Reklama

Jak ustanowić rekord

2015-02-26 13:20

Wojciech Dudkiewicz
Edycja warszawska 9/2015, str. 4-5

Artur Stelmasiak

Radni mogą składać interpelacje i zapytania. Interpelacja jest ważniejsza, bo dotyczy spraw istotniejszych dla miasta, dzielnicy i okolicy, i wskazuje konieczność rozwiązania problemu i żądanie zajęcia stanowiska przez władze

Radni interpelują i pytają, robią to i miejscy, i dzielnicowi; niektórzy w ogóle tego nie robią, a inni ponad miarę, choć nikt tego nie mierzy. Pytać można ile wlezie, a pod koniec kadencji liczba pytań rośnie, bo każdy chciałby pokazać, jak dobrze umie wskazywać istotne problemy.

Na początku kadencji aktywność siada, choć nie zawsze. Bo czy np. Marek Borkowski (radny dzielnicy Praga-Południe, który urodził się na Pradze i zna tam każdy zakątek), a który jest autorem 67 ze 150 (stan na 19 lutego) interpelacji i zapytań – jest nieaktywny?! Albo czy radny miejski Andrzej Kropiwnicki (skądinąd szef mazowieckiej Solidarności), autor 40, choć prawie jednobrzmiących interpelacji – leni się?!

Między paniami i panami

Aktywność interpelacyjna Rady Warszawy i poszczególnych dzielnic, na progu kadencji, jest bardzo różna, a od czego zależy, tego nie wie chyba nikt. W RW zgłoszono dotychczas 180 interpelacji i zapytań, czyli prawie tyle, co w radzie dzielnicy Białołęka (185), nieco więcej niż na Pradze-Południe, dwa razy więcej niż na Ursynowie, Śródmieściu, Wilanowie i Targówku (po 80-90) i wielokrotnie więcej niż na Pradze-Północ, Żoliborzu i Bemowie.

Reklama

Choć dlaczego tak mało na Bemowie (stan na 19 lutego: tylko cztery sztuki) – chyba wiemy: radni zajmują się tam czymś innym, Rada Warszawy unieważniła wybór wiceburmistrzów dzielnicy, a końca konfliktu między ratuszem a zarządem dzielnicy nie widać.

Podobnie, dlaczego aż ok. 35 razy interpelowali w Wawrze: tam aktywny jest radny Rafał Czerwonka, który zgłosił ponad połowę interpelacji i zapytań przypadających na tę dzielnicę.

Czerwonka to tylko jeden z rekordzistów. Podobny odsetek osiągnął na Woli Maciej Wyrzykowski, a na Wilanowie kobieca para Anna Drewniak i Joanna Szubińska-Piszczek. Dodajmy, że w Wesołej inna para: Beata Nowosielska i Małgorzata Zaremba są autorkami wszystkich (!) tamtejszych interpelacji, a na Bielanach i Białołęce trwa ostry pojedynek na liczbę wystąpień miedzy paniami i panami.

Publicznie dostępne

Są inne drogi załatwienia spraw – przyznaje Marcin Gugulski, radny z Mokotowa – ale ta wydaje się najbardziej efektywna. Wymusza na władzach terminowe wyjaśnienia, a przynajmniej tak powinno być. Poza tym, muszą być dostępne publicznie, są publikowane w internetowym Biuletynie Informacji Publicznej.

– Wielu woli formę nie interpelacji, która powinna mieć odpowiedni ciężar gatunkowy, dotyczyć spraw bardziej ogólnych, lecz jednostkowych, ale pisma interwencyjnego. Ma to swoje pozytywne strony, bo trudno każdą sprawą obciążać wyborców i BIP – mówi radny Gugulski. Poza tym czasem upublicznienie sprawy może sprawić, że władze mogą się usztywnić. Niekiedy po cichu, bez udziału wyborców, użytkowników Internetu itp. można szybciej załatwić jednostkowa sprawę. Ale czasem nie.

Andrzej Kropiwnicki nieprzypadkowo aż prawie 40 razy zajmował uwagę urzędników jednobrzmiącymi interpelacjami w sprawie dodatków motywacyjnych dla nauczycieli oraz dla pracowników administracji i obsługi placówek oświatowych. – Były do wszystkich dzielnic i władz miasta. Jest uchwała Rady Miasta z 2012 r., która w wypadku nauczycieli stanowi, że w budżecie miasta i dzielnic powinny być zaplanowane środki na dodatek motywacyjny dla nauczyciela w wysokości 600 zł miesięcznie. Ale władze nie realizują tej uchwały – mówi Kropiwnicki. Jaki był efekt? – Była to forma nacisku, ale także ważny sygnał. Nam, związkowcom, dało to informację, która będzie przydatna w negocjacjach z burmistrzami, żeby podnieśli płace.

Znak na środku chodnika

Markowi Borkowskiemu, rekordziście nie tylko dzielnicowemu, nic co południowopraskie nie jest obce. Bo czy nie jest ciekawe, że nieczynny jest neon z Dobrowoja, przy Grochowskiej znak drogowy umieszczono na środku chodnika, na Gocławiu jest uszkodzona latarnia i nikt nie reaguje, a na dzielnicowej stronie BIP, gdzie zamieszczane są interpelacje radnych, jest chaos?

Albo co z bezpieczeństwem w rejonie ulic Rozłuckiej i Suchodolskiej, co z przyszłością Bazaru Rogatka, dlaczego ani złotówka z 90 mln zł przeznaczonych na ogólnomiejskie obiekty sportowe nie trafi na Pragę-Południe? Co z sensownością remontu ulicy Bitwy Grochowskiej (która nie dość, że ma ok. 30 m, to na dodatek kończy się ślepo w Parku im. płk. Jana Szypowskiego ps. Leśnik), co z działalnością organizacji Armia Zbawienia na Pradze-Południe, a co ze strategią współpracy z NGO-s w Dzielnicy Praga-Południe, nieczynnym zegarem na Rondzie Wiatraczna?

Co z lokalizacją Automatycznej Toalety Miejskiej na Wale Miedzeszyńskim, gdzie w ogóle nie ma ruchu pieszych, dostarczeniem książek z biblioteki publicznej do domów starszych i niepełnosprawnych mieszkańców dzielnicy, śmieciami przy ulicy Kinowej, symbolem Grochowa – czyli zabytkowym budynkiem po piekarni Rajcherta? A czy jest możliwe umożliwienie posiadaczom psów (w szczególności związanych z nieformalną grupą „Miłośnicy Psów – Psiarze Paca”) korzystania z wolnej przestrzeni w Parku Polińskiego?

Uwaga: kałuże

Radni specjalizują się albo mają „koniki”. Konikiem Macieja Wyrzykowskiego, aktywnego radnego z Woli, zdaje się być czystość, latarnie i słupki. Postuluje, wnosi i prosi o usunięcie odpadów, opróżnienie przepełnionych koszy, naprawienie zepsutych latarni, wymianę uszkodzonych słupków i barierek. Odpady i przepełnione kosze zlokalizował m.in. przy ul. Znanej, Radziwie, Zawiszy, Olbrachta, Wierzynka i Tylnej. Zepsute latarnie przy Al. Prymasa Tysiąclecia, Obozowej, Górczewskiej, a słupki przy Obozowej, przystanku PKP Koło i Parku Szymańskiego.

Joanna Cyrul z Wilanowa zdaje się interesować przede wszystkim zielenią miejską, w tym „na niezabudowanych odcinkach al. Rzeczypospolitej”, a Piotr Wertenstein-Żuławski z Żoliborza „przeciwdziałaniem przekraczaniu limitu prędkości przez kierowców”.

Targówek ma szczególnego pasjonata: radnego Zbigniewa Poczesnego, który w interpelacjach umieszcza chyba dużą część tego, co zauważy: np. dziurę w chodniku przy McDonaldzie, ale także przy Rolanda, kałuże, które zbierają się po deszczu na ul. Lewicpolskiej i Kolejarskiej oraz słabe oświetlenie przy ul. Benedykta.

Radni lubią interpelacje z jeszcze jednego powodu. – Wie pan, przychodzi obywatel i mówi, żeby zająć się jakąś sprawą – mówi jeden z warszawskich rajców. – Mogę zająć się sprawę, pchnąć ją do urzędu, burmistrza, prezydenta itp. Mogę, jak mi coś nie pasuje, powiedzieć mu, że to nie do załatwienia albo żeby poszedł do któregoś z kolegów. Ale mogę powiedzieć, że nie chcę mu pomóc albo znów przyjść i mówić, że nic nie zdziałałem. A jak złożę interpelację, jest ślad, że próbowałem. Czy mi się udało, to już inna sprawa.

Tagi:
miasto

Reklama

To nie jest artykuł pierwszej potrzeby

2019-09-18 08:36

akw
Niedziela Ogólnopolska 38/2019, str. 40

UM Piotrków Trybunalski
Krzysztof Chojniak przekonywał dziennikarzy dlaczego zdecydował się na wprowadzenie ograniczenia w sprzedaży alkoholu

W styczniu 2018 r. Sejm RP uchwalił zmiany w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Znowelizowane przepisy umożliwiły samorządom wprowadzenie zakazu sprzedaży napojów alkoholowych w godzinach nocnych w sklepach. Niektóre samorządy skorzystały z tej możliwości. Argumentem było przede wszystkim bezpieczeństwo mieszkańców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Życzę ci nieba!

2016-09-14 08:23

O. Stanisław Jarosz OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 38/2016, str. 33

Romolo Tavani/pl.fotolia.com

Z dzisiejszej Ewangelii można by wyciągnąć wniosek, że Jezus naucza, iż Jego uczniowie powinni naśladować postępowanie nieuczciwego rządcy. Nic podobnego! Właściwy przekaz Ewangelii jest taki, że należy naśladować roztropność rządcy w używaniu bogactwa (mimo że majątek, którym rozporządzał, nie był jego własnością). Pewnie rządca ten długo myślał, co zrobić, aby dłużnicy jego szefa byli mu przychylni. Dla zdobycia ziemskich dóbr ludzie potrafią wykazać się niezwykłym sprytem, wysiłkiem, zmaganiem, czasem pracą ponad siły, a o prawdziwy skarb nieba nie zawsze chcą powalczyć. Nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by składał życzenia tej treści: „Życzę ci nieba!”.

Jezus zaprasza: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną...”. Czy można pieniędzmi zarabiać na niebo? Tak, dając je ubogim! (por. Mt 19, 21).

Problem uczciwości w relacji do pieniędzy i majątku może bowiem zadecydować o zbawieniu, przed czym wyraźnie przestrzega Jezus: „Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? (...) Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!”. Można postawić pytanie: Po co pracujesz? Aby żyć. Po co żyjesz? Aby pracować. I tworzy się błędne koło. Pieniądze i dobra materialne mają istnieć w służbie dla dobra ludzi i dzieł bożych. Mamy być szafarzami dóbr ziemskich, tymi, którzy wiedzą, że należą one do Stwórcy, a nam zostały dane w depozyt. Nie zabierzemy ich – trumna nie ma kieszeni – ale możemy je dobrze wykorzystać, roztropnie dla siebie, i z nich usłużyć potrzebującym (por. 1 Tm 6, 6 nn.).

Pomoże nam w tym pierwsze dzisiejsze czytanie, które jest szczególnie aktualne. Przestrzega przed nieuczciwością, wykorzystywaniem i krzywdzeniem ludzi dla bogacenia się. Krzywda ludzka woła o pomstę do nieba: „Nie zapomnę nigdy wszystkich ich uczynków”. Niesprawiedliwość społeczna ustami proroków była szczególnie mocno potępiana, jak bałwochwalstwo.

Bóg w swej potędze i majestacie uniżył się; stawszy się człowiekiem, doświadczył głębokiego ubóstwa i przynosi dobrą nowinę: w Twoim ubóstwie i ograniczeniach możesz spotkać Jezusa. Potrzeba wzrostu w wierze, zmiany mentalności, by uznać, że żyję dla Boga, pracuję dla nieba, modlę się, by świat, w którym żyję, był dobrym startem do wieczności. Pan Bóg pragnie bowiem, „by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” – do tego wprost zachęca nas apostoł w drugim czytaniu. Ład społeczny, sprawiedliwość w doczesnym życiu są wartościami, o które chrześcijanie modlą się wytrwale, a Bóg w swojej mądrości i mocy „dźwiga biednego”. Mamy więc obowiązek modlić się za sprawujących władzę: „abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością”.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień
Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem