Reklama

Ukryta cerkiew

2015-06-11 09:55

Mateusz Krawczyk
Edycja warszawska 24/2015, str. 6

Cerkiew Bazylianów przy ul. Miodowej wpisuje się w ciąg kamienic i jeśli nie spojrzy się na krzyż wieńczący tympanon – trudno odróżnić ją od innych. Ale w niedzielę łatwo dostrzec, że to świątynia: gości tu tłum wiernych

Budynek także wewnątrz nie przypomina tradycyjnej świątyni greckokatolickiej. Powstał w czasie latynizacji Kościoła unickiego, w jego wnętrzu nie przewidziano miejsca na ikonostas. Oddzielenie prezbiterium od wiernych pojawiło się dopiero w XX wieku.

Wielu warszawiaków nawet nie wie, że nieopodal pałacu arcybiskupów warszawskich znajduje się cerkiew parafialna pw. Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy Kościoła greckokatolickiego oraz klasztor Ojców Bazylianów. Tutejsi zakonnicy są przyzwyczajeni, że wiele osób przypadkiem wchodzi do wnętrza, np. podczas nabożeństwa.

Wzorem św. Bazylego

Gdy św. Bazyli Wielki pisał swoją regułę zakonną, chciał wspólnoty niemal rodzinnej. Jedna z nich znalazła miejsce przy ul. Miodowej w Warszawie.

Reklama

Pytanie o założenia reguły, którą zakonnicy muszą przestrzegać, w o. Piotrze Kuszce, proboszczu parafii przy ul. Miodowej, wywołuje uśmiech. – Zakonnicy nic nie muszą. Nasze życie nie opiera się na przymusie. Opiera się na miłości, posłuszeństwie i ubóstwie.

– Posłuszeństwo rozumiemy jako podporządkowanie się woli Boga. Ta dociera do nas przez Pismo Święte, jego Słowo, które jest podstawą życia zakonnego, a konkretyzuje się w poleceniach przełożonego – mówi. – Ale także przełożony opiera swoje nakazy na fundamencie Słowa. Wzorem św. Bazylego, dla którego Biblia stanowiła podstawę całego życia.

Ubóstwo jest oddaniem wszystkiego do dyspozycji wspólnoty; zrzeczeniem się dóbr materialnych i powierzeniem ich przełożonemu, który dba o wszystkich i o każdego z osobna, rozdzielając według potrzeb.

Odpowiedź na miłość

Co do miłości: bez niej żadna wspólnota, także zakonna, nie byłaby wspólnotą. – Fundamentem jest miłość Boga do nas. Nasza miłość jest odpowiedzią na Jego miłość, która wyraża się w szacunku dla każdego, w dbaniu o to, żeby we wspólnocie każdemu było dobrze – zaznacza o. Kuszka.

Gdy porównamy bazyliańskie podstawy z „klasycznymi” w zachodnim życiu monastycznym – czystością, ubóstwem i posłuszeństwem – miłość jawi się szczególnie wyraźnie. Jej symbolem jest płonąca kolumna na herbie Bazylianów. Wznosi się ku słońcu, które wraz z monogramem „ICX” symbolizuje Chrystusa.

„Taki był Bazyli Wielki” – głosi napis okalający kolumnę. Z jednej strony – realistą stąpającym twardo po ziemi, z drugiej – człowiekiem, który wznosił się myślami i czynami ku niebu, pełen miłości do Boga i bliźnich.

Ile pozwala wiza

Gdy 300 lat temu unicki metropolita Kijowa sprowadził Bazylianów z Supraśla do Warszawy, mieli opiekować się pałacem i rezydencją unickich biskupów, kaplicą i odprawiać liturgię. Ale okazało się, że ich posługa jest potrzebna także do pracy duszpasterskiej. Objęto nią wiernych grekokatolików: miejscowych i kupców, którzy przejeżdżali przez Warszawę. Mniej więcej w połowie lat 90. XX wieku zaczęli pojawiać się u Bazylianów nowi wierni z Ukrainy: emigranci zarobkowi. Często na krótko, na ile wiza pozwala, a potem znikają. – To sprawia, że trudno tych ludzi formować, trudniej utrzymać nawet jednolitość postaw w trakcie liturgii – mówi o. Kuszka.

Gdy w pierwszy dzień Wielkanocy zeszłego roku, podczas czytania Ewangelii, spora część wiernych padła na kolana – nie wytrzymał. Przerwał liturgię i poprosił, żeby wstali. – Raz jeden nie wytrzymałem – zaznacza. Ale był powód: w obrządku bizantyjsko-ukraińskim, podobnie jak w łacińskim, Ewangelii słucha się w postawie stojącej; a w całym okresie wielkanocnym wierni, na znak Zmartwychwstania, w ogóle nie klękają.

Parafia w ruchu

Bazyliańska parafia liczy ok. 1300 wiernych. Na palcach jednej ręki o. Kuszka może policzyć rodziny, które w Warszawie mają przedwojenne korzenie. Jeszcze dobrych kilka lat temu największą grupą wiernych były osoby związane z powojenną migracją. Wiele osób przyjechało z południa. Najwięcej w latach 60. i 70. XX wieku. Pokolenie powojennej migracji, najbardziej związane z warszawską cerkwią, jeszcze do niedawna było trzonem parafii. Dziś największy odsetek wiernych stanowią emigranci zarobkowi. Na niedzielnej Eucharystii trzy czwarte wiernych to przybysze zza wschodniej granicy. To stawia wyzwania. Trudno mówić o klasycznej parafii, gdy co roku wymienia się trzy czwarte jej wiernych. Warszawscy Bazylianie mogą się czuć jak duszpasterze kaplicy na lotnisku.

Tagi:
cerkiew

Reklama

Parafia św. Mikołaja w Szczecinie

2019-01-30 11:36


Edycja szczecińsko-kamieńska 5/2019, str. VI

Z ks. Pawłem Stefanowskim, proboszczem parafii św. Mikołaja w Szczecinie, rozmawia Leszek Wątróbski

Leszek Wątróbski
Ikonostas w cerkwi św. Mikołaja

Leszek Wątróbski: – Jak doszło do powstania waszej parafii?

Ks. Pawłem Stefanowski: – Parafia prawosławna w Szczecinie istnieje już ponad pół wieku. Utworzono ją jeszcze przed Akcją Wisła, w pierwszej połowie 1946 r. Przy końcu 1951 r. powstała diecezja wrocławsko-szczecińska, a proboszczem parafii i zarazem tutejszym dziekanem został o. Jan Ignatowicz. Według ówczesnego sprawozdania w Szczecinie mieszkało ok. siedmiuset prawosławnych parafian. Wśród wszystkich świątyń naszego dekanatu dwie znajdowały się w domach mieszkalnych. Jedną z nich była cerkiew przy ul. Bogusława w Szczecinie, w mieszkaniu proboszcza. Dopiero na początku lat 60. XX wieku nasza parafia otrzymała pomieszczenie na cerkiew w oddzielnym domu przy ul. Wawrzyniaka. Cerkiew św. Mikołaja mieściła się tam do roku 2012.

– Jest Ksiądz proboszczem parafii św. Mikołaja od grudnia 1996 r.

– Moja rodzina wywodzi się z Bielanki i Uścia Gorlickiego, dawniej Ruskiego. Studiowałem slawistykę, przez dwa lata byłem w USA. Po powrocie wstąpiłem do seminarium duchownego w Warszawie. Naszą parafię tworzą Ukraińcy, Białorusini, Polacy, Rosjanie, Grecy, Łemkowie, Gruzini oraz inni. Duże zróżnicowanie narodowościowe. Wcześniej kazania w cerkwi były wygłaszane tylko po rosyjsku. Zauważyłem, że dla wielu młodych ludzi kazanie w tym języku jest niezrozumiałe. Przeszedłem więc na język polski, ukraiński i rosyjski.

– Parafia ma nową cerkiew. Co zmieniło się u was od czasu przeprowadzki z Wawrzyniaka?

– Sama przeprowadzka to już była wielka zmiana jeśli chodzi o życie parafii i jej struktury. Przy Wawrzyniaka naszą lokalizację można było uznać za ukrytą. Obecną, przy ul. Zygmunta Starego, uznać już można za zupełnie normalną. Nasza nowa cerkiew jest bardzo wyeksponowana. Widać ją w mieście już z daleka i trudno jej nie zauważyć. Myślę, że nowi emigranci, którzy zamieszkali w Szczecinie czasowo lub na stałe, nie muszą jej wcale szukać ani się zbytnio o nią pytać. Widać to zresztą po ilości ludzi przychodzących tu na nabożeństwa. Działka pod budowę nowej cerkwi miała ok. 1500 m2. Na placu tym zbudowaliśmy naszą nową świątynię parafialną oraz odbudowaliśmy dom parafialny. Cerkiew zaprojektował inż. architekt Marek Gnaś ze Szczecina w stylu bizantyjskim, na bazie krzyża greckiego. Świątynia może pomieścić ok. pięciuset osób. Cerkiew ma długość 26 m, szerokość 16 m i wysokość 27 m. Jej kopuły z krzyżem widać już nawet z dworca kolejowego.Jest to wreszcie cerkiew z prawdziwego zdarzenia, nie ujmując nic naszej wcześniejszej świątyni na Wawrzyniaka, która przez długi okres dobrze nam służyła. Z tego co wiem, to nasz nieżyjący już ordynariusz diecezji wrocławsko-szczecińskiej abp Jeremiasz marzył zawsze, aby w Szczecinie stanęła duża cerkiew wolnostojąca, która będzie spełniała wszystkie potrzebne jej normy kanoniczne. Jego marzenia udało się spełnić dopiero na początku XXI wieku. Otrzymaliśmy, w roku 2002, od miasta plac, na którym stoi dziś cerkiew, uważana przez wielu szczecinian za ciekawy obiekt architektury sakralnej.

– Budowa Waszej nowej świątyni rozpoczęła się w roku 2004

– W tym samym roku miało miejsce uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego. Uroczystościom przewodniczył abp Sawa, metropolita warszawski i całej Polski, zwierzchnik naszej autokefalicznej Cerkwi. W poświęceniu kamienia węgielnego brali także udział inni biskupi naszej Cerkwi i goście z zagranicy. Budowa cerkwi postępowała szybko. Pierwsze nabożeństwo odprawione zostało już w grudniu w roku 2008, w dzień naszego patrona św. Mikołaja. Był to czas, kiedy nabożeństwa odprawiane były jednocześnie w cerkwi na Wawrzyniaka. Natomiast od końca 2009 r. przenieśliśmy wszystkie nabożeństwa do nowej cerkwi. Ciągle też trwały w niej jeszcze prace wykończeniowe, tak aby gotowa była do konsekracji. Trzeba było więc zamontować ikonostas i zbudować ołtarze. Zrobiliśmy też polichromie w ołtarzu. I w ten sposób przygotowaliśmy się do konsekracji cerkwi, która odbyła się we wrześniu 2011 r.

– Prace wykończeniowe trwały więc dalej...

– Zamontowane zostały dalsze polichromie. Prace przy nich trwały do końca 2015 r. Naszą świątynię wyposażyliśmy także w inne niezbędne do jej normalnego funkcjonowania przedmioty. Wykonał je jeden z najlepszych obecnie ikonografów w Polsce i na świecie Jarosław Wiszenko z Mielnika nad Bugiem.

– Parafię tworzą wierni. Jest ich coraz więcej od kilku ostatnich lat.


– Wielu nowych parafian, którzy pojawili się w ostatnich latach w Szczecinie, zamieszkało tu czasowo. Są na szczęście i tacy, którzy zostali tu na stałe i związali się z naszą parafią bliżej. Lwia część tej emigracji, głównie z Ukrainy, ale i Białorusi, Gruzji, Mołdawii czy Rumunii, uczestniczy w naszym życiu cerkiewnym. Tych aktywnych jest niestety ciągle zbyt mały procent. Mimo to dostrzec można zmianę ilościową z powolną tendencją wzrostową. Ilość naszych parafian, mających duchowy związek z cerkwią, systematycznie rośnie. Na Wawrzyniaka było ich ok. 700. Teraz jest znacznie więcej. W niedzielnej liturgii uczestniczy wprawdzie ok. 300 osób, ale na wielkie święta cerkiewne jest ich zdecydowanie więcej – nawet do 2 tys. Trudno jest tu dokładnie podać liczbę wiernych naszej parafii. Ludzi uczestniczących czasami w nabożeństwach jest zdecydowanie więcej niż tych, którzy uczestniczą w nich regularnie. I połowa z nich, z tych uczestniczących regularnie w naszych nabożeństwach, to wierni pochodząca z najnowszej emigracji.
Wielu z nich angażuje się w życie cerkiewne, uczestnicząc w nabożeństwach i we wspólnych modlitwach oraz parafialnych przedsięwzięciach. Ostatnio np. Prawosławne Stowarzyszenie św. Mikołaja, działające przy naszej parafii, organizowało wyjazd na święto parafialne do Berlina, do prawosławnej parafii św. Włodzimierza. I 50 proc. uczestników tego wyjazdu stanowili nasi wierni z najnowszej emigracji.
Nie prowadzimy natomiast żadnych statystyk procentowych i nie wiemy, która grupa narodowościowa jest dziś w naszej parafii najliczniejsza. Możemy bardziej mówić o obywatelach jakiegoś państwa. Tu najwięcej jest oczywiście Polaków, którzy od urodzenia mieszkają w naszym kraju. Jest też duża część należąca do emigracji – tej starszej, która zaczęła się zaraz o zakończeniu II wojny światowej i tej nowszej – sprzed 15-20 lat. Jest wreszcie grupa parafian z najnowszej emigracji – zarobkowej czy politycznej sprzed 2,3 czy 4 lat – głównie z Ukrainy. Są wreszcie Polacy czystej krwi, którzy dokonali konwersji na prawosławie. Śmiało mogę więc powiedzieć, że naszą parafię tworzy łącznie kilkanaście nacji. I że cerkiew stara się zawsze je łączyć, a nie dzielić czy nastawiać jednych przeciwko drugim. Cerkiew nie jest przecież miejscem sporów politycznych lecz domem Bożym. Jesteśmy Polską Autokefaliczną Cerkwią Prawosławną traktującą wiernych różnych narodowości z takim samym szacunkiem i godnością.

– Jak praktycznie wygląda w waszej parafii praca duszpasterska?

– Pracujemy z dorosłymi i dziećmi. Prowadzimy liczne spotkania w ramach naszych stowarzyszeń. Organizujemy też wyjazdy czy koncerty. Są również i inne formy współpracy. Dla nas bardzo ważny jest kontakt z wiernymi i udzielanie sakramentów św., w tym sakrament spowiedzi i Eucharystii. Te sakramenty budują duchowość naszej cerkwi. Ważne są dla nas także indywidualne relacje: duchowny – wierny i wreszcie lektura Biblii, modlitwy osobiste czy z psałterza. Pomocą w osiągnięciu duchowego zjednoczenie ze Stwórcą są w naszej cerkwi posty. I to od zawsze. Jest ich u nas naprawdę dużo, nawet bardzo dużo. Licząc je dokładnie, to stanowią one 1/3 roku liturgicznego. Wszystkie posty kształtują wnętrze człowieka, szczególnie naszą wolę. I wspierają nas w codziennej walce duchowej. Hartując przecież swoje ciało, hartujemy też i ducha.

– Zwiększająca się ilościowo liczba parafian, powoduje jednocześnie zwiększenie się obowiązków duszpasterskich...

– ...będziemy też musieli zdobyć ostatnie pozwolenia na budowę drugiego domu parafialnego – z salą parafialną, do organizacji wszelkich spotkań. Obecna sala, przewidziana na ok. 30 osób, nie daje nam takich możliwości, chociaż na spotkaniu wigilijnym musiało się w niej zmieścić 70 osób. Budowa ma ruszyć już w przyszłym roku. Nasz nowy dom parafialny będzie miał cztery kondygnacje użytkowe z dużą salą, w której będziemy się spotykać. W ten sposób chcemy powiększyć powierzchnię edukacyjno-duszpasterską z kancelarią, salami do katechezy i miejsce, gdzie rodzice będą mogli poczekać na swoje dzieci uczące się religii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitwa ekspiacyjna na Jasnej Górze na Dzień Matki

2019-05-25 10:07

BPJG

Na Jasnej Górze, w przededniu Dnia Matki, odprawiona zostanie Msza św. ekspiacyjna za zniewagi Chrystusa i Maryi w znaku jasnogórskiej Ikony. Będzie to kolejne przebłaganie za akty profanacji wobec Eucharystii w kościołach i Matki Bożej w Jej wizerunkach. Modlitwie na jasnogórskim Szczycie w sobotę, 25 maja towarzyszyć będą słowa: „Mój Kościół, moja Matka”.

Ks. Daniel Marcinkiewicz

- Chcemy wypraszać potrzebną odwagę i świadectwo wiary, aby bronić duchowej tożsamości narodu przez przyczynę naszej Matki i Królowej – podkreśla, zapraszając na spotkanie, abp Wacław Depo, przewodniczący Komisji Maryjnej Episkopatu Polski.

Metropolita częstochowski zauważa, że „w czasie, który obfituje w nasilające się ataki na wspólnotę wiary Kościoła, znaki sakramentalne i symbole, na więź z żywymi osobami-naszego Pana i Zbawiciela i Jego Matkę” trzeba nam mobilizacji i świadectwa.

Zachęca, aby w przeddzień Dnia Matki poprzez udział w Eucharystii na Szczycie jasnogórskim o godz. 13.00, przepraszać Boga za ostatnie profanacje i prowokacje wobec Wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej.

Abp Depo przypomina, że wobec nasilających się aktów profanacji, także Jezusa Eucharystycznego w naszych kościołach, ludzie wierzący nie powinni milczeć. - Nie czekajmy na rozwiązania prawne, bo przepisy są dziś interpretowane bardzo różnie i są szeroko otwarte na, jak słyszymy, wolność artystyczną albo wolność słowa, lub jakąś wolność demokratyczną. To są rzeczy, które pokazują, że właściwie dzisiaj bożek jest w wolności, a wartości tradycyjne, wpisane w kulturę naszego narodu, naszą tożsamość, są po prostu na marginesie, i na to nie możemy wyrażać zgody - podkreśla metropolita częstochowski. Dodaje, że „podjęte inicjatywy np. nowennowe przepraszania Boga, uświadamiają nam, że mamy odpowiedzialność w sumieniu”. - One muszą ciągle uwrażliwiać i wychowywać, bo inaczej staniemy się tylko społecznością, która stoi naprzeciwko siebie, wzajemnie się oskarża i zwalcza nawzajem – zauważa abp Depo.

Jego zdaniem nie może być mowy o „wolności bez granic”. - Myśmy się już dziś przyzwyczaili do tego, że gdzieś ludzie giną za wiarę, że są męczennicy np. w Iranie, czy gdziekolwiek indziej. Ludzie, którzy rządzą w globalnej skali mało to widzą i nie reagują, a to jest poszerzanie zła. Mamy do czynienia nie z zarazą, ale ze swoistym tsunami ateizmu, laicyzacji i na te właśnie zachowania nie może być naszej zgody - wyjaśnia abp Depo.

Abp Depo podkreśla, że dziś trzeba zachowania przez wierzących nie tylko prawdziwej pobożności, ale i odwagi wiary. Do takiego aktu metropolita częstochowski zalicza np. składanie zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa obrazy uczuć religijnych.

- Nie bójmy się takiej postawy deklarowania wprost podpisem i nawet numerami naszych dokumentów tożsamości. To jest świadectwo odwagi wiary. Myśmy za mało zestroili prawdziwą pobożność, choć jest to wielka cnota, z odwagą wiary. Prawdziwa więź religijna to nie tylko tradycja, przyzwyczajenie, ów święty nawyk, który każe nam chociażby przychodzić na Jasną Górę. Ale jest to ciągłe potwierdzanie, że wiara to jest coś wolnego, wolny wybór mojej więzi i mojego przywiązania, przynależności do Chrystusa i Jego Matki – podkreśla abp Depo.

Metropolita częstochowski podziękował wszystkim za podpisanie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa i zachęcił, „żeby takich świadectw wiary było jak najwięcej”. - Jest to nie tylko dla nas, ale i dla tych, którzy dzisiaj wzrastają w naszych środowiskach, dla naszych dzieci, dla przyszłych pokoleń – zauważa abp Wacław Depo.

W arch. częstochowskiej od niedzieli trwa nowenna przebłagalna za profanację Maryi w znaku jasnogórskiej Ikony. W każdej parafii zanoszony jest akt wynagradzający Niepokalanemu Sercu Maryi.

Msza św. odprawiona zostanie na jasnogórskim Szczycie w najbliższą sobotę, 25 maja o godz. 13.00.

W zorganizowanej grupie swój udział zapowiedzieli członkowie Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”, którzy przybędą na ogólnopolską pielgrzymkę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzień Dziecka z Kanonikami

2019-05-26 16:53

Marian Florek/Niedziela

W dniu 26 maja br. w w parafii pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Mstowie odbył się 6. Dzień Dziecka z Kanonikami.

Marian Florek
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem