Reklama

Głos z Torunia

Toruń

Rekolekcje Odnowy w Duchu Świętym

Niedziela toruńska 31/2015, str. 3

[ TEMATY ]

rekolekcje

Archiwum redakcji

Każdy z nas ma swoje „oikos”

Każdy z nas ma swoje „oikos”

W dniach 8-12 lipca Wyższe Seminarium Duchowne w Toruniu po raz kolejny gościło wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym Diecezji Toruńskiej na corocznych rekolekcjach. Prowadził je ojciec duchowny toruńskiego seminarium, a zarazem diecezjalny koordynator wspólnot charyzmatycznych ks. dr Andrzej Kowalski.

Po rekolekcjach uzdrowienia wewnętrznego i rozeznawania woli Bożej przyszedł czas na to, co powinno charakteryzować każdego ucznia Jezusa Chrystusa, czyli ewangelizowanie, więc temat rekolekcji kończący się znakiem zapytania brzmiał: Jaki pomysł na ewangelizację? W osobistej modlitwie przed Najświętszym Sakramentem każdy mógł rozeznać, czy ma potrzebę ewangelizowania i jak ją przeżywa. Pytaliśmy także Jezusa, co każdemu z nas przygotował, jak widzi nasze życie i czego oczekuje.

Reklama

Chrystus od początku pokazywał, że nasza obecność nie jest przypadkowa. Na rozpoczynającej rekolekcje Eucharystii skierował słowa Ewangelii wg św. Mateusza mówiące o powołaniu 12 Apostołów. Przez kolejne dni przyglądaliśmy się Maryi, św. Janowi Chrzcicielowi, królowi Jozjaszowi, św. Piotrowi, św. Józefowi Egipskiemu, św. Filipowi. Po ludzku patrząc, ich życie było przegrane. Oni niczego nie osiągnęli, niczego prócz cierpienia, przykrości, nie dorobili się, a jednak zyskali o wiele więcej. Zostawili wszystko i poszli za Jezusem, w nagrodę otrzymując życie wieczne. Uświadomiliśmy sobie, że najczęściej Pan Jezus wybierał osoby słabe, nieświęte, chwiejne w swojej wierze, niegotowe do tego, by pójść za Mistrzem. My też jesteśmy ludźmi słabymi i grzesznymi. Na szczęście Ten, który nas wybiera i powołuje, jest nadzwyczajny. Wystarczy Mu zaufać. Jeśli ktoś spotkał na swojej drodze Jezusa, przyjął Go jako Pana i Zbawiciela, nie może być jak przerażeni Apostołowie, którzy zamknęli się w Wieczerniku. Ma iść do ludzi i dzielić się Chrystusem, który tak nas kocha, że przyszedł na ziemię, by przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie zbawić każdego z nas.

Rekolekcjonista podkreślał, że ewangelizowanie, czyli niesienie innym Jezusa, jest zadaniem każdego chrześcijanina. Dowiedzieliśmy się, jak to mamy robić. Każdy z nas ma swoje „oikos” (z gr. dom), czyli środowisko, w którym żyje: rodzinę, przyjaciół, środowisko pracy i sąsiadów. Trzeba więc poprosić Jezusa w czasie modlitwy, by pokazał nam ludzi, do których chce nas posłać. Zaczynamy się modlić za nich. Chcemy pokazać, że są dla nas ważni, a więc służymy im, dajemy swój czas, zaangażowanie, budujemy mosty przyjaźni. Taka postawa, według bł. Pawła VI, otwiera każde serce. Ludzie zaczynają się zastanawiać, dlaczego jesteśmy tacy. To może być sygnał do rozpoczęcia ewangelizowania, które nie polega na zasypywaniu bliźniego dogmatami, ale na pokazaniu swoim życiem Tego, któremu zaufaliśmy. Następnie możemy zaproponować przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela, zaprosić np. na rekolekcje ewangelizacyjne. Osoby, które to uczynią, powinny zobaczyć swoje „oikos” i w ten sposób przyprowadzać do Jezusa kolejnych ludzi. Musimy pamiętać, że cały czas modlimy się za powierzone nam osoby i nadal im towarzyszymy.

Panie Jezu, bądź uwielbiony w tym, że powołujesz nas, słabych, do wielkich rzeczy.

2015-07-30 12:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Silny potrzebuje słabego

2020-10-22 14:38

[ TEMATY ]

rekolekcje

DA Emaus

ks. Jacek Marciniec

Maciej Orman/Niedziela

– Bóg cię potrzebuje i daje ci misję. „Idźcie w pokoju Chrystusa” to nie znaczy: już po wszystkim, dobrej nocy, finał, pozamiatane. To znaczy: idźcie i dzielcie się bogactwem, które macie, bo jesteście za siebie odpowiedzialni – powiedział ks. dr Jacek Marciniec w ostatnim dniu rekolekcji „na dobry początek” w Duszpasterstwie Akademickim Emaus w Częstochowie.

Środa 21 października była dniem sakramentu pokuty i pojednania, który poprzedził Mszę św.

W homilii rekolekcjonista zaznaczył, że Jezus zaprasza nas do stołu Eucharystii, abyśmy budowali wspólnotę, brali udział w Jego radości i dzielili się nią z hojnością.

Jak zwykle posłużył się odpowiednim przykładem z własnego życia. – Niedawno mężczyzna na ulicy poprosił mnie, żebym kupił mu coś do jedzenia. Idziemy do sklepu, bierzemy bułki. Pytam, co do tego. „Jakąś kiełbasę” – odpowiada. Proszę, żeby sobie coś wybrał. Pan sięga po krakowską podsuszaną. Mówię: „Kochany, hola, hola”. Niestety, skończyło się na tym, że kupiliśmy parówki. Ale dlaczego nie krakowska? Oceniam człowieka, że on nie ma prawa do krakowskiej podsuszanej? Później zrobiło mi się głupio – przyznał ks. Marciniec.

– Chcemy się cieszyć, że Bóg jest hojny i daje nam o wiele więcej, niż się spodziewamy – podkreślił.

Przywołał również postać św. Jana Kantego, który jako profesor i wykładowca teologii na Akademii Krakowskiej odznaczał się wielkim miłosierdziem dla ubogich. – Kiedy profesorowie siadali do posiłku w stołówce akademickiej, zapraszano tam również biedaka na znak wiary, że w ubogich i ostatnich jest Jezus. Kiedy ubogi wchodził, św. Jan Kanty głosił: „Pauperus venit” (ubogi przybył), a wszyscy odpowiadali: „Christus venit” (Chrystus przybył).

Odwołując się do pierwszego czytania z Listu do Efezjan, przypomniał, że św. Paweł pisał go z więzienia, świadomy, że być może zbliża się kres jego życia. To nie powstrzymało go jednak od radości z faktu, „że udzielona mu została przez Boga łaska objawienia tajemnicy Chrystusa, który jednoczy pogan i żydów”. – Ten list jest przede wszystkim o Kościele, gdzie każdy jest potrzebny. Który palec jest ci niepotrzebny? Jeśli się w niego zranisz, choćby to była mała rana, ten palec staje się najważniejszy. Dlatego dzisiaj poczujmy się współodpowiedzialni, jak słudzy z Ewangelii, którzy mieli misję i są z niej rozliczani – zachęcał ks. Marciniec.

– Bóg cię potrzebuje i daje ci misję. „Idźcie w pokoju Chrystusa” to nie znaczy: już po wszystkim, dobrej nocy, finał, pozamiatane. To znaczy: idźcie i dzielcie się bogactwem, które macie, bo jesteście za siebie odpowiedzialni – kontynuował.

– Co to za wiara, która jest tylko w kościele, a nie rezonuje w twoim życiu? Kiedy nie ma kompatybilności między twoim zachowaniem w domu, na uczelni, w pracy, na ulicy a zachowaniem w kościele? – pytał stanowczo kapłan.

W tym kontekście odniósł się do najnowszej encykliki papieża Franciszka „Fratelli tutti”, która „bardzo mocno mówi nam o wrażliwości społecznej i otwartości na drugiego człowieka, zwłaszcza innego”. – Jeśli nam tego zabraknie, jeszcze bardziej nasili się agresja i postawa „wszyscy przeciwko wszystkim”, bo ważne jest tylko to, co dla mnie dobre i szerzy się indywidualizm, który papież bardzo mocno piętnuje.

Duszpasterz przytoczył fragment encykliki dotyczący postaw kapłana, lewity i Samarytanina wobec poranionego człowieka. „Osoby, które go mijały, nie skupiały się na wewnętrznym wezwaniu, by do niego podejść, ale na swej funkcji, na zajmowanej pozycji społecznej, na cieszącym się uznaniem społecznym zawodzie. Czuli się ważni dla społeczeństwa owych czasów, a najważniejsza wydawała im się rola, jaką winni w nim odegrać. Człowiek poraniony i porzucony przy drodze zaburzał ten plan, był zakłóceniem i kimś, kto nie odgrywał żadnej roli. Był «nikim», nie należał do grupy ludzi godnych uwagi, nie odgrywał żadnej roli w tworzeniu historii. Tymczasem wielkoduszny Samarytanin przeciwstawiał się tym bezdyskusyjnym klasyfikacjom, mimo że sam pozostawał poza tymi wszystkimi kategoriami i był po prostu obcym bez własnego miejsca w społeczeństwie. W ten sposób, wolny od wszelkich etykiet i schematów, mógł przerwać swoją podróż, zmienić swoje plany, otworzyć się na zaskakujące spotkanie z rannym, który go potrzebował”.

Jako duszpasterz ruchu Betel ks. Marciniec przywołał często powtarzane w nim hasło, które nie jest sloganem: – Nie tylko słaby potrzebuje silnego, ale silny potrzebuje słabego, żeby mu przypomniał, co jest w życiu najważniejsze, żeby był sprawdzianem jego człowieczeństwa, czy zareaguje godnie, przez pryzmat serca, czy pójdzie dalej, bo jest wpatrzony we własne ambicje – stwierdził.

– My biegniemy do przodu, a słabi nam przypominają, co jest ważne. Mamy ambicję, by być kimś. Któremu dziecku rodzic powie: marzę o tym, abyś była salową w szpitalu, asystentką w DPS, wyjechała na misje i została z ludźmi np. w Etiopii czy na Madagaskarze, gdzie jako Betel budujemy domy? Słabi też mają miejsce w naszej wspólnocie. Nie chodzi tylko o to, żeby zaspokoić ich podstawowe potrzeby, ale żeby zauważyć człowieka, a nie chorego, upośledzonego czy biednego – przekonywał kapłan.

Przywołał również fragment encykliki „Fratelli tutti”, w którym papież krytykuje indywidualizm. „Indywidualizm nie czyni nas bardziej wolnymi, bardziej równymi, bardziej braćmi. Sama suma korzyści indywidualnych nie jest w stanie stworzyć lepszego świata dla całej ludzkości. Nie może nas też uchronić od wielu nieszczęść, które stają się coraz bardziej globalne. Ale radykalny indywidualizm jest wirusem najtrudniejszym do pokonania. Zwodzi. Pozwala nam myśleć, że wszystko polega na tym, by dać wolną rękę własnym ambicjom tak, jakbyśmy, kumulując indywidualne ambicje i zabezpieczenia, mogli budować dobro wspólne”.

– Nie jest prawdą, że kiedy będzie się powodzić tobie i mnie, to wspólnie stworzymy szczęśliwą grupę społeczną. To tak nie działa. Dlatego potrzeba solidarności serc, która wyraża się w służbie – kontynuował ks. Marciniec. „Służba oznacza przeważnie troskę o to, co słabe. Służenie oznacza troszczenie się o osoby słabe w naszych rodzinach, w naszym społeczeństwie, w naszym narodzie. W pełnieniu tej posługi każdy potrafi pozostawić na boku swoje dążenia, oczekiwania, swoje pragnienia bycia wszechmocnym w obliczu konkretnego spojrzenia najsłabszych. [...] Służba zawsze patrzy w twarz brata, dotyka jego ciała, czuje jego bliskość, a nawet w pewnych przypadkach «znosi» ją i zabiega o rozwój brata. Dlatego służba nigdy nie jest ideologiczna, ponieważ nie służy się ideom, ale służy się osobom” – mówił za papieżem.

Za największy gest miłosierdzia uznał adopcję. – Mam szansę adoptować dziecko, to dlaczego tego nie zrobić? – pytał.

Rekolekcjonista podkreślił, że „w służbie nie chodzi o to, żeby powiedzieć: człowieku, masz tu dychę i nie obchodzisz mnie”, ale o otwarcie dla niego domu i serca.

Wzywał również do słuchania serca. – Jeżeli słuchamy też Boga, który zostawia swoje słowo, będziemy wiedzieli, do jakiej służby i odpowiedzialności nas zaprasza. Dorosłym jest się wtedy, kiedy staje się odpowiedzialnym za siebie, ale dojrzałym wtedy, kiedy przyjmuje się odpowiedzialność za innych. Jaka jest miara twojej dojrzałości? Czy budujesz wspólnotę? Co jesteś w stanie oddać ludziom, nie tylko najbliższym, którym oddałbyś nawet nerkę? A ile jest takich osób, na które ty liczysz, że oddałyby nerkę dla ciebie? To też jest jakiś wymiar przyjaźni i miłości. Ile jesteś w stanie poświęcić z twojego ego, aby wyjść – o czym też ciągle mówi papież Franciszek – i budować mosty, tworzyć dialog, kulturę spotkania, zauważyć brata?

Ks. Marciniec zwrócił uwagę, że do spełnienia tego potrzebujemy Eucharystii, „która jest ucztą miłości, wkładaniem Boga do twojego serca”. – Obojętne, czy przyjmujesz Jezusa przez usta czy na rękę, On zawsze trafia do twojego serca, jeśli ono jest otwarte – zaznaczył.

Jak zauważył, owocność udziału w rekolekcjach będzie można sprawdzić dopiero po naszych czynach. – Po tym dopiero ludzie poznają, czy nie zmarnowaliśmy czasu na Eucharystii. To jest podstawowa weryfikacja: byłem głodny, byłem przybyszem, byłem chory – mówi Jezus – a ty bałeś się Mnie, brzydziłeś czy zauważyłeś we Mnie brata? Świadczenie miłosierdzia to nie jest luksus dla niektórych. S. Faustyna napisała w „Dzienniczku” bardzo mocno: to jest niezbywalny obowiązek, czysta Ewangelia, ale bez pokarmu – Eucharystii nie damy rady.

Kapłan dodał, że „każda Eucharystia to Pascha, która kończy się życiem”. – Niech więc to dzisiejsze zmartwychwstanie obudzi cię do życia i szerszego myślenia, żebyś zobaczył, ile sam zawdzięczasz innym i do czego jesteś powołany, byś tam spieszył nie z oporami i z niechęcią, ale ochoczo.

Ks. Marciniec pytał również uczestników rekolekcji o ich przynależność do wspólnot. – Czy jesteś gdzieś zanurzony? Bez tego uschniesz. Ucztowanie dokonuje się razem. Źródło jest dla wszystkich po to, żeby się nim dzielić, dlatego to jest bardzo ważne, żeby wzrastanie odbywało się we wspólnocie. Nikt ci jej nie wskaże. Sam wybierz to miejsce, gdzie czujesz, że Bóg cię stawia i daje misję – namawiał.

Zaprosił również, aby nie żałować czasu na bycie razem, ponieważ „wspólnota jest potrzebna do rozwoju i obnażania tego, co we mnie nie jest jeszcze Boże”. – Jeżeli ktoś we wspólnocie mnie drażni, to najczęściej ten trudny bliźni jest dla mnie lustrem, żebym mógł odkrywać, co nie jest we mnie ewangeliczne, bo wciąż skażone egoizmem.

– Kochać to powiedzieć: chcę, żebyś był. Nie kochać to powiedzieć: nie chcę cię. Otwórzmy serca, ucztujmy i cieszmy się, bo Pan przyszedł. Niech wołanie: „czuwajcie i bądźcie gotowi” będzie dla nas jak zapach wiosny. Niech nie budzi w nas lęku, bo Bóg przychodzi, aby nas zbawić – zakończył ks. Marciniec.

Tradycyjnie przed błogosławieństwem zostawił wiernym pytania do medytacji. Co robię, aby szukać relacji z trudnymi osobami? Czy jest we mnie gotowość otwarcia się na miłość Chrystusa? Czy znalazłem już wspólnotę, w której wzrastam?

Na zakończenie udzielił błogosławieństwa z odpustem zupełnym.

Wdzięczność za prowadzenie rekolekcji ks. Marcińcowi wyrazili przedstawiciele studentów. – Pokazał nam ksiądz, co to znaczy cieszyć się naprawdę życiem z Chrystusem oraz to, że tylko On może wyciągnąć nas z otchłani naszych ciemności. Bardzo dziękujemy za słowa prawdy i pouczenia. Życzymy błogosławieństwa Bożego i uśmiechu pochodzącego od Boga.

Dlaczego studenci uczestniczyli w rekolekcjach? – Stwierdziłam, że to jest fajny czas, żeby pogłębić wiarę. Bardzo zapadły mi w pamięć słowa o tym, żeby pomagać innym. To jest główna myśl, która będzie mi towarzyszyć – trzeba zwrócić uwagę na innych, nie tylko na siebie – powiedziała „Niedzieli” Dominika, która do udziału w rekolekcjach namówiła Rafała. Ten z kolei zachęcił do tego narzeczoną Anetę. – Zapamiętałem, że ci mocni mają uczyć się od słabych i zwracać uwagę na to, co oni mają do przekazania. Rekolekcje oczywiście nie były straconym czasem – podsumował.

CZYTAJ DALEJ

Czerwińska (PiS) po wyroku TK: żadna kobieta i dziecko nie pozostaną bez pomocy, będzie nowelizacja przepisów w systemie opieki

2020-10-22 20:37

[ TEMATY ]

kobieta

dziecko

choroba

PAP

Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska

Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska

Żadna kobieta i dziecko nie pozostaną bez pomocy, program "Za życiem” zostanie poszerzony, aby zapewnić opiekę każdemu dziecku, rodzącemu się z poważną chorobą czy wadami; powołamy komisję nadzwyczajną, która przedstawi nowelizację przepisów - przekazała PAP rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

W czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W uzasadnieniu wskazano, że życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę.

Czerwińska przekazała PAP, że "orzeczenie TK w sprawie aborcji eugenicznej stwarza nową sytuację prawną w Polsce. "Oznacza, że państwo musi zapewnić odpowiednią opiekę matkom i dzieciom, które będą przychodzić na świat w związku z tym orzeczeniem. My - jako PiS - szanujemy orzeczenia TK i nie uciekamy przed tą odpowiedzialnością, którą nałożył na nas TK. Potrzebujemy szybkich zmian w systemie opieki nad niepełnosprawnymi dziećmi" - podkreśliła rzeczniczka PiS.

Jak dodała, kobiety, które dotyka dramat urodzenia niepełnosprawnego lub ciężko chorego dziecka nie zostaną pozostawione same sobie. Przypomniała, że rząd PiS przygotował i wdrożył w poprzedniej kadencji kompleksowy program "Za życiem" mający pomagać takim matkom i dzieciom.

"Dziś po wyroku TK, czas na kolejny krok. Składamy jasną deklarację polityczną. Ten program zostanie kompleksowo zrewidowany, usprawniony i poszerzony, tak, by zapewnić odpowiednią opiekę każdemu dziecku rodzącemu się z poważną chorobą czy wadami. Jako klub parlamentarny PiS wystąpimy, by na najbliższym posiedzeniu Sejmu minister rodziny zaprezentowała, jak dotychczas był realizowany ten program oraz wskazała jak można usprawnić jego działanie w związku z orzeczeniem TK" - przekazała Czerwińska.

"Jako KP PiS niezwłocznie powołamy komisję nadzwyczajną, która w ciągu kilku tygodni przedstawi kompleksową nowelizacje przepisów" - zadeklarowała Czerwińska.

"Nasi polityczni przeciwnicy posługują się fake newsami, obelgami i grają na emocjach kobiet. My chcemy podejść do sprawy poważnie i z empatią. Żadna kobieta i dziecko nie zostanie pozostawiona bez pomocy. Jeśli opozycji rzeczywiście zależy na losie kobiet i dzieci, to poprą nasze działania i przyłączą się do prac w komisji" - podkreśliła Czerwińska.

Wyrok TK zapadł w pełnym składzie. Zdania odrębne złożyli sędziowie: Piotr Pszczółkowski oraz Leon Kieres.

"Art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (...) jest niezgodny z art. 38 w związku z art. 30 w związku z art. 31 ust. 3 konstytucji" - głosi sentencja wyroku odczytana przez prezes TK Julię Przyłębską.

Wniosek grupy posłów dotyczący tzw. aborcji eugenicznej po raz pierwszy trafił do Trybunału Konstytucyjnego już trzy lata temu. Ze względu na zakończenie kadencji parlamentu uległ on jednak dyskontynuacji. Po raz kolejny wniosek trafił do TK w 2019 r. - złożyła go grupa 119 posłów PiS, PSL-Kukiz'15 oraz Konfederacji.

We wniosku zaskarżono przepis, który stanowi, że aborcja jest dopuszczalna, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, a także przepis doprecyzowujący tę regulację. Mowa w nim o tym, że w takich przypadkach przerwanie ciąży jest dopuszczalne do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej.

Obowiązująca od 1993 r. Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwala na dokonanie aborcji w trzech przypadkach. Jednym z nich jest właśnie duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu; pozostałe to sytuacja, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.(PAP)

autor: Karol Kostrzewa, Rafał Białkowski

kos/ rbk/ mrr/

CZYTAJ DALEJ

Abp Kupny: zasłaniając usta i nos pokazuję, że myślę o innych

2020-10-23 10:02

Agnieszka Bugała

Każdy powinien odpowiedzieć sobie w sumieniu na pytanie czy jego wybory, decyzje i czyny przyczyniają się do zmniejszenia epidemii czy wręcz przeciwnie – naraża siebie i innych na zarażenie się koronawirusem – powiedział abp Józef Kupny na antenie Katolickiego Radia Rodzina. Hierarcha odniósł się również do kwestii braku dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii oraz zaapelował do wiernych, by zaplanowali wizyty na cmentarzach w innych dniach niż 1 listopada.

W rozmowie, która została wyemitowana dziś w porannym paśmie, metropolita wrocławski tłumaczył dlaczego zobowiązał kapłanów do tego, by zakładali maseczki podczas udzielania Komunii Świętej wiernym. Podkreślił przy tym, że zasłanianie ust i nosa jest wyrazem odpowiedzialności za siebie i za innych. – Patrząc przez pryzmat miłości bliźniego można pójść dalej i powiedzieć, że zakładając maseczkę troszczę się nie tyle o siebie, ile o tych, z którymi się spotykam – zaznaczył abp Kupny, dodając, że – jak przekonują lekarze – maseczka chroni nie tyle osobę która ją nosi, ile tych, z którymi się ona spotyka. – Zasłaniając usta i nos pokazuje, że myślę o innych, że moi bliźni i ich los nie są mi obojętne – dodał hierarcha.

W dalszej części rozmowy abp Kupny był pytany o przyczynę braku zwolnienia wiernych od uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii, podkreślając, że ze względu na słabość katechezy, dyspensa jest przez wielu odbierana jako zachęta ze strony biskupa do przeżywania niedzieli bez Mszy św. – To jest nieporozumienie – stwierdził ksiądz arcybiskup, dopowiadając, że pośrednio ogólna dyspensa pośrednio zwalnia również księży z obowiązku sprawowania Mszy św. niedzielnej. – Widzę tutaj brak konsekwencji, bo często ci sami ludzie, którzy żądają otwarcia sklepów w niedzielę jednocześnie pytają się o dyspensy od uczestnictwa we Mszy św. – powiedział pasterz Kościoła wrocławskiego, tłumacząc, że ludzi starsi, chorzy, osoby po operacjach czy poważnych infekcjach lub ci, którzy mieszkają pod jednym dachem z ludźmi chorymi są zwolnieni z obowiązku uczestnictwa we Mszy świętej z mocy samego prawa. Nie potrzebują specjalnej dyspensy.

– Chorzy nie tylko mogą, ale wręcz powinni pozostać w domach i łączyć się ze wspólnotą Kościoła za pośrednictwem mediów i nikt nie musi im tego deklarować, ani zapisywać – mówił stanowczo metropolita wrocławski, dodając: – W podobnej sytuacji są ci wszyscy, dla których przebywanie w większej zbiorowości czy wyjście z domu wiąże się z narażeniem zdrowia. Oni także są zwolnieni z uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. i nie popełniają grzechu. Każdy w sumieniu ocenia swoją sytuację. Ma podstawy, by się obawiać zarażenia, chroni siebie przed większymi zgromadzeniami, unika takich miejsc, gdzie jest więcej ludzi i gdzie ryzyko zarażenia wzrasta ma prawo również z czystym sumieniem w tym czasie epidemii pozostać w niedzielę w domu.

Hierarcha pytany o świętowanie Uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego przypomniał, że dla ludzi wierzących najważniejszy powinien być wymiar religijny tych dni. -Priorytetem jest modlitwa w intencji zmarłych i żywa wiara w to, że ich życie zmieniło się, ale się nie zakończyło oraz pragnienie zyskania odpustu zupełnego – zauważył abp Kupny, przypominając, że odpust zupełny można uzyskać każdego dnia od 1 do 8 listopada, nawiedzając nekropolie i ofiarując swoje modlitwy, za tych, którzy odeszli. – To ważna informacja, bo dzięki niej – i bardzo o to proszę szczególnie ludzi starszych – możemy połączyć wypełnienie naszego chrześcijańskiego obowiązku modlitwy za zmarłych z troską o nasze zdrowie. Zachęcam do tego, by na dzień wizyty na cmentarzu wybrać inny termin niż 1 listopada – zaapelował ksiądz arcybiskup.

Ostatnią kwestią, poruszaną w rozmowie był temat kolędy czyli wizyty duszpasterskiej oraz formy, w jakiej ma się ona odbywać. – Wiosną, kiedy ilość zakażeń była nieporównywalnie mniejsza niż dziś mówiliśmy, że nikt nie wie, co wydarzy się za tydzień, dlatego proszę zwolnić mnie z odpowiedzi na pytanie: co będzie za dwa miesiące – odpowiedział abp Kupny, dodając: – Nie mamy gotowych schematów ani rozwiązań, które już się sprawdziły i możemy je spokojnie zastosować. Niewątpliwie epidemia wymaga od nas także zmiany pewnych form duszpasterskich i trzeba liczyć się z tym, że z niektórych inicjatyw czy działań musimy zrezygnować, inne zmodyfikować lub wprowadzić całkowicie nowe.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję