Reklama

Polska

Dinozaur wśród rzeczników

Z ks. prof. Józefem Klochem – dotychczasowym rzecznikiem Konferencji Episkopatu Polski – rozmawia Diana Golec

Niedziela Ogólnopolska 23/2015, str. 28-29

[ TEMATY ]

wywiad

Adam Guz/REPORTER/East News

Nauczyłem się nie tylko języka mediów, ale i stylu pracy mediów – mówi ks. Józef Kloch

DIANA GOLEC: – Dlaczego po tylu latach bycia wizytówką polskiego Episkopatu rezygnuje Ksiądz z funkcji jego rzecznika?

KS. PROF. JÓZEF KLOCH: – Nawet nie miałem z czego rezygnować, bo dokładnie 9 marca br. upłynęła mi kadencja. W liście do sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu, bp. Artura Mizińskiego, napisałem, że po dwunastu latach mojej pracy warto wybrać kogoś innego, o co bardzo proszę. Nieco wcześniej uświadomiłem sobie, że to jest tak długi czas, jak od pierwszej klasy szkoły podstawowej do matury – to naprawdę sporo. A poza tym jestem już dinozaurem wśród rzeczników, a świadczy o tym np. taka sytuacja. Otóż po audycji w pewnym radiu zapytał mnie redaktor: „A w zasadzie to kto był rzecznikiem przed księdzem, bo ja już nie pamiętam?”. Pomyślałem, że to naprawdę najwyższy czas, żeby ktoś inny objął tę funkcję.

– Ksiądz ma ogromne doświadczenie w pracy z dziennikarzami. Stacje radiowe i telewizyjne to niemal codzienność. Czy jest coś, co nadal zaskakuje Księdza w tej, powiedzmy, współpracy?

– Nie zaskakuje mnie nic. Natomiast przez ostatnie kilka lat starałem się po każdym wywiadzie czy wypowiedzi porozmawiać z dziennikarzami. Po co? By byli świadomi, że ja faktycznie chcę nawiązać z nimi kontakt. Sądzę, że oni odnosili się z wielkim zrozumieniem do poruszanych problemów. Nauczyłem się nie tylko języka mediów, ale i stylu pracy mediów. Znam wewnętrzne mechanizmy, które nimi kierują. Trzeba wiedzieć, że nie wszystko albo nawet niewiele zależy od kogoś, kto przychodzi do mnie po wypowiedź. Ta jest poddawana potem długiej „obróbce” i kończy się wolą wydawcy w postaci konkretnego newsa. Dlatego daleki jestem od odsądzania dziennikarzy od czci i wiary, bo wiem, jak mielą te młyny.

– Ale wobec nurtu krytyki medialnej nie zawsze było łatwo obronić autentyczną twarz Episkopatu...

– Padło tu ważne stwierdzenie: autentyczność. Tak, to jest istotne! Żeby oceniać, trzeba naprawdę dogłębnie znać realia pracy Episkopatu. Jeśli coś się widzi tylko pobieżnie lub dziennikarz podkreśli tylko wybrane fragmenty informacji, to potem tę samą wiadomość mamy w kilku wersjach. I tak zwykle było – ta sama wieść została kompletnie inaczej przekazana przez media prawicowe, lewicujące i lewicowe. Ale wiele razy udało się dosyć dobrze naświetlić naprawdę trudne sprawy.

– W pracy z mediami szczególnym Księdza konikiem są tzw. społecznościówki i różne nowinki technologiczne, np. elektroniczny system głosowania biskupów zastosował Ksiądz podczas egzaminowania swoich studentów.

– To prawda. Nowe technologie towarzyszą mi od czasu, kiedy zajmuję się zastosowaniami informatyki i Internetem. Bardzo pomagają mi w pracy rzecznika – zwłaszcza Twitter. Na 140 znaków i foto rzecznik ma zawsze czas (śmiech).

– Zwłaszcza podczas wyborów przewodniczącego Episkopatu...

– Tak, to rzeczywiście był swego rodzaju hit. Po dziesięciu latach pracy abp. Józefa Michalika było szalenie ciekawe, kto zostanie jego następcą. Ustaliłem wcześniej z moim ówczesnym przełożonym, czyli bp. Wojciechem Polakiem, że będę relacjonował przebieg głosowania za pomocą Twittera.

– I w ten sposób podkręcał atmosferę w mediach.

– Bezpośredniość Twittera, w ogóle mediów społecznościowych, stwarza wrażenie, że każdej obserwującej mnie osobie podaję informację indywidualnie, a że wśród nich jest wielu dziennikarzy, to rzeczywiście mieli oni informacje z pierwszej ręki. To był mój największy eksperyment i najciekawsze doświadczenie medialne. Powtórzyłem je przy wyborach sekretarza generalnego.

– To też pokazało oblicze Kościoła współczesnego i idącego z duchem czasu.

– Oczywiście, podobnym wydarzeniem było ogłoszenie nowego prymasa Polski. Ponieważ miałem okazję wiedzieć o zmianie kilka dni wcześniej, ułożyłem konkretny plan informowania o tym fakcie oraz wizyt w różnych studiach. Tu pomogła też dobra wola abp. Polaka, który najpierw w Gnieźnie uczestniczył w uroczystym ogłoszeniu nowego Prymasa, gdzie odbyło się pierwsze spotkanie z dziennikarzami, a wieczorem był już w studiu u redaktora Krzysztofa Ziemca. Następnego dnia był w Polskim Radiu. Największe stacje publiczne zostały więc obsłużone natychmiast.

– Zetknęłam się z opinią, że trudno będzie zastąpić Księdza na stanowisku rzecznika. Kapłan, dziennikarz, dyplomata... Co szczególnie przygotowało Księdza do bycia rzecznikiem Episkopatu?

– To, że pracowałem w radiu, pisałem do „Gościa Niedzielnego”, pracowałem dla KAI oraz byłem współtwórcą portalu Opoka. To było moje praktyczne przygotowanie. Dzięki temu rozumiałem media i mechanizmy, jakie nimi rządzą. Nie dziwiło mnie zatem, że z całej mojej wypowiedzi wycinano zaledwie kilka sekund. Oczywiście, cały czas się uczę i jeśli na początku pracy kładłem nacisk na merytoryczność moich wypowiedzi, tak z czasem, nie rezygnując z poziomu merytorycznego, zacząłem się uczyć mówienia coraz prostszego. Wyrażania dosłownie w trzech zdaniach tego, co mam powiedzieć. Dlatego tak przypadł mi do gustu Twitter! – bo w 140 znakach trzeba coś ciekawego i obrazowego powiedzieć. Mój język był więc coraz bliższy współczesnemu człowiekowi. Nie było w nim żargonu teologicznego. Krótkie zdania – tak mówią dziennikarze i dzięki temu są zrozumiali.

– Czego zatem życzyłby Ksiądz swojemu następcy?

– Dobrego kontaktu z mediami. Ale też wiele cierpliwości, otwartości. Nade wszystko jednak dobrej współpracy tutaj, w Sekretariacie Episkopatu. Ja się cieszyłem tą dobrą współpracą. Ale chcę też dodać, że bardzo dużo słuchałem tego, co radzą inni. Sam zadawałem wiele pytań, więc to, co mówiłem potem mediom, było wypadkową rad zarówno moich przełożonych, specjalistów od public relations, prawników, jak i nawet samych dziennikarzy. Muszę jednak powiedzieć, że najbardziej lubiłem wystąpienia na żywo. To była swego rodzaju szermierka słowna, nikt nie mógł mi nic wyciąć i chociaż to kosztowało bardzo dużo energii i nerwów – bo to były tylko pozory, że mówię spokojnie – to właśnie takie spotkania dawały mi zawsze najwięcej satysfakcji.

– O tych szermierkach słownych mówi Ksiądz z takim błyskiem w oku, że zastanawiam się, czy nie będzie Księdzu brakowało tej adrenaliny w pracy wykładowcy. Na dobre przenosi się Ksiądz na uczelnię?

– Pozostaję w kręgu mediów. Nade wszystko jako wykładowca, który analizuje na bieżąco to, co media mówią o Kościele. Jeśli obecny rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego zatrudnił mnie kiedyś, to znaczy, że pokładał we mnie jakieś nadzieje. Mam nadzieję, że go nie zawiodłem. Napisałem habilitację, nie będąc zwolnionym z żadnych obowiązków. Poza tym naprawdę ciekawe jest prowadzenie ćwiczeń z moimi studentami na zajęciach z biura prasowego czy z rzecznictwa i odnoszenie się do aktualnych wydarzeń. Fenomenalne jest to, że oni wpadają na pomysły, które – jak się później okazuje – podpowiadają profesjonalne firmy PR-owe. Studenci są szalenie kreatywni, myślą bardzo interesującymi kategoriami. Wystarczy dobrze sformułować pytanie czy dobrze postawić problem. Proszę sobie wyobrazić, że wymyślili m.in. takie rozwiązanie w odniesieniu do pogrzebu gen. Jaruzelskiego, jakie rzeczywiście było zastosowane.

– Czyli dotąd pracował Ksiądz z ukształtowanymi dziennikarzami, a teraz będzie miał wpływ na ich kształtowanie?

– Dokładnie! Będę miał wpływ na kształtowanie dziennikarzy, specjalistów od PR-u, znawców mediów społecznościowych czy też znawców zagadnień kościelnych, bo i taki przedmiot wykładam. Zresztą bardzo lubię pracę ze studentami, zawsze mnie ciekawiło uczenie, prowadzenie wykładów, pisanie artykułów naukowych.

– Ale lubi też Ksiądz nordic walking, muzykę, podróże... Kim jest rzecznik Episkopatu, kiedy z garnituru przebiera się w luźniejszy strój?

– Moje pasje to muzyka, chodzenie z kijkami, literatura piękna i nade wszystko koncerty. Muzyka to dziedzina sztuki, którą najbardziej lubię.

– No właśnie, co zrobi Ksiądz z wolnym czasem, którego przecież będzie teraz dużo więcej do dyspozycji?

– Zaangażuję się w pracę naukową i duszpasterską. Już mam kilka zaproszeń na rekolekcje, zarówno dla księży, sióstr zakonnych, jak i w parafiach. Myślę, że mam tu coś do powiedzenia. Zwłaszcza do księży i sióstr zakonnych. Od czasów seminaryjnych jestem bardzo mocno związany z ideą Miłosierdzia Bożego, z s. Faustyną. Wręcz jak gdyby specjalnie dla mnie, jako kaznodziei, Papież ogłosił Rok Miłosierdzia.

2015-06-02 12:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… pana Pawła Solocha

2020-05-30 08:23

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Piotr Grzybowski rozmawia z Pawłem Solochem, Sekretarzem Stanu, Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Piotr Grzybowski: Czy może Pan Minister przybliżyć nam funkcję i miejsce BBN w strukturze naszego Państwa?

Paweł Soloch: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest instytucją pracującą na rzecz Prezydenta. Jest organem doradczym, ale podejmuje również działania związane z realizacją prezydenckich prerogatyw. Na polecenie Prezydenta lub z własnej inicjatywy przygotowujemy opinie, analizy czy projekty aktów prawnych. Zarówno w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i międzynarodowego. Biuro odpowiada też za współpracę ośrodka prezydenckiego z rządem w sprawach bezpieczeństwa.

Oczywiście szczególnie ważne jest wspieranie Prezydenta w realizacji jego kompetencji związanych ze zwierzchnictwem nad Siłami Zbrojnymi. Dotyczą one kierowania obroną państwa, zatwierdzania planów oraz dokumentów strategicznych, mianowana na stopnie oficerskie i generalskie czy wyznaczana oficerów na najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych. BBN zapewnia także obsługę posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Po co tworzy się Strategię Bezpieczeństwa Narodowego ?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to swego rodzaju „mapa drogowa”, zbiór konkretnych zadań i celów dotyczących wzmacniania bezpieczeństwa dla wszystkich organów i instytucji państwa. Prace nad Strategią są także dużym wysiłkiem jeśli chodzi o budowanie wspólnej myśli, z założeniem, że będzie ona konsekwentnie realizowana, także w razie zmiany władzy.

Z drugiej strony, jest to przekaz dla innych państw, ale też własnego społeczeństwa, dotyczący kształtu naszej polityki bezpieczeństwa. Jest to pewna wykładnia postrzegania zagrożeń przez władze oraz opis działań i przygotowań, jakie będziemy podejmować, aby te zagrożenia niwelować.

Oczywiście to, czego się oczekuje od każdej strategii, to przełożenie jej zapisów i rekomendacji na realne działania. Stąd w obecnej Strategii przywołana została kwestia przyjęcia ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwem narodowym. W porozumieniu z rządem uruchamiamy właśnie prace nad projektem tej ustawy.

Pan Prezydent Andrzej Duda 12 maja podpisał w dość uroczystej formie nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Co w niej jest nowego?

Może zacznę od tego, co nie zmieniło się w sposób zasadniczy jeżeli chodzi o kierunki działania państwa, ale zostało pewnym stopniu zmodyfikowane. Konsekwentnie realizujemy kierunek, nazwijmy „pro-zachodni”, związany z członkostwem Polski w NATO, Unii Europejskiej oraz strategicznym partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi. Zapisy dotyczące relacji z NATO i UE zostały uszczegółowione. Wskazujemy na konkretne inicjatywy, jak wzmocnienie mechanizmów odstraszania i obrony NATO czy przyspieszania procesów decyzyjnych i reagowania struktur Sojuszu w razie zagrożeń, a także wzmocnienie pewnych inicjatyw europejskich, takich jak PESCO. W Strategii na pewno większy nacisk położyliśmy na rolę nowych formatów zainicjowanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę, jak Inicjatywa Trójmorza czy format „Bukaresztańskiej Dziewiątki”, skupiający państwa wschodniej flanki NATO.

W sposób mocniejszy, niż w poprzedniej Strategii, uwypuklone – jako zagrożenia dla ładu i bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym Polski – jest wskazanie expresiss verbis, polityki rosyjskiej. Szczególnie jeśli chodzi o ocenę sytuacji po agresji rosyjskiej na Ukrainę w 2014 roku.

Natomiast w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego nowym, istotnym elementem jest przede wszystkim kwestia integracji zarządzania bezpieczeństwem narodowym. Ogólnie mówiąc, chodzi o wzmocnienie państwa samego w sobie. Strategia zwiera szereg daleko idących zapisów dotyczących budowania odporności państwa na kryzysy, ochrony obywateli i obrony powszechnej.

W Strategii mamy także postulat wzmocnienia obrony cywilnej, czyli formacji chroniącej obywateli w czasie kryzysów, będącej pod ochroną międzynarodowych konwencji. Obecnie taką rolę pełnią chociażby Ochotnicze Straże Pożarne. Zarówno w małych miejscowościach, jak i na przedmieściach dużych miast funkcjonuje to znakomicie. Musimy zbudować podobny system także w dużych aglomeracjach. Chodzi o zaangażowanie obywateli i wolontariuszy w systemie budowanym w znacznej mierze na wzór państw skandynawskich, gdzie ma to charakter powszechny. W Polsce, jak powiedziałem, dotyczy to przede wszystkim mniejszych ośrodków. Wzorce OSP w jakiejś formule są do wykorzystania na terenie dużych miast.

Kolejną kwestią jest ułożenie relacji w sprawach bezpieczeństwa na najwyższych szczeblach kierowania państwem. Chodzi na przykład o stworzenie bardziej elastycznej formuły i zwiększenie efektywności w relacjach między Prezydentem a Radą Ministrów czy poszczególnymi ministerstwami. To są wnioski m.in. z ćwiczeń KRAJ 19, w których uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwa. Ćwiczenia te odbyły się z inicjatywy Prezydenta Andrzeja Dudy, po raz pierwszy od 14 lat.

Obecna pandemia również wpłynęła na pewne zapisy końcowe Strategii, chociaż w jakiś sposób zagrożenia o charakterze epidemicznym były antycypowane już wcześniej. Dotyczy to zdolności państwa do reagowania nie tylko na zagrożenia militarne, ale i wszelkie inne. Dużą rolę odgrywa tu kwestia koordynacji działań instytucji państwa. Stąd postulaty ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwie narodowym, co zostało zapowiedziane w momencie podpisywania Strategii. Mówił o tym zarówno Prezydent Andrzej Duda, jak również Premier Mateusz Morawiecki. Obaj są co do tego zgodni.

Jeden z czterech filarów Strategii mówi o konieczności kształtowania postaw patriotycznych i pielęgnowania tożsamości narodowej Polaków, zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie. Są to uniwersalne wartości, nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem państwa. Szczególnie w Polsce, gdzie przez 123 lata braku państwowości, to właśnie tożsamość i właściwe postawy pozwoliły przetrwać naszemu narodowi.

Są też oczywiście kwestie związane z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberbezpieczeństwo czy szerzej, bezpieczeństwo informacyjne. Paradoksalnie pandemia dodatkowo unaoczniła znaczenie tych obszarów bezpieczeństwa.

Od 2008 obserwujemy realne działania ofensywne – agresję Rosji, najpierw wobec Gruzji, później Ukrainy. Czy Polska jest należycie zabezpieczona na kierunku wschodnim?

W Strategii znalazły odzwierciedlenie zapisy dotyczące wzmocnienia krajowych zdolności odstraszenia, czyli własnych sił zbrojnych. Przede wszystkim chodzi o potwierdzenie, mimo widma kryzysu spowodowanego pandemią, osiągnięcia docelowego pułapu 2,5 proc. PKB wydatków na obronę już w 2024 roku. Z tym wiążą się inwestycje takie jak zwiększanie liczebności Sił Zbrojnych, także poprzez utworzenie ich nowego rodzaju, jakim są Wojska Obrony Terytorialnej, czy zakup nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia.

Jest też kwestia dalszej adaptacji Sojuszu Północnoatlantyckiego do obecnej sytuacji bezpieczeństwa. Proszę zwrócić uwagę, że od 2014 roku, wskutek agresywnych działań Rosji, rola Sojuszu wyraźnie się zmieniła. Chodzi m.in. o dyslokację wojsk sojuszniczych na flance wschodniej, w tym obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski. Stąd podkreślenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, konsolidacji Sojuszu oraz zachowania jedności transatlantyckiej. Proszę zwrócić uwagę, że we wszystkich publicznych dokumentach natowskich ocena zagrożenia, np. ze strony Rosji, dla wszystkich państw NATO jest jednoznaczna.

Podobnie utrzymywane są sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji. UE jest drugą organizacją, która – nie będąc organizacją wojskową – ma jednak znaczenie dla bezpieczeństwa i budowania jedności. Pojawiają się momentami pewne kryzysy między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jednak jednym z nadrzędnych przekonań – nie tylko władz Polski, ale podobnie wielu innych państw zachodnich – jest to, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi stanowi podstawę bezpieczeństwa całego kontynentu europejskiego.

Czy widzi Pan taki moment, kiedy powie Pan: „zrobiłem wszystko - Polska jest bezpieczna”?

Na pewno jestem przekonany, że po pięciu latach prezydentury Andrzeja Dudy Polska jest bezpieczniejsza, niż była jeszcze w 2015 roku. Natomiast zapewnianie bezpieczeństwa to ciągły proces przygotowywania się na sytuacje, których dzisiaj nie jesteśmy w stanie zdefiniować.

Popatrzmy chociażby na ostatnią sytuację. Jeszcze niedawno, mówiąc o zagrożeniach, mówiliśmy o zagrożeniach przede wszystkim o charakterze militarnym. Te zagrożenia oczywiście nie zniknęły, stąd zapisy w Strategii na temat Rosji. Pojawiło się jednak coś, czego pół roku temu, dziewięć miesięcy temu nikt nie przewidywał, czyli pandemia, która stanowi zagrożenie dla praktycznie wszystkich mieszkańców Ziemi.

CZYTAJ DALEJ

Otworzyliśmy drzwi naszych domów

2020-05-31 00:21

Fot. Grzegorz Kryszczuk

Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju na wrocławskich Popowicach stał się Wieczernikiem. Cztery wspólnoty - Dom Boży, Lew Judy, Koinonia Jan Chrzciciel oraz Porta Coeli przeżywały wigilię Zesłania Ducha Świętego. Eucharystii przewodniczył ks. prof. Mariusz Rosik.


- Świętowaliśmy zmartwychwstanie naszego Pana w sytuacji zamkniętych drzwi naszych domów. Apostołowie też siedzieli pod kluczem 50 dni w Wieczerniku. I tak jak tamtej nocy po wylaniu Ducha wyszli na ulice, tak my dziś otwieramy drzwi naszych mieszkań i świątyń i spotykamy się by być świadkami – tymi słowami przywitał wszystkich ks. prof. Rosik.


- Nie otrzymaliście ducha bojaźni, ale Ducha przybrania za synów, dlatego możecie wołać Abba Ojcze! Duch Św. sprawia, że możemy naszego Boga nazywać Ojcem. Zapraszam do refleksji nad symbolami, pod którymi występuje Duch Święty. Pierwszy wynika wprost z dzisiejszej Ewangelii. Jest to woda. Chrystus powiedział, że jak ktoś jest spragniony to niech pije, a zdroje wody żywej wypłyną z Jego wnętrza. Duch święty jest Wodą Życia.

Ks. prof Rosik nawiązał do biblijnej sceny rozmowy Jezusa z Samarytanką, kiedy spotykają się oboje w samo południe pod studnią. - Kobieta miała kilku mężów i najprawdopodobniej dużo dzieci. W Izraelu można było za bezdzietność otrzymać list rozwodowy ze specjalną adnotacją. Samarytanka z pewnością obarczona byłą różnymi doświadczeniami z przeszłości, była poraniona sytuacjami życiowymi, może cierpiała z powodu relacji międzyludzkich.

- Już sam fakt, że przyszła do studni w samo południe, kiedy ruch jest najmniejszy, pokazuje, że unikała ludzi i wystawiania się na spojrzenia i komentarze pod jej adresem. Po chwili rozmowy z Jezusem zostawia dzban i biegnie do wioski i krzyczy - chodźcie i zobaczcie Mesjasza. Ona od tej chwili daje świadectwo. Pozostawiony dzban jest symbolem poranionego serca, które ona zostawia Jezusowi u Jego stóp – mówił ks. prof. Rosik.

Drugim i trzecim symbolem Ducha Św, o którym wspomniał ks. Rosik to silny wiatr i ogień. - Kiedy mam coś uporządkowane w głowie i zaplanowany cały dzień, nagle dzwoni telefon i wszystkie moje plany się zmieniają. Tak działa Duch Święty. On pragnie tego, żebyśmy byli z nim cały czas w relacji – dodał celebrans. Po Eucharystii była modlitwa i uwielbienie.

CZYTAJ DALEJ

Co jest niezbędne do życia?

2020-05-31 13:10

[ TEMATY ]

Jasna Góra

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Nocne kołatanie

Twitter Jasna Góra

– Każdego roku przybywamy na Jasną Górę, aby przez Serce Maryi kołatać do Serca Boga w różnych sprawach: Kościoła, Ojczyzny, rodzin, młodzieży, chorych i zagubionych, a dzisiaj także o beatyfikację sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego – powiedziała „Niedzieli” s. Agnieszka Świderska, niepokalanka. Siostry Maryi Niepokalanej podjęły inicjatywę „Nocne kołatanie u Matki Najświętszej na progu beatyfikacji sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego” abp. Wacława Depo i 30 maja czuwały na Jasnej Górze.

Siostry Maryi Niepokalanej pragną – jak kard. Stefan Wyszyński – podążać z Maryją, aby z Nią nieść Jezusa współczesnemu światu, wchodząc do szkół, przedszkoli, szpitali, wydawnictw czy biur. Dlaczego każdego roku przybywają na Jasną Górę, aby zawierzyć się Matce Bożej i wsłuchiwać się w bicie Jej serca, aby przez serce Maryi kołatać do Serca Boga w różnych sprawach: Kościoła, Ojczyzny, rodzin, młodzieży, chorych i zagubionych, a dzisiaj także o rychłą beatyfikację sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego.

Siostry rozważały temat: „Maryja – Niewiasta Eucharystii. Uczestniczyły w Apelu Jasnogórskim z błogosławieństwem abp. Depo, czuwaniu na podstawie tekstów sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, konferencji wygłoszonej przez o. Tomasza Leśniewskiego, paulina i Mszy św. o północy w wigilię uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił o. Tomasz Leśniewski, paulin. Mówił w niej o przestrzeniach działania Ducha Świętego i Jego owocach. Każdego dnia bowiem człowiek potrzebuje Ducha Świętego, jak każdego dnia potrzebuje wody, ognia, wiatru, miłości, obłoku i światła. – Bez Ducha Świętego umieramy, bez Ducha Świętego nie ma życia – podkreślił. Symbolizacja Ducha Świętego jasno pokazuje, że jest On niezbędny. – Jak otwierać się na Ducha Świętego? – pytał kaznodzieja. W nawiązywaniu do Ewangelii wyjaśnił: – Tam, gdzie Bóg jest uwielbiony, przychodzi Duch Święty, czyli w przestrzeniach takich, jak: modlitwa, sakramenty i miłość, np. konkretny czyn troski o drugiego człowieka. – Doświadczanie miłości Boga i drugiego człowieka daje siłę do życia i ułatwia drogę do świętości, bo nie da się żyć bez miłości – powiedział o. Leśniewski. Miłość to też Duch Święty, a Eucharystia daje życie, aby przekazywać je braciom. W tym kontekście zachęcał: – Uwielbiaj Boga! Jak Maryją dziękowała uwielbieniem Boga, magnificat. Wejdźmy w takie postawy: Eucharystia, modlitwa, sakrament pokuty i pojednania. Uwielbiajmy Boga naszym życiem i w naszym życiu na wzór Matki Jezusa.

O życiu, o drodze przez Maryję do Jezusa i o nocnym kołataniu opowiada s. Agnieszka Świderska, niepokalanka:

„Rys maryjny sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego jest dominujący w duchowości Prymasa Tysiąclecia. Na kapłańskiej drodze od początku Maryja była dla niego drogowskazem. Uważał siebie za niewolnika Matki Jezusa i z Nią realizował wolę Bożą każdego dnia. Jasna Góra była domem dla Prymasa, gdzie spotykał się z Matką i tu umacniał siły.

Jasna Góra jest także domem dla każdej niepokalanki. Tu bowiem, w domu Matki, napełniamy serca i umacniamy ducha w realizacji powołania. Bł. Honorat Koźmiński powołał do istnienia nasze zgromadzenie jako wotum wdzięczności Bogu za przywilej Niepokalanego Poczęcia NMP w 1891 r.

Stwierdzenie kard. Stefana Wyszyńskiego: „Wszystko postawiłem na Maryję”, jest bardzo bliskie duchowości naszej rodziny zakonnej. Każda siostra zawierza siebie Maryi Niepokalanej, stając się Jej szczególną własnością. W sposób uroczysty dokonuje się to w przed dzień ślubów wieczystych. Ponadto zawierzamy opiece naszej Matki, ludzi których spotykamy na naszej drodze, a szczególnie mieszkańców miast.

Przed odejściem do domu Ojca Prymas powiedział, że jedyny program to Matka Najświętsza. Dla niepokalanki Niepokalana jest droga do Jezusa, ale także mistrzynią i nauczycielką, od Niej uczymy się być Jezusowe.

Maryi zawierzamy się bez granic i tu ogarnięte spojrzeniem Matki, wsłuchujemy się w bicie Jej serca. Dlatego każdego roku przybywamy na Jasną Górę, aby czuwając, uczyć się wdrażać w życie maryjną postawę: „Oto ja, służebnica Pańska”.

A przez serce Maryi kołatać do Serca Boga w różnych sprawach Kościoła, Ojczyzny, rodzin, młodzieży, chorych i zagubionych, a dzisiaj także o beatyfikacje sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego.

Kard. Stefana Wyszyńskiego wszędzie szedł z Matką Pana. Córki Maryi Niepokalanej także zawsze podążają z Maryją, aby z Nią nieść Jezusa współczesnemu światu, wchodząc do szkół, przedszkoli, szpitali, wydawnictw czy biur. A nie nosząc habitów, mają szczególną łatwość wchodzenia w środowiska z darem ewangelicznej postawy.

Również z Maryją Niepokalaną stajemy przy Sercu Jezusa, aby wynagradzać za zło Ojczyzny i świata i przez ten wymiar także kołatać do miłosiernego Serca Boga.

Przedstawicielki naszego zgromadzenia współpracowały ze sługą Bożym kard. Stefanem Wyszyńskim w Lublinie, m.in. s. Jolanta.

Od sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego uczymy się, jak tu, na Jasnej Górze, zostawiać dziecięcą, ufną modlitwę, aby nadal trwało prymasowskie kołatanie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję