Reklama

Kościół w cierniowej koronie

2015-03-23 19:25

Ks. Krystian Gawron
Niedziela Ogólnopolska 13/2015, str. 26-27

JANUSZ ROSIKOŃ/ROSIKON PRESS
Korona Cierniowa, a właściwie pozostawiona po niej obręcz wewnątrz okrągłego relikwiarza na ołtarzu katedry Notre Dame w Paryżu

Cierniowa Korona Pana Jezusa jest jedną z najważniejszych relikwii. Okalała ona bowiem głowę Zbawiciela w czasie Jego zbawczej męki. Przechowywana jest w katedrze Notre Dame w Paryżu

O Cierniowej Koronie wspominają Ewangelie. W swoich pismach mówili o niej m.in. św. Klemens Aleksandryjski i Orygenes. Anonimowy pielgrzym do Ziemi Świętej już w IV wieku podkreślał, jaką czcią otaczali ją chrześcijanie. Św. Paulin z Noli przekazał w 409 r., że przechowywano ją w bazylice Górnego Syjonu w Jerozolimie. Kiedy zaś Jerozolimie zagrażały najazdy perskie i muzułmańskie, relikwia Cierniowej Korony była przeniesiona do Konstantynopola i przechowywana w klasztorze Matki Bożej. Wspomina o tym w traktacie o ceremoniach sam cesarz Konstantyn VII w roku 953. Posiadaniem bezcennej relikwii „Korony Chrystusa Króla” usiłowano uzasadniać nawet polityczne znaczenie stolicy wschodniego imperium rzymskiego. Tego błędu nie uniknęli również niechlubni krzyżowcy, którzy splądrowali Konstantynopol w roku 1204. Powstało łacińskie imperium wschodnie, na czele którego stanął Baldwin II de Courtenay. Dotrwało ono tam zaledwie do roku 1261. Królestwo Pana Jezusa nie było (nie jest i nie będzie) „dla ziemskiego panowania”.

Największy relikwiarz świata

W roku 1237, wobec wielkich trudności ekonomicznych, władcy Bizancjum zaciągnęli ogromną pożyczkę u Wenecjan, dając w zastaw właśnie Cierniową Koronę. Dzięki zabiegom francuskiego dominikanina Andrzeja z Longjumeau 10 sierpnia 1239 r. św. Ludwik IX nie tylko zwrócił Wenecjanom zaciągniętą przez łacinników pożyczkę, ale i, za ogromną sumę, wykupił Cierniową Koronę dla Francji. Świętą relikwię przywieziono najpierw do Sens. Notabene Paryż należał wtedy do metropolii Sens, której biskupowi przysługiwało miano „Prymasa Francji i Niemiec”. Król zechciał jednak, by Cierniowa Korona Pana Jezusa znalazła się bliżej stolicy. Obok katedry Notre Dame została zatem wybudowana słynna dwupiętrowa Sainte Chapelle (Święta Kaplica) – największy relikwiarz świata – właśnie dla Cierniowej Korony! Niższe piętro symbolizowało ziemię, a górne – z 618 m2 witraży! – niebo. Przybywali tam wierni, by rozważać dzieło Odkupienia oferowane ludziom przez Chrystusa Króla. Znamienna była postawa samego króla: kiedy procesyjnie wprowadzano Cierniową Koronę do katedry Notre Dame 19 sierpnia 1239 r., niósł ją osobiście, boso i w siermiędze. Nie miał aspiracji geopolitycznych. Miał prostą i rzetelną wiarę.

Nawet rewolucja francuska uszanowała jedyność tej relikwii. Niszczono wtedy groby królewskie, zdewastowano relikwie św. Genowefy (patronki Paryża), ale relikwii Cierniowej Korony nie tknięto. Skradziono tylko jej cenną złotą oprawę, ale sama relikwia została umieszczona najpierw w bazylice Saint-Denis, a następnie w Bibliotece Narodowej, jako dziedzictwo narodowe. Bardzo szybko, bo już w roku 1801 Cierniowa Korona została zwrócona Kościołowi, by ją przechowywał w skarbcu katedry Notre Dame. Władcy Francji, Napoleon I i Napoleon III, postarali się o nową oprawę dla relikwii. Obecna – z roku 1896 – to okrągła kryształowa ramka (9 cm szerokości, średnica 24 cm), w której ciernie zawinięte są złotą nicią.

Reklama

Przebudzenie Francji

Do niedawna relikwia Cierniowej Korony Pana Jezusa była wystawiana na ołtarzu katedry Notre Dame tylko raz do roku – w Wielki Piątek (w godz. 10-17). Jak Święte Schody w Rzymie, tak Cierniowa Korona w Paryżu ściągała wtedy rzesze wiernych. Czyniono wyjątki: np. dla patriarchy Bartłomieja I z Konstantynopola, dla patriarchy Aleksego II z Moskwy czy nawet dla Władimira Putina (na jego życzenie) – i on chciał uczcić Cierniową Koronę w czasie pobytu w Paryżu. Arcybiskup Paryża kard. André Vingt-Trois postanowił jednak uprzystępnić świętą relikwię do kultu wszystkim wiernym. Obecnie jest ona czczona już nie jeden raz w roku, ale w każdy pierwszy piątek miesiąca, w godz. 15-16.30. Wydawać by się mogło, że Francję zdominowała już ideologia ateistycznego laicyzmu wprowadzana przez obecne władze, ale tzw. głęboka Francja przeżywa dziś wyraźne przebudzenie. Na godzinę Bożego Miłosierdzia ściągają do katedry Notre Dame rzesze ludzi! Przyjeżdżają z całej Francji – nawet z Marsylii, Grenoble czy ze Strasburga – by wobec Cierniowej Korony Chrystusa trwać na modlitwie, wypraszać dla Francji Boże miłosierdzie. Za każdym razem katedra jest przepełniona. Przyjeżdżają też grupy z innych krajów Europy, a nawet z innych kontynentów. Warto byłoby, żeby i organizatorzy pielgrzymek z Polski uwzględnili ten moment w swoim programie. Wobec niemal permanentnej agresji we Francji na wszystko, co katolickie, prymas tego kraju – kard. Philippe Barbarin z Lyonu zaprosił wiernych całego kraju do 9-miesięcznej nowenny w intencji ojczyzny.

Jesteśmy we Francji świadkami przedziwnego misterium zła. Atak terrorystyczny na redakcję periodyku „Charlie Hebdo” był niewątpliwie odrażający i godny potępienia. Za pismem opowiedziała się niemal cała elita polityczna Francji. Media trąbiły: „Je suis Charlie” – „Jestem (z) Charlie”. Partie polityczne upatrywały w tym nawet jakiejś szansy mobilizacji dla budowania jedności narodowej. „Tak” – gdy chodzi o wspólny front przeciw terroryzmowi, ale „nie” – gdy chodzi o popieranie periodyku, który z samych założeń jest bluźnierczy i brutalnie antykatolicki. Arcybiskup Paryża wyraźnie powiedział w telewizji: „Je ne suis pas Charlie” – „Nie jestem (z) Charlie”.

Jaki jest efekt ostatnich wydarzeń? Prasa zaczęła wyliczać akty agresji przeciw muzułmanom we Francji, ale... tutejsza prasa nadal kompletnie milczy na temat o wiele częstszych aktów agresji wobec Kościoła – tak, we Francji! Kościół ma tutaj wciąż bezwzględnie i wrogo nakładaną „cierniową koronę”. Gros francuskich polityków ogarnęła wręcz panika, gdy najmłodsze pokolenie – dzieci i młodzież – zdystansowało się wobec ewidentnej manipulacji, żeby przy okazji słusznej walki z terroryzmem przemycić wrogość do religii – zwłaszcza religii katolickiej. Jakiż paradoks – w Nigerii spalono 49 kościołów, „bo Zachód walczy z islamem”, a Zachód – bezwzględnie walczy z Kościołem, i to już bez białych rękawiczek. Przychodzi nam więc żyć i wierzyć w czasach biczowania Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła w czasach Cierniowej Korony.

Reklama

Wielka Brytania: lekarze chcą odłączyć 5-letnie dziecko od aparatury podtrzymującej życie

2019-07-19 12:34

rk (KAI/LifeSiteNews.com) / Londyn

O losach 5-letniej dziewczynki, którą brytyjscy medycy chcą odłączyć od urządzeń podtrzymujących życie, rozstrzygnie sąd. Choć dziecko zgodził się przyjąć włoski szpital pediatryczny w Genui, londyńska placówka medyczna sprzeciwia się temu, by rodzice zorganizowali i opłacili transport córki. Komentatorzy wskazują na podobieństwo tego przypadku do wcześniejszych spraw, w których mali pacjenci brytyjskich szpitali – Charlie Gard i Alfie Evans – zostali odłączeni decyzją sądu od aparatury utrzymującej życie, choć pomoc oferowały im placówki medyczne na całym świecie.

AR

Tafida Raqeeb, córka imigrantów z Bangladeszu, straciła przytomność kilka miesięcy temu na skutek pęknięcia naczyniaka tętniczo-żylnego mózgu. Mimo operacji, pięcioletnie dziecko nie odzyskało przytomności, a lekarze Royal London Hospital zwrócili się do sądu, by ten pozwolił na odłączenie pacjentki od aparatury, która zapewnia jej życie w stanie półprzytomności. Tafida reaguje na ból, daje niekiedy oznaki życia.

Rodzice Shalina i Mohammed poprosili o pomoc włoskich pediatrów z Instytutu im. Gianniny Gaslini w Genui – szpitala o światowej renomie. Ci, po zapoznaniu się z dokumentacją i konsultacji z brytyjskimi lekarzami, zgodzili się interweniować. Rodzice mają jedynie zorganizować i opłacić transport. O losach dziecka ma ostatecznie zdecydować brytyjski wymiar sprawiedliwości.

Włoscy komentatorzy wskazują na podobieństwo tego przypadku do wcześniejszych spraw, w których mali pacjenci brytyjskich szpitali zostali odłączeni decyzją sądu od aparatury podtrzymującej życie, choć pomoc oferowały im placówki medyczne na całym świecie.

W lipcu 2017 roku w londyńskim hospicjum dla dzieci zmarł liczący niespełna rok Charlie Gard, cierpiący od urodzenia na rzadką chorobę genetyczną. Wcześniej Trybunał Europejski polecił odłączyć wszystkie aparaty zapewniające życie małego pacjenta. Szpital dziecięcy pw. Dzieciątka Jezus w Rzymie był gotów zaopiekować się chłopcem.

W ubiegłym roku na polecenie sądu i wbrew woli jego rodziców został odłączony od aparatury Alfie Evans. Nastąpiło to na 11 dni przed drugą rocznicą urodzin dziecka, cierpiącego na niedobór transaminazy GABA. Jego rodzice bezskutecznie walczyli o przetransportowanie syna do watykańskiego szpitala pediatrycznego. Pomoc w tej sprawie oferował także prezbiteriański szpital pediatryczny w Nowym Jorku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież dzwonił do matki Vincenta Lamberta

2019-07-19 17:57

pb (KAI/I.Media/vaticannews.va/lifesitenews.com) / Reims

Papież dzwonił do matki Vincenta Lamberta, Viviane, aby udzielić jej wsparcia, kiedy walczyła o życie swego syna. Franciszek się nie dodzwonił, zostawił więc wiadomość. Sprawę ujawniła sama Viviane Lambert w wywiadzie dla portalu LifeSiteNews, opublikowanym 18 lipca.

peddhapati / Foter.com / CC BY

Pośrednikiem między papieżem a matką Lamberta był arcybiskup Lyonu kard. Philippe Barbarin. To on poinformował Viviane Lambert, że widział się z papieżem i że poprosił Franciszka o skontaktowanie się z nią.

- Powiedział, żebym przejrzała ostatnie wiadomości [w telefonie]. Nie czytałam wszystkich, bo było ich tak wiele. I rzeczywiście była tam wiadomość po włosku, którą przetłumaczono dla mnie na francuski. Poruszające i bardzo osobiste przesłanie - wyznała Viviane Lambert.

Vincent Lambert po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany i żył w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Lambert marł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania.

Po śmierci 42-letniego mężczyzny papież napisał na swym koncie na Twitterze: „Niech Bóg Ojciec przyjmie w swe objęcia Vicenta Lamberta. Nie budujmy cywilizacji, w której eliminowane są osoby, których życie nie wydaje się nam dość godne, by dalej mogły żyć. Każde życie ma wartość, zawsze”.

Opowiadając o swych przeżyciach w rozmowie z portalem LifeSiteNews Viviane Lambert przyznaje, że wciąż jest w szoku po zbrodni, którą popełniono na jej synu. „Na szczęście – dodaje – zachowałam swoją wiarę, inaczej byłabym nie tylko smutna, ale też zrozpaczona”. Przyznaje, że jest pełna nadziei, cieszy się, że Vincent nie należy już do katów, lecz do Boga. Podobnie jak prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarah jest ona przekonana, że jej syn zmarł jako męczennik współczesnego społeczeństwa. Teraz będzie się wstawiał za Francję, która nie zasługuje na taki los – dodaje matka zmarłego 11 lipca mężczyzny.

Ona sama apeluje natomiast o modlitwę w intencji doktora Vincenta Sancheza, który zawyrokował o śmierci jej syna. Przyznaje, że sama próbuje to robić, choć czasem jej serce się buntuje. Podkreśla, że trzeba się modlić, mając na względzie dobro innych pacjentów, a także los tego człowieka po śmierci. Nawrócenia się zdarzają – przypomina Viviane Lambert.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem