Środa, 17 grudnia
18. dzień - "Łaska wpleciona w rodowód"
• Rdz 49, 1a. 2. 8-10 • Mt 1, 1-17
Słowo dnia: „Nie będzie odjęte berło od Judy” (Rdz 49, 10).
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Refleksja: Rodowód Jezusa to nie laurka, ale lista imion z historiami świętymi i bardzo krzywymi. Bóg nie wstydzi się takiej linii – wchodzi w nią i bierze na siebie jej ciężar. Obietnica berła Judy spełnia się w Królu, który przychodzi jako Dziecko i jako Baranek.
Modlitwa: Jezu, Synu Dawida, dziękuję, że nie wybierałeś sobie idealnego rodowodu. Dziękuję, że także moją historię chcesz wpisać w swoją. Ulecz we mnie to, co ciągle wypominam sobie lub mojej rodzinie. Naucz mnie patrzeć na moje korzenie w świetle Twojej łaski.
Krok do Betlejem: Pomódl się dziś krótko za swoich przodków (nawet jeśli mało o nich wiesz) i za młodsze pokolenie w rodzinie, powierzając całe „drzewo” Jezusowi.
Pierwsze czytanie - Rdz 49, 1a. 2. 8-10
Stary Jakub żegna synów. Mówi nie tylko o ich charakterach. Wchodzi w przyszłość. Słowa skierowane do Judy wykraczają daleko poza jedną rodzinę. „Ciebie, Judo, chwalić będą bracia” – imię Juda znaczy „chwalenie”. Juda staje się plemieniem królewskim. Z niego wyjdzie Dawid, a w perspektywie wiary – Mesjasz.
Reklama
Obraz lwa jest bardzo charakterystyczny. „Młody lew Juda… kto się ośmieli go drażnić?”. Juda ma być jak lew, który po zwycięstwie kładzie się spokojnie. Zwycięstwo nie jest tu szałem przemocy, ale spokojem po wykonanej pracy. W Apokalipsie tytuł „Lew z pokolenia Judy” zostanie zastosowany do Chrystusa. Paradoksalnie: zwycięża jako Baranek zabity.
„Nie będzie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród jego kolan, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i jemu będą posłuszne narody”. Hebrajski tekst jest trudny. Słowo tłumaczone jako „ten, do którego należy” bywa oddawane jako „Szilo”. Żydowska i chrześcijańska tradycja widziała tu zapowiedź konkretnej Osoby, do której ostatecznie należy królewska władza.
Dla nas to czytanie jest jak pierwszy akord Ewangelii Mateusza. Bóg nie rządzi historią zza kulis. Wchodzi w bardzo konkretny ród, z jego grzechami i świętością, z jego sporami i pojednaniami. Berło Judy nie jest mitem. Jest drogą, która prowadzi do Betlejem, to znaczy do Króla, którego panowaniu nie będzie końca.
Adwent uczy patrzeć na własną historię podobnie. Może w naszym rodzie jest więcej ran niż świętości. A jednak Bóg potrafi wplatać w takie dzieje własną obietnicę. Chrystus, „Gwiazda z Jakuba” i „Lew z pokolenia Judy”, nie wstydzi się takiej historii. Wchodzi w nią, żeby ją uświęcić od środka.
Ewangelia - Mt 1, 1-17
Reklama
Rodowód to dla nas często najnudniejsza część Ewangelii. Dla Izraelity – fundament. Mateusz zaczyna jak kronikarz królewski: „Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama”. To trzy imiona klucz: Jezus – Zbawiciel; Chrystus – Mesjasz, Namaszczony; Dawid – król; Abraham – ojciec wiary. W jednym zdaniu streszcza się cała teologia. Ten, który przychodzi, jest spełnieniem obietnicy danej Abrahamowi i Dawidowi.
Rodowód jest zbudowany w trzy części po 14 pokoleń: od Abrahama do Dawida, od Dawida do niewoli babilońskiej, od niewoli do Chrystusa. 14 to dwukrotność liczby 7 (pełnia), ale także „liczba imienia Dawid” w hebrajskim zapisie. Mateusz jakby mówi, że cała historia Izraela pulsuje imieniem Dawida i zmierza do Dawida większego – Jezusa.
Lista imion jest celowo „nieidealna”. Są w niej poganie (Rachab, Rut), są grzesznicy, jest Dawid i „żona Uriasza”, czyli przypomnienie jego grzechu. Ewangelista nie pudruje historii. Pokazuje, że Mesjasz bierze na siebie cały ciężar rodowodu. Ojcowie Kościoła mówili, że Syn Boży nie wstydzi się wpisać w księgę ludzkich imion, aby potem nasze imiona wpisać w „księgę życia”.
Zadziwia obecność kobiet. W tamtej kulturze rodowody były męskie. Mateusz wymienia cztery: Tamar, Rachab, Rut i „żonę Uriasza”. Wszystkie mają „trudne” historie. Niektóre związane z moralnym nieporządkiem, inne z obcością. Potem pojawia się piąta: Maryja. Jedyna, o której powie, że z Niej zrodził się Jezus „z Ducha Świętego”. Kontrast jest jasny. Bóg przygotowywał drogę przez skomplikowane dzieje, a w Maryi znajduje serce całkowicie przejrzyste.
Reklama
Końcówka rodowodu zmienia styl. „Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem”. Jezus jest więc prawnie synem Dawida przez Józefa, a zarazem w pełni Synem Ojca przez Ducha Świętego. Prawdziwy człowiek, prawdziwy Bóg. Historia nie zostaje ominięta - zostaje przeniknięta przez łaskę.
Zestawienie z proroctwem o Judzie jest bezsprzeczne. Zapowiedziane berło dochodzi do rąk Tego, który rodzi się w stajni. Król, który ma „posłuszne narody”, najpierw staje się dzieckiem wpisanym w zwyczajny, nawet popękany rodowód. Dobra Nowina Adwentu jest bardzo wyrazista. Bóg nie zaczyna od zera w sterylnym laboratorium. Zaczyna w tym, co jest – w twojej rodzinie, historii, kraju, Kościele.
Rodowód Jezusa to zaproszenie, by spojrzeć na swoje „drzewo genealogiczne” bez lęku. On zna każde imię, także te, których my wolelibyśmy nie pamiętać. I właśnie w taką linię wchodzi, by dopisać do niej własne Imię: Jezus – „Bóg zbawia”.
