2 Sm 7,4-17
Słowo Pana przychodzi do Natana nocą. Prorok przedtem zachęcał Dawida do budowy, a teraz słucha korekty Boga. Dawid pragnie zbudować Bogu dom z cedru. Pan odpowiada pytaniem: «Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie?» i przypomina swoją drogę z Izraelem. Od wyjścia z Egiptu mieszkał w namiocie i w przybytku. W ten sposób objawia Boga bliskiego, idącego razem z ludem. Pan wspomina czas sędziów i pasterzy, którym powierzał Izraela. Nie domagał się wtedy domu z cedru. Potem Bóg wraca do początku powołania Dawida. Wziął go z pastwiska, spod owiec, uczynił wodzem i był z nim wszędzie. Wyciął wrogów i uczynił jego imię wielkim. Obiecuje też miejsce i bezpieczeństwo dla Izraela, aby nie drżał pod przemocą. Ten sam Bóg zapowiada coś większego niż budowla. «Pan zbuduje ci dom» (bajt) oznacza dynastię. Tu splatają się dwa znaczenia: syn Dawida buduje dom dla Imienia, a Pan buduje dom Dawidowi. Po dopełnieniu dni Dawida Pan wzbudzi potomka z jego wnętrza i utwierdzi jego królestwo. Tron zostaje utwierdzony «na wieki» (’olam), co w Biblii opisuje trwałość Bożej wierności bardziej niż długość ludzkich rządów. Pojawia się język ojcostwa: «Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi synem». Król reprezentuje lud wobec Boga i uczy lud zaufania. Tekst mówi o karceniu „rózgą ludzką”, więc przymierze obejmuje odpowiedzialność i nie usuwa konsekwencji zła. Miłosierdzie Boga nie odchodzi jak od Saula. Słowo o trwałości podtrzymuje Izraela w chwilach klęski i wygnania, kiedy tron Dawida znika z oczu. Obietnica prowadzi ku Mesjaszowi z rodu Dawida i uczy serce, że Pan sam buduje to, co naprawdę trwa.
Mk 4,1-20
Marek pokazuje Jezusa nad jeziorem, otoczonego tłumem. Jezus wchodzi do łodzi i uczy z wody, a lud stoi na brzegu. Pierwsze słowo przypowieści brzmi: «Słuchajcie». Królestwo Boże dociera przez ucho, zanim dotknie dłoni. Siewca rozsiewa ziarno szerokim gestem. W Galilei siew bywał wcześniejszy od orki, więc ziarno trafiało na ścieżkę, na płytką skałę, między ciernie i w ziemię dobrą. Ten sam dar pada w różne miejsca. Część ginie natychmiast, część wschodzi szybko i równie szybko usycha, część zostaje zaduszona. Dopiero ziemia dobra wydaje plon trzydziesto-, sześćdziesięcio- i stokrotny. W takim obrazie pobrzmiewa hojność Boga, który sieje bez skąpstwa. Potem Jezus zostaje sam z tymi, którzy są blisko. Oni pytają o sens. Odpowiedź mówi o «tajemnicy królestwa Bożego» (mystērion). Tajemnica oznacza plan Boga odsłonięty uczniom, a nie zagadkę dla sprytnych. Jezus cytuje Iz 6 o patrzeniu bez widzenia i słuchaniu bez rozumienia. W tym świetle przypowieść dotyka odpowiedzialności słuchacza. Wyjaśnienie Jezusa nazywa ziarno «słowem». Na drodze słowo zostaje porwane, bo serce bywa twarde jak ubity trakt. Marek mówi wprost o Szatanie. Na gruncie skalistym pojawia się radość, a brak korzenia nie pozwala przetrwać. Słowo nie schodzi głęboko, a ucisk i prześladowanie z powodu słowa przynoszą upadek. Ciernie oznaczają troski doczesne, ułudę bogactwa i pragnienia innych rzeczy. One wchodzą do wnętrza i duszą słowo, zanim dojrzeje owoc. Ziemia dobra słucha, przyjmuje i wydaje plon. Jezus używa czasownika «przyjąć» (paradechomai), który opisuje gościnność serca. W Kościele pierwszych lat ta przypowieść brzmiała jak mapa drogi ucznia, który słyszy Ewangelię pośród walki duchowej, presji otoczenia i codziennych trosk. Marek zostawia także obietnicę: słowo, które zapuszcza korzeń, rodzi owoc większy od ludzkich obliczeń. Zdanie «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha» brzmi jak refren proroków i psalmów. Jezus pyta uczniów: «Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie wszystkie przypowieści?» i prowadzi ich do cierpliwego słuchania. Ziarno pracuje w ukryciu, tak jak pod ziemią dojrzewa kłos. Owoc pojawia się w czasie i dojrzewa bez hałasu. Bliskość Jezusa odsłania sens, a trwanie przy Nim chroni serce przed stwardnieniem, płytkością i zaduszeniem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
