Reklama

Ekstremalnie zmobilizowani

2015-03-19 11:26

Aneta Kwaśniewska
Edycja zamojsko-lubaczowska 12/2015, str. 4-5

edk.org.pl

W piątek 27 marca z kościoła św. Józefa w Tomaszowie Lubelskim wyruszy druga Ekstremalna Droga Krzyżowa w diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Aneta Kwaśniewska rozmawia z ks. Witoldem Bednarzem, koordynatorem przedsięwzięcia

ANETA KWAŚNIEWSKA: – W ubiegłym roku Ekstremalna Droga Krzyżowa udała się? Wszyscy dotarli do celu?

KS. WITOLD BEDNARZ: – Udała się, choć nie wszyscy do celu dotarli. Ale to też świadczy o tym, że się udała, bo przekroczyła oczekiwania tych, którzy sądzili, że to będzie pielgrzymka, spacerek, któremu z pewnością dadzą radę. Tymczasem, spośród 250 osób, które wyszły, ok. 150 dotarło do katedry w Zamościu.

– Wyzwanie bardzo ekstremalne…

– Było bardzo ekstremalnie! Przede wszystkim zaskoczyła nas ilość uczestników, którzy się zgłosili. Myśmy tę drogę przygotowywali dla 50 osób, zgłosiło się pięć razy więcej! Ci, którzy przeszli całą drogę, mówili, że faktycznie było ciężko, że było to niezwykle męczące, że inaczej sobie to wyobrażali. Część osób zrezygnowała już nawet u podnóża katedry, bo na bulwarach przy Łabuńce, ale po prostu nie mieli już sił. Padali na ławkach i czekali na pomoc rodziców, przyjaciół, którzy po nich przyjeżdżali. Było też ekstremalnie pod względem przeżyć czy doświadczeń osób uczestniczących. Mam świadectwa wielu osób, które mówiły, że to było faktyczne spotkanie z Bogiem. Przekroczenie siebie, ten ból, to cierpienie. Poczucie smaku tego, co sam Jezus mógł przeżywać podczas swojej Drogi Krzyżowej.

– Refleksje przychodziły nawet długo po przebytej drodze?

– Tak, były takie głosy. Wiele osób przeżyło jakieś doświadczenie Pana Boga, który przychodzi do nas wtedy, kiedy nie mam już sił i mimo bólu, zmęczenia i ciemności, które otaczały, idę dalej, a nie poddaję się i wołam: „Mamusiu, ratuj!”. Były osoby, które wspierały się nawzajem w trudnej wędrówce i dopingowały się w momentach zwątpienia, ale były też takie, które podjęły samotną wędrówkę. W takim przypadku nie było obok nikogo, kto by pociągał za rękę i mówił: „Dasz radę!” czy: „Nie poddawaj się!”. Chodziło o to, żeby samemu podejmować decyzje, samemu walczyć ze sobą, stawiać kolejny krok. O to chodzi. Zachęcamy więc, aby na Ekstremalną Drogę Krzyżową iść samemu. W milczeniu.

– Tegoroczne trasy podobne są do tych sprzed roku czy wręcz przeciwnie?

– Będą zupełnie inne niż w roku ubiegłym. Jedynie „trasa samotna” się powtarza, a poza tym same zmiany. Mamy przygotowane cztery trasy. Trzy trasy z Tomaszowa Lubelskiego do katedry w Zamościu. Wszystkie liczą po 48 km. Biegną różnymi drogami, w niektórych miejscach się przecinają. Natomiast czwarta – trasa św. Antoniego – prowadzi z Tomaszowa Lubelskiego przez Krasnobród do Radecznicy. To tzw. szlak sanktuariów łączący trzy miejsca kultu. Długość tej trasy to 72 km. To najdłuższa w Polsce ekstremalna trasa, na świecie chyba też.

– A to dodatkowe wyzwanie dla pragnących wyruszyć Ekstremalną Drogą Krzyżową…

– Tak, to poważne wyzwanie! Ale nie chcemy mówić, że ktoś jest lepszy, bo przeszedł tak długą trasę. A ktoś nieco gorszy, bo przeszedł tylko 48 km. Nie o to chodzi. Na obu trasach można polec. Ta dłuższa trasa jest dla osób, które już przeszły dystans 48 km i czują niedosyt, tzn. nie musiały walczyć z podjęciem decyzji, czy idę dalej. One po prostu przeszły ten odcinek zupełnie naturalnie.

– Jaka jest przewidywana liczba osób, które podejmą wyzwanie przejścia trasy św. Antoniego?

– Liczyłem na 10 osób, ale już jest więcej, a zapisy jeszcze trwają. Myślę, że 50 osób to realna liczba, którą możemy osiągnąć na tej trasie.

– Młodzi ludzie chętnie podejmują takie wyzwania?

– Mam młodych ludzi, czyli uczniów szkół średnich, chociaż nie są oni grupą dominującą w EDK. Musimy pamiętać, że można wziąć udział w przedsięwzięciu, będąc osobą pełnoletnią. Najwięcej osób to jest przedział wiekowy 30-40 lat, czyli grupa osób w średnim wieku, które już poznały życie i wiedzą, że czegoś im brakuje. Pomimo że pracują, mają rodziny i stabilizację życiową, potrzebują wychodzenia z tej strefy, w której żyją, strefy bezpieczeństwa i rutyny. Chcą czegoś innego, doświadczenia Boga w trudzie i zmęczeniu.

– To jednocześnie ta grupa wiekowa, która jest najbardziej zabiegana, zapracowana, godząca życie zawodowe z rodzinnym. Wędrówka nocna, tak ciężka. Czy nie lepiej odpocząć po ciężkim tygodniu w domu z rodziną?

– To jest bardzo ciekawe i znamienne, że jednak ci ludzie potrzebują wyzwań i rezygnują z odpoczynku w wygodnym fotelu przed telewizorem. Chcą czegoś więcej. To doskonały obraz tego, jakie powinno być chrześcijaństwo. Wiara mobilizuje do przekraczania siebie, do szukania i podejmowania jeszcze większych wyzwań. To obraz Kościoła i chrześcijaństwa, które nie zatrzymuje się w tym, co ma, ale wychodzi na obrzeża. To, o czym mówił papież Franciszek, że woli Kościół, który jest poobijany, od tego, który jest zdrowy, doskonały i lukrowany, ale zamknięty.

– Jakie trzeba spełnić warunki, aby wziąć udział w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej na którejkolwiek ze wspomnianych tras?

– EDK jest dla osób pełnoletnich. Można się zapisać przez stronę edk.org.pl, wtedy taka osoba dostaje od nas materiały: Rozważania Drogi Krzyżowej przygotowane przez Męską Stronę Rzeczywistości z Krakowa – pomysłodawcę EDK w Polsce, mapy i opis tras, odblask, pamiątkowy gadżet. Przyda się też latarka czołowa i oczywiście dobre buty.

– Trasa biegnie różnymi drogami. Co z bezpieczeństwem?

– Częściowo trasa biegnie przez tereny zabudowane z drogami asfaltowymi, ale również przez lasy i odludne miejsca. Podłoże jest zmienne, więc trzeba się odpowiednio ubrać i przygotować na to, że warunki będą trudne. Każdy z uczestników musi też sam zadbać o swoje bezpieczeństwo.

– Wszystko wskazuje na to, że jest to inicjatywa rozwojowa. Czuje Ksiądz radość, że są ludzie, którzy nie traktują swojej religii powierzchownie?

– Oczywiście, czuję ogromną radość! Przygotowując trasy w ub.r., nie spodziewaliśmy się takiej liczby uczestników. Widać potrzebę, że ludzie szukają Pana Boga, szukają w Kościele czegoś więcej niż tylko gotowych odpowiedzi, takiej standardowej wiary, gdzie wszystko jest wyjaśnione. Potrzebują wyzwań, czegoś, co ich przekracza. Oczywiście, pojawią się wśród uczestników również takie osoby, które zechcą pójść w trasę dla przygody, bo tzw. survival duchowy jest modny. Niektórzy zarzucają nam, że robimy show z Męki Pana Jezusa. My tych uczestników nie skreślamy, cieszymy się, że są, bo tak naprawdę dopiero podczas drogi okaże się, po co przyszli. Każdy ma szansę na spotkanie Boga w tej ciemności, w tym bólu i rozważaniach, które przygotowujemy. Osoby zainteresowane odsyłam na stronę www.edk.org.pl oraz na profil na Facebook’u, gdzie na bieżąco umieszczamy wszelkie informacje. Warto się zmobilizować i podjąć to ekstremalne wyzwanie.

Tagi:
Droga Krzyżowa

Reklama

III Dekanalna Droga Krzyżowa na Chełmiec

2019-04-24 09:01

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 17/2019, str. 1-2

Parafianie z wałbrzyskich parafii, członkowie wspólnot modlitewnych działających przy nich, a wśród nich członkowie Domowego Kościoła – to uczestnicy III Dekanalnej Drogi Krzyżowej na Górę Chełmiec zorganizowanej przez parafię pw. Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu

Ryszard Wyszyński
Wspólna fotografi a uczestników Drogi Krzyżowej

Wyjście na Drogę Krzyżową nastąpiło spod pięknego zabytkowego kościoła pw. Trójcy Świętej w Boguszowie-Gorcach w sobotę 13 kwietnia. Uczestników w imieniu organizatorów przywitał w świątyni ks. dziekan Wiesław Rusin, który wyraził radość z licznego udziału wiernych, a w imieniu proboszcza parafii ks. Andrzeja Bajaka oraz własnym wikariusz ks. Rafał Chudy, który na tę stanowiącą szczególne wyzwanie dla uczestników górską Drogę Krzyżową organizuje ze swoimi parafianami w każdy piątek Wielkiego Postu. Warto podkreślić, że w historii dekanatu Wałbrzych-Południe biorący w niej udział pątnicy już po raz trzeci modlili się, idąc szlakiem Drogi Krzyżowej Trudu Górniczego, gdzie przy rozważaniach Męki Pańskiej wspominani są polscy górnicy, którzy stracili życie – na przestrzeni minionego stulecia – w kopalniach węgla i innych miejscach wydobycia surowców mineralnych rozsianych na całym świecie od Belgii po daleką Syberię. Przy stacjach tej Drogi wspominani są też górnicy, którzy zginęli w wypadkach w Dolnośląskim Zagłębiu Węglowym po II wojnie światowej, a tych ofiar było ponad 1600. W modlitwie Drogi Krzyżowej na Chełmiec uczestniczyła liczna grupa pątników, a szczególnie wielu było w niej mężczyzn. Były to osoby w różnym wieku – od sześcioletnich dzieci z rodzicami, po seniorów. Rozważania pierwszej stacji Drogi Krzyżowej rozpoczął ks. dziekan Wiesław Rusin. Przy kolejnych stacjach rozważania odczytywali wierni z parafii biorących udział w dekanalnej Drodze Krzyżowej. Także i oni, rozważając w kolejnych stacjach Drogi Krzyżowej cierpienie zadawane Jezusowi, przywoływali nasze codzienne występki, wzywali do rachunku sumienia i poprawy.

Modlitwa na pątniczym szlaku na górę Chełmiec z przystankami na rozważania zajęła uczestnikom około dwóch godzin. Na zakończenie przy Milenijnym Krzyżu bardzo serdecznie jeszcze raz podziękował im za udział i wytrwałość na szlaku ks. dziekan Wiesław Rusin.

Szczególnie wyrazy podziękowania skierował do tych, którzy zadbali o przygotowanie wspólnego wyjścia na Chełmiec – łagodny szczyt górujący nad trzema miastami: Boguszowem-Gorcami, Wałbrzychem i Szczawnem-Zdrojem. Byli to Stanisław Rondzisty – nadzwyczajny szafarz Komunii św. z parafii kolegiackiej, radny miasta Wałbrzycha Piotr Kwiatkowski, Krzysztof Teper, a także zabezpieczający trasę ratownicy z Wałbrzysko-Kłodzkiej Grupy GOPR.

Przy okazji prowadzonych rozmów po zakończeniu Drogi Krzyżowej z jej uczestnikami okazało się, że kilkoro z nich wyszło na górę Chełmiec po raz pierwszy w życiu, choć od lat są mieszkańcami Wałbrzycha czy okolic. Był wśród nich Antoni Piątek – prezes Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, Koła Pomocy Dzieciom z Niepełnosprawnością w Wałbrzychu.

– Jestem szczęśliwy, że wybrałem się na Drogę Krzyżową z wejściem na szczyt Chełmca, wzdłuż szlaku słynnej przecież w Wałbrzychu i okolicy Drogi Krzyżowej Trudu Górniczego, o której tyle słyszałem pięknych słów. Nie udało mi się nigdy wcześniej być na Chełmcu, bo zawsze coś stawało na przeszkodzie, a był to najczęściej obowiązek opieki nad synem. Udział w modlitwie Drogi Krzyżowej bardzo mnie zmotywował do wygospodarowania czasu do udziału w niej. Zachęcam innych – mówił.

Wśród uczestników tej drogi Krzyżowej była też Lidia Kucia z Boguszowa-Gorc, która z kolei uczestniczyła w dekanalnej Drodze Krzyżowej na Chełmiec po raz trzeci i jest też uczestniczką wszystkich Dróg Krzyżowych organizowanych przez jej parafię w każdy piątek Wielkiego Postu, od momentu powstania Drogi Krzyżowej Górniczego Trudu. Jeszcze kilka lat temu pokonywała trudy tej drogi wraz z mamą – to jedna z nielicznych żyjących w Polsce byłych więźniarek niemieckiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück, która w tym roku kończy 96 lat i która uczestniczyła w tym roku w Papieskiej Mszy św. odprawionej na stadionie Górnika. A teraz jednak na taki trud jak wejście na Chełmiec, co zrozumiałe, nie mogła sobie pozwolić.

Każdy z uczestników szedł w tej drodze w swoich intencjach osobistych, ale też modlił się za polskich górników.

Nagrodą za udział była chwila odpoczynku pod piękną, nową wiatą postawioną niedawno na szczycie Chełmca przez Gminę Szczawno-Zdrój, gdzie można było napić się przyniesionej z sobą herbaty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy Sącz: pierwsze w Polsce sanktuarium św. Rity

2019-05-19 18:19

eb / Nowy Sącz (KAI)

Kościół Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu został ogłoszony Sanktuarium Świętej Rity - patronki od spraw trudnych i beznadziejnych. Zostało ono erygowane w związku z rozwijającym się kultem. Niektórzy wierni przyszli na uroczystości z czerwonymi różami.

Ks. Marian Kostrzewa
Do św. Rity w nowosądeckim sanktuarium jej czcciele przybyli z różami

„Cieszymy się z decyzji Księdza Biskupa i dziękujemy, że mamy sanktuarium. To dla nas zaszczyt i odpowiedzialność. Będziemy nadal szerzyć kult świętej Rity” - powiedzieli podczas uroczystości przedstawiciele parafii.

W homilii biskup tarnowski Andrzej Jeż mówił o wyjątkowości życia i drogi ku świętości Rity z Cascii. Jak wskazywał, nie przestaje ona fascynować i inspirować przede wszystkim tym, iż w swoim życiu zdołała zrealizować wszystkie stojące przed kobietą powołania: była żoną i matką, wdową, siostrą zakonną, mistyczką.

„Tysiące ludzi, którzy zwracają się do św. Rity z prośbą o pomoc, czynią to z głębokim przeświadczeniem, iż święta, która sama tak wiele przeżyła, jest ich szczególną orędowniczką u Boga we wszelkich sprawach. Erygując dziś pierwsze w Polsce sanktuarium poświęcone Świętej Ricie, pragniemy, by piękno jej świętego życia i heroiczności cnót ujrzało jak najwięcej ludzi” - dodał biskup.

Bp Jeż mówił także o roli tego sanktuarium. „Niech to sanktuarium będzie znakiem tęsknoty za Bogiem, którą wspomagają przede wszystkim modlitwa, cisza, możliwość dobrze odbytej spowiedzi, uczestniczenia w pięknie sprawowanej liturgii. Niech to nowe sanktuarium będzie również miejscem szczególnej ewangelizacji. Bowiem święte miejsca przyciągają wielu ludzi, którzy poszukują Boga i z tego względu są też bardziej otwarci na przyjęcie Jego łaski, jako nowej szansy dla siebie” - podkreślił.

Bp Jeż prosił, aby nowe sanktuarium było także szczególnym miejscem modlitwy o dobre powołania zarówno do życia małżeńskiego i rodzinnego, jak również do kapłaństwa i życia zakonnego. „Niech z tego miejsca płynie wzmożona modlitwa o święte żony i świętych mężów; o święte matki i świętych ojców; o świętych kapłanów i święte siostry zakonne” - powiedział.

Mszę św. koncelebrowali abp Juliusz Janusz i kapłani z różnych zakątków diecezji. Wśród uczestników uroczystości była także Straż Graniczna.

Czciciele św. Rity gromadzą się na nabożeństwie w drugie czwartki miesiąca. Są setki próśb i podziękowań. „Święta Rita jest dla mnie wzorem. To, że tak dużo ludzi się tutaj modli to świadectwo, że Ona działa. Ludzie proszą o dar macierzyństwa, o zdrowie, siły do walki z nałogiem” - mówi Włodzimierz Oleksy z Powroźnika, czciciel św. Rity. Mężczyzna chce podziękować za nowe sanktuarium oraz otrzymane łaski i wyrusza na piechotę do Cascii - miejsca w którym żyła św. Rita i gdzie spoczywa.

„Planuję iść ok. 40 dni. Biorę ze sobą płatki czerwonych róż. Będę się modlił m.in. w tych intencjach, które ludzie zanoszą do św. Rity. Jest za co dziękować także w moim życiu” - przyznaje mężczyzna.

„Kult św. Rity nie jest długi w naszej parafii, bo przed 26 laty bp Piotr Bednarczyk dokonał poświęcenia obrazu Świętej Rity w parafii Matki Bożej Niepokalanej w Nowym Sączu. Ten obraz szybko zasłynął łaskami i cudami. Na nowennie są setki ludzi, nie tylko z naszej parafii, bo pielgrzymi przyjeżdżają autokarami. Kiedy z nimi rozmawiam potwierdzają że św. Rita jest wielką orędowniczką” - mówi ks. Czesław Paszyński, proboszcz parafii.

Prośby, podziękowania do Świętej Rity, która jest patronką ludzi potrzebujących wsparcia i pomocy można także przesyłać przez Internet. Formularz znajduje się na http://sw-rita.pl/

Św. Rita urodziła się we Włoszech w 1381 r. Jej marzeniem było poświęcenie się życiu zakonnemu. Rodzice zadecydowali jednak inaczej i Rita została mężatką. Po śmierci męża i synów wstąpiła do klasztoru Sióstr Augustianek w miejscowości Cascia. W klasztorze spędziła resztę swojego życia. Zmarła 22 maja 1457 w opinii świętości.

Kult św. Rity jest bogaty w symbole, ale dwa z nich są najbardziej wymowne. Pierwszy symbol to kolec z korony cierniowej i rana na czole, które symbolizują ludzkie życie pełne cierpienia i bólu. Mówi się też o niej święta od róż, wspominając cud jakim było zakwitnięcie w zimie róży w ogrodzie jej dzieciństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak wyjść z kryzysu – polscy biskupi pracują nad dokumentem

2019-05-22 18:15

mp, tk / Warszawa (KAI)

Projekt dokumentu wskazującego drogi wyjścia z kryzysu, w jakim znalazł się Kościół omawiała dziś w Warszawie Rada Stała KEP – poinformował po spotkaniu ks. Piotr Studnicki, koordynator medialny Centrum Ochrony Dziecka (COD). Opracowanie zwraca uwagę zwłaszcza na konieczność udoskonalenia pomocy osobom pokrzywdzonym.

Flickr/episkopat.pl

„W tej dziedzinie mamy wiele do zrobienia, a film braci Sekielskich bardzo jasno to pokazał” – ocenił ks. Studnicki. Wyjaśnił, że chodzi tu m. in. o kwestię zbudowania profesjonalnego systemu zgłoszeń, żeby osoby pokrzywdzone wiedziały, że nie jest to skomplikowane oraz, że ten system po prostu działa.

Projekt, który został opracowany w grupie osób skupionych wokół o. Adama Żaka jest próbą systemowej odpowiedzi na kryzys, który przeżywa Kościół w Polsce i wyznacza konkretne kierunki działania – powiedział ks. Studnicki.

Opracowanie podkreśla przede wszystkim konieczność zbudowania kompleksowej pomocy osobom pokrzywdzonym. Chodzi o system specjalnych punktów, w których osoby pokrzywdzone łatwo mogłyby znaleźć pomoc, np. psychologiczną.

Mowa jest także o prowadzonych przez COD już od dłuższego czasu, działaniach na rzecz prewencji i a więc systemie szkoleń skierowanych do zgromadzeń zakonnych, seminariów duchownych, księży i całego Kościoła. Chodzi o to, jak wyjaśniał koordynator medialny COD, „żeby poprzez zmianę świadomości, edukację i informację stwarzać coraz bardziej bezpieczne środowiska dla dzieci i młodzieży”.

Bardzo mocny nacisk pada w projekcie na kwestie prawne. Ma powstać ekspercka grupa robocza, która pomoże wprowadzić w życie nowe motu proprio Franciszka „Vos estis lux mundi”. Grupa ta będzie doradzać we wszystkich kwestiach prawnych, które mogą się zrodzić wśród diecezjalnych delegatów ds. ochrony małoletnich.

Projekt ma służyć także usprawnieniu komunikację wewnątrz Kościoła tak, by uniknąć sytuacji zobrazowanej w filmie Sekielskich, gdy ktoś usunięty z kapłaństwa, w dalszym ciągu podaje się za księdza. Poprawy wymaga także komunikacja z wiernymi. Jak zapowiedział ks. Studnicki, ma powstać grupa robocza, która zastanowi się jak wyjść z tematem wykorzystywania seksualnego do grup kościelnych, wspólnot czy też jak mierzyć się z tym tematem w kazaniach.

Obecnie po wstępnej aprobacie projektu przez Radę Stałą, opracowanie zostanie przekazane do dalszej dyskusji wszystkim biskupom. Projekt będzie jednym z tematów czerwcowych obrad episkopatu w Świdnicy. Gościem spotkania będzie abp Charles Scicluna, sekretarz pomocniczy Kongregacji Nauki Wiary, który w imieniu papież zajmuje się walką z pedofilią w Kościele.

Odpowiadając na pytanie o odpowiedzialność jak zostanie wyciągnięta wobec sprawców oraz ich przełożonych, abp Wojciech Polak zaznaczył, że w ramach opracowywanej strategii odbyło się dziś szkolenie dla wszystkich metropolitów w zakresie prawa ogłoszonego przez Papieża Franciszka w motu propio z 9 maja br. Wyjaśnił, że przewiduje ono również badanie przez metropolitów, jeśli takie zawiadomienia będą, w jaki sposób prowadzone były sprawy związane z przestępstwami ze strony duchownych.

Delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży wyjaśnił, że nowe papieskie motu proprio przewiduje również możliwość wszczęcia przez metropolitę postępowania, którego celem jest zbadanie prawidłowości działań biskupów z jego metropolii w tej sprawie. A jeśli zarzuty dotyczyć będą samego metropolity to postępowania takie winno zostać przeprowadzone przez najstarszego stażem biskupa ordynariusza z diecezji sufraganalnych wchodzących w skład metropolii. Przyznał, że postępowanie to będzie prowadzone w ścisłej jedności ze Stolicą Apostolską, a ostateczna decyzja odnośnie do księży biskupów podejmowana będzie nie na poziomie metropolii, tylko przez Ojca Świętego.

Odpowiadając na pytanie dotyczące ewentualnych zaniedbań ze strony kard. Kazimierza Nycza w sprawie ks. Olejniczka, prymas odpowiedział, że sam kard. Nycz wyszedł z inicjatywą zbadania tej sprawy przez zespół niezależnych, głownie świeckich, prawników. Materiał przez nich przygotowany zostanie przesłany do Stolicy Apostolskiej, a konkretnie do Kongregacji Nauki Wiary, która dokona oceny działań dokonywanych w tej sprawie w archidiecezji warszawskiej oraz wyciągnie ewentualne wnioski.

Zwołana dziś przez przewodniczącego Episkopatu Rada Stała podjęła pracę nad systemową odpowiedzią na problem wykorzystywania dzieci i młodzieży przez niektórych duchownych oraz na sytuację jaka zaistniał po emisji filmu „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich.

Tematem odrębnego, odbywającego sie po zakonczeniu obrad Rady Stałej kilkugodzinnego szkolenia dla arcybiskupów metropolitów były zasady wprowadzane przez list apostolski motu proprio „Vos estis lux mundi”, opublikowany przez Stolicę Apostolską 9 maja, a którego normy obowiązywać będą w całym Kościele katolickim od 1 czerwca br.

Szkolenie prowadził wybitny kanonista ks. Prof. Piotr Majer z Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie, który dokonał analizy prawnej dokumentu Franciszka.

Istotą Motu Proprio „Vos estis lux mundi” są regulacje prawne dotyczące całego Kościoła katolickiego w zakresie działań podejmowanych w przypadkach wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Zawierają też one regulacje odnoszące się do biskupów podejrzanych o przestępstwa bądź zaniedbania w tej materii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem