Reklama

Wiadomości

Kłopoty z prokuraturą

O mechanizmach niemocy wymiaru sprawiedliwości ze Stanisławem Piotrowiczem rozmawia Wiesława Lewandowska

Niedziela Ogólnopolska 28/2015, str. 36-37

[ TEMATY ]

polityka

społeczeństwo

Grzegorz Boguszewski

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Czy Polska jest dziś pełnowartościowym państwem prawa, Panie Pośle? Polacy mają co do tego wiele wątpliwości...

STANISŁAW PIOTROWICZ: – Pięknie brzmi zapis konstytucyjny, na który wszyscy mogą się powoływać przy każdej okazji, tu, w parlamencie, również: art. 2 konstytucji stanowi, że Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

– A, Pana zdaniem, to tylko pusty slogan?

– Nie tylko moim zdaniem. Choćby tu, w Sejmie, każdy z posłów musi sobie zdawać sprawę z tego, że obecnie mamy poważny problem z demokracją. Nawet nie stwarza się pozorów dyskusji nad obywatelskimi inicjatywami ustawodawczymi, pod którymi podpisują się miliony osób, lecz po prostu mechanicznie odrzuca się je już w pierwszym czytaniu.

– Obywatele są też coraz bardziej zaniepokojeni tym, w jaki sposób „urzeczywistnia się zasady sprawiedliwości społecznej”. Na każdym kroku mają wielkie poczucie niesprawiedliwości.

– Myślę, że z tym właśnie wiąże się dziś największe niezadowolenie obywateli, gdyż nic tak ludzi nie boli, jak niesprawiedliwość, zarówno ta w bliskich relacjach, w małych społecznościach, jak i ta w państwie, wynikająca z kontaktu z jego instytucjami.

– Niesprawiedliwość wymiaru sprawiedliwości na przykład?

– Niestety, tak.

– Jako długoletni prokurator miał Pan okazję z bliska przyglądać się działaniu wymiaru sprawiedliwości. Kiedy, Pana zdaniem, zaczęło się źle dziać?

– Po 1989 r. nadzieje były duże, ludzie oczekiwali reformy wymiaru sprawiedliwości. Początkowo czekali cierpliwie, ufając, że wraz z nadejściem wolności wszystkie sprawy zostaną właściwie uregulowane. Wymiar sprawiedliwości to dobre prawo i ludzie, którzy je stosują. A w tym zakresie z niezrozumiałych powodów niewiele się w III RP zmieniło.

– Szczególną niechęcią jest obdarzany urząd prokuratora.

– Praca prokuratora polega na ujawnianiu i ściganiu sprawców przestępstw. A zatem z jednej strony są podejrzani, a z drugiej – pokrzywdzeni. Ci pierwsi z natury rzeczy nie darzą prokuratora sympatią. Ci drudzy też miewają czasami pretensje, że prokurator niezbyt skutecznie – ich zdaniem – ściga tych, którzy wyrządzili krzywdę. Nadto w prokuraturze są różni ludzie: ideowi, zaangażowani profesjonaliści, wrażliwi na ludzką krzywdę, i tacy, którzy są zaprzeczeniem tych wartości. Gdy w 1990 r. zostałem szefem Prokuratury Rejonowej w Krośnie, postanowiłem, że drzwi do mojego gabinetu będą zawsze otwarte, także dla ludzi z ulicy. I przychodzili, by pytać o różne sprawy, poradzić się, ale często tylko po to, by po prostu wylać swoje żale.

– Jaka zmiana zaszła w pełnieniu tego urzędu po 1989 r.? Przedtem także był Pan prokuratorem, co zresztą wytknięto Panu w związku z zaangażowaniem politycznym w PiS.

– W moim przypadku zaszła bardzo istotna zmiana, gdyż wyraźnie zmniejszyła się moja urzędowa bezradność. Nigdy nie był to łatwy zawód, a szczególnie w latach 80. ubiegłego wieku. Stan wojenny zastał mnie w prokuraturze wojewódzkiej, prowadziłem śledztwa przeciwko nadużywającym władzy milicjantom. Gdy odmówiłem prowadzenia śledztw politycznych w trybie doraźnym, zostałem zdegradowany, zaczęła się zawodowa poniewierka.

– I w końcu dostał Pan sprawę kolportera ulotek...

– Nie ja oskarżałem w tej sprawie, lecz prokuratorzy wojskowi. Ale to mnie, po karkołomnych wybiegach, udało się doprowadzić tę sprawę do umorzenia. W tamtym czasie ryzykował zarówno ten, kto roznosił ulotki, jak i ten, kto zrobił wszystko, by ten roznoszący ulotki nie poniósł konsekwencji.

– Doświadczył Pan bardzo mocno „polityczności” wymiaru sprawiedliwości w PRL. Czy może Pan zaświadczyć, że w 1989 r. jej mechanizmy znikły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki?

– Powiedziałbym raczej, że zdecydowanie złagodniały, przekształciły się, ale nie znikły. Gdy byłem szefem prokuratury w Krośnie, lewicowi radni wystosowali skargę do Prokuratora Generalnego, że jestem związany z prawicą, i wnioskowali o odwołanie mnie ze stanowiska szefa prokuratury.

– Czy prokurator nie powinien być apolityczny?

– Na pewno nie powinien ulegać jakimkolwiek politycznym naciskom, co nie znaczy, że nie może mieć własnych przekonań. Polityka to w końcu roztropne działanie na rzecz dobra wspólnego, a tymczasem rozumie się ją prawie wyłącznie jako interesowne partyjniactwo.

– Dlaczego w III RP nie udało się stworzyć dobrego, sprawiedliwego wymiaru sprawiedliwości? Komu zabrakło odpowiedniej woli politycznej?

– Faktem jest, że od 25 lat nie przeprowadzono jakichś bardziej istotnych zmian, co najwyżej kosmetyczne, których zresztą też unikano. Gruntowna reforma wymiaru sprawiedliwości jest obecnie ograniczona względami konstytucyjnymi; przede wszystkim zapisem o nieusuwalności sędziów – bez zgody sądu dyscyplinarnego nie można sędziego postawić w stan podejrzenia czy też oskarżenia. A zatem samo środowisko sędziowskie decyduje o tym, wobec kogo można wyciągnąć konsekwencje. Znacznie łatwiej było wprowadzić zmiany w prokuraturze...

–...która od pewnego czasu jest bardzo krytykowana. Jakie są jej największe winy?

– Prokuratura w systemie wymiaru sprawiedliwości demokratycznego państwa odgrywa bardzo istotną rolę, dlatego już dawno powinno się ją zreformować stosownie do potrzeb demokratycznego państwa prawnego, czyli przede wszystkim zapewnić jej sprawne i przejrzyste działanie. Prof. Lech Kaczyński, mimo że ministrem sprawiedliwości był bardzo krótko, jako jedyny podjął w tej mierze znaczące decyzje; po raz pierwszy po 1989 r. jako Prokurator Generalny skorzystał z prawa do stosowania wytycznych. Sprecyzował na piśmie, jakie są jego oczekiwania względem podległych mu prokuratorów i jednocześnie zasygnalizował odpowiedzialność z tytułu realizacji tych wytycznych.

– A to wywołało wielką burzę w środowisku prawniczym.

– Zupełnie niesłusznie. Na początku sędziowie byli oburzeni, że ktoś próbuje na nich wywierać presję, ale z czasem przekonali się, że takie rozwiązania są sensowne. Wytyczne m.in. określały, jakich kar mają się domagać prokuratorzy i w jakich sytuacjach mają zaskarżać niesłuszne wyroki sądowe. W szczególności chodziło o najbardziej brutalne przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, dla których sprawców nie powinno być pobłażania. Prokurator miał realizować wytyczne, ale gdyby uznał, że w konkretnej sprawie są istotne powody, by od nich odstąpić, to winien to uzasadnić na piśmie.

– Jak w praktyce wpływało to na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości?

– Przez właściwe wnioskowanie kar, przez właściwe zaskarżanie nazbyt liberalnych wyroków kształtowano nowe orzecznictwo sądowe. Polityka karna uległa zmianie na lepsze po zastosowaniu tych prostych instrumentów prawnych. I nie było tu żadnego pociągania za sznurki pod stołem, lecz jawny dokument Prokuratora Generalnego, który nie ograniczał w niczym niezawisłości sędziowskiej, a prokuratorzy mogli mieć konkretny wpływ na kształt wyroków.

– W 2010 r., w imię apolityczności i niezależności prokuratury, rozdzielono urząd Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości. Prokuratorzy rzeczywiście czuli się politycznie zniewoleni?

– To jest zawsze sprawa osobista. Mimo że prokuratura jest zbudowana na zasadzie hierarchicznego podporządkowania i jednoosobowego kierownictwa, to zawsze przecież byli w niej ludzie o różnych poglądach i różnej wrażliwości. O ile w okresie PRL prokurator dostawał polecenia od przełożonych i miał obowiązek je bezwarunkowo wykonywać, to po 1989 r. mógł żądać wydania polecenia na piśmie. To dawało poczucie niezależnego działania.

– Jak można dziś podsumować skutki decyzji politycznej o uniezależnieniu prokuratury od wpływów rządu?

– Bilans jest niekorzystny. Doprowadzono do wyjątkowo dziwnej sytuacji – oto powstała Prokuratura Generalna jako nikomu niepodlegający, niezakotwiczony w konstytucji ważny urząd państwowy. Wszystkie inne ważne urzędy – np. Krajowa Rada Sądownictwa, IPN, Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka – co roku zdają parlamentowi relacje ze swej działalności. Natomiast Prokurator Generalny takiej relacji parlamentowi nie składa.

– Składa jednak sprawozdanie przed Premierem, który może je przyjąć lub odrzucić. Premier Kopacz już właśnie zapowiedziała, że nie przyjmie sprawozdania prokuratora Seremeta. O co tu chodzi?

– Pani Premier stwierdziła to, nie czekając na opinię Ministra Sprawiedliwości, od której dotychczas premier uzależniał swoje stanowisko, najprawdopodobniej sama też nie zapoznała się z tym sprawozdaniem. Co roku premier zwlekał z zapoznaniem się ze sprawozdaniem do jesieni, by trzymać Prokuratora Generalnego w niepewności. Wydaje się, że było to instrumentem nacisku na prokuratora. Trzeba więc postawić pytanie, czy rzeczywiście mamy do czynienia z niezależną prokuraturą. Moim zdaniem, zabiegu uniezależnienia prokuratury dokonano po to, żeby nie ponosić odpowiedzialności za jej funkcjonowanie. Ilekroć pojawiało się niezadowolenie społeczne z działania wymiaru sprawiedliwości, rządzący zawsze mogli tłumaczyć: wszystkiemu winna prokuratura, która jest przecież niezależna, a my umywamy ręce. Tak było choćby w sprawie badania przyczyn katastrofy smoleńskiej oraz w sprawach wszystkich wielkich afer.

– A w istocie niezależność prokuratury jest iluzją?

– Tak. Mamy tu nawet do czynienia ze znacznie groźniejszą odmianą uzależnienia od rządzących, bo niejawną, pokątną... Dowiadujemy się przy rozmaitych okazjach o nieformalnych naciskach na prokuraturę. Jeżeli nie ma dowodów wprost, to wynikają one z kontekstu. Prokurator Generalny był wielokrotnie wzywany do premiera. Można sobie wyobrazić, jak wyglądały rozmowy prokuratora Seremeta z premierem Tuskiem w sprawie kompromitujących jego rząd tajnych nagrań, opublikowanych przez tygodnik „Wprost”, skoro po tych rozmowach mieliśmy do czynienia z niespotykaną nigdy wcześniej aktywnością prokuratury. Zazwyczaj prokuratorzy nie biorą udziału w przeszukaniach, tymczasem aby wykonać tę właśnie czynność w redakcji „Wprost”, pojawiło się aż czterech przedstawicieli prokuratury! Widać Prokurator Generalny bardzo wziął sobie do serca rozmowę z Premierem!

– I w imię praworządności zademonstrował siłę wymiaru sprawiedliwości?

– Możemy sobie tak żartować, ale sytuacja jest poważna. Wymiar sprawiedliwości jest nieobecny tam, gdzie powinien być obecny. Zastanówmy się tylko, ile instytucji nie podjęło w porę działań przy okazji afery Amber Gold; prokuratura nie wszczęła śledztwa nawet mimo interwencji Komisji Nadzoru Finansowego. Żadnych działań nie podjęły też ani odpowiedzialne za bezpieczeństwo służby specjalne, ani urzędy skarbowe itd., itp. To nie jest normalna sytuacja, żeby ważne instytucje państwa same z siebie nie podejmowały obowiązkowych działań rutynowych! Może ktoś bardzo zabiegał o to, aby to śledztwo nie było prowadzone.

– Przez cały czas zapewniano, że w Polsce nie ma korupcji, nie ma przestępczości zorganizowanej. I chyba naprawdę nikt się tym nie przejmował...

– Osobiście pamiętam dwie takie sprawy korupcyjne z lat 90. – próbę przekupstwa policjanta drogowego oraz próbę przekupstwa strażnika granicznego... A przecież wszyscy wtedy domyślaliśmy się, jak wielkie nadużycia prywatyzacyjne dzieją się pod hasłem transformacji ustrojowej. PiS, idąc do władzy w 2005 r., miał świadomość istnienia szalejącej w państwie korupcji i – chyba jako jedyne środowisko polityczne – nie lekceważył tego zjawiska; uznał, że jest to rak toczący gospodarkę, choroba uniemożliwiająca rozwój kraju. Walka z korupcją to nie był tylko wymysł PiS, ale także wymagania Unii Europejskiej. Uznaliśmy, że skuteczna walka z korupcją to nie tylko pociąganie przestępców do odpowiedzialności, ale też – przede wszystkim – prewencja. Dlatego w latach 2005-07 państwo pokazało wielką determinację w likwidowaniu tego zjawiska i dzięki temu zostało ono w znacznym stopniu okiełznane.

– Zapanował paniczny strach przed PiS-owskimi służbami!

– Nie widzę w tym nic zdrożnego, że zaczęto się bać przyjmowania i wręczania łapówek.

– Skąd bierze się dzisiejsza bezkarność wielkich afer i aferzystów?

– Śmiem twierdzić, że z odgórnego przyzwolenia na takie, a nie inne funkcjonowanie mechanizmów wymiaru sprawiedliwości. A w praktyce – stąd, że prokuratura wciąż napotyka potężne rafy, z powodu których nie jest w stanie dokończyć poszczególnych śledztw w odpowiednim terminie, w związku z czym wiele wątków ulega przedawnieniu.

* * *

Stanisław Piotrowicz
Polityk, były prokurator, senator VI i VII kadencji, poseł na Sejm VII kadencji, w 2007 r. sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, członek Rady Społecznej Archidiecezji Przemyskiej

2015-07-07 11:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… pana Pawła Solocha

2020-05-30 08:23

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Piotr Grzybowski rozmawia z Pawłem Solochem, Sekretarzem Stanu, Szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Piotr Grzybowski: Czy może Pan Minister przybliżyć nam funkcję i miejsce BBN w strukturze naszego Państwa?

Paweł Soloch: Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest instytucją pracującą na rzecz Prezydenta. Jest organem doradczym, ale podejmuje również działania związane z realizacją prezydenckich prerogatyw. Na polecenie Prezydenta lub z własnej inicjatywy przygotowujemy opinie, analizy czy projekty aktów prawnych. Zarówno w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego, jak i międzynarodowego. Biuro odpowiada też za współpracę ośrodka prezydenckiego z rządem w sprawach bezpieczeństwa.

Oczywiście szczególnie ważne jest wspieranie Prezydenta w realizacji jego kompetencji związanych ze zwierzchnictwem nad Siłami Zbrojnymi. Dotyczą one kierowania obroną państwa, zatwierdzania planów oraz dokumentów strategicznych, mianowana na stopnie oficerskie i generalskie czy wyznaczana oficerów na najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych. BBN zapewnia także obsługę posiedzeń Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Po co tworzy się Strategię Bezpieczeństwa Narodowego ?

Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to swego rodzaju „mapa drogowa”, zbiór konkretnych zadań i celów dotyczących wzmacniania bezpieczeństwa dla wszystkich organów i instytucji państwa. Prace nad Strategią są także dużym wysiłkiem jeśli chodzi o budowanie wspólnej myśli, z założeniem, że będzie ona konsekwentnie realizowana, także w razie zmiany władzy.

Z drugiej strony, jest to przekaz dla innych państw, ale też własnego społeczeństwa, dotyczący kształtu naszej polityki bezpieczeństwa. Jest to pewna wykładnia postrzegania zagrożeń przez władze oraz opis działań i przygotowań, jakie będziemy podejmować, aby te zagrożenia niwelować.

Oczywiście to, czego się oczekuje od każdej strategii, to przełożenie jej zapisów i rekomendacji na realne działania. Stąd w obecnej Strategii przywołana została kwestia przyjęcia ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwem narodowym. W porozumieniu z rządem uruchamiamy właśnie prace nad projektem tej ustawy.

Pan Prezydent Andrzej Duda 12 maja podpisał w dość uroczystej formie nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Co w niej jest nowego?

Może zacznę od tego, co nie zmieniło się w sposób zasadniczy jeżeli chodzi o kierunki działania państwa, ale zostało pewnym stopniu zmodyfikowane. Konsekwentnie realizujemy kierunek, nazwijmy „pro-zachodni”, związany z członkostwem Polski w NATO, Unii Europejskiej oraz strategicznym partnerstwem ze Stanami Zjednoczonymi. Zapisy dotyczące relacji z NATO i UE zostały uszczegółowione. Wskazujemy na konkretne inicjatywy, jak wzmocnienie mechanizmów odstraszania i obrony NATO czy przyspieszania procesów decyzyjnych i reagowania struktur Sojuszu w razie zagrożeń, a także wzmocnienie pewnych inicjatyw europejskich, takich jak PESCO. W Strategii na pewno większy nacisk położyliśmy na rolę nowych formatów zainicjowanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę, jak Inicjatywa Trójmorza czy format „Bukaresztańskiej Dziewiątki”, skupiający państwa wschodniej flanki NATO.

W sposób mocniejszy, niż w poprzedniej Strategii, uwypuklone – jako zagrożenia dla ładu i bezpieczeństwa międzynarodowego, w tym Polski – jest wskazanie expresiss verbis, polityki rosyjskiej. Szczególnie jeśli chodzi o ocenę sytuacji po agresji rosyjskiej na Ukrainę w 2014 roku.

Natomiast w sprawach bezpieczeństwa wewnętrznego nowym, istotnym elementem jest przede wszystkim kwestia integracji zarządzania bezpieczeństwem narodowym. Ogólnie mówiąc, chodzi o wzmocnienie państwa samego w sobie. Strategia zwiera szereg daleko idących zapisów dotyczących budowania odporności państwa na kryzysy, ochrony obywateli i obrony powszechnej.

W Strategii mamy także postulat wzmocnienia obrony cywilnej, czyli formacji chroniącej obywateli w czasie kryzysów, będącej pod ochroną międzynarodowych konwencji. Obecnie taką rolę pełnią chociażby Ochotnicze Straże Pożarne. Zarówno w małych miejscowościach, jak i na przedmieściach dużych miast funkcjonuje to znakomicie. Musimy zbudować podobny system także w dużych aglomeracjach. Chodzi o zaangażowanie obywateli i wolontariuszy w systemie budowanym w znacznej mierze na wzór państw skandynawskich, gdzie ma to charakter powszechny. W Polsce, jak powiedziałem, dotyczy to przede wszystkim mniejszych ośrodków. Wzorce OSP w jakiejś formule są do wykorzystania na terenie dużych miast.

Kolejną kwestią jest ułożenie relacji w sprawach bezpieczeństwa na najwyższych szczeblach kierowania państwem. Chodzi na przykład o stworzenie bardziej elastycznej formuły i zwiększenie efektywności w relacjach między Prezydentem a Radą Ministrów czy poszczególnymi ministerstwami. To są wnioski m.in. z ćwiczeń KRAJ 19, w których uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwa. Ćwiczenia te odbyły się z inicjatywy Prezydenta Andrzeja Dudy, po raz pierwszy od 14 lat.

Obecna pandemia również wpłynęła na pewne zapisy końcowe Strategii, chociaż w jakiś sposób zagrożenia o charakterze epidemicznym były antycypowane już wcześniej. Dotyczy to zdolności państwa do reagowania nie tylko na zagrożenia militarne, ale i wszelkie inne. Dużą rolę odgrywa tu kwestia koordynacji działań instytucji państwa. Stąd postulaty ustawy o zarządzaniu bezpieczeństwie narodowym, co zostało zapowiedziane w momencie podpisywania Strategii. Mówił o tym zarówno Prezydent Andrzej Duda, jak również Premier Mateusz Morawiecki. Obaj są co do tego zgodni.

Jeden z czterech filarów Strategii mówi o konieczności kształtowania postaw patriotycznych i pielęgnowania tożsamości narodowej Polaków, zakorzenionej w chrześcijańskim dziedzictwie. Są to uniwersalne wartości, nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem państwa. Szczególnie w Polsce, gdzie przez 123 lata braku państwowości, to właśnie tożsamość i właściwe postawy pozwoliły przetrwać naszemu narodowi.

Są też oczywiście kwestie związane z nowymi wyzwaniami, takimi jak cyberbezpieczeństwo czy szerzej, bezpieczeństwo informacyjne. Paradoksalnie pandemia dodatkowo unaoczniła znaczenie tych obszarów bezpieczeństwa.

Od 2008 obserwujemy realne działania ofensywne – agresję Rosji, najpierw wobec Gruzji, później Ukrainy. Czy Polska jest należycie zabezpieczona na kierunku wschodnim?

W Strategii znalazły odzwierciedlenie zapisy dotyczące wzmocnienia krajowych zdolności odstraszenia, czyli własnych sił zbrojnych. Przede wszystkim chodzi o potwierdzenie, mimo widma kryzysu spowodowanego pandemią, osiągnięcia docelowego pułapu 2,5 proc. PKB wydatków na obronę już w 2024 roku. Z tym wiążą się inwestycje takie jak zwiększanie liczebności Sił Zbrojnych, także poprzez utworzenie ich nowego rodzaju, jakim są Wojska Obrony Terytorialnej, czy zakup nowoczesnego sprzętu i uzbrojenia.

Jest też kwestia dalszej adaptacji Sojuszu Północnoatlantyckiego do obecnej sytuacji bezpieczeństwa. Proszę zwrócić uwagę, że od 2014 roku, wskutek agresywnych działań Rosji, rola Sojuszu wyraźnie się zmieniła. Chodzi m.in. o dyslokację wojsk sojuszniczych na flance wschodniej, w tym obecność wojsk amerykańskich na terenie Polski. Stąd podkreślenie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, konsolidacji Sojuszu oraz zachowania jedności transatlantyckiej. Proszę zwrócić uwagę, że we wszystkich publicznych dokumentach natowskich ocena zagrożenia, np. ze strony Rosji, dla wszystkich państw NATO jest jednoznaczna.

Podobnie utrzymywane są sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji. UE jest drugą organizacją, która – nie będąc organizacją wojskową – ma jednak znaczenie dla bezpieczeństwa i budowania jedności. Pojawiają się momentami pewne kryzysy między Stanami Zjednoczonymi a Europą, jednak jednym z nadrzędnych przekonań – nie tylko władz Polski, ale podobnie wielu innych państw zachodnich – jest to, że sojusz ze Stanami Zjednoczonymi stanowi podstawę bezpieczeństwa całego kontynentu europejskiego.

Czy widzi Pan taki moment, kiedy powie Pan: „zrobiłem wszystko - Polska jest bezpieczna”?

Na pewno jestem przekonany, że po pięciu latach prezydentury Andrzeja Dudy Polska jest bezpieczniejsza, niż była jeszcze w 2015 roku. Natomiast zapewnianie bezpieczeństwa to ciągły proces przygotowywania się na sytuacje, których dzisiaj nie jesteśmy w stanie zdefiniować.

Popatrzmy chociażby na ostatnią sytuację. Jeszcze niedawno, mówiąc o zagrożeniach, mówiliśmy o zagrożeniach przede wszystkim o charakterze militarnym. Te zagrożenia oczywiście nie zniknęły, stąd zapisy w Strategii na temat Rosji. Pojawiło się jednak coś, czego pół roku temu, dziewięć miesięcy temu nikt nie przewidywał, czyli pandemia, która stanowi zagrożenie dla praktycznie wszystkich mieszkańców Ziemi.

CZYTAJ DALEJ

Ks. prof. Ryszard Czekalski nowym rektorem UKSW

2020-06-04 20:59

[ TEMATY ]

rektor

UKSW

Collegium Medicum UKSW

youtube.com

Kolegium elektorów Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie wybrało nowego rektora uczelni na kadencję 2020-2024. Został nim ks. prof. dr hab. Ryszard Czekalski.

Ośmioletnia kadencja obecnego rektora UKSW ks. prof. Stanisława Dziekońskiego upłynie 31 sierpnia. Na to stanowisko na kadencję 2020-2024 zdecydowało się kandydować dwóch wykładowców uczelni: ks. prof. dr hab. Ryszard Czekalski i ks. prof. dr hab. Piotr Mazurkiewicz.

Ostatecznie Kolegium elektorów Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego wybrało na to stanowisko ks. prof. Czekalskiego.

Ks. Piotr Czekalski (ur. 1962) ukończył biologię na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi w Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Święcenia kapłańskie przyjął w 1989 r., w tym samym roku uzyskując tytuł magistra teologii na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. W 1996 r. obronił doktora z teologii na ATK, a następnie (1997-1998) odbył studia z katechetyki w Instytucie Katolickim w Paryżu. W 2006 r. obronił habilitację z teologii w zakresie katechetyki. Osiem lat później uzyskał tytuł profesora nauk teologicznych.

Od początku kariery naukowej związany jest z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którego poprzedniczką była Akademia Teologii Katolickiej. W latach 2010-2016 pełnił funkcję prodziekana ds. naukowych i finansowych Wydziału Teologicznego UKSW, w latach 2016-2020 - prorektorem ds. nauki i współpracy międzynarodowej. Od ośmiu lat wchodzi w skład Senatu UKSW.

Ponadto w macierzystej diecezji siedleckiej odpowiadał za sprawy związane z katechezą dzieci i młodzieży. Wykładał też w Wyższym Seminarium Duchownym w Płocku. Przez wiele lat współpracował też z Ministerstwem Edukacji Narodowej jako ekspert oraz z Komisją Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski m.in. jako członek zespołu ds. przygotowania i realizacji matury z religii rzymskokatolickiej oraz zespołu przygotowującego podstawy programowe katechezy.

W swoim programie wyborczym na stanowisko rektora UKSW ks. prof. Czekalski zwracał uwagę na potrzebę nowoczesnej organizacji i zarządzania uczelnią jako wspólnotą badaczy, nauczycieli, doktorantów i studentów oraz pracowników administracji.

Jego zdaniem, konieczne jest unowocześnienie, w tym cyfryzacja, organizacji prowadzenia badań naukowych, przy jednoczesnym wprowadzeniu przejrzystych procedur ich finansowania i upowszechniania oraz systemowym wsparciu pozyskiwania projektów badawczych.

Potrzeba także czytelnych organizacyjnych i finansowych ram dla wspierania badań, zwłaszcza innowacyjnych oraz interdyscyplinarnych; wprowadzenia przyjaznych dla użytkownika systemów komercjalizacji wyników badań i wiedzy; efektywnego wsparcia organizacyjnego w nawiązywaniu kontaktów z jednostkami z otoczenia społeczno-gospodarczego.

Nowoczesne kształcenie powinno być powiązane z popularyzacją wiedzy i nauki oraz promocją dorobku wszystkich badaczy. Nie bez znaczenia jest dbałość o podnoszenie jakości kadr naukowo-badawczych i dydaktycznych.

Nowy rektor będzie także chciał wykorzystania kapitału intelektualnego, jakim dysponuje UKSW, w tym także promowania i wspieranie przedsiębiorczości i pomysłowości: pracowników, studentów, doktorantów oraz absolwentów. Chodzi zwłaszcza o utworzenie platformy wsparcia przedsiębiorczości (inkubator przedsiębiorczości) i przestrzeni dla rozwoju projektów innowacyjnych ( start-up).

Ks. Czekalski opowiada się ponadto za dalszym rozwijaniem umiędzynarodowienia UKSW poprzez wzmocnienie dotychczasowych kontaktów międzynarodowych w Europie i w świecie, ale też z większym otwarciem na kraje afrykańskie i azjatyckie.

Jego zdaniem, ważne byłoby też podjęcie misji UKSW na rzecz Polonii, ze szczególnym uwzględnieniem współpracy z naukowcami i badaczami pochodzenia polskiego oraz dążenie do założenia Akademii Polonijnej.

CZYTAJ DALEJ

Odkryto film archiwalny z bł. Zbigniewem Strzałkowskim z 1989 r.

2020-06-05 14:25

[ TEMATY ]

franciszkanie

Zbigniew Strzałkowski

franciszkanie.pl

Tegoroczne wspomnienie błogosławionych Męczenników z Pariacoto oraz przypadającą 5 grudnia piątą rocznicę beatyfikacji to czas przypominania i udostępniania nieznanych lub mało znanych dotąd zdjęć, nagrań audio i filmów dotyczących błogosławionych. Na kanale YouTube dedykowanym Męczennikom z Pariacoto są te ukazujące święcenia diakonatu bł. Michała Tomaszka i święcenia prezbiteratu bł. Zbigniewa Strzałkowskiego, śluy wieczyste, prymcje i wiele innych.

Od 5 czerwca jest także dostępny film archiwalny z lutego 1989 r. Film ten, dotąd nieznany szerszej publiczności, ukazuje pierwsze miesiące życia w Peru, warunki bytowe, podróż franciszkanów do Pariacoto, lokalną społeczność. Możemy na nim zobaczyć i usłyszeć komentarze bł. Zbigniewa Strzałkowskiego dotyczące pracy misyjnej i peruwiańskiej rzeczywistości. Jest to dar Opatrzności Bożej – dzięki któremu możemy jeszcze lepiej poznać błogosławionych Męczenników z Pariacoto. Dlatego już teraz zapraszamy wszystkich do wspólnego oglądania.

28 listopada 1988 r. ojcowie franciszkanie: bł. Zbigniew Strzałkowski i Jarosław Wysoczański wyruszyli w podróż na misje do Peru. Samolotem dolecieli najpierw do Moskwy ma stamtąd do Limy, gdzie wylądowali 2 grudnia. Nie od razu pojechali na placówkę w Pariacoto. Najpierw byli przez 2 tygodnie pracowali w Limie, potem w innych parafiach, gdzie zapoznawali się ze specyfiką pracy duszpasterskiej w Peru, uczyli języka, miejscowych zwyczajów. Odwiedzali Pariacoto, ale jeszcze nie mieszkali tam na stałe.

W lutym 1989 r. na wizytacją placówek misyjnych w Ameryce Południowej udali się ojcowie Feliks Stasica (ówczesny prowincjał Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Franciszkanów) oraz Zdzisław Gogola (ówczesny rektor Franciszkańskiego Seminarium Duchownego w Krakowie). Ojcowie wzięli ze sobą kamerę. Był to pokaźnych rozmiarów, dość ciężki sprzęt, ale jak na tamte czas – nowoczesny i nagrywający filmy w kolorze na kasetę VHS.

Dziś, po latach, możemy oglądać kadry nagranego wówczas filmu. Są one niezwykle cenne, bo pokazują nie tylko realia misyjne, z jakimi spotkali się franciszkanie rozpoczynając pracę w Peru, ale przede wszystkim postać bł. Zbigniewa Strzałkowskiego.

W roku 5 rocznicy beatyfikacji ojców Michała Tomaszka i Zbigniewa Strzałkowskiego zapraszamy do przeżywania tego czasu wspólnie na modlitwie, refleksji, ale też na poznawaniu ich dzieła i życia. Film o którym mowa jest dostępny wraz z innymi materiałami archiwalnymi dotyczącymi błogosławionych na kanale YouTube dedykowanym Męczennikom z Pariacoto: Zobacz.

W jednym z listów do Rodziców bł. Zbigniew Strzałkowski pisał: Rozpoczęliśmy już pracę w Pariacoto. Najważniejsze prace w budynku już zrobione i powoli życie parafii będzie nabierało szybszego tętna, chociaż wiadomo, że trwałe efekty pracy duszpasterskiej przychodzą po wielu pokoleniach (Lima 08.09.1989). Dziś te „efekty” to nie tylko tętniąca życiem misja w Pariacoto i w całym Peru, ale także wiele miejsc, gdzie Ewangelia dociera do ludzi za pośrednictwem świadectwa życia i męczeńskiej śmierci tych błogosławionych Męczenników z Pariacoto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję