Reklama

Wiara

Chrystus mieszkanie błogosławi

Nie ma wątpliwości jak bardzo potrzebna jest wizyta kolędowa, która w dalszym ciągu jest szczególnym momentem dla katolików.

2026-01-22 21:37

[ TEMATY ]

kolęda

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dobiegają końca odwiedziny duszpasterskie, potocznie zwane kolędą. Kiedy kapłan przychodzi do domu, jest nie tylko gościem, ale przede wszystkim pasterzem, który niesie błogosławieństwo, modlitwę i zainteresowanie życiem duchowym rodziny. Nie wszystkie drzwi otwierają się przed nadchodzącym kapłanem, ale są też przykłady, kiedy kolęda pozostaje jedyną przestrzenią kontaktu z żywym Kościołem.

Umawiać czy czekać

Dzisiaj jest wiele form i zwyczajów, które wyznaczają lokalne parafie. Są duszpasterstwa, w których odwiedziny są umawiane, w innych praktykowane są wizyty ministrantów, którzy za-powiadają wcześniej księdza. Nie brakuje również kapłanów, którzy ruszają od drzwi do drzwi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Sam przebieg spotkania niewiele odbiega od schematu, do którego jesteśmy przyzwy-czajeni. Kapłan wita nas w drzwiach, a domownicy zapraszają do środka. Wewnątrz czeka na księdza tradycyjny zestaw kolędowy: krzyż, świeczniki, kropidło z wodą święconą, a nierzadko leżące obok Pismo Święte. Warto pamiętać, że brak wody święconej nie jest żadnym przewinie-niem, bo kolędujący kapłani są przygotowani na taką okoliczność.

Ministranci

Reklama

Niemal nieodłącznym widokiem podczas kolędy są ministranci. Zdaje się, że w wielu miejscach coraz rzadziej można usłyszeć zaintonowane przez nich kolędy, jednak nie jest to z góry założona praktyka. – U nas kolęda zaczyna się poranną Mszą św., potem mamy godzinę na śniadanie i ruszamy w teren. Zawsze dzień przed wizytą kapłana odwiedzamy mieszkania i zapisujemy, kto wyraża chęć przyjęcia księdza. Potem ta lista trafia do parafii i w następnym dniu wiemy już, kto nas przyjmie – wyjaśnia Rafał Dziuba, lektor z parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Częstochowie. Ministrant przyznaje, że "w tym roku tradycja śpiewania kolęd niemal wymarła”. – Jeśli ktoś poprosi, to zaśpiewamy, ale obecnie odgrywamy rolę bardziej informacyjną – tłumaczy.

Gość

Ksiądz Jan Stankowski z parafii św. Kaspra del Bufalo w Częstochowie rozpoczyna kolędę w godzinach popołudniowych, tak, żeby pracujący zawodowo mieli szansę na kontakt z pasterzem. Kapłan nie planuje wizyt i puka do każdych drzwi, a wchodząc do środka, zawsze pamięta, że jest gościem w czyimś domu. – Jesteśmy jednymi z nielicznych uprzywilejowanych ludzi, których domownicy wpuszczają w swoje progi. Otwierając drzwi, przyjmują nas do swojego środowiska, swojego życia – podkreśla ks. Jan. Sam zawsze stara się dobrze wykorzystać tę możliwość, zdając sobie sprawę, że ludzie obdarzają go zaufaniem. – Dla niektórych ludzi jest to jedyny obraz Kościoła lokalnego, jak również powszechnego. Dla tych, którzy regularnie praktykują w naszej parafii, znają mnie i coś o nas wiedzą, wszystko jest oczywiste, ale część ludzi po prostu nie zna Kościoła i czerpie informacje o nim tylko z mainstreamowych mediów – podkreśla kapłan.

– Jest też grupa parafian, którzy praktykują wiarę w innych parafiach czy na Jasnej Górze i po prostu rzadko zaglądają do własnego kościoła. Dlatego obrazem parafii jest ksiądz, który ich raz w roku odwiedza stając się obrazem całego Kościoła. A ślad, który zostawimy w tym domu, będzie towarzyszył im przez cały rok – zauważa ks. Stankowski.

Relacje

Reklama

Dla Łukasza, lektora z parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zawierciu, ważnym aspektem wizyty kolędowej jest możliwość spotkania z księdzem: – Oczywiście, najważniejsze jest błogosławieństwo dla domu i jego domowników, ale dla mnie jako katolika istotne jest, abyśmy mogli razem usiąść na chwilę i swobodnie porozmawiać. Jestem przekonany, że błogosławieństwo będzie działać przez cały rok, a potem przez następne lata, kiedy ta wizyta kolędowa będzie kontynuowana – zaznacza ministrant. Charakter kolędy nie pozwala na dłuższe rozmowy z odwiedzającym nas kapłanem. Często też nie ma możliwości, żeby poruszyć wszystkie nurtujące nas sprawy, a wielu nie wyobraża sobie spotkania z księdzem przy kancelaryjnym biurku, kojarząc to z traumą. – To jest smutna sprawa, że ludzie dzisiaj nie chcą przychodzić do księży. Tym bardziej, mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że kapłani w naszej diecezji, a na pewno w naszej parafii, są na te rozmowy bardzo otwarci i w każdej chwili można z takiej rozmowy skorzystać. Umówić się, przyjść wypić kawę, zjeść dobre ciasto i porozmawiać o ważnych czy mniej wymagających sprawach. Księża naprawdę są pomocni i radują się na takie rozmowy, i w tym błogosławieństwie poprowadzą – podkreśla lektor.

Doświadczenia

Państwo Urszula i Ryszard Jałowieccy mocno zapamiętali spowodowaną przez pandemię przerwę w wizytach kolędowych, gdy nie było możliwości przyjęcia księdza. Jako seniorzy troszczą się dzisiaj o swoje zdrowie. Wizyta kapłana w domu jest dla nich okazją do zapoznania się z księdzem posługującym w parafii, bo jak przyznaje pan Ryszard, „praktykują swoją wiarę na Jasnej Górze”. – Dzisiaj mieszkamy w bloku i jest nam łatwiej, a księdza po kolędzie przyjmu-jemy zawsze.

Państwo Jachurowie księdza przyjmują w komplecie. Kolęda ma dla rodziny szczególny wymiar przez osobiste doświadczenia, które aktualnie przeżywają. Kolędującego kapłana przyjmują tak samo, jak robili to ich rodzice traktując ją jako duchowe spotkanie, na które zaw-sze w tym okresie czekają. Najmłodszy z domowników, Hubert, podczas kolędy jest oszczędny w komentarzach, ale mama Maria zapewnia, że syn bardzo lubi, kiedy przychodzi ksiądz. Pan Łukasz – głowa rodziny wspiera dziś małżonkę w powrocie do zdrowia i oboje z nadzieją patrzą w przyszłość. Wspominając swoje wizyty kolędowe w rodzinnych domach, pamiętają, kiedy to księża przeglądali zeszyty od religii i odpytywali z modlitw.

– Dla mnie kolęda, którą przeżywałem jako dziecko, w porównaniu z tym, czego obecnie doświadczam, różni się tylko moim osobisty podejściem do niej. Wzrastając, coraz lepiej poznawałem Kościół i księży. Kiedy zostałem już ministrantem, a stało się to właśnie za sprawą przyj-mowanej w domu kolędy, utwierdzało mnie to, że warto przebywać z księżmi i poznawać ich również jako ludzi – nie tylko osoby duchowne. To wówczas dostrzegłem, że oni naprawdę chcą być blisko nas, a my jako ludzie świeccy powinniśmy im w tym towarzyszyć. W zrozumieniu tego, pomogła mi właśnie wizyta kolędowa - zwierza się na zakończenie lektor Łukasz z zawierciańskiej bazyliki.

Wniosek pozostaje prosty. Nie bójmy się księży, otwierajmy nasze drzwi bez uprzedzeń i pozostawmy szczelinę na budowanie wzajemnych relacji, jeśli ich brakuje. A rozmawiać nie tylko można, ale nawet trzeba.

Ocena: +20 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co to jest kolęda?

Bynajmniej nie mam zamiaru definiować rozbrzmiewających w okolicach Bożego Narodzenia religijnych pieśni, które na stałe wpisały się nie tylko w kościelną liturgię, ale są śpiewane również w naszych domach, szczególnie podczas wieczerzy wigilijnej.

Mam na myśli duszpasterską wizytę kolędową. W polskich realiach ma ona miejsce tuż przed i zaraz po 25 grudnia. Niekiedy trwa nawet do początków Wielkiego Postu. Po co zatem owe kapłańskie nawiedzanie domów wiernych w parafii?
CZYTAJ DALEJ

Proces ks. Michała Olszewskiego: Zaawansowane stadium zespołu stresu pourazowego u kapłana

2026-01-21 17:11

[ TEMATY ]

Ks. Michał Olszewski

PAP

Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się w środę z kolejnymi wnioskami formalnymi obrońców oskarżonych ws. dotacji dla Fundacji Profeto m.in. o zawieszenie postępowania sądowego do czasu zakończenia całego śledztwa ws. Fundacji Sprawiedliwości. Kolejne posiedzenie sądu odbędzie się 28 stycznia.

W Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się w środę pierwsze posiedzenie dotyczące aktu oskarżenia wobec sześciu osób, w tym ks. Michała Olszewskiego i byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy nieprawidłowości związanych z przekazaniem Fundacji Profeto ponad 66 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości, mimo niespełnienia przez nią wymogów formalnych i merytorycznych.
CZYTAJ DALEJ

Jelenia Góra/ Tysiąc osób przeszło w Marszu Ciszy upamiętniającym zabitą 11-latkę

2026-01-24 18:54

[ TEMATY ]

marsz

PAP

Tysiąc osób przeszło w sobotę ulicami Jeleniej Góry w Marszu Ciszy, który upamiętnił zabitą w grudniu 11-letnią Danusię. Manifestacja zgodnie z apelami organizatorów odbyła się w atmosferze spokoju i szacunku. W związku z zabójstwem zatrzymano 12-latkę, wobec której sąd zastosował środek tymczasowy.

W sobotę po godz. 15 spod Ratusza w Jelenie Górze ruszył Marsz Ciszy, który upamiętnił zabitą 15 grudnia 2025 roku w pobliżu szkoły 11-letnią Danusię. W związku z zabójstwem policja zatrzymała 12-latkę, wobec której sąd zastosował środek tymczasowy. Sędzia nie ujawniła, jaki charakter ma ten środek. Dziecko poniżej 13. roku życia może zostać umieszczone tymczasowo m.in. w młodzieżowym ośrodku wychowawczym, zakładzie leczniczym, może być też wyznaczony tymczasowy nadzór kuratora.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję