aktów przemocy fizycznej oraz w kilku przypadkach zabroniono chrześcijanom spełniania funkcji religijnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję