Reklama

Sakrament uzdrowienia

2015-03-19 11:26

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 12/2015, str. 4-5

Ks. Adam Stachowicz

Czas Wielkiego Postu to okres, kiedy Kościół przypomina jak wielka jest Miłość Boga. Uświadamiamy sobie to szczególnie w kontekście naszej grzeszności i ograniczoności. A ponieważ hasło obecnego roku duszpasterskiego, będące wezwaniem do przemiany życia, brzmi: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, przyjrzyjmy się praktyce sakramentu pokuty i pojednania. Chcę więc zapytać Spowiedników o trudną posługę w konfesjnale. O pewne zjawiska, ich zdaniem, warte dostrzeżenia.

Spowiednik i penitent

Czego penitent może oczekiwać od spowiednika?

KS. MICHAŁ MIERZWA: – Zanim odpowiem na to pytanie, najpierw przypomnę, że kapłan – spowiednik pełni w konfesjonale potrójną funkcję, którą można nazwać potrójną misją. Jest on wobec penitenta sędzią, nauczycielem i lekarzem. Jako sędzia powinien dokonać on właściwego osądu stanu duszy penitenta, jako nauczyciel ma obowiązek pouczenia i wyjaśnienia, jeśli zachodzi taka potrzeba. Natomiast pełniąc funkcję lekarza, dokonuje właściwej „diagnozy” i zaleca odpowiednie „lekarstwo”. Mamy więc odpowiedź na postawione pytanie. Dodam jeszcze, że od strony psychologicznej penitent może oczekiwać od spowiednika życzliwości, dobroci i miłości pasterskiej.

Jakie pytania są najczęściej stawiane przez penitentów?

KS. MICHAŁ MIERZWA: – Może zmodyfikuję pytanie na następujące: Jakie pytania penitent powinien stawiać spowiednikowi? Odpowiedź jest klarowna: pytania z dziedziny osobistego życia religijnego – odniesienie do Boga; moralnego – odniesienie do bliźniego i duchowego – odniesienie do samego siebie. Trzeba jednak pamiętać, że konfesjonał nie zastąpi katechezy, homilii czy spotkań formacyjnych. Stąd też nadmierna ilość stawianych przez penitenta pytań może utrudnić spowiednikowi ich pełne wyjaśnienie z oczywistego powodu, po prostu – z braku czasu. Wskazane jest zatem „przeniesienie” rozmowy poza konfesjonał, a wtedy mamy już do czynienia z kierownictwem duchowym.

Spowiedź, a kierownictwo duchowe. Jakie relacje łączą te dwie dziedziny życia duchowego?

KS. MICHAŁ MIERZWA: – Coraz więcej penitentów pyta podczas spowiedzi o kierownika duchowego. Jest to „znak” naszych czasów, tak mi się przynajmniej wydaje. Bowiem w dobie zaplanowanej i zaprogramowanej sekularyzacji ludzie wierzący poszukują prawdziwych przewodników w dziedzinie życia duchowego. Takim przewodnikiem powinien być każdy kapłan, który – oprócz wiedzy teologicznej – powinien posiadać również doświadczenie „pasterskie”, czyli umiejętność kierowania drugim człowiekiem dla jego dobra. A to doświadczenie zdobywa się z każdym rokiem dobrze wykonanej pracy duszpasterskiej.
Przechodząc zaś do postawionego pytania, odpowiem, że kierownictwo duchowe można prowadzić w konfesjonale lub poza nim. W tym drugim przypadku kierownik duchowy nie jest zdeterminowany czasem i może przekazać więcej treści wyjaśniających czy mobilizujących do rozwoju duchowego.

Egzorcyzmy i spowiedź

Widzimy wzmożone działanie szatana. Jak się ustrzec od złego?

KS. JACEK BEKSIŃSKI: – Proponowałbym mocniej uwzględnić refleksję nad trzema pierwszymi przykazaniami Dekalogu. Łatwo zauważyć, że dzisiaj proponuje się zupełne odejście od nauczania płynącego z Ewangelii. Wszędzie tam, gdzie nie ma Bożej obecności wkracza szatan ze swoimi propozycjami. Znany charyzmatyczny egzorcysta Rufus Pereira z Indii stwierdził: „W konkretnych przypadkach nasze rozeznanie będzie się skupiać na trzech sprawach: na rozeznaniu obszaru, który atakowany jest przez szatana, co następnie doprowadzi nas do odkrycia możliwych przyczyn tego nieszczęścia i po trzecie na możliwych rozwiązaniach lub kanałach wnikania złego ducha”.

Co powoduje, że ludzie igrają z szatanem?

KS. JACEK BEKSIŃSKI: – Zamiast prosić Pana Boga o pomoc i radę wiele osób udaje się do wróżki, sięga do horoskopów, telefonuje, aby ktoś wyjaśnił tajemnicę nieszczęścia w rodzinie i przepowiedział przyszłość. To jest oczywistym grzechem. Musimy to wyznać podczas spowiedzi. Tylko Pan Bóg zna nasze życie i naszą przyszłość. Wizyty u energoterapeuty są otwieraniem się na nieznane, groźne i nieżyczliwe dla człowieka siły i moce. Diabeł wykorzystuje takie sytuacje i przychodzi ze swoimi propozycjami. „Niewinne” zabawy w przywoływanie duchów są wyraźnie potępione w Piśmie Świętym. Można zapytać, czy sam nie igrałem z szatanem, a jeśli tak, to czy wyznałem w konfesjonale ten grzech.

Wypowiadając słowa często nie zdajemy sobie sprawy jaką one mają moc. Przyzywamy Boga, Matkę Najświętszą, Świętych czy Anioła Stróża. Ale z wielką łatwością przyzywamy również złego ducha.

KS. JACEK BEKSIŃSKI: – Niestety, często łatwiej od modlitwy przychodzi nam przekleństwo czy złorzeczenie. Modląc się oddajemy się pod opiekę Dobrego Opiekuna. W przeciwnym razie przeklinając przywołujemy złego ducha i otwieramy się na jego działanie. Złorzeczenie jest zawsze czymś złym. Byłem świadkiem jak wielokrotnie w czasie peregrynacji Matki Bożej w obrazie Nawiedzenia rekolekcjoniści przywoływali rodziców, którzy wypowiadali przekleństwa wobec swoich dzieci, aby przed Obrazem Matki Najświętszej odwołali te niewłaściwe słowa.

O czym jeszcze powinniśmy pamiętać w konfesjonale rozpatrując tematykę okultyzmu?

KS. JACEK BEKSIŃSKI: –Noszenie przeróżnych znaków zodiaku, kamyczków szczęścia, pierścieni atlantów, itp. w zamian za medalik, krzyżyk czy szkaplerz jest czymś niewłaściwym. Warto i o tym porozmawiać ze spowiednikiem. Wszystkie te zachowania wyraźnie naruszają pierwsze trzy Boże przykazania. Wrzask muzyki rokowej sprzyja sytuacjom, aby całkowicie zagłuszyć wewnętrzny głos sumienia. Często pobożne niewiasty przyznają się, że wylewały wosk nad małym dzieckiem, bądź przelewały zawartość stłuczonego jajka. Było to otwarcie się na nieznaną moc ze złego źródła.

Jak doświadczyć nawrócenia

Czy zawsze spowiedź przynosi oczekiwane owoce nawrócenia?

KS. STANISŁAW BAR: – Otóż nie zawsze. Dzieje się to szczególnie wtedy, gdy uwolniony od zła grzesznik nie staje radykalnie przy Chrystusie. Od korzystania ze Słowa Bożego i żywego uczestnictwa w Eucharystii będzie zależał stopień naszego nawrócenia i jakość naszej wiary. Powierzchowne przygotowanie się do uczestnictwa w sakramencie pokuty bierze się często ze stylu życia współczesnego człowieka, który nie umie i często nie chce wnikać w głąb rzeczywistości dla siebie niewygodnej. Trzeba więc zwrócić baczniejszą uwagę na samo przygotowanie do spowiedzi – i nie chodzi tu tylko o dzieci pierwszokomunijne. Potrzebą chwili wydaje się poszukiwanie nowych form towarzyszenia ludziom w doświadczeniu nawrócenia. Zachęcił nas do tego przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki, gdy ogłaszając temat i hasło roku duszpasterskiego zaproponował „organizowanie celebracji pokutnych, w trakcie których wierni przed indywidualną spowiedzią mogliby skorzystać z modlitwy wstawienniczej lub rozmowy”.

Poznanie prawdy o sobie, nawet tej trudnej do przyjęcia, jest warunkiem prawdziwego nawrócenia i owocnej przemiany. Warto dotknąć sprawy „luźnego” podejścia do wypełniania warunków sakramentu pokuty?

KS. STANISŁAW BAR: – Sakrament pokuty daje człowiekowi szansę stawania w świetle prawdy, jednakże w praktyce posługi w konfesjonale dostrzegamy coraz częstsze postawy odrzucenia autorytetu Boga na rzecz licznych popularnych ideologii i poglądów. Stwierdzenie: „bo tak wszyscy robią” staje się często kryterium, jakim posługuje się wielu chrześcijanin w ocenie swoich czynów. Człowiek zalewany falą zła potrzebuje światła Ducha Świętego, aby odkryć prawdziwą przyczynę swoich nieszczęść. To właśnie brak modlitwy i powierzchowne podejście do wypełnienia wszystkich warunków dobrej spowiedzi staje się jedną z zasadniczych przyczyn słabego przygotowania do spowiedzi, a to skutkuje brakiem owoców nawrócenia. Ma to też związek z brakiem stałej pracy nad sobą i nad kształtowaniem swojego sumienia. Wpływ sprzecznych z Ewangelią ideologii nie czyniłby w sumieniach chrześcijan takiego spustoszenia, gdyby chcieli sięgnąć do lektury Pisma Świętego, przeczytać coś z lektury traktującej o życiu duchowym, a wreszcie nawet sięgali do gotowych rachunków sumienia. Niestety, powierzchowne podejście do spowiedzi sprawia, że penitentowi najczęściej chodzi tylko o odpuszczenie grzechów, stąd niechętnie korzysta z możliwości stawiania pytań nawet jeśli ma wątpliwości, a bywa że próbę wniknięcia spowiednika w istotę problemu traktuje jako atak na swoją osobę i własną wolność.

Czy jest to norma współczesnej posługi sakramentalnej w konfesjonale?

KS. STANISŁAW BAR: – Na szczęście nie zawsze tak jest, stąd cieszy fakt odradzania się instytucji kierownika duchowego, co szczególnie widoczne jest we wspólnotach i ruchach religijnych. Cieszy również tendencja powrotu do sięgania po książeczkę w przygotowaniach do spowiedzi. Na rynku pojawiło się też wiele poradników zarówno dla spowiedników jak i dla penitentów, co zainteresowanym pozwoli jeszcze bardziej odkryć bogactwo daru sakramentalnej spowiedzi.

Im dłużej, tym gorzej

Regularna spowiedź jest warunkiem duchowego wzrostu. Jak często trzeba się spowiadać?

KS. STANISŁAW BAR: – To prawda. Nieregularność spowiedzi nie sprzyja systematycznej pracy nad sobą i nie pozwala konsekwentnie realizować podejmowanych postanowień. Spowiedź na zasadzie interwencji Straży Pożarnej, czyli gdy już wybuchnie pożar, wprawdzie go ugasi, ale nie pozwoli zapobiec przyczynom jego powstania. Tym bardziej, że przy spowiedziach „raz w roku” lub rzadszych trudno ogarnąć wszystkie drogi, na których nie liczyliśmy się z wolą Bożą, a ponadto wiele z dokonanych czynów umyka naszej pamięci. W skrajnych przypadkach prowadzi to do stwierdzenia, że skoro nikogo nie zabiłem i nie obrabowałem, to znaczy, że nie mam się z czego spowiadać. Słabe przygotowanie do spowiedzi, brak odniesienia grzechu do Boga oraz brak świadomości jego konsekwencji sprawia, że człowiek usprawiedliwia bardzo ciężkie przewinienia, co jest widoczne szczególnie w podejściu do grzechu aborcji czy eutanazji. Tym bardziej więc nie zwraca się uwagi na jakość wypowiadanych słów, na obmowy, plotki czy wręcz oszczerstwa pomniejszając wagę tych grzechów, albo wręcz zapominając o obowiązku wyznania ich podczas spowiedzi oraz zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy.

* * *

Naszymi rozmówcami byli:

ks. Michał Mierzwa – teolog moralista, b. wykładowca Teologii Moralnej w Wyższych Seminariach Duchownych w Sandomierzu i Krakowie;

ks. Jacek Beksiński – egzorcysta diecezjalny, b. ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu;

Reklama

ks. Stanisław Bar – ojciec duchowny kapłanów diecezji sandomierskiej.

Od redakcji, czyli zapytaj nas

Zdajemy sobie sprawę, że to tylko niektóre tematy związane ze spowiedzią. Dlatego chcemy zachęcić naszych Czytelników do kontynuowania tematyki i kierowania ewentualnych pytań na adres mailowy: stachowicz@niedziela.pl. Postaramy się pociągnąć i rozwinąć temat.

Tagi:
spowiedź

Franciszek: powróćmy do spowiedzi i przywróćmy należne jej miejsce

2019-03-29 21:02

st, pb (KAI) / Watykan

„Powróćmy do spowiedzi, przywróćmy temu sakramentowi miejsce, na jakie zasługuje w życiu i w duszpasterstwie!” – zaapelował Franciszek podczas wielkopostnego nabożeństwa pokutnego, połączonego ze spowiedzią i rozgrzeszeniem indywidualnym. Odbyło się ono w bazylice watykańskiej podobnie, jak wielu w kościołach na całym świecie, w ramach inicjatywy „24 godziny dla Pana”, zainicjowanej przed pięciu laty przez papieża.

Grzegorz Gałązka

W homilii Ojciec Święty nawiązał do oczytanego wcześniej fragmentu Ewangelii św. Jana (8, 1-11) opisującego spotkanie Pana Jezusa z kobietą cudzołożną. Zauważył, że kiedy odeszli jej oskarżyciele, pozostał tylko Jezus, bo dla niego ważniejszy od grzechu jest grzesznik. W sercu Boga jesteśmy ważniejsi niż błędy, reguły, osądy i nasze upadki. „Prośmy o chrześcijańskie ujęcie życia, gdzie przed grzechem widzimy z miłością grzesznika, przed błędem człowieka błądzącego, osobę przed jej historią” – stwierdził Franciszek.

Papież zaznaczył, że Bóg w Jezusie przyszedł aby swe Prawo wypisać na naszych sercach i uwolnić nas od zła, ale trzeba uczynić dla Niego miejsce. Pan przebacza i uzdrawia przede wszystkim poprzez sakrament pojednania. „Spowiedź jest przejściem od nędzy do miłosierdzia, jest pismem Boga na sercu. Odczytujemy tam za każdym razem, że jesteśmy cenni w oczach Boga, że On jest Ojcem i kocha nas bardziej, niż my miłujemy samych siebie” – podkreślił Ojciec Święty.

Franciszek wskazał, że przebaczenie daje nam nowy początek, czyni nas nowymi stworzeniami, sprawia, że namacalnie dotykamy nowego życia. „Otrzymanie przebaczenia grzechów za pośrednictwem kapłana jest doświadczeniem nieustannie nowym, oryginalnym i niepowtarzalnym. Sprawia, że przechodzimy od bycia samotnymi z naszymi nędzami i oskarżycielami, jak kobieta z Ewangelii, do bycia pocieszonymi i wspieranymi przez Pana, który sprawia, że zaczynamy od nowa” – powiedział papież.

Ojciec Święty zachęcił byśmy pamiętali o Bożym miłosierdziu, łasce przebaczenia grzechów, zasmakowali na nowo doświadczonego pokoju i wolności. „To jest bowiem istotą spowiedzi: nie wyznane przez nas grzechy, ale Boża miłość, którą otrzymujemy i której zawsze potrzebujemy” – stwierdził Franciszek. Przyznał, że walka wewnętrzna jest trudna. Ale Pan Jezus wie, że jesteśmy słabi i skłonni do upadku, często powracamy do czynienia zła. „I proponuje nam, abyśmy powracali na nowo do czynienia dobra, prosząc o miłosierdzie. To On nas podniesie i uczyni nowymi stworzeniami. Powróćmy do spowiedzi, przywróćmy temu sakramentowi miejsce, na jakie zasługuje w życiu i w duszpasterstwie!” – zaapelował papież.

Po homilii nastąpił czas ciszy, przeznaczony na osobisty rachunek sumienia uczestników nabożeństwa, po czym rozpoczęła się spowiedź. Jako pierwszy do konfesjonału poszedł papież i wyspowiadał się u jednego z penitencjarzy bazyliki św. Piotra. Następnie sam zasiadł w innym konfesjonale i przez niemal godzinę spowiadał penitentów. W tym samym czasie inni księża, w tym biskupi, wyspowiadali kilkaset kolejnych osób. W trakcie spowiedzi indywidualnej chór śpiewał pieśni religijne, czytano fragmenty Pisma Świętego i pism Ojców Kościoła, a także odmawiano modlitwy.

Po zakończeniu spowiedzi, jako pieśń dziękczynna zabrzmiał kanon z Taizé „Misericordias Domini in aeternum cantabo” (Na wieki będę opiewał miłosierdzie Pana). Na zakończenie Franciszek udzielił zgromadzonym błogosławieństwa, po czym odśpiewano antyfonę maryjną „Salve, Mater misericordiae” (Bądź pozdrowiona, Matko miłosierdzia).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Hoser: nie wierzymy w Kościół grzeszników, ale Jeden, Święty i Apostolski

2019-05-20 09:21

mag / Warszawa (KAI)

My nie wierzymy w Kościół grzeszników, ale Jeden, Święty i Apostolski – podkreślił abp Hoser. Bp senior diecezji warszawsko-praskiej przewodniczył w niedzielę Mszy św. w parafii Dobrego Pasterza w Miedzeszynie. W czasie liturgii podzielił się swoim doświadczeniem posługi duszpasterskiej w Medjugorie, gdzie zgodnie z decyzją Ojca Świętego, papieża Franciszka jest Wizytatorem Apostolskim o charakterze specjalnym.

RAZEM TV

W homilii abp Hoser podkreślił, że jednym z podstawowych kryteriów rozpoznawalności autentyczności Kościoła jest jedność, o którą błagał Chrystus Ojca w modlitwie arcykapłańskiej.

– Tym co nas łączy jest miłość, która pochodzi od Boga. On bowiem jest jej źródłem. Tylko przyjmując od Niego ten dar, możemy ofiarować go innym – mówił duchowny ubolewając, że współczesny człowiek bardzo często nie ma kontaktu ze Stwórcą. - Żyjemy często na poziomie socjologii, ulegając rajskiej pokusie bycia bogami - starając się sami stanowić co jest dobre, a co jest złe. Tymczasem, objawienia w Fatimie, w Lourdes, w Kibeho, oraz w Medjugorie pokazują, że relacja z Bogiem decyduje o jakości wszystkich innych ludzkich relacji – zwrócił uwagę abp Hoser.

Przyrównał Kościół do barki Piotrowej zalewanej falami wzburzonego morza. – Wskutek doświadczeń życia w naszych sercach pojawia się często lęk o przyszłość, o Kościół. Nie musimy się jednak niczego obawiać, ponieważ głową Kościoła jest Chrystus, a On jest nieśmiertelny. Jak sam nam obiecał- „Bramy piekielne Kościoła nie przemogą”. Jest on oparty na skale, jaką jest wiara – podkreślił abp Hoser.

Zwrócił uwagę, że w credo, wyznajemy wiarę nie w Kościół grzeszników, ale Jeden, Święty i Apostolski. – To nie jest wiara w grzeszników, którzy poprzez trwanie w grzechach śmiertelnym, sami opuścili Mistyczne Ciało Zbawiciela, czy też Go splamili. To jest wiara w Kościół będący wspólnotą, w której panuje komunia – czyli jedność z Chrystusem i jedność między poszczególnymi członkami wspólnoty – tłumaczył abp Hoser.

Nawiązując do obecnej sytuacji w Polsce podkreślił, że Jezus był realistą i miał świadomość pojawienia się na świecie zgorszeń. - Piekło działa, szatani działają, zło w człowieku działa. Współcześnie gorszyciele - niczym Judasz - wydają Syna Bożego na śmierć, za marne srebrniki – ubolewał duchowny. Przypomniał jednocześnie słowa Zbawiciela - „Biada tym, przez których przyjdzie zgorszenie”.

Jako skuteczne narzędzia walki ze złem wskazał post i modlitwę. – W Medjugorie są tygodniowe rekolekcje o chlebie i wodzie. Ci, którzy w nich uczestniczą mówią, że to dla nich jest błogosławiony czas – dzielił się abp Hoser. Wspomniał, że w środy i piątki w tym miejscu obowiązuje post. Co tydzień jest adoracja Krzyża identyczna, jak w Wielki Piątek. Ludzi korzystają także z możliwości odprawienie drogi krzyżowej. Idą na górę Krizevac po kamieniach uświadamiają sobie, że trud i cierpienie są nieodłączną częścią wędrówki której celem będzie niebo – mówił duchowny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Twórcy spektaklu "Lilia" - byli w Panamie. Pojadą do Lourdes

2019-05-21 11:26

Marta Mastyło UPJPII

 Przez trzy dni (16-18 maja) na Rynku Głównym krakowskie uczelnie, instytuty naukowe, instytucje mające wpływ na rozwój nauki i sztuki zachęcały do zapoznania się z ich dorobkiem, potencjałem naukowym, także tym wszystkim, co mają do zaoferowania przyszłym studentom.

Facebook

Proponowano gry, zabawy, konkursy skierowane do najmłodszych i najstarszych wiekiem. Prześcigano się w pomysłach, by zachwycić, zaintrygować, zachęcić do wspólnie przeżywanej przygody z nauką i sztuką.

Dla studentów UPJPII, którzy z chęcią poświęcili swój czas, było to fantastyczne doświadczenie - możliwość zaprezentowania własnej uczelni, dzielenia się wiedzą i doświadczeniem zdobywanymi podczas studiów.

A że podczas 19. Festiwalu Nauki i Sztuki łączyły się i przenikały obie te dziedziny, nie mogło zabraknąć spektaklu tanecznego "Lilia" - wielkiej dumy i efektu wielomiesięcznej pracy naszych studentów. Działają przy Duszpasterstwie Akademickim "Patmos". Determinacja z jaką dążyli do spełnienia swojego wielkiego marzenia, czyli zrealizowania spektaklu o życiu Maryi była godna podziwu. Teraz zbierają piękne owoce swojej pracy....i mają oczywiście kolejne pomysły. Oto, co sami o sobie mówią:  - Jest to przedstawienie teatralno-taneczne, które zostało wyróżnione udziałem w Festiwalu Młodych w czasie ŚDM w Panamie w styczniu br. Mamy w planach nowe projekty sceniczne, ale nie tylko. Organizujemy warsztaty taneczne otwarte dla wszystkich, oparte na duchowości, tj. angażujące ciało i ducha, prowadzimy również tzw. "sacro jamy", czyli otwarte spotkania taneczne mające na celu modlitwę i uwielbienie, poznawanie siebie oraz rozwój relacji z Bogiem poprzez taniec. Mamy także ponowne zaproszenie do Lourdes latem tego roku. W naszym spektaklu, jak i w ogóle w tańcu, zawiera się głębia teologicznej prawdy, która w nowej i radosnej formie artystycznej jaką jest taniec, może zostać lepiej zrozumiana i przyjęta. Jednocześnie rozwijamy młode talenty, przede wszystkim aktorskie i taneczne, ale angażujemy młodych ludzi także do pomocy organizacyjnej, mediów, PR, itp. Jesteśmy nie tylko zespołem, ale też wspólnotą, która dynamicznie się rozwija - w ostatnim czasie dołączyło do nas kilkanaście młodych osób z różnych środowisk i kierunków studiów.

Więcej informacji można znaleźć na fanpage'u spektaklu: Spektakl Lilia oraz na filmiku, który był wyświetlany w programie ŚDM: TUTAJ.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem