Reklama

Czas na modlitwę i post

2015-03-26 11:43

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 13/2015, str. 6

Paweł Wysoki
Bp Jan Sobiło

Parafia pw. Trójcy Przenajświętszej w Stróży gościła bp. Jana Sobiło. Biskup pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie w dniach 15-18 marca wygłosił tu rekolekcje wielkopostne

Jak przypomniał ks. Grzegorz Stąsiek, proboszcz parafii w Stróży, bp Jan Sobiło trafił do podkraśnickiej wspólnoty jako neoprezbiter. Przez cztery lata wikariatu, pod serdecznym okiem ówczesnego proboszcza ks. Stanisława Łątki, z wielkim zapałem głosił Dobrą Nowinę. Pierwsza parafia jak pierwsza miłość znalazła w sercu obecnego biskupa stałe miejsce. Wraca niej bardzo chętnie, chociaż ze względu na obowiązki i odległość najczęściej tylko we wspomnieniach.

Pierwsza parafia

– Cieszę się, że mogę być razem z wami i dzielić się tym, co przeżywa moje serce. To dar od Boga – podkreślał bp Jan podczas niedzielnych Mszy św. – Pierwsza placówka to pierwsza miłość, dlatego czasem śni mi się po nocach – mówił z uśmiechem. W spojrzeniach kierowanych na wiernych, serdecznych i szczerych, mieszała się radość z niedowierzaniem. Czas nie biegnie tak szybko, a przecież dawni uczniowie ks. Jana przyprowadzili do kościoła swoje niemałe już dzieci.

– Mam wrażenie, że czas się zatrzymał. Wyjechałem stąd przed laty, najpierw do Zamościa, a potem na Ukrainę, ale najwięcej wspomnień mam ze Stróży. Może dlatego, że tu przeżyłem najpiękniejszy okres kapłański. Po święceniach każdy kapłan chce od razu nawrócić cały świat, tryska energią i entuzjazmem. To wielki dar od Boga, który zostaje na całe życie i jest punktem odniesienia do posługiwania. Dziś, mając za sobą prawie 30 lat kapłaństwa, jestem pewien, że chciałbym w takim samym duchu pracować, jak przed laty – zapewniał.

Reklama

Wspominając czas spędzony w Stróży, bp Jan dał piękne świadectwo o kroczeniu kapłańską drogą. – Moim pierwszym proboszczem był ks. Stanisław Łątka, który wszystkiego mnie nauczył. W seminarium poznałem wiele teorii, a dzięki ks. Stanisławowi zderzenie teorii z duszpasterską praktyką okazało się błogosławione. Miałem możliwość przebywania z kapłanem, o którym można powiedzieć, że jest kapłanem według serca Jezusowego. On nauczył mnie, że najważniejszy jest Jezus i człowiek – mówił Ksiądz Biskup. Jak podkreślał, najbardziej lubi neoprezbiterów i seniorów, bo w ich oczach dostrzec można ten sam żar. – W oczach starszych kapłanów, którzy przeszli już niemal przez całe życie, widzę świeżość nowowyświęconych. Jednocześnie jest w nich mądrość, delikatność, ostrożność, które pozwalają nazwać takiego prezbitera „kapłanem z duszą”. Starsi kapłani są wielkim darem dla Kościoła. Nawet jeśli nic nie robią i nic nie mówią, to samo ich spojrzenie w czasie Mszy św. daje poczucie pewności i bezpieczeństwa – mówił bp Sobiło. Dziękując za kapłańskie świadectwo, dawane w Stróży przez zgodną współpracę emerytowanego i obecnego proboszcza, biskup z Ukrainy podkreślał, że jest to łaska „wielopokoleniowego duszpasterstwa”.

Różaniec

W czasie nauk rekolekcyjnych bp Jan Sobiło dzielił się z parafialną wspólnotą tym, co przeżywa jego serce. Z niepokojem mówił o sytuacji na Ukrainie; z wielkim bólem podkreślał, że obecny konflikt ma wszelkie znamiona III wojny światowej. – Ta wojna jest jeszcze gorsza, niż poprzednie; i wciąż się nasila. Jej granica przechodzi przez ludzkie serca – parafrazował słowa papieża Franciszka. – W Donbasie linia frontu przechodzi przez rodziny, dzieląc małżonków, rodziców i dzieci, czy rodzeństwa na zwolenników przeciwnych stron. Rozwody i samobójstwa psychicznie i materialnie wycieńczonych ludzi są na porządku dziennym – mówił ze smutkiem. Gdy zawodzą kolejne porozumienia, jedynym ratunkiem jest Bóg.

– Papież Leon XIII ułożył pod koniec XIX wieku modlitwę do Michała Archanioła, by wspomagał nas w walce z szatanem. Ta pomoc jeszcze nigdy nie była nam tak bardzo potrzebna – mówił Ksiądz Biskup. – Wojny, prześladowania, terror, odstępstwa od wiary, sekty, zabijanie nienarodzonych dzieci to tylko część długiej litanii strasznych rzeczy, które już się wydarzyły, i które dzieją się na naszych oczach. Trzeba wielkiej modlitwy, by przetrwać ten trudny czas – podkreślał. Przywołując objawienia Matki Bożej w Fatimie, a także mistyczne wizje św. Jana Bosko i papieża Leona XIII, bp Sobiło wskazywał, że ratunek jest w Eucharystii i Różańcu. – Gdy modlimy się na Różańcu, to trzymamy Matkę Bożą za rękę – tłumaczył. – Maryja wciąż prosi, by modlitwą i postem odmienić oblicze ziemi. Jeśli wszyscy włączymy się w tę wielką modlitwę, to nawet jedna parafia może ocalić Polskę i świat. Bóg przez serca trzymające się Eucharystii i Różańca daje wielkie światło – podkreślał. Zachęcając rodziny do wspólnej modlitwy różańcowej, mówił: – Jeśli codziennie razem odmówicie chociaż jeden dziesiątek Różańca, w waszych domach pojawi się radość, spokój. Gdy pozwolicie Bogu działać, w waszym życiu dokonają się wielkie rzeczy; przyjdzie wiosna Kościoła, którą zapowiedział św. Jan Paweł II – zapewniał.

Post

W czasie rekolekcji Ksiądz Biskup zachęcał wszystkich do praktykowania postu. – Dziś post to już tylko nazwa; nasze wielkopostne posiłki niczym nie różnią się od tych spożywanych w innym czasie. A prawdziwy post, który polega na ograniczeniu posiłków i rezygnacji z mięsa, zawsze oczyszcza, daje siłę, a ponadto ma moc uwolnienia nas z kar doczesnych, jakie zaciągnęliśmy naszymi grzechami – wyjaśniał. Jako przykład podawał ukraińskie rodziny prawosławne, które na czas Wielkiego Postu rezygnują ze wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego. Przez 40 dni spożywają kartofle, cebulę, kapustę, oleje roślinne, chleb. – Wiele osób tak pości, a Bóg daje im wielką siłę. Jak słyszę ich świadectwa, jakich oczyszczeń doznają i jakie łaski otrzymują, to jestem pewien, że post to nie pusty gest, ale realna ofiara wynagradzana przez Boga. Są różne trudne sprawy, które można rozwiązać tylko modlitwą i postem – mówił. By dodać innym odwagi, bp Jan dzielił się osobistym doświadczeniem postów podejmowanych dwa razy w roku: w Adwencie i Wielkim Poście.

Tagi:
biskup rekolekcje wielkopostne

Zwiedzione zwiedzanie

2019-07-10 09:40

Bp Andrzej Przybylski
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 24

Bożena Sztajner/Niedziela

Wakacje to czas wycieczek, pielgrzymek i intensywnego zwiedzania. Wielką rolę odgrywają w tym dobrzy przewodnicy. Zdecydowana większość z nich to ludzie kompetentni i uczciwi. Warto jednak porządnie się wsłuchać w to, co mówią, nie tylko żeby jak najwięcej zapamiętać, ale również żeby zobaczyć, czy jest to zgodne z prawdą, a niekiedy również z wiarą. Ojcowie dominikanie z Krakowa opowiadali, że w czasach komuny zdarzali się tacy ideologicznie nastawieni przewodnicy, którzy gdy oprowadzali grupy po bazylice Trójcy Świętej, tak tłumaczyli ludziom tamtejsze przedstawienie Trzech Osób Boskich: „Ten starszy z brodą to Mieszko I.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Licheń: zakończyły się warsztaty Ars Celebrandi

2019-07-18 21:22

dg / Licheń (KAI)

Szósta edycja największych na świecie warsztatów liturgicznych Ars Celebrandi dobiegła końca. W dniach 11-18 lipca w licheńskim sanktuarium około 200 uczestników doskonaliło się w celebrowaniu liturgii według dawnych obrzędów. "Wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował" - mówił w rozmowie z KAI ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów.

Archiuwum Sanktuarium

- Podczas naszych warsztatów staramy się pokazać, że liturgia to nie tylko obrzędy, gesty czy śpiewy, ale to wszystko ma nas otwierać na liturgię niebieską. Zdajemy sobie sprawę, że my do liturgii rozgrywającej się w niebie dołączamy, najpiękniej jak potrafimy. Dlatego wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował - mówi w rozmowie z KAI kapelan warsztatów, ks. Paweł Korupka.

W tegorocznej edycji udział wzięło ponad 50 księży i kleryków nie tylko z Polski, ale i z kilkunastu krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Oprócz księży diecezjalnych przybyli m.in. dominikanie, pijarzy, redemptoryści i sercanie. Dziewięciu kapłanów odprawiło na tegorocznych warsztatach swoją pierwszą Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (NFRR). Pozostali doskonalili posiadane wcześniej umiejętności. Dzięki współpracy z klasztorem benedyktynów w Tyńcu wszyscy kapłani i klerycy uczestniczący w Ars Celebrandi mogli doskonalić śpiew kapłański pod kierunkiem kantora klasztoru tynieckiego.

Msza święta oprócz celebransa wymaga także ministrantów. Na tegoroczne warsztaty Ars Celebrandi przybyło ich ponad stu, z czego ok. 25 z grup dla początkujących służyło do Mszy św. w NFRR po raz pierwszy. Dla obcokrajowców nie mówiących po polsku zorganizowana została grupa anglojęzyczna.

- Od ciszy i kontemplacyjnej atmosfery w czasie Mszy recytowanych, poprzez okazałość celebracji solennych, aż po piękny śpiew oficjum brewiarzowego, przez te osiem dni mogliśmy doświadczać różnorodności rzymskiej liturgii, pogłębiając jednocześnie osobistą relację z Panem Bogiem. Mimo że jestem związany z dawna liturgią już od jakiegoś czasu, miałem tu okazję doświadczyć nowych rzeczy, np. benedyktyńskiego monastycznego oficjum czy posługi przy solennej Mszy. Bardzo ważna jest dla mnie towarzysząca całym warsztatom serdeczna atmosfera – mówi Filip Tomaszewski z Oleśnicy.

Poza celebracją kapłańską i ministranturą prowadzone były również warsztaty chorału gregoriańskiego dla śpiewaków liturgicznych, oddzielnie dla mężczyzn i kobiet. Wszyscy uczestnicy korzystali z nabywanych umiejętności podczas licznych codziennych Mszy św. oraz godzin brewiarzowych. Jednak docelowo będą je wykorzystywali tam, gdzie mieszkają – w diecezjalnych środowiskach tradycji łacińskiej, a także rodzinnych parafiach i placówkach posługi duszpasterskiej.

Uczestnicy „Ars Celebrandi” mogli zapoznać się również z bardziej specyficznymi celebracjami, których nie można przeżyć w Kościele na co dzień. W poniedziałek 15 lipca w głównej bazylice licheńskiej odprawiona została Msza św. solenna w rycie dominikańskim – jest to własny obrządek liturgiczny tego zakonu, obowiązujący od jego początków do 1969 r., a dzisiaj celebrowany okazjonalnie.

– We wtorek odprawiono uroczyście Requiem za papieża Innocentego III. Na symbolicznym katafalku leżała tiara, zgodnie ze zwyczajem na czerwonej poduszce, ponieważ żałobnym papieskim kolorem pogrzebowym jest właśnie kolor czerwony. Po liturgii apologie wygłosił ks. dr kanonik Jarosław Powąska, opowiadając o życiu, czynach i cnotach papieża Innocentego III – wyjaśnił w rozmowie z KAI Ryszard Bartoszko, doświadczony ceremoniarz i pasjonat dawnej liturgii.

Stałym elementem warsztatów jest również Msza Requiem za zmarłych, zakończona procesją na miejscowym cmentarzu. - Podczas liturgii stykamy się z Kościołem triumfującym oraz z tymi, którzy na niebo czekają. Dlatego chwalebnym zwyczajem od początku naszych warsztatów jest modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące. Wierzymy, że wstawiennictwo dusz czyśćcowych i świętych pomoże nam dobrze rozumieć i sprawować liturgię – mówi ks. Paweł Korupka.

Przy okazji warsztatów bp Wiesław Mering konsekrował naczynia liturgiczne w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Podkreślił piękno dokonanych obrzędów: „Z wielką starannością i pieczołowitością dokonaliśmy konsekracji kielichów. Ta staranność, precyzja oddawana świętej liturgii, jest wyrazem naszej czci wobec wszechmogącego Boga”. Hierarcha wyraził także radość z tego, że w licheńskich warsztatach uczestniczą ludzie młodzi. „Niech ratują, jak św. Franciszek, Kościół naszego Pana” – powiedział włocławski ordynariusz.

- Ars Celebrandi zawsze są dla mnie dużym przeżyciem. Tydzień modlitw i celebr liturgicznych to rzadka okazja. To była moja czwarta edycja. To również świetna okazja, by poznać bliżej środowisko i razem doskonalić umiejętności posługi do liturgii. Bardzo poruszające były dla mnie konferencje o rozeznawaniu woli Bożej – mówił Bartosz Skrzypczak, który przyjeżdża do Lichenia aż z Edynburga.

W trakcie warsztatów ks. Piotr Buda codziennie głosił kazania rekolekcyjne, poświęcone pełnieniu woli Bożej w ujęciu św. Józefa Sebastiana Pelczara. “Bez posłuszeństwa woli Bożej nie ma pokoju serca, nie ma zbawienia” – zaznaczył ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów. Wyjaśnił, że “w tych czasach jesteśmy szczególnie narażeni na zagubienie, dezorientację, brak głębokiego porządku, a lekarstwem na to jest właśnie podporządkowanie się woli Bożej”.

- Na warsztaty trafiłam dzięki zachęcie koleżanki. Wszystko mi się tu podoba. Czas jest wypełniony świetnie, bywa że nie wiem, co wybrać, jest tyle możliwości. Chętnie chodzę na śpiewanie pieśni nabożnych. Ważne były dla mnie konferencje o woli Bożej, w każdej była istotna myśl, którą chciałabym zapamiętać i realizować. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze tu przyjechać – mówi Małgorzata Wyszyńska.

Uczestnicy wysłuchali też dwóch wykładów. Ryszard Bartoszko opowiedział o liturgii dawnej kaplicy papieskiej, a ks. Grzegorz Śniadoch IBP o postaci Dom Prospera Gueranger OSB i podjętej przez niego restauracji liturgii rzymskiej.

- Podczas warsztatów poznawaliśmy muzykę katolicką, czyli taką, która jest katolicka nie tylko w treści, ale też w formie i stylu. Co paradoksalne, ta dziedzina sztuki jest dzisiaj odkrywana i doceniana nierzadko bardziej poza Kościołem niż przez katolików, lecz dopiero w wymiarze liturgicznym wraca jej tętno i rozkwita całe jej piękno. To jest najważniejsza wartość tych warsztatów. Śpiewając wiele godzin dziennie podczas Mszy i oficjów (a jednego dnia nawet wszystkie osiem godzin brewiarzowych, łącznie z nocnym matutinum) wchodzi się w rytm tej modlitwy i tej muzyki, zaczyna się nimi oddychać. Dla nas, naturalnie nieprzyzwyczajonych do takich "sportów ekstremalnych", jest to trochę szokujące, ale dopiero w takim zanurzeniu można zacząć czuć i rozumieć o co w tym chodzi. Dzięki przewodnictwu kantorów na czele z Marcinem Bornusem-Szczycińskim, jedni mogli zacząć przygodę z monodią liturgiczną, a inni dochodzić do wprawy w śpiewie i czytaniu neum (średniowiecznego zapisu chorału gregoriańskiego) - wyjaśnia Jan Kiernicki.

Oprócz chorału gregoriańskiego nie zabrakło dawnych polskich nabożnych pieśni. Uczestnicy mogli wziąć udział w cieszących się dużym zainteresowaniem spotkaniach śpiewaczych prowadzonych przez niestrudzonego popularyzatora muzyki tradycyjnej, Adama Struga. „Prowadzę spotkania śpiewacze na Ars Celebrandi od czterech lat. Warunkiem dobrego śpiewu jest stała praktyka śpiewacza. Mam nadzieję, że to, co robimy, będzie owocowało w lokalnych środowiskach uczestników” – powiedział śpiewak.

- Chociaż nie wymienia się tego jawnie w celach warsztatów, za jedną z ich największych zalet uważam wspaniałe poczucie przyjaźni i wspólnoty, które się na nich wytworzyło. Uczestnicy autentycznie czekają cały rok, żeby znowu przyjechać i mówią nam o tym. Pierwszy dzień jest pełen radosnych okrzyków i uścisków, a ostatni smutku z rozstania i obietnic odwiedzin w swoich miastach – powiedziała KAI dr Dominika Krupińska z biura prasowego Ars Celebrandi. Zaznaczyła, że jednym z ważniejszych owoców warsztatów są powołania kapłańskie.

W mediach społecznościowych Ars Celebrandi publikowano piękne zdjęcia z celebr i warsztatowych okoliczności, które doczekały się przerabiania przez uczestników na tzw. memy. Organizatorzy ogłosili nawet konkurs na najzabawniejsze.

Warsztaty „Ars Celebrandi” odbywają się na terenie Sanktuarium Maryjnego w Licheniu, które posiada wystarczającą liczbę kaplic i ołtarzy, by kapłanom uczestniczącym w warsztatach zapewnić możliwość codziennego odprawiania Mszy św. w NFRR oraz odpowiednie zaplecze logistyczne dla wszystkich uczestników.

Organizatorem warsztatów liturgicznych „Ars Celebrandi” w Licheniu jest Stowarzyszenie Una Voce Polonia – członek Międzynarodowej Federacji Una Voce, stanowiącej oficjalną reprezentację katolików świeckich, przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął bp Wiesław Mering, a patronat medialny Katolicka Agencja Informacyjna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem