Reklama

Niedziela Lubelska

Wdzięczni za dar świętego

Niedziela lubelska 18/2015, str. 1

[ TEMATY ]

rocznica

Paweł Wysoki

Abp Stanisław Budzik, ks. prof. Antoni Dębiński, rektor KUL

Pierwsza rocznica kanonizacji Jana Pawła II dla społeczności akademickiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz dla mieszkańców miasta stała się okazją do dziękczynienia za dar świętego, który przez 24 lata był związany z Lublinem. W tygodniu poprzedzającym 1. rocznicę kanonizacji Jana Pawła II studenci, wykładowcy, pracownicy i goście KUL gromadzili się przed papieskim pomnikiem na dziedzińcu uniwersyteckim, by wspólnie modlić się Litanią do św. Jana Pawła II. Zainteresowani mogli też zobaczyć filmy dokumentalne o Ojcu Świętym, w tym o jego papieskiej wizycie w Lublinie. W ramach obchodów odbyły się też koncerty: Chór Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II wraz z orkiestrą Trybunału Koronnego wystąpił w archikatedrze, a aula uniwersytecka była miejscem nadzwyczajnego recitalu fortepianowego Eugena Indjièa, odbywającego się w ramach koncertów „Opus Magnum”. Centralnym wydarzeniem była Eucharystia sprawowana w kościele Akademickim 27 kwietnia oraz sympozjum pt. „Przesłanie Jana Pawła II”. W konferencji zorganizowanej m.in. przez o. prof. Andrzeja Derdziuka o papieskiej wizji rodziny, prawa i polityki oraz duchowym programie dla Polski mówili: bp Antoni Dydycz, prof. Gerald J. Beyer, prof. Michał Królikowski i prof. Dorota Kornas-Biela.

Społeczność KUL-u jest dumna, że Karol Wojtyła – najpierw jako ksiądz docent, potem biskup, arcybiskup i kardynał – kierował Katedrą Etyki na Wydziale Filozofii przez prawie ćwierć wieku. Pracę rozpoczął w październiku 1954 r. i kontynuował ją aż do października 1978 r. Jego wykłady, ćwiczenia i seminaria cieszyły się zainteresowaniem wśród studentów. Dzięki wielkiej mądrości, ale przede wszystkim życzliwości i szacunku wobec drugiego człowieka, ks. prof. Wojtyła zyskał grono przyjaciół, o których nigdy nie zapominał. Wśród najbliższych przyjaciół i współpracowników znajdowali się m.in. jego następcy na katedrze etyki: śp. ks. prof. Tadeusz Styczeń i ks. prof. Andrzej Szostek. Po wyborze na Stolicę Piotrową Jan Paweł II tylko raz odwiedził swój uniwersytet, w czerwcu 1987 r. podczas swojej trzeciej pielgrzymki do ojczyzny. Jednak do końca żywo interesował się KUL-em, a z jego pracownikami i studentami często spotykał się w Watykanie.

Reklama

Po śmierci Ojca Świętego najstarszy lubelski uniwersytet przyjął nazwę Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II. W gmachu uczelni znajduje się wiele pamiątek po niezwykłym profesorze, m.in. rękopisy, nagrania, fotografie i dokumenty, a także katedra z oryginalnym stołem, przy którym prowadził wykłady. W Instytucie Jana Pawła II, działającym od 1982 r., analizuje się i zgłębia jego myśl i dokonania. Jednak najbardziej znanym jest pomnik postawiony w 1983 r. na dziedzińcu uczelni. Dwumetrowa rzeźba jest inspirowana sceną, w której Jan Paweł II obejmuje przyklękającego przed nim kard. Stefana Wyszyńskiego (to wydarzenie miało miejsce podczas audiencji dla Polaków, w dzień po inauguracji pontyfikatu). Przed tym pomnikiem zawsze stoją świeże kwiaty i palą się znicze.

2015-04-28 15:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rocznica śmierci ks. Jana Kaczkowskiego

2020-03-28 19:19

[ TEMATY ]

rocznica

Piotr Drzewiecki

Ks. dr Jan Kaczkowski

Dokładnie cztery lata temu, 28 marca 2016 r., zmarł ks. Jan Kaczkowski

W swoim za krótkim życiu (1977–2016) dokonał tak wiele, że starczyłyby na co najmniej dwa długie życiorysy. Był kapelanem w domu pomocy społecznej i w szpitalu w Pucku. Współtworzył hospicjum domowe, a następnie hospicjum stacjonarnego – również w Pucku. Współorganizował Areopagi Etyczne – warsztaty dla studentów medycyny, na których uczyli się oni bioetyki oraz komunikacji z pacjentem.

Pracował jako katecheta w Liceum Ogólnokształcącym w Pucku oraz w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Rzucewie. Wykładał bioetykę na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Angażował w wolontariat hospicyjny młodzież z problemami oraz osoby skazane. Wymieniać można by dalej. Był znakomitym rekolekcjonista i wykładowcą.

O najtrudniejszych sprawach życia i śmierci mówił z niezwykłą szczerością i w taki sposób, że chętnie go słuchano - opowiada Katarzyna Jabłońska, autorka książek-rozmów z ks. Kaczkowskim.

W 2012 r. zdiagnozowano u ks. Jana śmiertelną chorobę – glejaka mózgu IV stopnia. Dawano mu zaledwie pół roku życiu, z chorobą żył prawie cztery lata. I było to życie niezwykle intensywne. Mawiał: „Chorowanie to przecież wciąż życie, które można wypełnić sensem”. Dla niego tym sensem było towarzyszenie ludziom w chorobie i umieraniu. Z pacjentami puckiego hospicjum i jego bliskimi był niemal do końca.

- Towarzyszenie człowiekowi w umieraniu - mówił w książce „Żyć aż do końca. Instrukcja obsługi choroby” – to jedno z moich najważniejszych zadań w hospicjum i w ogóle w moim kapłaństwie. Śmierć jest momentem, w którym człowiek staje się wyjątkowo kruchy i bezbronny. Jest jak noworodek, który przychodzi na świat. Przypominam więc trochę położną, pomagającą w tych szczególnych, powtórnych narodzinach.

CZYTAJ DALEJ

Bez Eucharystii

2020-03-28 00:42

pixabay

Ranią serca nasze puste kościoły. Płaczą z tęsknoty dusze, które kochają Eucharystię. Miłość przyzywa Miłość a spotkanie jest odłożone w czasie i rozłąka może być dla wielu zakochanych w Jezusie doświadczeniem bolesnym. Ale może przyszedł czas, by formacją był właśnie brak Eucharystii?

Wiele lat temu moja przyjaciółka wzięła udział w Szkole Ewangelizacji zorganizowanej w Białymstoku przez Ruch Światło – Życie. I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że miała wtedy 20 lat i nie należała do Ruchu, nigdy nawet nie była na żadnym wyjeździe oazowym. W czasie przeznaczonym na powiedzenie kilku słów o sobie każdy z uczestników wstawał i opowiadał, który stopień formacji ma za sobą, wymieniał udział w KODA, itd. Kiedy przyszła kolej na nią też wstała i, jakby nigdy nic, powiedziała, że jej formacją jest codzienna Eucharystia. O ciszy, która wtedy zapadła do tej pory opowiadają ci, którzy słyszeli to wyznanie. Niedługo potem została zakonnicą i – prawdopodobnie aż do teraz – nie przeżyła ani jednego dnia bez Eucharystii. A jednak teraz, gdy taki czas przyszedł, podporządkowała się dekretom biskupów i nie wychyla głowy z klasztoru w poszukiwaniu Mszy św. Wszystkie siostry w jej domu czekają, w zawierzeniu, aż będą mogły uczestniczyć na nowo w spotkaniu z Oblubieńcem. Dlaczego? Bo formacją może być też…brak Eucharystii.

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, uważana przez Kościół za jedną z najbardziej „eucharystycznych” świętych, tak bardzo czekała na dzień Pierwszej Komunii Świętej, że przez wiele tygodni przygotowań wymyślała sobie coraz to nowe pobożne praktyki i szeptała akty strzeliste, aby w tym dniu ofiarować je Jezusowi jak bukiet najpiękniejszych kwiatów. Dzień, w którym przyjęła po raz pierwszy Komunię św. uznawała do końca życia za „najpiękniejszy spośród wszystkich dni”. Po latach napisała nawet: „Jakże słodki był dla mej duszy ten pierwszy pocałunek Jezusa!”

Czy do szaleństwa zakochana w Jezusie Teresa nie pragnęła przyjmować Go codziennie? Czy nie była na to gotowa? Czy nie tęskniła? A jednak na drugie spotkanie musiała czekać prawie cały miesiąc, bo wtedy w Kościele do Komunii św. nie przystępowano codziennie. I Teresa czekała! Unikała najmniejszej choćby pokusy do grzechu, aby tylko być ewangeliczną panną roztropną, która z lampą pełną oliwy czeka na mogącego przyjść lada chwila Oblubieńca! Teresa, której list z 1889 r. do Piusa X jest małym traktatem o Eucharystii ostatnią Komunię św. przyjęła kilkanaście dni przed śmiercią. Z wielkim trudem i bólem, ale przyjęła decyzję przełożonych, gdy nie pozwolono jej już przystępować do Komunii św. codziennie…

Ta, która chciała stać się „cząstką Jezusa Hostii”, gdy tylko dowiadywała się, że w jakimś kościele jest zaniedbane tabernakulum, zachęcała by „Uczynić z naszych serc małe tabernakulum, w którym Jezus będzie mógł się schronić”… Czy ona tęskniła mniej, niż my?

Ranią serca nasze puste kościoły. Płaczą z tęsknoty dusze, które kochają Eucharystię. Miłość przyzywa Miłość a spotkanie musi być odłożone w czasie i rozłąka może być dla wielu zakochanych w Jezusie doświadczeniem bolesnym. Ale może przyszedł czas, by formacją był właśnie brak Eucharystii?

Ilu z nas, rzeczywiście, unika choćby okazji do grzechu, aby zawsze być gotowym na przyjęcie Jezusa?

Ilu, po popełnionym grzechu, od razu szuka konfesjonału, aby w spowiedzi umyć grzechowy brud, który jest przeszkodą w przyjmowaniu Komunii?

Ilu, całym serem, oddaje Bogu każdą myśl, gdy siedzi w ławce w czasie niedzielnej Mszy św.?

Ilu z nas odlicza godziny do kolejnego z Nim spotkania?

Ilu pamięta o tym, że przed Nim aniołowie kryją twarz?

Ilu nie spuszcza Go z oczu w czasie podniesienia?

Ilu robi znak krzyża mijając kościół, bo tam, w ciemnym tabernakulum, jest właśnie On?

A ilu w czasie ubiegłorocznej procesji Bożego Ciała, idąc za Nim, opowiadało swojej dawno niewidzianej znajomej o nowych butach i ślubie córki?

Ilu z nas wierzy, że na święta trzeba mieć czyste auto i stoi w długiej kolejce do myjni, ale nie ma poczucia konieczności stania w kolejce do konfesjonału?

Ilu z nas, w ubiegłoroczny Wielki Piątek, znalazło czas, aby upiec kolejny popisowy makowiec, ale nie aby zapłakać przy Jego grobie?

Ilu, w Wielką Sobotę, pamiętało o poświęceniu jajek, a nie zajrzało do kaplicy adoracji?

Ilu, jeszcze niedawno, na czas niedzielnej Mszy planowało galerię, wycieczkę i rodzinny obiad?

Ilu z nas kiedykolwiek zapragnęło być „cząstką Jezusa Hostii”?

Kościół przeżywa Rok Eucharystii. Cały chciał się skupić na zanurzeniu w Jej tajemnicy, na odkrywaniu Jej piękna, na celebrowaniu ukrycia, w Niej, jakie wybrał Jezus. I oto Rok Eucharystii Kościół przeżywa bez Eucharystii…

Czy pamiętamy kiedykolwiek taki czas? Czy „za naszego życia” już coś takiego było? Oczywiście, że nie, dlatego stoimy przed szansą, aby zrobić w swoim sercu i w życiu prawdziwy remanent, rewizję, a niektórzy z nas nawet gruntowny remont – musimy znaleźć w swoim życiu miejsce na Eucharystię! Musimy posprzątać, pomalować, wyrzuć graty, rupiecie i śmieci, aby w chwili, gdy „Pan przyjdzie z nieba” być gotowym!

To nie jest czas na kontestację decyzji biskupów, szukanie świątyń gdzie „załapiemy się na piątkę, bo my nikogo nie zarażamy”. To jest czas na rachunek sumienia z Eucharystii i szansa - gdy tęsknimy -  by „Uczynić z naszych serc małe tabernakulum, w którym Jezus będzie mógł się schronić…”

Brak może przygotować miejsce dla Obecności. Nie zmarnujmy tego.

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś: to jest prawda szokująca o Bogu - Bóg ratuje krew winną!

2020-03-30 11:53

[ TEMATY ]

abp Grzegorz Ryś

ks. Paweł Kłys

O niesłusznie posądzonej Zuzannie z Księgi Daniela i biblijnej kobiecie pochwyconej na cudzołóstwie mówił podczas porannej Mszy św. w kaplicy prywatnej domu biskupów łódzkich, abp Grzegorz Ryś.

- Jezus w tej Ewangelii jest przyjacielem celników i grzeszników. Jeśli przeczytać historię z Księgi Daniela w świetle Ewangelii, to będziemy musieli powiedzieć, że Bóg w Jezusie Chrystusie poniósł na swój krzyż cudzołóstwo i kłamstwo starców. To jest szokująca prawda o Bogu. Bóg ratuje krew winną! - mówił abp Ryś.

Podkreślił, że choć na Boga przywykliśmy patrzeć przede wszystkim jako na prawodawcę i sędziego, jest On przede wszystkim adwokatem, tak przetłumaczyć można wyrażenie Paraklet. - Bóg na pewno nigdy nie jest oskarżycielem, oskarżycielem jest szatan. Boską rzeczą jest bronić, także winnego - powiedział abp Ryś.

Przed błogosławieństwem metropolita łódzki zapowiedział, że od Niedzieli Palmowej od Wielkiej Środy włącznie odbędą się Rekolekcje dla Łodzi, które będą w tym roku transmitowane przez Internet na kanale YouTube Archidiecezja Łódzka oraz stronie www.archidiecezja.lodz.pl .

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję