Reklama

Jest entuzjazm!

2015-03-23 19:25

Z kard. Stanisławem Dziwiszem rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 13/2015, str. 20-21

Tadeusz Warczak
ŚDM w Krakowie to będzie błogosławiony czas, aby iskra Bożego Miłosierdzia ponownie rozlała się po całym świecie – podkreśla kard. Stanisław Dziwisz

Zanim doszło do zainicjowania Światowych Dni Młodzieży, Jan Paweł II dwukrotnie zaprosił młodych do Rzymu na Niedzielę Palmową (w 1984 i 1985 r.). To te wydarzenia miały wpływ na decyzję o zorganizowaniu, w różnych miejscach na świecie, spotkań Ojca Świętego z młodzieżą ze wszystkich kontynentów.

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Księże Kardynale, czy pamięta Eminencja Niedziele Palmowe, w które Jan Paweł II spotkał się z młodzieżą w Rzymie?

KARD. STANISŁAW DZIWISZ: – Ojciec Święty był bardzo zaskoczony liczbą nie tylko włoskiej młodzieży, która rok po roku pielgrzymowała do Rzymu w odpowiedzi na zaproszenie Papieża. To była dla Jana Pawła II wielka radość. Nie muszę przypominać, jak wrażliwy na młodych był Ojciec Święty.

– Z wzajemnością.

– Tak, z wzajemnością. I ta miłość podyktowała mu myśl, aby ustanowić cykliczne wydarzenia, w czasie których młodzież z całego świata spotyka się, aby przeżyć radość Ewangelii, radość bycia chrześcijanami. Ojciec Święty widział wrażliwość młodych. Miał świadomość, że oni potrzebują spotkań, rozmów. Dostrzegał ich troski. Te spotkania miały pomagać im przeżywać młodość, w tym rozwiązywanie problemów związanych z dojrzewaniem do pełni życia.
I tak się zrodziły te dni. Błogosławione. To była bodaj najważniejsza inicjatywa duszpasterska Jana Pawła II. Po niej przyszły następne: Światowe Dni Rodziny, Światowy Dzień Chorych...

– Na kolejne spotkania z młodzieżą Jan Paweł II wybierał miejsca w bardzo różnych regionach świata. Czym się w tych wyborach kierował?

– Przede wszystkim napływały zaproszenia z różnych krajów. Zawsze było ich dużo. Ojciec Święty, razem z Papieską Radą ds. Świeckich, zwłaszcza z wydziałem ds. młodzieży, decydował, w którym kraju organizować kolejne ŚDM. Rozmawiał ze współpracownikami, po czym dokonywał wyboru. Oczywiście, uwzględniał sytuację społeczną danego kraju. Jeśli uznawał, że takie spotkanie może przynieść pozytywne owoce, w tym zdynamizować Kościół lokalny, to wówczas podejmował decyzję, że właśnie w tym państwie odbędą się kolejne ŚDM.

– Ksiądz Kardynał uczestniczył we wszystkich spotkaniach Jana Pawła II z młodzieżą. Które Ksiądz Kardynał szczególnie zapamiętał?

– Każde z nich miało swoje oblicze. Program ŚDM był podobny, założenia te same, ale realizacja i przeżycie – zawsze specyficzne dla danego miejsca. Z tych spotkań niewątpliwie na pierwsze miejsce wysuwa się to zorganizowane w Rzymie w 2000 r., na przełomie nie tylko wieków, ale i tysiącleci. W odpowiedzi na zaproszenie Ojca Świętego 2 mln młodzieży z całego świata przybyło do stolicy chrześcijaństwa! Przechodzili przez bramę tysiącleci ze świadomością, że otrzymaną wiarę w Jezusa Chrystusa przenoszą w nowe tysiąclecie z zadaniem przekazania jej kolejnym pokoleniom.
Ojciec Święty miał już trudności z chodzeniem, ale młodzież, jak zawsze, napełniała jego serce radością i dodawała mu sił. Radość udzieliła się również Rzymowi. Władze miasta bały się, że tyle młodzieży przybędzie w czasie wakacji. Tymczasem okazało się, że rzymianie z sympatią reagowali na młodych pielgrzymów; przygotowywali dla nich pożywienie, gościli ich w swoich domach.

– Zapamiętałam transmisję z tego spotkania. Patrząc na schorowanego Ojca Świętego, przypomniałam sobie biblijnych proroków. Współczesny świat nie szanuje ludzi starych, chorych, ale Jana Pawła II słuchano, szanowano. Proszę powiedzieć, co takiego miał w sobie Ojciec Święty, że w tym nowym świecie zyskiwał posłuch, gdziekolwiek się pojawił?

– Jan Paweł II nie był aktorem. Nie grał papieża. On był pasterzem i prowadził ludzkość, Kościół, młodzież. Miał świadomość, że jest ojcem tej młodzieży, którą darzył miłością. I młodzi czuli tę bliskość, tę troskę, to uczucie. To ich łączyło. To była miłość za miłość. Ojciec Święty powiedział, że człowiek, który kocha, nie starzeje się. On miał serce zawsze młode, wypełnione miłością!

– A jak z perspektywy czasu ocenia Eminencja ŚDM w Częstochowie w 1991 r.?

– Spotkanie na Jasnej Górze miało decydujące znaczenie dla formuły spotkań z młodzieżą, dla rozwoju tego wydarzenia. Stanowiło przełom. Zyskało inny, głęboko religijny charakter. Mniej już było aspektu świeckości, zabawy, choć to nic złego. To właśnie na Jasnej Górze został wyeksponowany element głębokiego przeżycia wiary, modlitwy, spotkania z Bogiem. Poza tym na Jasnej Górze spotkała się młodzież ze Wschodu i Zachodu. I chociaż każde ŚDM mają swój charakter, to od tych częstochowskich począwszy, są one czasem katechez, pogłębiania wiary, wielkiej modlitwy i radości. Radości ewangelicznej.

– W 2016 r. minie 25 lat od ŚDM na Jasnej Górze. Czy w ramach spotkania młodzieży z Ojcem Świętym Franciszkiem w Krakowie ten fakt zostanie zaznaczony?

– Myślę, że to wydarzenie zostanie przypomniane. Chociaż w Krakowie wybija się inny element – Boże Miłosierdzie! Tak się składa, że obecny Papież wzrastał od młodości w świetle idei miłosierdzia. Na spotkaniu z polskimi biskupami opowiadał, że w jego domu rodzinnym odmawiało się Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Wspominał, jak tej modlitwy nauczyła go babcia, gdy był małym dzieckiem. Myślę, że ŚDM w Krakowie to będzie kolejny błogosławiony czas, aby iskra Bożego Miłosierdzia ponownie rozlała się po całym świecie! Tu, w Krakowie, młodzi pielgrzymi bliżej zetkną się z tajemnicą Bożego Miłosierdzia i zabiorą orędzie do swoich środowisk. W ten sposób zrealizuje się, po raz kolejny, testament Jana Pawła II, aby Boże Miłosierdzie rozlało się na cały świat.
Mam nadzieję, że Boże Miłosierdzie zostanie pokazane światu tym razem przez młodzież. Światu, który dzisiaj tak trudno nawrócić. Światu, któremu pozostało tylko Boże Miłosierdzie! Chcemy poprzez te dni po raz kolejny dotknąć tajemnicy Bożego Miłosierdzia, zanurzyć się w nim i równocześnie przekazać je innym.

– Eminencja postrzega młodzież jako pełną ideałów. Ale w wielu Polakach, również tych mieszkających w Krakowie, rodzi się obawa, że przyjadą młodzi podobni do turystów odwiedzających nasze miasto w weekendy i pragnących się u nas zabawić...

– Młodzież jest zdrowa. Chociaż trzeba też pamiętać, że jest i taka, która nie myśli o swej przyszłości, nie ma świadomości, że źle wykorzystuje ten najpiękniejszy czas w życiu – młodość. Zamiast budować przyszłość, rujnuje ją. Ale pracujemy nad tym, żeby również tej młodzieży ukazać piękno młodości. Przykładem tych działań jest Szpital Domowy – idea, przez którą młodzi pragną odnowy moralnej Krakowa na przyjazd rówieśników z całego świata. W tym celu modlą się, pokutują. I to się dzieje. Trzeba z uznaniem patrzyć na tę dobrą młodzież, której nie brakuje!

– Słyszałam, że pomimo iż dopiero od lipca można się rejestrować, już są duże grupy, które zgłosiły swój udział w zbliżających się ŚDM.

– Zgłoszeń jest już sporo! Przykładowo – włoski Episkopat zapowiedział 150 tys. osób plus setkę biskupów! Hierarchowie będą mieć dzień wcześniej pielgrzymkę na Jasną Górę. Ponadto z Italii Neokatechumenat zapowiedział 250 tys. pielgrzymów! Episkopat francuski – 80 tys. Ze Stanów Zjednoczonych już w zeszłym roku zostało zgłoszonych ok. 200 grup. Oni wyprzedzili wszystkich i sami sobie zorganizowali pobyt! Chciałbym podkreślić, że na przybycie młodzieży w Krakowie otworzyły się szkoły, domy akademickie, seminaria, wojsko, domy i mieszkania krakowian i Małopolan. Jest entuzjazm!
Tu warto podkreślić, że ŚDM to dla miasta ogromna promocja. Zyskają również ci wszyscy, którzy żyją z turystyki. Zapytałem kardynałów z Madrytu, czy po ŚDM mieli deficyt w kasie. Odpowiedzieli, że miasto i organizatorzy zyskali, chociaż nie to było celem wydarzenia.

– Czy już wiadomo, gdzie będą się odbywać spotkania?

– Zawsze Błonia. Przynajmniej w pierwszych dniach, na rozpoczęcie. Natomiast jeśli się uda przygotować wielkie przestrzenie w okolicach Wieliczki, to nocne czuwanie i Msza św. zamykająca wydarzenie byłyby tam.

– Ksiądz Kardynał często podkreśla, że to młodzi, którzy byli pomysłodawcami zorganizowania ŚDM w Krakowie, są ich gospodarzami. Co chciałby im Eminencja za pośrednictwem „Niedzieli” przekazać?

– Chciałbym powiedzieć młodzieży z całej Polski, że to będzie jej święto, i zaprosić ją do jak najliczniejszego udziału! Proszę, aby młodzi się zaangażowali i otworzyli na pielgrzymów z całego świata. Aby im pomogli przeżyć ten czas po Bożemu, w radości. By to spotkanie przysłużyło się idei odzyskania światowego pokoju. ŚDM to także wielka szansa na wymianę doświadczeń, na naukę, na poznawanie innych kultur. To czas dawania i poznawania. Czas świadectw.

Tagi:
wywiad rozmowa

Reklama

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biskup Aleppo: turecka ofensywa w Syrii to „zbrodnia”

2019-10-14 15:37

ts (KAI) / Aleppo

Katolicki biskup Aleppo, Georges Abou Khazen, w ostrych słowach zareagował na turecką ofensywę wojskową w Syrii. „Jesteśmy bardzo zaniepokojeni” - powiedział 14 października w rozmowie z Radiem Watykańskim katolicki biskup Aleppo. „Wojna jest podwaliną pod kolejne wojny i nie stanowi rozwiązania, zwłaszcza w regionie takim jak ten, że wszystkimi żyjącymi tam grupami etnicznymi i religijnymi" - stwierdził wikariusz apostolski Aleppo i podkreślił: "To, co tu przeżywamy, to ludzki dramat, to zbrodnia”.

youtube.com

W regionie, z którego teraz ucieka tak wielu ludzi, reprezentowane są wszystkie mniejszości chrześcijańskie, jak Asyryjczycy, syryjscy Chaldejczycy, czy Ormianie, zwrócił uwagę hierarcha. „Wielu ich przodków wymordowano w Turcji, tu żyją potomkowie tych, którzy zdołali się uratować przed masakrami i to oni teraz doświadczają napaści Turków na ich kraj”.

Wiele miejsc w regionie Dżazira położonym między Eufratem i Tygrysem, a także miasta Qamishli czy Hasake, w czasie pod mandatem francuskim w Syrii i Libanie, stanowiło schronienie dla chrześcijan, którzy przeżyli ludobójstwo, jakiego dopuścił się rząd turecki od 1915 roku w północnych regionach. Chrześcijanie żyjący dziś na tych terenach ciągle noszą w pamięci świadomość „sayfo” - "ludobójstwa".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzień Dziecka Utraconego w Wieluniu

2019-10-15 21:53

Zofia Białas

Dzień Dziecka Utraconego obchodzony jest w Polsce w dniu 15 października od 2004 roku, na świecie od roku 1988. Jego idea narodziła się w Stanach zjednoczonych. Tam obchodzi się go pod nazwą Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłych. W Wieluniu miejscem szczególnej modlitwy za dzieci utracone jest kościół św. Mikołaja u wieluńskich Bernardynek.

Zofia Białas

15 października, do kościoła klasztornego, w którym wieluńskie siostry od modlitwy codziennie polecają Bogu powierzone sobie intencje, przybyli rodzice, którzy utracili swoje dziecko w wyniku poronienia lub wczesnego porodu, przybyli by Różańcem i Eucharystią modlić się w ich intencji. Wspólnie z o. Błażejem od wieluńskich Franciszkanów odmówiono Bolesną część Różańca, wtapiając w rozważania swoje przemyślenia i prośby.

Eucharystię w intencji utraconych dzieci i ich rodziców odprawili o. Błażej i ks. Andrzej Walaszczyk – kapelan sióstr Bernardynek. Słowo Boże do wiernych skierował o. Błażej.

Sięgając do wspomnień z czasów swojej pracy w klinice dziecięcej w Katowicach mówił o traumie rodziców, którzy musieli pożegnać swoją narodzoną córkę, swoje pierwsze dziecko. Jak trudno było zbolałej matce zgodzić się z wolą Bożą. Mówiła, że nie chce mieć więcej dzieci. Potem jednak urodziła kolejne trzy. Była szczęśliwa matką i żoną, a maleństwo, które zmarło, nosiła w swoim sercu i uwierzyła, że ono oręduje za jej rodziną u Boga. Potem zmarł nagle mąż. Pociechą i wsparciem okazała się trójka pozostałych dzieci.

Dziś ta matka wie, że w Bożych planach bywa tak, że jedni dostają dziecko na całe życie, inni na kilka miesięcy, inni na kilka lat, jedni tracą je tuż po poczęciu w wyniku poronienia, inni z powodu obumarcia płodu, ale ból dla każdej z nich jest taki sam. Dobrze, jeśli taka matka, jej rodzina znajdzie w swoim otoczeniu ludzi, którzy zrozumieją jej ból i otoczą ją pomocą. Wierzymy, że przez takich ludzi swoją dobroć okazuje sam Bóg.

Dziś, modląc się za wszystkie dzieci przedwcześnie utracone, także te, których poczęcie przerwano w sposób brutalny i te, które Bóg powołał do siebie na innych etapach ich życia, okazaliśmy solidarność z tymi, którym nie było dane poznać swego dziecka i z tymi, dla których dziecko odeszło za wcześnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem