Fragment Pierwszego Listu Jana odsłania spór w obrębie wspólnoty. Autor nazywa adresatów „dziećmi” (teknia) i mówi tonem ojcowskiej troski. W tle stoi doświadczenie odejścia części uczniów i pojawienie się nauczycieli, którzy podważają wyznanie wiary. Stąd ostre słowa: „kłamca” i „antychryst” (antichristos). W sąsiedztwie brzmi też obraz „ostatniej godziny”, czyli czasu rozstrzygnięcia i odsłonięcia serc.
Tytuł Mesjasz (Mashiach) oznacza Namaszczonego. Greckie „Chrystus” (Christos) tłumaczy to pojęcie. Wyznanie „Jezus jest Chrystusem” łączy osobę Jezusa z obietnicą Izraela i z działaniem Boga w historii. List pokazuje, że odcięcie Syna od Ojca rozrywa więź z samym źródłem życia. W tej teologii poznanie Ojca przechodzi przez Syna, bo On Go objawia.
Wersy prowadzą do wezwania: „niech trwa w was to, co słyszeliście od początku”. „Od początku” brzmi jak pieczęć apostolskiego przekazu, a zarazem jak echo janowego Prologu o Słowie. Czasownik „trwać” (menō) należy do najważniejszych słów tej szkoły. Oznacza zamieszkanie, pozostawanie, wierność. Wiara ma pamięć i ma dom. Ona żyje z tego, co zostało usłyszane, przyjęte i zachowane. Potem pojawia się „namaszczenie” (chrisma), które otrzymaliście od Niego. Rdzeń chrisma dotyka imienia Chrystusa i wskazuje na dar Ducha, który uczy serce rozpoznawać prawdę.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zdanie o tym, że «nie potrzeba pouczenia», brzmi obok faktu, że sam list poucza. Chodzi o wewnętrzne kryterium, które chroni przed kłamstwem i prowadzi do komunii z Ojcem i Synem. Końcowe zdanie mówi o „ukazaniu się” Chrystusa i o Jego przyjściu (parousia). Trwanie w Nim rodzi prostą pewność i wolność od wstydu.
J 1,19-28
Reklama
Ewangelia Jana otwiera publiczną scenę serią świadectw. Po Prologu o Słowie, które było u Boga, Jan Chrzciciel staje jako „świadek” (martys) światła. Z Jerozolimy przychodzi delegacja kapłanów i lewitów. Autor wspomina także o środowisku faryzeuszów. Pytanie o tożsamość Jana nabiera tonu urzędowego przesłuchania. Tekst podkreśla jego prawdomówność: „wyznał i nie zaprzeczył”. To słownictwo ma brzmienie sądowe. Wyznanie (homologeō) oznacza stanąć po stronie prawdy.
Jan odrzuca tytuły, które krążą w oczekiwaniach ludu. Mesjasz, Eliasz i „Prorok” z Pwt 18 należą do mapy nadziei Izraela czasu Drugiej Świątyni. Powrót Eliasza zapowiada tradycja prorocka, zwłaszcza Ml 3,23-24. Jan nie zatrzymuje uwagi na sobie. Określa swoje miejsce cytatem z Iz 40,3: „głos wołającego na pustyni”. W Izajaszu to wezwanie otwiera obietnicę nowego wyjścia z niewoli i drogi, którą sam Bóg prowadzi lud.
Jan nazywa siebie głosem, a Ewangelia nazywa Jezusa Słowem. Głos wskazuje na Słowo i cichnie. Słowa o „prostowaniu drogi” brzmią jak przygotowanie serc, nie jak praca nad wizerunkiem. Pytanie o chrzest dotyka praktyki, która poruszała sumienia. Obmycie wodą w Jordanie przypomina prorockie znaki nawrócenia.
Jan mówi: „Ja chrzczę wodą”. Natychmiast wskazuje na Kogoś obecnego: „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie”. W oryginale pojawia się forma (hestēken), która podkreśla obecność trwającą. Motyw „nieznania” wraca w całej Ewangelii i opisuje ślepotę serca wobec bliskości Boga.
Chrystus stoi w środku świata jeszcze przed ujawnieniem swojej chwały. Jan nazywa siebie niegodnym rozwiązania rzemyka sandała. Gest należy do zajęć niewolnika i odsłania dystans między Panem a sługą. Pokora Jana nie pomniejsza jego misji. Ona oczyszcza świadectwo z domieszki własnej chwały.
Scena rozgrywa się w „Betanii za Jordanem”, innej niż Betania pod Jerozolimą. W części dawnych rękopisów pojawia się nazwa Betabara, co przypomina o historii przekazu tekstu i o starych sporach topograficznych. Cały fragment uczy ciszy o sobie i jasności o Chrystusie. Świadek zostaje przy głosie, a centrum pozostaje przychodzący Pan. Świadectwo prowadzi do spotkania, nie do dyskusji o świadku. W tym napięciu dojrzewa wiara.
