Reklama

Niepokalane Serce Maryi, a w nim Rosja

2015-06-02 12:39

Wincenty Łaszewski
Niedziela Ogólnopolska 23/2015, str. 24-25

W teologii chrześcijańskiej słowo „serce” zajmuje ważne miejsce. Wiąże się z Prawdą, z najgłębszą prawdą o człowieku. Oznacza ono – przypomina Benedykt XVI – „centrum ludzkiego istnienia... w którym człowiek znajduje swą jedność”. To wspólny mianownik naszego myślenia, mówienia, uczynków. Definiuje ono nas całych, określa nas na wieczność. Wszak Jezus naucza: „Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6, 21)

Wsercu ukryta jest prawda o człowieku, którą zna Bóg. Zresztą nawet my używamy tego słowa, intuicyjnie naśladując spojrzenie Stwórcy. Mówimy o kimś, że „ma dobre serce”, i mamy na myśli, że ten człowiek zawsze jest dobry.

Naśladowanie Serca

Nic dziwnego, że święci i mistrzowie życia duchowego zafascynowali się tajemnicą Serca Jezusa. Tym bardziej że ów element (nazywany początkowo „stałą Jezusa”) miał być motorem świętości dla wszystkich wierzących. Przecież naśladowanie Zbawiciela polega nie na upodobnieniu się do Niego zewnętrznie, ale na posiadaniu takiego jak On serca! Stąd niedaleka droga do kultu Serca Jezusowego, który był nie tyle formą zewnętrznej pobożności, ile oddawaniem czci Chrystusowi przez naśladowanie.

Niewiele trzeba było czasu, by obok serc uczących się życia na wzór Jezusa znalazło się serce człowieka, który był doskonałym odzwierciedleniem Najświętszego Serca: nauczycielem w naśladowaniu. To Maryja – nasz ideał upodobnienia się do Zbawiciela. Wkrótce pojawiło się więc nabożeństwo do Jej Najczystszego Serca, które w swych założeniach również było naśladowaniem. Ludzie chcieli być tak blisko Jezusa, tak do Niego podobni i tak przez Niego umiłowani jak Maryja. Przez kolejne wieki pragnienie to rodziło wielkich świętych.

Reklama

Odgórne przejęcie inicjatywy

Odkrycie tajemnicy Serca Jezusa i Serca Maryi było niezwykłym katalizatorem duchowym, który pomagał grzesznikom zmieniać życie, a świętych wprowadzał na wyżyny zjednoczenia z Bogiem. Nabożeństwo do Najświętszych Serc było oddolnym odkryciem – owocem poszukiwań Kościoła w świetle Ducha Świętego. W pewnym momencie inicjatywę jego rozwoju przejęło niebo. Zaczęło się odgórne kierowanie kultem Serc Jezusa i Maryi. Najważniejszymi etapami były objawienia w Paray-le-Monial (przekaz dany św. Małgorzacie o kulcie Najświętszego Serca Jezusa) oraz w Fatimie (pouczenia trojga pastuszków o roli Niepokalanego Serca Maryi).

W Fatimie Maryja ujawnia, że każdy, kto chce wejść w tajemnicę Jej Niepokalanego Serca, już na samym progu napotyka niezwykłe wezwanie. Kiedy Matka Najświętsza mówi o potrzebie upowszechnienia kultu Jej Niepokalanego Serca, na tym samym oddechu zaczyna opowiadać o Rosji. Pierwszy raz w historii słyszymy taki wątek. Dotychczas kult Serca Maryi wiązał się z indywidualnym dążeniem ludzi do świętości. Kiedy w Fatimie pojawia się wątek społeczny, niemal polityczny, Bóg nieoczekiwanie wpisuje go w Serce swej Matki: w obszar dotąd zarezerwowany dla jednostek. Maryja, szkicując mapę przyszłości, ogłasza, że Rosja musi się nawrócić – inaczej pociągnie świat w stronę piekła. I daje wskazówkę: w nawróceniu Rosji pomoże poświęcenie jej Niepokalanemu Sercu.

Dotąd praktyka poświęcania się Sercu Maryi była wyborem poszczególnych osób. Tu pojawia się jakiś nowy, ponadindywidualny wątek, który wiąże się z nową formą tego nabożeństwa. Ta nowość pojawia się w czasie, gdy stare nabożeństwo do Niepokalanego Serca już od dawna istnieje i cieszy się poparciem Kościoła. Jeszcze w 1936 r. obdarowywał on je hojnie odpustami...

Skąd więc apel fatimski? Po pierwsze, jest to zaproszenie do powrotu do źródeł. W tym czasie nabożeństwo do Niepokalanego Serca było już tylko praktyką dewocyjną, a Bóg chce, by stało się znowu drogą do świętości. Bóg wzywa do powrotu do nabożeństwa, które jest naśladowaniem „stałej postawy” Maryi – Jej Serca.

Po drugie, Bóg mówi o nowym wymiarze – akcencie społecznym. Nowe nabożeństwo podkreśla, że „zasada Jezusa”, czyli naśladowanie Serca Zbawiciela na wzór Maryi, domaga się od nas zmiany życia nie tylko w odniesieniu do Boga. „Pobożność” oznacza życie „po Bożemu” i Bóg oczekuje, by owo „po Bożemu” stało się regułą serca. Mamy rozszerzyć naszą pobożność, dotknąć nią nie tylko Boga, ale i drugiego człowieka, mieć przez nią wpływ na dzieje innych ludów, innych narodów, całego świata. Nic więc dziwnego, że w tym wymiarze pojawia się słowo o Rosji.

Podwójny kierunek

Skąd fatimski związek: Rosja – Niepokalane Serce? Odpowiedź znajdziemy w pismach św. Ludwika, który uczy, że człowiek (i naród), który spieszy ku niebu i podejmuje trud zmiany serca, przez poświęcenie się Sercu Maryi dotrze do Boga najszybciej. Droga wyjdzie mu naprzeciw, bo Serce Matki to największy „skrót” do nieba. Aż tak trudne (i ważne!) jest nawrócenie Rosji, że potrzebny jest ów „skrót”. Rosja odeszła od Boga, stanęła niebezpiecznie blisko piekła. Bóg wie, że dokonuje się w niej „synteza zła”, której skutkiem będzie wybuch zagrażający istnieniu świata! Wie, że trzeba rozbroić „rosyjską bombę”...

Synteza zła? Takie rzeczy, które w 1917 r. zaczynają definiować nową Rosję, w Kościele katolickim skutkują automatycznie ekskomuniką. Cała Rosja znajduje się więc „poza zbawieniem”! Za chwilę zacznie się w Rosji walka z Bogiem jako największym wrogiem. Będzie męczeństwo ludzi wierzących. Zburzony zostanie ustanowiony przez Stwórcę system społeczny, a wojna domowa sprowadzi cierpienie i śmierć na miliony niewinnych ludzi. Rosja będzie pierwszym państwem, które zalegalizuje aborcję i uprawomocni kolejne miliony morderstw. I jeszcze ten rosyjski sen, diabelski sen, by własną ideologię siać po całym świecie...

W Fatimie Bóg mówi temu procesowi „stop”. Skraca Rosji drogę powrotną, stawiając przed nią Niepokalane Serce Maryi: bramę-do-innego-świata. Ale sama Rosja, opętana złem, nie chce tego. Dlatego Bóg żąda, by postawił Je przed Rosją Kościół. Cały Kościół – prosi Matka Boża w Fatimie – ma pomóc Rosji przez poświęcenie opętanego złem narodu Niepokalanemu Sercu i życie samemu według tego Serca.

Serce i my

Nowe nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi to przejęcie od Matki Jezusa Jej „zasady życia”, którą jest doskonałe naśladowanie Zbawiciela w Jego relacji do Boga i ludzi. To życie celowe, w którym celem jest Bóg i niebo, to życie perspektywą wieczności, to miłość bliźniego w ramach tej celowości – by nikt nie znalazł się w nieszczęściu piekła. Nowość nabożeństwa wskazanego przez Boga w Fatimie oznacza posłuszeństwo orędziu Maryi, która wzywa do odpowiedzialności za każdego człowieka, a dziś przede wszystkim za Rosję. Mamy żyć nabożeństwem do Niepokalanego Serca Maryi, w które Bóg wpisał poświęcenie Rosji temu Sercu. Mamy na wzór Maryi przejąć „stałą Jezusa”. A ponieważ Jego szczególną troską jest dziś Rosja, mamy, naśladując z Maryją Jego Przenajświętsze Serce, poświęcać się za Rosję. To ostatnie to sposób rozumienia poświęcenia przez s. Łucję, zapatrzoną w naśladowanie we wszystkim Maryi, która wyrzekła się wszystkiego, stała się „służebnicą Pańską” i była „niczym” wobec świata, by ratować ludzi przed piekłem.

W Fatimie nabożeństwo do Niepokalanego Serca zostało ukazane jako fundament naszego zjednoczenia z Bogiem. Dało nam też możliwość poznania fragmentu Wiedzy Bożej – Świętej Opatrzności – i podkreśliło rolę Kościoła i każdego wierzącego w budowaniu przyszłości zgodnej z planem Stwórcy. Pan wskazał na niebezpieczeństwo, jakie przyniosła z sobą nowa Rosja, i jako antidotum na jej truciznę dał nowe nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. Już wiemy: przejęcie na wzór Maryi „stałej Jezusa” oznacza też posłuszeństwo niezrozumiałym wskazówkom danym w Fatimie. Maryja też nie rozumiała. Zachowywała jednak wszystko w swym Niepokalanym Sercu. Czy nie jest to wskazówka dla naszych serc?

Tagi:
serce Rosja Maryja

Reklama

Moskwa szantażuje te Kościoły, które uznają autokefalię ukraińską, że wkroczy na ich obszar kanoniczny

2019-10-10 17:43

kg (KAI/RISU) / Ateny/Kijów

W razie uznania Prawosławnego Kościoła Ukrainy (PKU) przez inne Kościoły prawosławne Patriarchat Moskiewski może tworzyć własne struktury na ich obszarze kanonicznym. Taką obawę wyraził metropolita Zimbabwe (Patriarchat Aleksandryjski) Serafin w komentarzu dla greckiej agencji wiadomości religijnych Romfea. Nawołując formalnie do ogólnoprawosławnego dialogu w sprawie ukraińskiej ujawnił jednocześnie, że Rosyjski Kościół Prawosławny (RKP) szantażuje Kościoły lokalne okupacją ich terytoriów kanonicznych i tworzeniem tam równoległych eparchii (dieccezji).

ARC - The Alliance of Religions and Conservation / Wikipedia
Arcybiskup Serafin Kykkotis - Metropolita Zimbabwe i Angoli

Na początku swej wypowiedzi metropolita zarzucił patriarsze konstantynopolskiemu Bartłomiejowi, że wskutek jego działań potwierdzają się "pewne twierdzenia, iż Rosjanie będą na różne sposoby dążyć do posiadania swych biskupów na całym świecie, nie licząc się z nikim". "Brak dialogu z bratnimi Kościołami prawosławnymi, w czasie którego omówiono by sprawy kościelnej jurysdykcji kanonicznej na Ukrainie, doprowadzi do tego, że Rosjanie wyślą swe duchowieństwo na wszystkie obszary jurysdykcji kościelnej naszego Patriarchatu Ekumenicznego, nawet w granicach Turcji i do Konstantynopola" – stwierdził z ubolewaniem autor komentarza.

Podkreślił, że oznacza to, iż "jeśli jakiś lokalny Kościół prawosławny opowie się za naszym Patriarchatem w sprawie autokefalii na Ukrainie, RKP natychmiast wyśle swych duchownych na teren jurysdykcji tego Kościoła". Metropolita przypomniał, że takie z lekka tylko zawoalowane pogróżki wyraził niedawno metropolita zaporoski i melitopolski promoskiewskiego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego (UKP) Łukasz.

"Co mają robić ci księża, którzy nie chcą brać udziału w szatańskich bachanaliach «kościelnych», rozpętanych przez proroków antychrysta? ... Muszą natychmiast występować z tych wspólnot kościelnych i zerwać jedność eucharystyczną z tymi biskupami, którzy zgodzili się iść drogą zdrady swojej wiary" – przytoczył Serafin słowa Łukasza. Według hierarchy UKP "formalne trzymanie się prawa kanonicznego w warunkach wojny, rozpoczętej przeciw prawosławiu, jest niemożliwe" i należy "czuć i rozumieć wewnętrzny sens kanonów kościelnych, żyjący w duchu Świętej Tradycji".

Zdaniem ukraińskiego portalu religijnego Cerkvarium, wcześniejsze przypuszczenia o tworzeniu własnych "parasynagog" na kanonicznych obszarach tych Kościołów lokalnych, które uznają PKU, znalazły obecnie potwierdzenie. Metropolita Serafin na razie nie widzi innego wyjścia w celu zachowania jedności ogólnoprawosławnej (polegającej jedynie na nienaruszalności własnych terytoriów kanonicznych) jak tylko dogadzając patriarsze moskiewskiemu Cyrylowi, zawieszając uznanie PKU. Zaraz jednak dodaje, że wiadomo, iż wobec Rosji polityka "zagłaskiwania agresora" zawsze prowadziła wyłącznie do haniebnej klęski. Tak było w Gruzji w 2008 i na Ukrainie w 2014 – przypomniał hierarcha.

Według niego jedynym wyjściem z tej trudnej sytuacji jest działanie zgodne z sumieniem, a więc uznać PKU "a potem spokojnie czekać na kanoniczną agresję Rosjan". Pozwoli to zachować pozory pokazania prawdziwej, a nie udawanej jedności prawosławnej: zwołać sobór wszechprawosławny, na którym nie tylko zostaną potępione niestosowne i niekanoniczne działania RKP, ale zarazem będą uznane za herezję poszczególne założenia nauczania religijno-politycznego, szerzonego przez ten Kościół ("Moskwa - Trzeci Rzym" itd.). To zaś stworzy podstawy do soborowego zerwania łączności eucharystycznej z Patriarchatem Moskiewskim – jest przekonany hierarcha Patriarchatu Aleksandryjskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Benedykt XVI zasmucony tym, co się dzieje w niemieckim Kościele

2019-10-22 07:08

Krzysztof Bronk - Watykan/Vatican News

Benedykt XVI kocha Kościół w Niemczech, ale to co się w nim teraz dzieje w większości sprawia mu ból – powiedział sekretarz abp Georg Gänswein.

Mazur/episkopat.pl

Podkreślił on, że Papieża Seniora najbardziej niepokoi swoiste „zaćmienie Boga”, które dokonuje się w jego ojczystym Kościele. Benedykt XVI ostrzegał przed tym od dawna. Fakt, że teraz sprawdzają się jego prorocze słowa, bynajmniej nie daje mu satysfakcji. Jedyne pokrzepienie znajduje on w modlitwie za Kościół w Niemczech – powiedział osobisty sekretarz Papieża Seniora i prefekt Domu Papieskiego.

Pochodzący z południowych Niemiec arcybiskup krytycznie wypowiada się o sytuacji swego rodzimego Kościoła. Jego zdaniem panuje w nim zamęt, ponieważ większość wiernych nie chce kierować się Katechizmem i nie uznaje nauczania Apostołów. Nowa ewangelizacja nie może się odbywać kosztem wierności nauczaniu Kościoła – podkreślił abp Gänswein w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika Tagespost.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg dodaje sił

2019-10-23 19:38

Agata Pieszko

Życie to sztuka wyboru. Niejednokrotnie nasze decyzje wiążą się z wielką odpowiedzialnością. Wtedy stajemy w obliczu wyzwania. Zastanawiamy się, co będzie lepsze, co bardziej wymagające, a co słuszne. O podejmowaniu wyborów i owocach ważnych decyzji opowiadają Anna i Leszek Gerste ze wspólnoty Equipes Notre-Dame.

Agata Pieszko

Początki

Oboje studiowali na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, jednak przez 4 lata się nie spotkali. Oboje trafili także do Duszpasterstwa Akademickiego „Stygmatyk”, ale i tam było im nie po drodze. Poznali się na kajakach, a potem, jak mówi Leszek, przyszedł czas „najbardziej drętwej randki stulecia” z regulowaniem płatności za wyjazd w tle. – Byłem bardzo zestresowany, bo tak bardzo mi zależało. Po czasie zauważyłem jednak, że Ania grawituje ku mnie i tak jest też w drugą stronę. Na zakończenie wakacji pojechaliśmy z duszpasterstwem do Białego Dunajca. Wybraliśmy się we dwoje w góry i na Czerwonych Wierchach stwierdziliśmy, że cały świat mógłby się skończyć, a my moglibyśmy tam trwać. Byliśmy wtedy zupełnie sami – wspomina Leszek. Ani świat, ani Czerwone Wierchy nie przestały istnieć, za to Anna i Leszek trwają razem w małżeństwie już od 11 lat, w tym 8 we wspólnocie.

Czas decyzji

Anna i Leszek przyjęli 25 maja 2019 r. posługę odpowiedzialnych za Region III wspólnoty END. Teraz czuwają nad członkami ruchu z całego południa Polski od Łańcuta do Polkowic oraz nad ekipami ze Słowacji i Czech. Stało się to w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin podczas dorocznej pielgrzymki ruchu END do Wambierzyc. Jak sami mówią, przed przyjęciem odpowiedzialności mieli przygotowany szereg argumentów, dzięki którym mogliby odmówić. Poczuli jednak, że odmowa będzie nieuczciwa wobec wspólnoty i Pana Boga. Nowym zadaniem Anny i Leszka jest pomoc parom poszczególnych sektorów ruchu duchowości małżeńskiej w wymianie doświadczeń między sobą. – Nie jesteśmy na froncie, tylko bardziej w sztabie. Organizujemy rekolekcje, sesje formacyjne dla małżeństw, które już pełnią posługi. Służymy, pomagając innym służyć. Jesteśmy po to, żeby między sektorami była łączność i relacja – tłumaczą. Anna pracuje w administracji. Zajmuje się budżetowaniem, controllingiem, rozliczeniami i projektami unijnymi, natomiast Leszek jest pracownikiem infolinii bankowej, a zatem doskonale zorganizowana Anna oraz umiejący wysłuchać i doradzić Leszek to kandydaci idealni do pełnienia tej posługi. Małżeństwo stwierdza jednak, że to nie wystarcza, ponieważ podejmując ją, muszą stawiać czoła zadaniom, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Spotkania z biskupem, kapłanami, wystąpienia publiczne… Anna podzieliła się tym, że lubi mieć wszystko pod kontrolą i nieraz ciężko jej zawierzyć coś Panu Bogu, ale razem z mężem zrobiła tak podczas pierwszych głoszonych rekolekcji. Okazało się, że były one wspaniałym doświadczeniem zarówno dla nich, jak i dla uczestników. To pokazało Annie i Leszkowi, że „Pan Bóg nie powołuje zdolnych, a uzdalnia powołanych”.

Dlaczego warto być we wspólnocie?

Anna i Leszek zgodnie podkreślają wartość wspólnoty: – Jedną zapałkę łatwo złamać, a wiele już nie. Żyjemy w świecie, który ma różne wartości, a wspólnota to miejsce, w którym możemy się umacniać, dzielić swoimi przeżyciami, owocować. Przygotowując się do kolejnego spotkania, stajemy w prawdzie, czy jesteśmy blisko Pana Boga, czy jesteśmy blisko siebie. We wspólnocie dzielimy się tym, czy udało nam się pomodlić, przeczytać Słowo Boże i jak mamy kolejny raz powiedzieć, że coś nam nie wyszło, tym bardziej dokładamy starań, żeby to się udało.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem