Reklama

Papież, który zmienił świat

2015-03-23 19:25

Z Arturo Marim rozmawia Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 13/2015, str. 16-17

East News/Donatella Giagnori

O pierwszym spotkaniu papieskiego fotografa z Janem Pawłem II, o Polsce widzianej z okien poloneza i o tym, dlaczego miliony wpatrywały się w „biały punkcik” – z Arturo Marim rozmawia Lidia Dudkiewicz

LIDIA DUDKIEWICZ: – Przez 27 lat był Pan blisko Jana Pawła II. Na pewnym etapie odłożył Pan aparat fotograficzny, aby świadczyć o Papieżu Polaku. Jakie są tradycje fotografowania w rodzinie Arturo Mariego? Kiedy zaczął się Pan uczyć zawodu?

ARTURO MARI: – W mojej rodzinie najpierw fotografował ojciec, który nie był profesjonalistą, tylko amatorem. Kiedy tata zaczął wywoływać filmy, miałem ok. 6 lat i pomagałem mu w ciemni. Wtedy nastąpił początek tego wszystkiego. Pewnego dnia gdy mój ojciec, wychodząc ze swojego biura, spotkał dyrektora „L’Osservatore Romano”, ten zaczął wypytywać o mnie. „Przyprowadź mi Arturo” – powiedział. Dwa dni później o godz. 11 tata mnie tam zaprowadził – było to 9 marca 1956 r. Zostałem w serwisie „L’Osservatore Romano” na wiele lat. Tydzień po rozpoczęciu pracy znalazłem się blisko Piusa XII. Potem byłem przy Janie XXIII, Pawle VI, następnie przy Janie Pawle I, Janie Pawle II i Benedykcie XVI. Mogę powiedzieć, że miałem honor i radość być blisko dwóch świętych i jednego błogosławionego...

– Proszę opowiedzieć o swoim pierwszym spotkaniu z Janem Pawłem II.

– Było to w Bazylice św. Piotra w czasie Soboru Watykańskiego II. Ale najpierw miałem przyjemność spotkać się z kard. Stefanem Wyszyńskim, prymasem Polski. To on przedstawił mnie młodemu biskupowi Krakowa Karolowi Wojtyle. Zawsze byłem ciekawy Kościoła w Polsce. Żyłem w innej części świata i zastanawiałem się, co to jest „Kościół milczenia”, jak w Polsce żyją ludzie, jak pracują, co jedzą. W czasie Soboru Watykańskiego II zacząłem rozmawiać z Karolem Wojtyłą na temat tego „Kościoła milczenia”. Pytałem o to, co mnie interesowało. Kiedy odpowiadał na moje pytania, widać było, że ten biskup, ze swoimi bardzo jasnymi i klarownymi ideami, wyróżnia się spośród innych. Kiedy ma się doświadczenie życia wśród ludzi, to czuje się wszystko. On tym wszystkim żył. Spotkania i rozmowy z nim w czasie soboru pomogły mi zrozumieć polską rzeczywistość. Potem spotykałem Karola Wojtyłę jako kardynała i papieża. Kiedy towarzyszyłem Ojcu Świętemu w Polsce w 1979 r., zobaczyłem, co znaczy „żelazna kurtyna”: cierpienie, głód, brak wolności słowa, dyktatura. Wtedy podróżowałem po Polsce polonezem. Teraz, kiedy jestem w Częstochowie, widzę bmw, ferrari, maserati, volkswageny, mercedesy...

– Ale wtedy zrozumiał Pan z pewnością, dlaczego Jan Paweł II po wyborze powiedział, że przybył z dalekiego kraju...

– Być może jestem jedyną osobą, która podskoczyła z radości na wieść o wyborze Jana Pawła II. Kiedy kard. Felici powiedział: „Mamy papieża – kard. Wojtyłę”, wszyscy pytali, kto to jest, skąd przybywa, a ja wiedziałem.

– Co, Pana zdaniem, Jan Paweł II zrobił dla Polski?

– Mimo wszystko macie wolność i pokój. Papież zawsze podkreślał: „Nie zdradzajcie waszych korzeni, nie zdradzajcie własnej kultury”. Podczas każdej pielgrzymki zagranicznej spotykał się ze swoimi dziećmi – Polakami. Ale też bardzo cierpiał z powodu Polski. Byłem świadkiem jego bardzo ważnych spotkań, m.in. z Michaiłem Gorbaczowem – obaj bardzo pragnęli pokoju.
Widziałem też Papieża płaczącego. Pamiętam, że po przylocie do Ojczyzny w 1979 r. natychmiast przybył do Grobu Nieznanego Żołnierza. Uklęknął, modlił się, w pewnym momencie dotknął grobu i powiedział: „Dlaczego moja ziemia wylała tyle krwi...”. Nie rozumiałem wtedy języka polskiego, ale wiedziałem, o czym mówi. Zakrył twarz rękami i powtarzał: „Dlaczego tyle krwi w tej świętej ziemi...”.

– Rok 2015 został przez polski parlament ogłoszony Rokiem św. Jana Pawła II. Chcielibyśmy jak najlepiej wykorzystać czas, który jest w jakimś sensie szansą na promocję w Polsce osoby Jana Pawła II i drogi przez niego nakreślonej.

– Droga, którą on wytyczał, jest drogą nie tylko dla Polski. Jeśli mówił o prawie do życia, o potencjale młodzieży, o wartości ludzi chorych, cierpiących, osób starszych wiekiem, o rządzeniu, które ma być służbą – wyznaczał w ten sposób program dla wszystkich. Świętość nie rodzi się ot, tak sobie. W ciągu całego pontyfikatu Jan Paweł II przyjął setki wielkich tego świata. Iluż z nich naśladowało jego idee i wskazania, ilu poczuło się ludźmi, odkryło godność osoby – mężczyzny i kobiety! Proszę sobie wyobrazić 5 mln młodych ludzi na Filipinach, którzy wpatrywali się w mały „biały punkcik” i słuchali. A te spotkania z dziećmi – bawił się, grał z nimi. Dawał umocnienie ludziom chorym, cierpiącym. Nie można też pominąć spotkań na szczycie, m.in. w ONZ – później komentowano, że polski papież zmienił świat.

– Co możemy powiedzieć o relacjach Jana Pawła II z mediami?

– Jan Paweł II miał ogromny szacunek dla mediów. Wiedział, że środki społecznego przekazu są głosem rzeczywistości. Łączyła go z nimi jakaś szczególna więź – nigdy nie odrzucał mediów, miał bezpośrednie relacje z dziennikarzami i zawsze głosił prawdę.

– Kolejny temat to Jan Paweł II i młodzież. Temat rzeka...

– W okresie letnich wakacji najwięcej czasu Ojciec Święty spędzał z młodymi ludźmi, szczególnie wieczorem spotykał się z nimi w ogrodzie rezydencji papieskiej. O godz. 20.30 schodził w czarnym płaszczu, młodzi rozpalali ognisko i modlitwą dziękczynną rozpoczynało się spotkanie. Potem zaczynała się rozmowa na temat bolączek młodych ludzi – także problemu narkotyków i przestępstw. Pytali o ich jutro, zastanawiali się, jakie ma być ich życie. To nie były małe dzieci, to była młodzież żyjąca w konkretnej kulturze. Zaczynaliśmy od 30-40 osób, a skończyliśmy na 3 tys. osób każdego dnia. Co takiego ci młodzi ludzie znaleźli w Ojcu Świętym, w oczach, które na nich patrzyły? Na pewno odnaleźli wielką miłość do nich i dlatego tak licznie przybywali do Jana Pawła II.

– A potem to pamiętne: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie...”. 27 lat pracy z młodzieżą wydało swoje owoce. W 2016 r. będziemy się cieszyć w Polsce, bo Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Krakowie, i to pod patronatem św. Jana Pawła II – czyli Papież Polak będzie z nami.

– Potwierdzam pamiętne słowa umierającego Jana Pawła II skierowane do młodych, słyszałem je... Mam nadzieję, że będę mógł pomóc w przygotowaniach do ŚDM 2016, że będę mógł dać coś od siebie.

– I kolejny temat: Jan Paweł II jako skała modlitwy. Jak to wyglądało z bliska?

– Wszystko rodziło się na modlitwie. Widzę Jana Pawła II wciąż klęczącego na klęczniku, patrzącego na Boga i rozmawiającego z Nim. Nie rozumiałem języka polskiego, ale czułem, że prosił: Boże, pomóż mi, daj mi siłę, nie zostawiaj mnie. Jak się modlił? Był człowiekiem w stałej jedności z Bogiem.

– Które spośród swoich zdjęć zrobionych Janowi Pawłowi II uważa Pan za najważniejsze?

– Moim celem było dokumentować pontyfikat, pokazać światu człowieka, jego wielką modlitwę, jego pracę. Ale spośród zdjęć, które zrobiłem, z mojego punktu widzenia najważniejsze jest chyba to wykonane w Wielki Piątek 2005 r. w kaplicy. Ma ono wielkie znaczenie dla tego pontyfikatu. Pamiętamy wszyscy obraz, kiedy kard. Dziwisz podał krzyż Janowi Pawłowi II i z tyłu, zza pleców Papieża, widać było, jak Ojciec Święty trzyma ten krzyż. W pewnym momencie przytulił krzyż do czoła, mocno się na nim oparł, ucałował go i trzymał jak pastorał – niczym pasterz. To była symboliczna chwila przylgnięcia Jana Pawła II do krzyża, najważniejszy moment: pokazuje to całe jego życie, które oddał także dla Kościoła. Na zdjęciu widać, że papież trzyma krzyż mocno, tak, że nawet palce są zaczerwienione od silnego uścisku. Proszę pamiętać, że tymi rękami Jan Paweł II błogosławił, dotykał tysięcy, milionów ludzi, głaskał dzieci, przytulał młodzież; tymi rękami napisał 14 encyklik, wiele dokumentów. Ale dla mnie napisał 15 encyklik. Ostatnią była encyklika cierpienia.

– Proszę opowiedzieć o swojej osobistej relacji z Janem Pawłem II – wiemy skądinąd, że Arturo Mari był traktowany jak syn, a do Ojca Świętego odnosił się jak do swojego ojca...

– Odpowiedź zawarta jest już w pytaniu. To prawda, że Jan Paweł II zawsze traktował mnie jak syna, a ja jego jak ojca. 27 lat byłem przy Papieżu – 27 lat poza domem. Mam szczęśliwie żonę, która nie tylko jakoś to wszystko zniosła, ale zawsze mnie wspierała. Mam syna kapłana – czegóż można chcieć więcej od życia? Toteż jestem bardzo szczęśliwy.

– Jak wyglądało ostatnie spotkanie syna z odchodzącym ojcem?

– To był dla mnie niełatwy, choć najpiękniejszy moment w życiu. Kiedy zadzwonił do mnie ks. Stanisław Dziwisz, poszedłem do apartamentu papieskiego. Ks. Stanisław wziął mnie za rękę i weszliśmy razem do pokoju, gdzie papież leżał na łóżku. Kiedy ks. Stanisław powiedział: „Ojcze Święty...”, Papież odwrócił się do mnie z niezwykłym uśmiechem, dotknął mnie ręką, pobłogosławił i długo, ciepło, cudownie na mnie patrzył. Potem bardzo delikatnym głosem powiedział: „Arturo, dziękuję...”. I odwrócił się w drugą stronę z tym niesamowitym, uśmiechniętym obliczem. Widać było, że jest już gotowy na inną, piękną perspektywę. I to wyryło się w mojej pamięci.

– Pozostaje powiedzieć: Do zobaczenia w raju.

– To nie ja, to Bóg decyduje.

Tłumaczenie: ks. Mariusz Frukacz

Reklama

Matka Dawida dziękuje służbom i prosi o modlitwę

2019-07-22 08:41

PAP

Matka 5-letniego Dawida Żukowskiego, którego ciało „z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością” znaleziono w sobotę pod wiaduktem przy węźle Pruszków na autostradzie A2, podziękowała służbom, które prowadziły akcję poszukiwawczą.

screenshot/TVN
Ciało dziecka odnaleziono w sobotę w okolicach węzła Pruszków

„Składam podziękowania Służbom, które z ogromną determinacją, nie szczędząc środków i wysiłku prowadziły akcję poszukiwawczą” – napisała.

– Dziękuję lokalnej Społeczności, Mediom i wszystkim tym, którym los mojego Synka nie był obojętny, którzy do końca okazywali wsparcie wierząc w szczęśliwe zakończenie – dodała kobieta, prosząc pod koniec swego oświadczenia „o modlitwę”.

Jej oświadczenie – przekazane w niedzielę – zostało opublikowane przez magazyn reporterów Uwaga! emitowany na antenie TVN24. Kopię listu matki Dawida zamieszczono na stronie internetowej magazynu Uwaga!.

W sobotę stołeczna policja poinformowała, że na trasie A2 między Warszawą a Grodziskiem Mazowieckim, w okolicach węzła Pruszków, znaleziono ciało dziecka. – Z prawdopodobieństwem graniczącym prawie z pewnością jesteśmy przekonani, że jest to 5-letni Dawid – przekazał w sobotę dziennikarzom asp. sztab. Mariusz Mrozek z Biura Prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Poszukiwania 5-letniego Dawida z Grodziska Mazowieckiego trwały od 10 lipca, kiedy to utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina.

Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17.00 w środę. Według ustaleń policji tego samego dnia przed godz. 21.00 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W Łodzi powstanie szkoła katechistów

2019-07-23 17:30

mip (KAI) / Łódź

W Łodzi powstanie szkoła liderów wspólnot parafialnych. Podczas trzech semestrów archidiecezja przygotuje osoby świeckie wspierające duszpasterzy przy formacji sakramentalnej wiernych. Zapisy ruszą 1 sierpnia.

Magdalena Kucova/fotolia.com

Szkoła Katechistów jest owocem trwającego od roku IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej. Ten trzy semestralny kurs teologii praktycznej ma pomóc wybranym ludziom świeckim – liderom grup parafialnych – jeszcze mocniej i bardziej kompetentnie zaangażować się w działalność w parafii.

- Szkoła dla katechistów to szkoła dla liderów, którzy będą mogli prowadzić zajęcia w małych grupach czy to dla młodzieży przygotowującej się do sakramentu bierzmowania, czy dla rodziców, zwłaszcza dzieci pierwszokomunijnych – tłumaczy metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

Hierarcha przypomina, że szkoła katechistów musi mieć trzy wymiary. – Pierwszy to wiedza teologiczna. Nie chodzi nam o studia magisterskie, ale o zdobycie przez przyszłego katechistę takich kompetencji, by mógł sam odpowiedzieć na wiele pytań, a jeśli nie będzie znał na nie odpowiedzi, by wiedział gdzie odesłać zainteresowanego. Po drugie, chodzi o nabycie umiejętności pracy w małej grupie, a więc nauka zarządzania i kierowania małą grupą, małym zespołem. Natomiast trzecim wymiarem jest własna formacja duchowa – żeby taki człowiek żył wiarą i Kościołem, a nie tylko potrafił o tym mówić – wskazuje łódzki pasterz.

Tok studiów w Szkole przewiduje zajęcia z zakresu Pisma Świętego, teologii dogmatycznej, duchowości, liturgiki, katechetyki, historii Kościoła, a także ma wzmocnić naturalne zdolności w budowaniu kontaktów międzyosobowych i w pracy z grupą. - Chcemy potraktować priorytetowo kształtowanie umiejętności praktycznych przyszłych katechistów: ich rozwój duchowy, bogactwo modlitwy Pismem Świętym, wtajemniczenie w przeżywanie liturgii, budowanie żywej relacji z Bogiem i z Kościołem - podkreślają organizatorzy studium.

Po ukończeniu Szkoły i zdaniu wymaganych egzaminów absolwent uzyska od arcybiskupa misję kanoniczną do głoszenia katechez dla dzieci, młodzieży i dorosłych w parafiach archidiecezji łódzkiej.

Do Szkoły mogą zapisać się osoby w wieku od 18 do 60 lat, skierowane przez swoich księży proboszczów. Nie muszą one posiadać wykształcenia teologicznego. Ważne, żeby ukończyły katechizację w zakresie szkoły ponadgimnazjalnej

Rekrutacji do udziału w kursie dokonać można będzie w sekretariacie Kurii Metropolitalnej Łódzkiej od 1 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem