Reklama

Książki

Jak w pełni pozbyć się gniewu, czyli przebaczyć? Radzi rekolekcjonista i psychoterapeuta

W jaki sposób prawdziwie otworzyć się na przebaczenie i tym samym uzdrawiającą moc Bożej miłości? Co dla katolika w praktyce oznacza pozbycie się gniewu? Cenne rady kieruje do nas o. Piotr Różański SP, ceniony rekolekcjonista i psychoterapeuta w swojej najnowszej książce „Wyrzuć z siebie złość. Jak zamienić gniew w siłę do działania”.

[ TEMATY ]

książki

aradaphotography/pl.fotolia.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przebaczenie jest najskuteczniejszym sposobem na pozbycie się gniewu. Kiedy nasze serce jest zranione, gniew pojawia się naturalnie i zaczyna przenikać wiele sfer naszego życia. Gromadzi się w nas napięcie, które działa jak toksyna: frustruje, niszczy, wpływa na całe życie – stan ducha i ciała. Nieprzepracowany gniew odbija się na wszystkich poziomach naszego człowieczeństwa.

Przebaczenie jest najskuteczniejszym sposobem, by ten gniew osłabić. Kiedy nazywamy ból po imieniu, docieramy do jego źródła. Kiedy decydujemy się przebaczyć – komuś, sobie, a czasem również Bogu – napięcie zaczyna opadać. Sam akt przebaczenia nie zawsze od razu usuwa ból, ale realnie minimalizuje poczucie gniewu i pozwala rozpocząć proces gojenia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W tym procesie istotną rolę odgrywa zadośćuczynienie. Gdy to my jesteśmy sprawcami krzywdy – zraniliśmy kogoś lub przekroczyliśmy jakieś normy – zadośćuczynienie pomaga uruchomić proces zdrowienia i przywraca równowagę emocjonalną: uznajemy swoją winę, bierzemy odpowiedzialność i robimy krok w stronę naprawy tego, co zostało naruszone. W praktyce ten proces może zacząć się w gabinecie terapeutycznym, ale także w konfesjonale. Zadośćuczynienie w wymiarze duchowym to pokuta, naprawienie szkody i konkretne działanie, które ma przywrócić dobro. Od strony psychologii pomaga wyrównać poczucie krzywdy i sprawia, że przestajemy czuć się tymi, którzy tylko ranią, co samo w sobie potrafi być źródłem gniewu wobec siebie. Zadośćuczynienie daje więc szansę na rekompensatę i naprawienie tego, co zniszczyliśmy i uczyniliśmy źle – wobec drugiego człowieka, wobec Boga i wobec samych siebie. I właśnie dzięki temu otwiera drogę do prawdziwego wewnętrznego uwolnienia.

Terry Goodkind napisał: „W przebaczeniu tkwi magia, która uzdrawia. W przebaczeniu, które dajesz, a zwłaszcza w tym, które uzyskujesz”. Także Jan Paweł II przekonywał: „Nie potrafi przebaczać innym, kto sam nie zaznał przebaczenia”. To bardzo trafne spostrzeżenie, bo między przebaczaniem innym a doświadczaniem przebaczenia od innych rzeczywiście istnieje ścisła zależność. Wielu życiowych postaw uczymy się, testując rzeczywistość. Jeśli w dzieciństwie rodzice potrafili przeprosić za swoje błędy, zbyt ostre słowa czy niesprawiedliwą ocenę, to naturalnie kształtowało w nas otwartość na przebaczenie – zarówno dawane, jak i przyjmowane. Doświadczając przebaczenia od innych, uczymy się tej umiejętności, którą potem łatwiej zastosować wobec innych. Dlatego im częściej przebaczamy i im częściej sami słyszymy prośbę o przebaczenie, tym bardziej otwiera się w nas „strefa miłosierdzia”.

Reklama

Niektórzy mówią, że przebacza się nie dla dobra osoby, która nas skrzywdziła, ale dla samego siebie. Jest w tym wiele prawdy. Jeśli zostałem zraniony i noszę w sobie tę ranę, rodzi się we mnie frustracja i gniew. Kiedy przebaczam krzywdzicielowi, to choć może się wydawać, że robię to dla niego, w pierwszej kolejności sobie samemu wyświadczam dobro. Przebaczenie domyka bolesne doświadczenie, pozwala odzyskać wewnętrzny spokój. Tym bardziej że ten, kto mnie zranił, może nawet nie zdawać sobie sprawy z wyrządzonej krzywdy albo nie uważać jej za coś złego. To ja noszę w sobie ciężar doświadczenia. Dlatego gdy przebaczam, to przede wszystkim ja sam przestaję się zadręczać, znika chęć odwetu i maleje gniew związany z bolesną sytuacją. Warto czasem powiedzieć sobie to wprost: przebacz drugiemu człowiekowi ze względu na własny spokój i swoje dobre samopoczucie.

I w konfesjonale, i w gabinecie spotykam się z ludźmi, którzy intuicyjnie wychodzą z założenia, że przebaczenie polega na umiejętności oddalania od siebie bolesnych wspomnień, póki czas nie uleczy ran i gniewu. Nie do końca zgadzam się z takim podejściem. Owszem, czas potrafi goić rany i bywa potrzebny, żebyśmy w ogóle zauważyli, co nas naprawdę boli. Często długo doświadczamy trudnych emocji, nie zdając sobie sprawy, że ich źródłem jest konkretna rana czy krzywda. W tym sensie czas może przygotować nas do konfrontacji z bólem. Jednak odsuwanie bolesnych wspomnień na margines życia i spychanie ich w podświadomość nie prowadzi do uzdrowienia. Rana, której nie dotkniemy świadomie, i tak upomni się o uwagę. Po dłuższym czasie może nawet boleć bardziej, bo narasta frustracja, a niewyrażony gniew zamienia się w napięcie wewnętrzne.

Dlatego potrzeba czasu – tak. Ale nie po to, żeby unikać konfrontacji z tym, co nas boli. Raczej po to, aby dojrzeć do procesu przebaczenia. Odkładanie konfrontacji na nieokreślone „kiedyś” jedynie przedłuża cierpienie.

Reklama

Czasami dzielimy życie na dwie fazy: nieidealną i oczekiwaną idealną. Mówimy: „najpierw poukładam swoje sprawy i rozwiążę problemy, a potem zacznę twórczo żyć”. Tymczasem Richelle Mead pisze: „Pozwalaj sobie na wyrzuty sumienia. Opłakuj straty. Ale żyj”. Żyj już teraz! To słuszna uwaga. Kiedy mamy ze sobą dobry kontakt i rozumiemy własne emocje – nawet te ciężkie, trudne czy bolesne – nasze życie staje się bardziej prawdziwe. Im większa świadomość własnych ran, błędów czy grzechów, tym pełniej żyjemy. Unikanie prawdy o sobie sprawia, że budujemy wokół siebie iluzję, a nie autentyczne życie.

Odkładane emocje, próba „przypudrowania” tego, co niewygodne, może w konsekwencji prowadzić do poważnych trudności – od nasilonego napięcia po zaburzenia lękowe czy nerwicowe. Natomiast świadome przeżywanie gniewu, buntu, poczucia winy, straty czy żalu uświadamia nam, że naprawdę żyjemy. Taka postawa, choć nieraz wymagająca, prowadzi do większego zdrowia psychicznego i pomaga szybciej dojść do wewnętrznego dobrostanu poprzez zrozumienie, prawdę i przebaczenie.

Można oczywiście przez długi czas udawać, że nic się nie dzieje, ale prędzej czy później niewypowiedziane emocje i tak powrócą. Lepiej zmierzyć się z nimi jak najszybciej.

Co możesz zrobić dziś

Jak żyć logiką przebaczenia na co dzień?

Zacznij od uczciwego uznania własnych błędów – nawet drobnych. Zapisz je i nazwij, zamiast spychać je na margines.

Porozmawiaj z kimś zaufanym o sytuacji, która cię uwiera. Często samo wypowiedzenie tego, czego się wstydzisz, otwiera drogę do innego spojrzenia na siebie.

Zanim spróbujesz przebaczyć innym, spróbuj przeżyć doświadczenie bycia przyjętym mimo słabości. To może być modlitwa, rozmowa, szczera spowiedź albo ciche uznanie faktu, że każdy czegoś żałuje. Dopiero wtedy rodzi się wewnętrzna przestrzeń, w której gniew wobec innych słabnie, bo nie opiera się już na poczuciu własnej wyższości.

Reklama

Kiedy masz żal do kogoś, zatrzymaj się i zapytaj: czy nie oczekuję od innych czegoś, czego sam nie potrafię innym dać? Taka refleksja zmienia perspektywę i pozwala zobaczyć, że bliźni w podobny sposób może przeżywać kłopoty, słabości i problemy, a nie tylko cudzą winę.

Proponuję ci mały rytuał codzienny: na koniec dnia nazwij jedną rzecz, którą sobie wybaczasz, i jedną, którą odpuszczasz komuś. Ten prosty nawyk trenuje serce do łagodności i pokazuje, że przebaczenie to proces, nie jednorazowy gest.

Artykuł zawiera fragment z książki o. Piotra Różańskiego SP „Wyrzuć z siebie złość. Jak zamienić gniew w siłę do działania”, wyd. eSPe. Zobacz więcej: Zobacz

2026-01-29 07:10

Ocena: +13 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Autentyczne świadectwo objawień

Niedziela Ogólnopolska 37/2025, str. 55

[ TEMATY ]

książki

Materiał prasowy

Okładka książki "Objawienia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie"

Okładka książki Objawienia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie

Objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie spowodowały przebudzenie narodowe Polaków, i to nie tylko na samej Warmii.

Co tak naprawdę wiemy o objawieniach sprzed niemal półtora wieku? W drugiej połowie XIX stulecia Polski nie było na mapach Europy, a naród przeżywał trudne chwile, rozdarty między trzech zaborców i usilnie przez nich wynaradawiany. W tych ciężkich czasach do Polaków przemówiła Matka Boża. Co powiedziała? Jak przyjęto Jej orędzie? Dlaczego z najodleglejszych ziem polskich na Warmię zaczęły ciągnąć tłumy polskich pielgrzymów? Jaka była atmosfera tamtych czasów? Na te pytania odpowiada książka Objawienia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie. Nie jest to kolejne opracowanie historyczne pisane z perspektywy czasu, lecz żywe i autentyczne świadectwo świadków tamtych wydarzeń. Prezentowana książka jest zbiorem tekstów spisanych tuż po objawieniach i wydanych po raz pierwszy w 1878 r. Obejmuje relacje Andrzeja Samulowskiego, krewnego wizjonerki Barbary Samulowskiej, oraz świadectwo autorstwa ks. prof. dr. Franza Hiplera, który został skierowany przez biskupa warmińskiego do przesłuchania wizjonerek. Ksiądz Hipler, choć był Niemcem, dobrze znał język polski, a protokoły z badań cudownych wydarzeń w Gietrzwałdzie spisał po niemiecku i po polsku. Dostajemy więc dwa świadectwa tamtych wydarzeń, które wiernie opisują przebieg objawień, reakcję ludzi na wieść o cudownych wydarzeniach mających miejsce w Gierzwałdzie i przebieg badań wizjonerek, jak również cuda, które towarzyszyły tamtym wydarzeniom. Urzeka autentyzm języka i otwartość, z jaką świadkowie relacjonują to, co zastali na miejscu. Wydawca w nieznacznym stopniu ingerował w tekst, dostosowując jedynie ortografię i gramatykę do wymogów współczesnej polszczyzny, dzięki czemu jest on lepiej zrozumiały. Trudno szukać drugiej tak autentycznej książki o objawieniach w Gietrzwałdzie.
CZYTAJ DALEJ

Polska przegrała finał baraży i nie wystąpi w piłkarskich mistrzostwach świata

2026-03-31 22:40

[ TEMATY ]

piłka nożna

PAP/Leszek Szymański

Piłkarska reprezentacja Polski nie zagra w tegorocznych mistrzostwach świata. W finale baraży w Sztokholmie podopieczni Jana Urbana przegrali ze Szwecją 2:3. Decydującą bramkę zdobył w 88. minucie Viktor Gyokeres.

Szwecja - Polska 3:2 (2:1).
CZYTAJ DALEJ

Donald Trump: poważnie rozważam wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO

2026-04-01 11:13

[ TEMATY ]

Donald Trump

PAP/EPA/AARON SCHWARTZ / POOL

Donald Trump

Donald Trump

Prezydent USA Donald Trump powiedział, że poważnie rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO po tym, jak sojusznicy nie poparli amerykańskiej akcji militarnej przeciwko Iranowi.

 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję