Reklama

Kapłani zamęczeni w latach 1939-1945 na Ziemi Zamojsko-Lubaczowskiej

Błogosławiony ks. Zygmunt Pisarski (1902-1943)

W okresie II wojny światowej zostało zamęczonych 24 kapłanów, którzy pracowali na różnych placówkach duszpasterskich na terenie dzisiejszej diecezji zamojsko-lubaczowskiej. Tę bolesną listę otwiera bł. ks. Zygmunt Pisarski, którego 60. rocznica śmierci męczeńskiej minęła 30 stycznia 2003 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Zygmunt Pisarski urodził się 24 kwietnia 1902 r. w Krasnymstawie jako syn Stanisława, miejscowego murarza, i Władysławy z Banaszkiewiczów. Nauki pobierał najpierw w rodzinnym mieście, a następnie w Liceum im. Piusa X we Włocławku, gdzie w 1921 r. ukończył klasę szóstą. 1 września 1921 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie. Święcenia kapłańskie przyjął 27 czerwca 1926 r. z rąk bp. Adolfa Jełowickiego, sufragana lubelskiego. 7 września 1926 r. został mianowany wikariuszem parafii Modliborzyce. Po śmierci tamtejszego proboszcza zarządzał przez pewien czas tą parafią. 27 czerwca 1927 r. został skierowany na wikariat do parafii Sól k. Biłgoraja.
5 października 1928 r. ordynariusz diecezji lubelskiej bp Marian Leon Fulman posłał ks. Pisarskiego do Zamchu, miejscowości położonej na południowych rubieżach diecezji, zamieszkałej w większości przez ludność rusko-prawosławną, celem zorganizowania tam placówki duszpasterskiej. Ponieważ w budynku miejscowej plebanii mieściła się szkoła, ks. Pisarski zamieszkał u jednego z tamtejszych gospodarzy. Wkrótce rozpoczął remont świątyni, dawnej cerkwi prawosławnej i budowę ogrodzenia cmentarza. Nade wszystko starał się w tej parafii ożywić życie religijne wiernych. Udało mu się nawet pozyskać kilka osób prawosławnych dla katolicyzmu. Nie zdołał jednak rozwiązać wszystkich istniejących tam problemów. Popadł nawet w konflikt z miejscowym dziedzicem i kilkoma parafianami, którzy wysunęli przeciwko niemu niesłuszne oskarżenia. Życzliwi ks. Pisarskiemu ludzie bronili go u biskupa w Lublinie, m.in. 12 kwietnia 1930 r., wskazując na dobro, jakiego dokonał na tej placówce duszpasterskiej, zarówno w dziedzinie duchowej, jak i materialnej. Mimo to musiał tę parafię opuścić.
1 kwietnia 1930 r. ks. Pisarski otrzymał nominację na probostwo parafii Trzęsiny k. Szczebrzeszyna, które objął 5 maja tegoż roku. Jednakże i na tej placówce długo nie pracował. Niektórzy bowiem mieszkańcy tej wsi obciążyli księdza niesłusznymi oskarżeniami, od których - po dochodzeniu zarządzonym przez biskupa lubelskiego - został uwolniony. Musiał jednak i z tej parafii wyjechać. Od 11 stycznia 1932 r. do 31 sierpnia 1933 r. był proboszczem w Perespie.
1 września 1933 r. ks. Pisarski został mianowany proboszczem parafii Gdeszyn, zamieszkałej przez Polaków, Ukraińców i Żydów. Teren pracy duszpasterskiej nie był tu łatwy. Mimo to ks. Pisarski zapisał się na tej placówce jako gorliwy duszpasterz, o sercu wrażliwym na ludzkie potrzeby. Starał się stworzyć w tym środowisku klimat wzajemnej życzliwości i utrzymywać dobre relacje z prawosławnymi. W parafii rozwijał dzieło apostolstwa świeckich za pomocą bractw i stowarzyszeń kościelnych, a zwłaszcza Akcji Katolickiej. "Pracę duszpasterską prowadził systematycznie i dokładnie. Zwracał baczną uwagę na moralne wychowanie młodzieży. Nie wszystkim się to podobało (...) Pracował gorliwie ze wszystkich sił swoich. Nie był kapłanem przeciętnym albo szukającym kompromisu (...) Był jednak kapłanem Bożym i pracę swoją wykonywał solidnie tak, jak rolnik, który orze ziemię pod zasiew" (relacja bp. Edmunda Ilcewicza).
Jesienią 1939 r. do Gdeszyna wkroczyli Niemcy. Wkrótce potem ks. Pisarskiemu zabrano klucze do kościoła, który zamieniono na cerkiew prawosławną. W tej sytuacji urządził on kaplicę na plebanii, skąd także usiłowano księdza usunąć, lecz miejscowi katolicy do tego nie dopuścili. Odtąd wszystkie nabożeństwa dla nich były sprawowane w tejże kaplicy.
W 1942 r. Polaków zamieszkałych w Gdeszynie i okolicy dotknęły wysiedlenia. Okupanci wywierali coraz większy nacisk także na ks. Pisarskiego, aby opuścił parafię. Życzliwi parafianie radzili księdzu wyjechać. On jednak tak im odpowiadał: "Jak ja mogę opuścić swoje owieczki?".
Dniem największej próby i ofiary dla ks. Pisarskiego był 30 stycznia 1943 r. Tegoż bowiem dnia rankiem, gdy kończył on odprawianie Mszy św., na plebanię wtargnęli żandarmi niemieccy z tzw. Rollkommando, w poszukiwaniu komunistów, aby zemścić się na nich za klęski "Ostfrontu". Niemcy zażądali od ks. Pisarskiego, aby podał ich nazwiska i wskazał także na tych, którzy wyrządzali mu przykrości: "Wydaj tych, co zabrali klucze od kościoła. Wskaż tych, co ci robili krzywdę!" - mówili. Ksiądz odpowiedział: "Nie wiem, nie mogę". Zaczęło się bardzo brutalne przesłuchanie. Niemiec uderzył mocno ks. Pisarskiego rękojeścią pistoletu w policzek i głowę. Padły kolejne pytania, ale ksiądz milczał. Po następnych silnych ciosach ks. Pisarski otarł w milczeniu krew z twarzy. Wtedy to oprawcy wyprowadzili księdza z plebanii i postawili go przed grupą zatrzymanych mężczyzn, głównie Ukraińców i komunistów, lecz ksiądz nikogo z nich nie wydał. Kapłana, zakrwawionego po kolejnych uderzeniach, Niemcy dołączyli do grupy zatrzymanych mężczyzn i poprowadzili wszystkich w kierunku lasu. Gdy grupa dotarła w pobliże domu pewnego Ukraińca, który zabrał klucze od kościoła, niemieccy żołnierze ponownie zwrócili się do ks. Pisarskiego: "Wskaż bandytę, jeśli tego nie uczynisz, zginiesz jak pies!". Gdy i ta groźba nie odniosła skutku, zatrzymanych pędzono drogą przez wieś. Po pewnym czasie padło kolejne pytanie pod adresem księdza: "Kto zabrał klucze od kościoła?". Kapłan milczał. Wówczas to jeden z żandarmów oddał strzał z pistoletu w plecy ks. Pisarskiego. Ksiądz upadł, ale zaraz próbował wstać. Padł drugi strzał, w głowę, i ten okazał się śmiertelny. Niemcy otworzyli ogień także do pozostałych mężczyzn. Tragedia ta rozgrywała się na oczach parafian, w tym także małych dzieci. Następnego dnia parafianie, uzyskawszy zgodę od Niemców, przenieśli ciało zamordowanego kapłana na plebanię, po czym urządzili mu na miejscowym cmentarzu bardzo skromny pogrzeb, z udziałem tylko siedmiu osób (relacja bp. Ilcewicza).
Na miejscu męczeńskiej śmierci ks. Pisarskiego, w pobliżu kościoła, mieszkańcy Gdeszyna postawili krzyż, na którym widnieje napis: "Posłuszny na głos serca i obowiązku kapłańskiego oddał życie za nieprzyjaciół Ukochanej Ojczyzny".
24 lipca 1948 r. odbyło się w kościele w Gdeszynie nabożeństwo żałobne w intencji śp. ks. Pisarskiego i poświęcenie nagrobka na jego mogile. Uroczystościom tym przewodniczył ówczesny biskup lubelski Stefan Wyszyński, który miał powiedzieć: "Taką śmiercią chciałbym umrzeć!".
31 stycznia 1993 r., w 50. rocznicę śmierci męczeńskiej ks. Pisarskiego, biskup zamojsko-lubaczowski Jan Śrutwa celebrował w kościele w Gdeszynie Mszę św. w intencji rychłej beatyfikacji tegoż Sługi Bożego. Modlitwy w tej intencji odmówiono także przy jego grobie na miejscowym cmentarzu. Rozpoczął się kilkuletni proces przygotowań do beatyfikacji. W dniach od 4 do 12 czerwca 1999 r. odprawiono w tej intencji w kościele w Gdeszynie nabożeństwo (nowennę), w której uczestniczyli liczni duchowni i wierni z dekanatu grabowieckiego i okolic.
13 czerwca 1999 r. Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował w Warszawie 108 męczenników z ostatniej wojny, a wśród nich ks. Zygmunta Pisarskiego. Wkrótce potem, 11 lipca 1999 r., odbyły się w Gdeszynie uroczystości dziękczynne za tę beatyfikację. W kościele dzieci przedstawiły akademię, po której Mszę św. celebrował i homilię wygłosił bp M. Leszczyński. Po Mszy św. poświęcił plac pod budowę nowego kościoła i odmówił modlitwy przy grobie błogosławionego. W uroczystości uczestniczyli: ks. inf. Franciszek Greniuk, kanclerz Kurii Diecezjalnej, kapłani z miejscowego dekanatu oraz liczne grono wiernych.
Budowę kościoła, której podjął się proboszcz ks. Tadeusz Maciejko wraz ze swoimi parafianami, rozpoczęto 8 maja 2000 r. Świątynia wznoszona jest na miejscu dawnej świątyni drewnianej (z 1896 r., byłej cerkwi greckokatolickiej, potem prawosławnej, a następnie kościoła rzymskokatolickiego), według projektów: mgr inż. arch. Krystyny i Lecha Kuśmierzów, mgr inż. arch. Mieczysława Furlepa i Jerzego Słupskiego. Kamień węgielny pod budowę tegoż kościoła poświęcił i wmurował, w dniu 17 czerwca 2001 r., bp Jan Śrutwa.
25 listopada 2001 r. imię bł. ks. Zygmunta Pisarskiego otrzymała Szkoła Podstawowa w Gdeszynie. Z tej okazji Mszę św., w tymczasowej kaplicy na plebanii, celebrował i wygłosił homilię bp M. Leszczyński. Dzieci zaprezentowały w szkole piękny program słowno-muzyczny, poświęcony swojemu Patronowi.
Niezwykłą okazją do przypomnienia postaci bł. ks. Pisarskiego był dzień 24 kwietnia 2002 r., kiedy to przypadła 100. rocznica jego urodzin. Rocznicę tę przypomniał wiernym w Gdeszynie bp M. Leszczyński, podczas wizytacji kanonicznej w tej parafii, 20 kwietnia tegoż roku. W samą zaś rocznicę urodzin błogosławionego, tj. 24 kwietnia 2003 r., proboszcz ks. T. Maciejko celebrował, w kaplicy na plebanii w Gdeszynie, Mszę św. dziękczynną i wygłosił homilię.
Na plebanii w Gdeszynie przechowywane są pamiątki związane z bł. ks. Z. Pisarskim, ofiarowane w 1999 r. przez siostrę błogosławionego - Władysławę Pisarską: brewiarz (3 tomy), książeczka Horae Diurnae, stuła, 8 broszurek w języku łacińskim, 3 medaliki, zakładka do książki z dedykacją dla ks. Pisarskiego od ks. Wincentego Depczyńskiego oraz mała walizka. Jeden tom brewiarza bł. ks. Pisarskiego znajduje się w Muzeum Diecezjalnym w Zamościu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polska pielgrzymuje na Jasną Górę – pierwszy wakacyjny szczyt

2026-07-10 20:25

[ TEMATY ]

Jasna Góra

#Pielgrzymka

Karol Porwich/Niedziela

Pielgrzymi są świadectwem wiary, wyruszają na pątniczy szlak, by pokazać żywy Kościół, proszą w intencjach Ojczyzny, rodziny i pokoju na świecie.

Już we wtorek, 14 lipca, na Jasnej Górze rozpocznie się pierwszy wakacyjny szczyt pielgrzymkowy, związany ze wspomnieniem NMP z Góry Karmel. Rozpocznie go wejście Pieszej Pielgrzymki z Piotrkowa Trybunalskiego (14 VII). Dwie duże diecezjalne kompanie: przemyska i poznańska dotrą, w środę, 15 VII.
CZYTAJ DALEJ

Zapomniany patron leśników

Niedziela zamojsko-lubaczowska 40/2009

wikipedia.org

św. Jan Gwalbert

św. Jan Gwalbert

Kto jest patronem leśników? Pewien niemal jestem, że mało kto zna właściwą odpowiedź na to pytanie. Zapewne wymieniano by postaci św. Franciszka, św. Huberta. A tymczasem już od ponad pół wieku patronem tym jest św. Jan Gwalbert, o czym - przekonany jestem, nawet wielu leśników nie wie. Bo czy widział ktoś kiedyś w lesie, czy gdziekolwiek indziej jego figurkę, obraz itd.? Szczerze wątpię.

Urodził się w 995 r. (wg innej wersji w 1000 r.) w arystokratycznej rodzinie we Florencji. Podczas wojny między miastami został zabity jego brat Ugo. Zgodnie z panującym wówczas zwyczajem Jan winien pomścić śmierć brata. I rzeczywiście chwycił za miecz i tropił mordercę. Dopadł go przy gospodzie w Wielki Piątek. Ten jednak błagał go o przebaczenie, żałując swego czynu i zaklinając Jana, by go oszczędził. Rozłożył ręce jak Chrystus na krzyżu. Jan opuścił miecz i powiedział: „Idź w pokoju, gdzie chcesz; niech ci Bóg przebaczy i ja ci przebaczam” (według innej wersji wziął go nawet do swego domu w miejsce zabitego brata). Kiedy modlił się w pobliskim kościółku przemówił do niego Chrystus słowami: „Ponieważ przebaczyłeś swojemu wrogowi, pójdź za Mną”. Mimo protestów rodziny, zwłaszcza swojego ojca, wstąpił do klasztoru benedyktynów. Nie zagrzał tu jednak długo miejsca. Podjął walkę z symonią, co nie spodobało się jego przełożonym. Wystąpił z klasztoru i usunął się na ubocze. Osiadł w lasach w Vallombrosa (Vallis Umbrosae - Cienista Dolina) zbudował tam klasztor i założył zakon, którego członkowie są nazywani wallombrozjanami. Mnisi ci, wierni przesłaniu „ora et labora”, żyli bardzo skromnie, modląc się i sadząc las. Poznawali prawa rządzące życiem lasu, troszczyli się o drzewa, ptaki i zwierzęta leśne. Las dla św. Jana Gwalberta był przebogatą księgą, rozczytywał się w niej, w każdym drzewie, zwierzęciu, ptaku, roślinie widział ukrytą mądrość Boga Stwórcy i Jego dobroć. Jan Gwalbert zmarł 12 lipca 1073 r. w Passigniano pod Florencją. Kanonizowany został w 1193 r. przez papieża Celestyna III, a w 1951 r. ogłoszony przez papieża Piusa XII patronem ludzi lasu. Historia nadała mu także tytuł „bohater przebaczenia” ze względu na wielkie miłosierdzie, jakim się wykazał. Założony przez niego zakon istnieje do dzisiaj. Według jego zasad żyje około 100 zakonników w ośmiu klasztorach we Włoszech, Brazylii oraz Indiach. Jana Paweł II przypominał postać Jana Gwalberta. W 1987 r. w Dolomitach odprawił Mszę św. dla leśników przed kościółkiem Matki Bożej Śnieżnej. Mówił wówczas: „Jan Gwalbert (...) wraz ze swymi współbraćmi poświęcił się w leśnym zaciszu Apeninów Toskańskich modlitwie i sadzeniu lasów. Oddając się tej pracy, uczniowie św. Jana Gwalberta poznawali prawa rządzące życiem i wzrostem lasu. W czasach, kiedy nie istniała jeszcze żadna norma dotycząca leśnictwa, zakonnicy z Vallombrosa, pracując cierpliwie i wytrwale, odnajdywali właściwe metody pomnażania leśnych bogactw”. Papież Polak wspominał św. Jana także w 1999 r. przy okazji obchodów 1000-lecia urodzin świętego. Mimo to jego postać zdaje się nie być powszechnie znana. Warto to zmienić. Emerytowany profesor Uniwersytetu Przyrodniczego im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu, leśnik i autor wspaniałych książek na temat kulturotwórczej roli lasu, Jerzy Wiśniewski, od wielu już lat apeluje i do leśników i do Episkopatu o godne uczczenie tego właściwego patrona ludzi lasu. Solidaryzując się z apelem zacnego profesora przytoczę jego słowa: „Warto by na rozstajach dróg, w rodzimych borach i lasach stawiano nie tylko kapliczki poświęcone patronowi myśliwych, ale także nieznanemu patronowi leśników. Będą to miejsca należnego kultu, a także podziękowania za pracę w lesie, który jest boskim dziełem stworzenia. A kiedy nadejdą ciemne chmury związane z pracą codzienną, reorganizacjami, bezrobociem, będzie można zawsze prosić o pomoc i wsparcie św. Jana Gwalberta, któremu losy leśników nie są obce”.
CZYTAJ DALEJ

Jak doszło do odkrycia kazań św. Augustyna? Kulisy poszukiwań w Pelplinie

2026-07-11 09:34

[ TEMATY ]

odkrycie

Pelplin

kazania św. Augustyna

kulisy poszukiwań

Vatican Media

Święty Augustyn

Święty Augustyn

To w rękopisie przechowywanym w Bibliotece Diecezjalnej w Pelplinie rozpoznano dwa nieznane dotąd kazania św. Augustyna. Ks. prof. Jan Walkusz, dyrektor biblioteki, mówi Vatican News, jak znany od lat manuskrypt trafił do badań naukowców z Würzburga dzięki kontaktom ze Stowarzyszeniem Klasztoru Bad Doberan. Zapowiada też, że po naukowym opracowaniu kazań powinno powstać ich polskie tłumaczenie, aby teksty mogły trafić do szerszego obiegu.

Głos z Pelplina
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję