1 Krl 8,1-7.9-13
Opis przeniesienia Arki do świątyni Salomona stoi na progu nowego etapu kultu. Dotąd centralnym miejscem był Namiot Spotkania i ołtarz, a teraz Jerozolima otrzymuje stałą budowlę. Zwraca uwagę, że inicjatywa wychodzi od króla, lecz czynności wykonują kapłani. Arka nie staje się królewskim rekwizytem. Ona pozostaje znakiem obecności Boga, a jej miejsce jest ściśle określone: „Miejsce Najświętsze”, pod skrzydłami cherubów. Cheruby w Biblii nie są słodkimi aniołkami. To strażnicy sfery świętości. Pojawiają się już przy wejściu do Edenu (Rdz 3,24). W świątyni mówią, że do Boga nie wchodzi się na własnych warunkach.
Werset 9 podkreśla, że w Arce są tylko dwie kamienne tablice z Horebu. Autor wybiera właśnie ten element. W centrum znajduje się więc Słowo przekazane Mojżeszowi. Ciekawostka egzegetyczna: Hbr 9,4 wspomina również mannę i laskę Aarona, lecz 1 Krl kładzie nacisk na tablice. Taki akcent pasuje do teologii Ksiąg Królewskich, gdzie wierność Prawu rozstrzyga ocenę królów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Kulminacją jest obłok, który wypełnia świątynię. To język znany z Wj 40,34-35, kiedy obłok okrywa Namiot Spotkania, oraz z opisów Synaju, gdzie Bóg objawia się w gęstym mroku (Wj 20,21; Pwt 4,11). Salomon wypowiada zdanie, że Pan „zamieszka w ciemnościach”. Świątynia nie „posiada” Boga. Ona wskazuje miejsce Jego Imienia i Jego działania, a tajemnica Boga pozostaje większa od murów. Właśnie dlatego kapłani nie mogą pełnić służby, bo obłok oznacza realną obecność, która unieważnia ludzką pewność siebie.
Mk 6,53-56
Marek umieszcza tę scenę zaraz po nocnej przeprawie i po chodzeniu Jezusa po wodzie. Uczniowie dopiero co doświadczyli lęku i zdumienia, a teraz łódź dobija do brzegu w okolicy Genezaret. To żyzna równina na północno‑zachodnim brzegu jeziora, znana z upraw. Jezus nie wchodzi w przestrzeń świątyni ani szkoły. Wchodzi w przestrzeń targu i drogi. „Po rynkach” kładzie się chorych na noszach. Rynek w świecie starożytnym był miejscem spotkań, handlu i wiadomości. Teraz staje się miejscem wołania o ratunek.
Ludzie rozpoznają Jezusa natychmiast i organizują coś w rodzaju spontanicznej pielgrzymki: z wiosek, miast i osiedli przynoszą cierpiących tam, gdzie On się pojawia. Marek pokazuje wielką mobilizację. Wiara ma tu postać czynu. Ktoś niesie, ktoś szuka, ktoś toruje przejście. Prośba chorych jest zaskakująco prosta. Oni proszą, aby mogli dotknąć choćby frędzli Jego płaszcza. Marek używa słowa (kraspedon), które odpowiada żydowskim frędzlom przypominającym o przykazaniach (Lb 15,38-39). Dotknięcie frędzli nie wygląda na magię. Ono wygląda na przekonanie, że w Jezusie działa moc Boga, a kontakt z Nim przywraca życie.
W tle pozostaje ważny kontekst biblijny. Zgodnie z Kpł 13-15 choroba i wycieki czyniły człowieka rytualnie nieczystym, a dotyk mógł przenosić nieczystość. Marek konsekwentnie pokazuje kierunek odwrotny. Nieczystość nie „zaraża” Jezusa. To Jego obecność „przechodzi” na człowieka i go podnosi. Ten sam motyw pojawia się w Mk 5, gdy kobieta cierpiąca na krwotok dotyka Jego szaty. Teraz skala jest większa. „Wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie”. Zdanie jest krótkie i wyraziste. Jezus nie wybiera nielicznych do pokazowego cudu. On pozwala, by ludzie zbliżali się z nędzą bez wstydu, w miejscu publicznym, w samym środku zwykłego życia.
