Reklama

Wiadomości

Od radości do świadectwa

Z dziennikarzem i podróżnikiem Wojciechem Cejrowskim rozmawia Mikołaj Wyrzykowski

Niedziela Ogólnopolska 24/2015, str. 20-22

[ TEMATY ]

wywiad

Cejrowski

Archiwum Wojciecha Cejrowskiego

MIKOŁAJ WYRZYKOWSKI: – Stand-up jest formą, w której występujący co kilka zdań musi wywołać salwę śmiechu publiczności. Co Pana najbardziej pociąga w takim rodzaju występu?

WOJCIECH CEJROWSKI: – Och, nie wiem. Amerykańscy komicy mnie rozśmieszają, a polski kabaret dużo rzadziej. Kiedy studiowałem w USA, dorabiałem sobie, występując w knajpie dla stand-uperów. To pociągające i ryzykowne – samotny człowiek z mikrofonem, bez rekwizytów, opowiada prawdziwe zdarzenia i co chwilę ma być salwa śmiechu. W Polsce kabaret polega na tym, że ktoś pisze skecz, a potem artysta wciela się w wymyśloną postać i odgrywa scenkę. Postać jest zawsze przerysowana, przesadzona. Amerykański komik opowiada historie prawdziwe, niezmyślone. Mnie to pociąga bardziej. To odważniejsza forma – nie zasłaniam się gitarą i piosenką, nie zasłaniam się kolegą ani rekwizytem. Różnica jest taka: jedni lubią paprykę słodką, łagodniejszą, a inni te małe, ostre papryczki. Ja wolę ostre, czyli stand-up.

– W wielu rozmowach opowiada Pan o potrzebie codziennego wyznawania wiary. Czy, Pana zdaniem, radość i wiara są ze sobą powiązane?

– Niekoniecznie w taki prosty sposób, że skoro się modlę, to zaznam radości. Być może całe moje życie będzie pasmem nieszczęść, znoju, smutku i zgryzoty, jesteśmy w końcu na tym „łez padole”, ale mamy obiecany raj. To w ten sposób wiara jest powiązana z radością. Być może jednak na naszą radość trzeba będzie poczekać aż do czasu po śmierci. Osoby wierzące są statystycznie radośniejsze dzięki temu, że wierzą w istnienie radości wiecznej.

– Po odwiedzeniu 60 krajów na całym świecie jakie dostrzega Pan różnice w radosnym wyznawaniu wiary?

– Nie bardzo wiem, o co konkretnie Pan pyta... Czym innym jest radosny, ale jednocześnie subtelny uśmiech św. Siostry Faustyny, a czym innym wrzaskliwe wybuchy radości w kościołach Ameryki Łacińskiej czy Afryki. Msza św. to nie są imieniny u kochanej cioci czy u ulubionego kumpla, lecz coś w rodzaju dostojnego obiadu u brytyjskiej królowej – tak myślę. Podskoki i radosne wrzaski są odpowiednie na pielgrzymce, ale już nie w trakcie Mszy św. w kościele. Tak uważam, ale jestem w tej opinii odosobniony. Dlatego szukam kościołów, gdzie proboszczowie szanują przepisy liturgiczne i kanony w zakresie zachowań, stroju, muzyki, tekstów pieśni. W Polsce wciąż łatwo mi to znaleźć, w Amerykach jest to prawie niemożliwe. Powszechne jest np. to, że zmienia się tekst hymnu „Gloria” lub tekst wyznania wiary tylko po to, by słowa dopasowały się do jakiejś radosnej nieliturgicznej melodii. W Peru modne jest śpiewanie w kościołach na melodię przeboju „El condor pasa”, na Puerto Rico śpiewają do rytmu salsy. Kocham salsę, ale nie w kościele.

– Nieraz mówił Pan o odważnym ewangelizowaniu. Wiele osób słucha Pana programów i występów. Jak stara się Pan łączyć wykorzystywanie swojego talentu z ewangelizacją?

– Jak? Przede wszystkim zawsze i wszędzie, co oznacza, że nie uznaję takiej np. argumentacji, że w kościele nie powinno się mówić o polityce. Ja żądam, żeby się mówiło! Polityka to rzecz ważna, mająca wpływ na moje życie rodzinne, społeczne, religijne. Nauczanie Kościoła powinno obejmować wszystkie dziedziny życia, nie powinno wykluczać żadnej. A polityka powinna zawierać w sobie ryt chrześcijański, inaczej staje się groźna. No więc ewangelizacja ma być obecna zawsze i wszędzie. W mojej pracy pamiętam też o tym, że talenty dostałem od Boga. Owszem, pracuję nad nimi, staram się nie zmarnować ich i rozwijać je, ale zdolności są darem, a nie zasługą mojej pracy. Dostałem te zdolności w jakimś celu. Całe moje szczęście w życiu też dostałem w jakimś celu. A celem tym jest zbawienie mojej duszy oraz w miarę moich możliwości także innych dusz, na które mogę mieć wpływ. Szukam więc tego wpływu. Chcę, by moje książki były tak dobre, żeby wziął je do ręki nawet wróg Kościoła, jakiś potwór komunista, żeby zachwycił się formą, a przy okazji natknął się na treści wynikające z Ewangelii.
„Boso przez świat” oglądają wszyscy i wszystkim się podoba. Dostaję listy: „nienawidzę Pana poglądów, ale z wielkim zainteresowaniem czytam i oglądam Pana twórczość...”. O to właśnie mi chodzi. To jest ewangelizacja podkorowa, to jest oswajanie katolicyzmu, bo przecież „ten WC to jest katol, a ja go lubię, choć normalnie nie cierpię katoli”...

– Wiele razy wyruszał Pan na wyprawy do Amazonii w poszukiwaniu ludów pierwotnych, nieskażonych naszą cywilizacją. W jaki sposób podczas tych podróży doświadczał Pan spotkania z Bogiem?

– Czasami takich spotkań nie ma. Modlimy się poprawnie, chodzimy do kościoła, odmawiamy pacierze, czytamy Biblię, a spotkań nie ma. Innym razem siedzi człowiek na łodzi, rzeka płynie, zwija się w kolejnych zakrętach pierwszy tydzień, zwija się drugi tydzień, a ja siedzę na dziobie mojej łodzi jak św. Antoni Pustelnik i mam wrażenie fizycznej obecności Boga ze mną.

– Wyprawy do Ameryki Południowej nie zawsze były bezpieczne. W momentach zagrożeń nie stracił Pan ani razu wiary, że Bóg prawdziwie nad Panem czuwa?

– No co Pan? Jak to stracił? W sytuacji zagrożenia wiara zawsze mocno wzrasta – „kiedy trwoga, to do Boga” (śmiech). Kiedy mnie pytają, jak sobie radzę ze strachem, odpowiadam: „jadę na Różańcu”. Kiedyś mój indiański przewodnik zgubił się w puszczy. Błąkaliśmy się przez kilka dni bez orientacji, dokąd iść – cały czas „jechałem wtedy na Różańcu”. Kiedy samolot wpada w turbulencje – „jadę na Różańcu”. Mam taki specjalny, z papieskim przywilejem Benedykta XVI na wypadek nagłej śmierci. Wystarczy go wtedy z wiarą trzymać w dłoni i otrzymuje się łaski jak przy spowiedzi i namaszczeniu chorych.

– Odwiedził Pan wiele znanych miejsc pielgrzymkowych. Do których z nich lubi Pan najbardziej wracać i dlaczego?

– Najczęściej wracam do Guadalupe w Meksyku, gdzie Matka Boża objawiła się po raz pierwszy. Całe wieki przed Fatimą i innymi miejscami uznanymi przez Kościół. Staram się tam być raz w roku. Od wielu lat prowadzę tam pielgrzymki Księży Marianów, czasami też inne wyjazdy. Kilka tygodni temu pojechałem tam z moim najlepszym operatorem – panem Józefem Szymurą, który nakręcił najwięcej odcinków „Boso przez świat”. Modliliśmy się pod autoportretem Matki Bożej całą niedzielę, a potem polecieliśmy dalej w świat kręcić filmy.
Drugim miejscem, do którego wracam, gdy tylko jest mi po drodze, jest Jasna Góra nocą. Zwykle zatrzymuję się tam dyskretnie w drodze powrotnej z jakiegoś występu, czyli w środku nocy, kiedy jest spokojnie, nie ma tłoku, nie ma „radosnego wrzasku”, jest za to sacrum ciszy.

– W czasie podróżowania spotyka się wielu ludzi. Z niektórymi zamienia się parę słów i odchodzi, inni zostają w pamięci. Doświadczył Pan takiego spotkania, które coś w Panu zmieniło, wzmocniło Pana wiarę?

– Wiarę najbardziej wzmacniają moje publiczne spotkania z wrogami Kościoła. Staję w telewizji do spotkania z jakimś „lekarzem”, który zabija dzieci w łonach matek, i wtedy Bóg mi przymnaża wiary, wtedy czuję jej napływ. Była taka niesławna noc pod Pałacem Namiestnikowskim w Warszawie, kiedy pijany tłum szydził z krzyża, z Kościoła, z wiernych. Poszedłem tam w grupie, która miała otoczyć ten tłum i modlić się za jego plecami na różańcu. Tylko ja w tej naszej grupie partyzantów różańcowych miałem znaną gębę. Nie było więc sensu, bym stał z tyłu – wszedłem w sam środek, uniosłem mój różaniec wysoko i modliłem się tak przez kilka godzin tuż pod sceną, z której płynęły bluźnierstwa. Zboczeńcy podchodzili robić sobie przy mnie obraźliwe zdjęcia, tłum szydził, zaczepiał, a ja odmawiałem Różaniec; wiele razy w kółko. Tamtej nocy miałem mocną wiarę, a na co dzień jest ona słabsza. Bóg daje doładowanie, kiedy jest potrzebne. Skoro wiara jest darem, to chyba ma się jej tyle, ile Pan Bóg akurat wręczy, a potem ona nam stale wycieka przez palce i trzeba dostać znowu... doładowanie.

– Często oglądam Pana program „Boso przez świat”. Skąd wziął się pomysł, aby podróżować na bosaka?

– Wśród Indian chodzę tak jak oni, czyli boso. Buty są niedobre, nawet kiedy są najlepsze. W bucie jest ciemno, ciepło i wilgotno, czyli panuje tam klimat dobry dla grzybów i pleśni. Dlatego Indianie nie noszą butów. Bywa, że na polowanie zakładają kalosze, bo wąż nie jest w stanie przegryźć gumy, ale normalnie chodzą boso. Kiedy się chodzi boso, podeszwa stopy robi się twarda. Żeby utrzymać tę twardość, po powrocie do Polski nadal chodzę boso wszędzie, gdzie się da. To trochę dziwacznie wygląda, ale jednocześnie jest intrygujące i prawdziwe. Skoro prywatnie chodziłem boso, to uznaliśmy, że w moich filmach dokumentalnych powinienem to zachować. Skoro prywatnie noszę pstrokate koszule, uznaliśmy, że w filmie też powinienem. Dużo łatwiej się żyje, gdy człowiek jest na ekranie prawdziwy, taki sam jak w życiu, integralny, od wyglądu począwszy, na poglądach skończywszy.

– Ostatnią książką Pana autorstwa jest „Wyspa na prerii”. Opowiada w niej Pan o życiu na ranczu w Arizonie, dużo pisze Pan o cechach mieszkających tam ludzi i o wartościach, którymi się kierują. Jakie wartości są dla Pana najważniejsze?

– Eee... wie Pan, ja mam nadzieję, że to nie jest moja ostatnia książka, lecz najnowsza (śmiech). Już mnie Pan do grobu wsadza?
A co do wartości – to najważniejsze są dla mnie wartości chrześcijańskie. Jedynym celem życia jest zbawienie duszy. Wszystko inne to środki, a nie cele. A moi sąsiedzi – kowboje z Arizony – to uroczy lud. Żyją wartościami, które może Pan znać z westernów. Modlą się przed każdym posiłkiem, wstają, kiedy wchodzi kobieta, bronią rodziny ze strzelbą w ręku i za cenę własnego życia, a do tego są radośni – i zdaje mi się, że zatoczyliśmy w tej rozmowie koło, gdyż od wiary i radości zaczynał Pan pytać (śmiech).

* * *

Wojciech Cejrowski
znany polski dziennikarz, podróżnik, satyryk oraz autor książek. Jego ulubioną formą występów scenicznych jest stand-up, który przywiózł do Polski z Ameryki. Taki występ znacznie różni się od kabaretu – w centrum uwagi jest tutaj jedna osoba, która samotnie wychodzi na scenę, bez przebrań czy rekwizytów, i przez ponad godzinę opowiada historie wzięte ze swojego życia tak, aby publiczność co chwilę się śmiała. 18 maja br. Wojciech Cejrowski wystąpił w Toruniu ze stand-upem pt. „Prawo dżungli”.

2015-06-09 13:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… pana Pawła Solocha

2020-05-30 08:23

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Piotr Grzybowski rozmawia z Pawłem Solochem, Sekretarzem Stanu, Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Piotr Grzybowski: Czy może Pan Minister przybliżyć nam funkcję i miejsce BBN w strukturze naszego Państwa?

Paweł Soloch: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest instytucją pracującą na rzecz Prezydenta. Jest organem doradczym, ale podejmuje również działania związane z realizacją prezydenckich prerogatyw. Na polecenie Prezydenta lub z własnej inicjatywy przygotowujemy opinie, analizy czy projekty aktów prawnych. Zarówno w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i międzynarodowego. Biuro odpowiada też za współpracę ośrodka prezydenckiego z rządem w sprawach bezpieczeństwa.

Oczywiście szczególnie ważne jest wspieranie Prezydenta w realizacji jego kompetencji związanych ze zwierzchnictwem nad Siłami Zbrojnymi. Dotyczą one kierowania obroną państwa, zatwierdzania planów oraz dokumentów strategicznych, mianowana na stopnie oficerskie i generalskie czy wyznaczana oficerów na najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych. BBN zapewnia także obsługę posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Po co tworzy się Strategię Bezpieczeństwa Narodowego ?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to swego rodzaju „mapa drogowa”, zbiór konkretnych zadań i celów dotyczących wzmacniania bezpieczeństwa dla wszystkich organów i instytucji państwa. Prace nad Strategią są także dużym wysiłkiem jeśli chodzi o budowanie wspólnej myśli, z założeniem, że będzie ona konsekwentnie realizowana, także w razie zmiany władzy.

Z drugiej strony, jest to przekaz dla innych państw, ale też własnego społeczeństwa, dotyczący kształtu naszej polityki bezpieczeństwa. Jest to pewna wykładnia postrzegania zagrożeń przez władze oraz opis działań i przygotowań, jakie będziemy podejmować, aby te zagrożenia niwelować.

Oczywiście to, czego się oczekuje od każdej strategii, to przełożenie jej zapisów i rekomendacji na realne działania. Stąd w obecnej Strategii przywołana została kwestia przyjęcia ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwem narodowym. W porozumieniu z rządem uruchamiamy właśnie prace nad projektem tej ustawy.

Pan Prezydent Andrzej Duda 12 maja podpisał w dość uroczystej formie nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Co w niej jest nowego?

Może zacznę od tego, co nie zmieniło się w sposób zasadniczy jeżeli chodzi o kierunki działania państwa, ale zostało pewnym stopniu zmodyfikowane. Konsekwentnie realizujemy kierunek, nazwijmy „pro-zachodni”, związany z członkostwem Polski w NATO, Unii Europejskiej oraz strategicznym partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi. Zapisy dotyczące relacji z NATO i UE zostały uszczegółowione. Wskazujemy na konkretne inicjatywy, jak wzmocnienie mechanizmów odstraszania i obrony NATO czy przyspieszania procesów decyzyjnych i reagowania struktur Sojuszu w razie zagrożeń, a także wzmocnienie pewnych inicjatyw europejskich, takich jak PESCO. W Strategii na pewno większy nacisk położyliśmy na rolę nowych formatów zainicjowanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę, jak Inicjatywa Trójmorza czy format „Bukaresztańskiej Dziewiątki”, skupiający państwa wschodniej flanki NATO.

W sposób mocniejszy, niż w poprzedniej Strategii, uwypuklone – jako zagrożenia dla ładu i bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym Polski – jest wskazanie expresiss verbis, polityki rosyjskiej. Szczególnie jeśli chodzi o ocenę sytuacji po agresji rosyjskiej na Ukrainę w 2014 roku.

Natomiast w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego nowym, istotnym elementem jest przede wszystkim kwestia integracji zarządzania bezpieczeństwem narodowym. Ogólnie mówiąc, chodzi o wzmocnienie państwa samego w sobie. Strategia zwiera szereg daleko idących zapisów dotyczących budowania odporności państwa na kryzysy, ochrony obywateli i obrony powszechnej.

W Strategii mamy także postulat wzmocnienia obrony cywilnej, czyli formacji chroniącej obywateli w czasie kryzysów, będącej pod ochroną międzynarodowych konwencji. Obecnie taką rolę pełnią chociażby Ochotnicze Straże Pożarne. Zarówno w małych miejscowościach, jak i na przedmieściach dużych miast funkcjonuje to znakomicie. Musimy zbudować podobny system także w dużych aglomeracjach. Chodzi o zaangażowanie obywateli i wolontariuszy w systemie budowanym w znacznej mierze na wzór państw skandynawskich, gdzie ma to charakter powszechny. W Polsce, jak powiedziałem, dotyczy to przede wszystkim mniejszych ośrodków. Wzorce OSP w jakiejś formule są do wykorzystania na terenie dużych miast.

Kolejną kwestią jest ułożenie relacji w sprawach bezpieczeństwa na najwyższych szczeblach kierowania państwem. Chodzi na przykład o stworzenie bardziej elastycznej formuły i zwiększenie efektywności w relacjach między Prezydentem a Radą Ministrów czy poszczególnymi ministerstwami. To są wnioski m.in. z ćwiczeń KRAJ 19, w których uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwa. Ćwiczenia te odbyły się z inicjatywy Prezydenta Andrzeja Dudy, po raz pierwszy od 14 lat.

Obecna pandemia również wpłynęła na pewne zapisy końcowe Strategii, chociaż w jakiś sposób zagrożenia o charakterze epidemicznym były antycypowane już wcześniej. Dotyczy to zdolności państwa do reagowania nie tylko na zagrożenia militarne, ale i wszelkie inne. Dużą rolę odgrywa tu kwestia koordynacji działań instytucji państwa. Stąd postulaty ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwie narodowym, co zostało zapowiedziane w momencie podpisywania Strategii. Mówił o tym zarówno Prezydent Andrzej Duda, jak również Premier Mateusz Morawiecki. Obaj są co do tego zgodni.

Jeden z czterech filarów Strategii mówi o konieczności kształtowania postaw patriotycznych i pielęgnowania tożsamości narodowej Polaków, zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie. Są to uniwersalne wartości, nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem państwa. Szczególnie w Polsce, gdzie przez 123 lata braku państwowości, to właśnie tożsamość i właściwe postawy pozwoliły przetrwać naszemu narodowi.

Są też oczywiście kwestie związane z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberbezpieczeństwo czy szerzej, bezpieczeństwo informacyjne. Paradoksalnie pandemia dodatkowo unaoczniła znaczenie tych obszarów bezpieczeństwa.

Od 2008 obserwujemy realne działania ofensywne – agresję Rosji, najpierw wobec Gruzji, później Ukrainy. Czy Polska jest należycie zabezpieczona na kierunku wschodnim?

W Strategii znalazły odzwierciedlenie zapisy dotyczące wzmocnienia krajowych zdolności odstraszenia, czyli własnych sił zbrojnych. Przede wszystkim chodzi o potwierdzenie, mimo widma kryzysu spowodowanego pandemią, osiągnięcia docelowego pułapu 2,5 proc. PKB wydatków na obronę już w 2024 roku. Z tym wiążą się inwestycje takie jak zwiększanie liczebności Sił Zbrojnych, także poprzez utworzenie ich nowego rodzaju, jakim są Wojska Obrony Terytorialnej, czy zakup nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia.

Jest też kwestia dalszej adaptacji Sojuszu Północnoatlantyckiego do obecnej sytuacji bezpieczeństwa. Proszę zwrócić uwagę, że od 2014 roku, wskutek agresywnych działań Rosji, rola Sojuszu wyraźnie się zmieniła. Chodzi m.in. o dyslokację wojsk sojuszniczych na flance wschodniej, w tym obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski. Stąd podkreślenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, konsolidacji Sojuszu oraz zachowania jedności transatlantyckiej. Proszę zwrócić uwagę, że we wszystkich publicznych dokumentach natowskich ocena zagrożenia, np. ze strony Rosji, dla wszystkich państw NATO jest jednoznaczna.

Podobnie utrzymywane są sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji. UE jest drugą organizacją, która – nie będąc organizacją wojskową – ma jednak znaczenie dla bezpieczeństwa i budowania jedności. Pojawiają się momentami pewne kryzysy między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jednak jednym z nadrzędnych przekonań – nie tylko władz Polski, ale podobnie wielu innych państw zachodnich – jest to, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi stanowi podstawę bezpieczeństwa całego kontynentu europejskiego.

Czy widzi Pan taki moment, kiedy powie Pan: „zrobiłem wszystko - Polska jest bezpieczna”?

Na pewno jestem przekonany, że po pięciu latach prezydentury Andrzeja Dudy Polska jest bezpieczniejsza, niż była jeszcze w 2015 roku. Natomiast zapewnianie bezpieczeństwa to ciągły proces przygotowywania się na sytuacje, których dzisiaj nie jesteśmy w stanie zdefiniować.

Popatrzmy chociażby na ostatnią sytuację. Jeszcze niedawno, mówiąc o zagrożeniach, mówiliśmy o zagrożeniach przede wszystkim o charakterze militarnym. Te zagrożenia oczywiście nie zniknęły, stąd zapisy w Strategii na temat Rosji. Pojawiło się jednak coś, czego pół roku temu, dziewięć miesięcy temu nikt nie przewidywał, czyli pandemia, która stanowi zagrożenie dla praktycznie wszystkich mieszkańców Ziemi.

CZYTAJ DALEJ

Modlitwa różańcowa z Papieżem Franciszkiem

2020-05-29 18:49

[ TEMATY ]

Częstochowa

Jasna Góra

różaniec

papież Franciszek

Vatican News

Franciszek zaprasza do wspólnej modlitwy różańcowej w grocie lurdzkiej na terenie Ogrodów Watykańskich. W ten sposób Papież chce zakończyć maryjny miesiąc maj, w którym gorąco zachęcał do wspólnej modlitwy różańcowej w rodzinach. Razem z Ojcem Świętym będzie można modlić się za pośrednictwem mediów Stolicy Apostolskiej.

Transmisja rozpocznie się 30 maja br. o godz. 17.30 na kanale YouTube i Facebooku Vatican News. Modlitwie towarzyszy hasło zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich: „Gorliwi i jednomyślni na modlitwie, razem z Maryją” (Dz 1, 14). Do modlitwy z Papieżem dołączą maryjne sanktuaria z całego świata w tym Jasna Góra.

Na początku maja Papież skierował do wiernych na całym świecie specjalny list, w którym zachęcał, aby w maju powrócić do modlitwy różańcowej i prosić, by Pan oddalił od nas pandemię koronawirusa. „Kontemplacja oblicza Chrystusa sercem Maryi, naszej Matki, sprawi, że będziemy jeszcze bardziej zjednoczeni jako rodzina duchowa i pomoże nam przezwyciężyć tę próbę” – napisał wówczas do wiernych całego świata Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Rozstrzygniecie konkursu misyjnego

2020-05-30 21:12

[ TEMATY ]

misje

ks. Mirosław Benedyk

Laureaci konkursu, katecheci i rodzice w pamiątkowym zdjęciu z bp. Markiem.

Siódmy diecezjalny finał o misjach, mimo narodowej kwarantanny, został rozstrzygnięty.

Pomimo niekorzystnej sytuacji, dzięki technologii i dobrej woli wielu osób, udało się dokończyć VII Diecezjalny Konkurs Misyjny, który był poświęcony osobie Heleny Kmieć, młodej wolontariuszce misyjnej, zamordowanej 24 stycznia 2017 roku w Boliwii.

Do etapu diecezjalnego zakwalifikowało się ponad 40 osób z klas VII i VII szkół podstawowych, spośród których najlepsi okazali się: I miejsce – Szymon Terczyński uczeń Niepublicznej Szkoły Podstawnej Sióstr Salezjanek w Dzierżoniowie, katechetka s. Bożena Cichańska. II miejsce  – Łucja Wójtowicz – uczennica Zespołu Szkół w Starych Bogaczowicach, katecheta prowadzący to Marek Strzyż. III miejsce zajęła Oliwia Gołuch z Publicznej SP nr 6 im. Tysiąclecia Państwa Polskiego w Świdnicy, gdzie katechetką odpowiedzialną jest Marzena Gros, która od samego początku czyli od 7 lat przygotowuje uczniów to konkursu misyjnego.

ks. Mirosław Benedyk

Katechetka Marzena Gros z uczennicą Oliwia Gołuch

Wręczenie nagród laureatom zostało odłożone w czasie z uwagi na obostrzenia związane z epidemią. Jednak nadarzyła się okazja 26 maja, aby zorganizować spotkanie w ŚKB, na którym bp Marek Mendyk wręczył pamiątkowe dyplomy i nagrody zwycięzcom oraz złożył wyrazy uznania dla pracy katechetów.

ks. Mirosław Benedyk

Szymon Terczyński z rodzicami i siostrą katechetką

Pozostałe miejsca zajęli:

- IV miejsce – Michalina Drzal, Marcin Hamera, Estera Prochera – Publiczna SP nr 4 im. Janusza Korczaka w Świebodzicach

- V miejsce – Paweł Gryszkiewicz – Szkoła Podstawowa im. Henryka Sienkiewicza w Roztoce

- VI miejsce - Michał Chryplewicz – Publiczna SP nr 5 im. Bohaterów Westerplatte w Dzierżoniowie

- VII miejsce– Daria Piechurska – Publiczna SP nr 6 im, Tysiąclecia Państwa Polskiego w Świdnicy

- VIII miejsce – Janusz Hołówka – Publiczna Szkoła Podstawowa w Goczałkowie

- IX miejsce – Wiktoria Wasielewska – Publiczna SP nr 4 im. Janusza Korczaka w Świebodzicach

- X miejsce – Magdalena Koszyńska – Zespół Szkolno-Przedszkolny w Ścinawce Średniej

ks. Mirosław Benedyk

Laureaci konkursu, katecheci i rodzice w pamiątkowym zdjęciu z bp. Markiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję