Reklama

Wyszli z zakrystii na place

2015-09-15 13:13

Z biskupem diecezji Santa Clara na Kubie – Marcelo Arturo Gonzálezem Amadorem – rozmawia ks. Mieczysław Puzewicz
Niedziela Ogólnopolska 38/2015, str. 20-21

Archiwum autora
Na zdjęciu w środku – bp Marcelo Arturo González Amador i ks. Mieczysław Puzewicz, po bokach – Jakub i Ania – Polacy z grupy „Solidarni z Kubą”, która od 8 lat wspier a środowiska katolickie na Kubie. Zdjęcie wykonano 11 sierpnia 2012 r. w dniu święceń

Papież Franciszek w drodze do Stanów Zjednoczonych odwiedzi Kubę. Pielgrzymka papieska do tego kraju odbędzie się w dniach 19-22 września 2015 r. Rozpocznie się w Hawanie Mszą św. na placu Rewolucji. Ojciec Święty odwiedzi też Holguín i Santiago de Cuba, w tym znajdujące się na jego przedmieściach sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia – Patronki Kuby z El Cobre
Z biskupem diecezji Santa Clara na Kubie – Marcelo Arturo Gonzálezem Amadorem – rozmawia ks. Mieczysław Puzewicz

KS. MIECZYSŁAW PUZEWICZ: – Zbliża się wizyta Ojca Świętego Franciszka na Kubie. Jakie są oczekiwania tamtejszego Kościoła w związku z tym wydarzeniem?

BISKUP MARCELO ARTURO GONZáLEZ AMADOR: – Informacja o wizycie Ojca Świętego Franciszka była niespodzianką dla naszego Kościoła i narodu. Przypomnijmy, że będzie to trzeci papież na Kubie – wcześniej byli u nas Jan Paweł II i Benedykt XVI, a teraz Franciszek wyraził wolę odwiedzenia naszego kraju przy okazji pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych. Nasz naród jest zmęczony, a kolejna wizyta papieska to znak nadziei na lepszą przyszłość.

– Jak wyglądają przygotowania do wizyty?

– W Kościele natychmiast zaczęliśmy przygotowania do wizyty Ojca Świętego. Konferencja Episkopatu Kuby przygotowała program, który został zaakceptowany przez Stolicę Apostolską. Papież odwiedzi diecezje: Hawana, Holguín i Santiago de Cuba. Chcemy podkreślić w ten sposób, że Papież przyjeżdża do całego narodu. Podjęliśmy misję nagłaśniania tego wydarzenia poprzez wystąpienia lokalnych biskupów w stacjach radiowych, połączone z krótkimi, 10-15-minutowymi katechezami. Wspólnoty chrześcijańskie zorganizowały misyjną akcję odwiedzenia wszystkich rodzin, aby przekazać materiały o wizycie Ojca Świętego, głosić przesłanie o Chrystusie, o Matce Bożej, o Kościele. Ponieważ Papież będzie przebywał na Kubie 3 dni, chcemy zgromadzić w tym czasie jak najwięcej ludzi w kościołach, aby razem mogli słuchać przesłania Franciszka – nie tylko w domach, ale i w świątyniach. Rozdzielono już materiały informacyjne, organizowano spotkania formacyjne i modlitewne. Latem odbywały się konwiwencje młodych, spotkania rodzin, małżeństw, również przygotowujące do wizyty papieża Franciszka.
Chcemy także, aby wizyta Franciszka stała się okazją do wzajemnego wybaczenia, do pojednania i do świadczenia gestów miłosierdzia. Papież przyjedzie na Kubę pod hasłem: „Misjonarz miłosierdzia”, ponieważ wizyta odbędzie się w ramach rozpoczynającego się Roku Miłosierdzia. W tym sensie chcemy zorientować Kościół, wiernych, cały naród, aby ludzie byli w stanie przebaczać sobie wzajemnie, okazywać akceptację, aby zabliźniły się rany – poprzez konkretne gesty wybaczenia i miłosierdzia.

– Przygotowania do wizyty, które trwają obecnie na Kubie, przypominają wcześniejsze misje w diecezji Santa Clara.

– Tak. Chodzi o to, aby odwiedzić każdy dom, aby zanieść ewangeliczne przesłanie, przekazać materiały formacyjne, medaliki, wizerunki, aby uwrażliwiać ludzi. Nie wystarczy, żeby informacja o wizycie papieskiej była podawana w oficjalnych mediach państwowych. Potrzebna jest promocja ze strony Kościoła, z perspektywy wiary, że oto odwiedza nas nie szef państwa, ale Ojciec Święty, głowa Kościoła; że wizyta ta nie ma charakteru politycznego, ale duszpasterski.

– Z jakimi najważniejszymi problemami moralnymi i społecznymi spotka się Papież na Kubie?

– Kościół na Kubie ma przed sobą wielkie wyzwania. Po wizycie Jana Pawła II Kościół stał się bardziej obecny w przestrzeni publicznej. Papież ten wyprowadził nas z zakrystii na place, ponieważ wcześniej działaliśmy w ukryciu. I zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy Kościołem bardzo słabym. Nasi uformowani wierni opuścili kraj, a obecna wspólnota chrześcijańska złożona jest w większości z osób starszych i takich, które mają za sobą mniej niż 10 lat formacji i praktyki religijnej. Brak im więc pogłębionego życia duchowego. Ale ten słaby Kościół czuje się wezwany do tego, aby stać się znakiem miłości i miłosierdzia pośród ludu, który cierpi, jest zraniony i poddany licznym ograniczeniom. Najważniejsze obecnie wyzwania to: promocja godności człowieka, obecność pośród ludzi słabych, ubogich, a konkretnie starszych, chorych i cierpiących, ale także młodych pozbawionych nadziei, pośród osób chorych psychicznie; pomoc dzieciom opuszczonym, praca nad uzdrowieniem rodzin i wzbudzeniem w nich poczucia stabilizacji. Powołaniem Kościoła kubańskiego staje się dziś obecność w tych przestrzeniach i środowiskach, w których nie mógł on działać w ciągu ostatnich 50 lat.

– Czy problemy społeczne, jak ubóstwo, oraz moralne, jak aborcja, są widoczne?

– Problem aborcji na Kubie jest bardzo widoczny. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat naród kubański bardzo się zestarzał, możliwe, że jest to obecnie społeczeństwo z największym odsetkiem ludzi starych na całym kontynencie latynoamerykańskim. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze – w wyniku trwającego dekady exodusu, emigracji ludzi, po drugie – z powodu obawy przed ubóstwem ze strony ludzi młodych, którzy nie decydują się na dzieci, ale również na skutek bardzo rozpowszechnionej mentalności proaborcyjnej wprowadzanej do świadomości ludzi. Aborcja jest dziś bardzo często postrzegana jako rozwiązanie problemu niechcianej ciąży. W wielu przypadkach zalecają ją sami lekarze, co jest szczególnie bolesne. Bez wątpienia jednak dziś państwo jest zaniepokojone tym problemem. W niektórych miejscach władze zgodziły się, aby siostry zakonne odwiedzały miejsca, gdzie dokonuje się aborcji, aby ją odradzać, aby uświadamiać. Obecnie pracujemy na rzecz promocji życia z małą organizacją pro life, która podejmuje działania na rzecz rodziny.

– Wracając do pielgrzymek, Jan Paweł II odwiedził Santa Clara. Po tej wizycie pozostał pomnik. Czy Ksiądz Biskup widzi jakieś pozytywne efekty, jakieś zmiany po wizycie Papieża Polaka na terenie swojej diecezji?

– Jan Paweł II przybył na Kubę jako głosiciel Chrystusowej prawdy i nadziei, co miało fundamentalne znaczenie dla narodu w tamtym momencie. Wypowiedział wówczas bardzo mocne słowa i poruszające nauki. Do tego stopnia, że podczas ceremonii pożegnania z Fidelem Castro stwierdził: „Cieszymy się z wizyty, choć nie podzielamy wszystkiego, co pan zaprezentował”. To były bardzo mocne słowa Papieża dotyczące rodziny, edukacji, ojczyzny, historii, człowieka i wolności. To papieskie przesłanie nie pozostało w zawieszeniu. Stało się dla Kościoła kubańskiego projektem pracy duszpasterskiej. Jakie są więc skutki wizyty Jana Pawła II na Kubie? Po pierwsze – wprowadził nas ponownie w przestrzeń publiczną. Po drugie – pozwolił nam dostrzec, że są miejsca, w których Kościół ma zabierać głos, oświecać serca, głosząc Ewangelię i ukazując prawdę. Budzi zachwyt dzieło, jakiego Kościół na Kubie dokonał po wizycie Jana Pawła II: na misjach, w świątyniach, w więzieniach; praca ze starszymi, z nauczycielami, choć nie są katolikami. Udało nam się wejść w świat, w przestrzenie, o których wcześniej nawet nie śniliśmy.

– Jaki wpływ na społeczeństwo mają zachodzące obecnie na Kubie zmiany, zwłaszcza normalizacja stosunków z USA?

– Od czasu, gdy 17 grudnia 2014 r. ogłoszono, że trwają rozmowy pomiędzy rządami Kuby i Stanów Zjednoczonych, w społeczeństwie kubańskim obudziła się wielka nadzieja. Naród wie, że jest to owoc cichej pracy Kościoła, kolejnych papieży – Jana Pawła II, Benedykta XVI oraz Franciszka. Rząd USA dał dowody dobrej woli, poczynił pewne kroki. Chodzi o to, aby to samo czynił rząd kubański, aby było widać, że jest to współpraca w ramach wzajemnego poszanowania i autonomii państw. Dla Kubańczyków jest to powód do nadziei. Pojawiają się pewne konkrety, drobne inicjatywy: działają małe restauracje domowe, małe spółdzielnie. Ale to nie wystarczy, trzeba szukać nowych przestrzeni dla ludzkiej inicjatywy i kreatywności.

– Ksiądz Biskup bierze udział w pracach Komisji Pojednania pomiędzy diasporą kubańską a władzami. Czy pojawił się tam jakiś kryzys?

– Komisja zajmuje się tworzeniem mostów dla relacji i komunikacji pomiędzy dziećmi tej samej ojczyzny. Wielu Kubańczyków wyjechało ze swego kraju z urazami, zranieniami i uprzedzeniami. Ci, którzy pozostali, również doświadczali podobnej sytuacji. Trzeba więc tworzyć mosty pojednania, a to może uczynić tylko Kościół, wychodzący z założenia, że łączy nas caritas – miłość. Napracowaliśmy się w tym temacie wiele. Obecnie, gdy ogłoszono otwarcie relacji pomiędzy Kubą i USA, pojawiła się nadzieja. To prawda, że na emigracji żyje wielu Kubańczyków, którzy nie chcą przywrócenia relacji pomiędzy tymi oboma państwami, dopóki Castro są u władzy, większość jednak pragnie, aby Kuba otworzyła się już teraz.

– Czy nie ma obaw, że w przyszłości diaspora będzie się domagała zwrotu pozostawionych na Kubie majątków?

– To jest temat, który poruszano w rozmowach wiele razy. Wydaje się, że dzisiaj ludzie myślący w ten sposób stanowią mniejszość w środowisku kubańskiej emigracji. Większość chce wrócić do ojczyzny, aby odbudować kraj, aby uzdrowić antropologiczne zranienia człowieka, zrekonstruować jego wnętrze i jego serce, bardziej niż odzyskiwać majątki, budynki i posiadłości.

– Czy ludzie na Kubie rzeczywiście uwierzyli ideologii komunistycznej? W Polsce było to raczej powierzchowne, wielu ludzi czyniło to dla kariery. Czy komunizm dokonał głębokich spustoszeń na Kubie?

– Myślę, że mały procent naprawdę wierzy w marksizm-leninizm. Większa część społeczeństwa nie ma zaufania do tej ideologii, czuje się przez nią zdradzona, okazuje frustrację. Nie dała ona przecież odpowiedzi na jej oczekiwania. I tu właśnie pojawia się okazja dla Kościoła, aby głosić Ewangelię Chrystusa jako przesłanie niewykluczające nikogo i aby leczyć ludzi zranionych komunistyczną ideologią.

– Każdy człowiek ma marzenia, nadzieje. O czym marzy Ksiądz Biskup jako Kubańczyk i jako duchowny katolicki?

– Marzę, aby Kubańczyk był radosny i szczęśliwy na swojej własnej ziemi. Aby wyróżniały go miłość, poszanowanie dla innych i aby ten głód Boga, którego tutaj doświadczamy, mógł być nasycony przez Chrystusa, który jest drogą, prawdą i życiem.

Przekład z jęz. hiszpańskiego – Cezary Taracha

* * *

Bp Marcelo Arturo González Amador,
ordynariusz diecezji Santa Clara na Kubie. Urodził się 16 stycznia 1956 r., święcenia kapłańskie przyjął 18 grudnia 1983 r., a biskupie – 20 grudnia 1998 r. Był głównym organizatorem wizyty Jana Pawła II w Santa Clara (styczeń 1998 r.). W roku 1999 został ordynariuszem diecezji.
Jego zawołaniem biskupim są słowa: „Zaufaj Panu i czyń dobrze”. Diecezja erygowana została w roku 1995. Na jej terenie są 34 parafie i 45 innych kościołów, ponadto funkcjonuje 207 ośrodków duszpasterskich, które nie mają miejsc kultu, ale prowadzi się w nich katechezę, nabożeństwa Słowa Bożego i od czasu do czasu sprawuje Eucharystię. W diecezji Santa Clara pracuje 32 księży (w tym 9 zakonnych), 30 sióstr i 1 brat zakonny, 9 diakonów stałych. Dwie trzecie duchowieństwa przybyło z krajów Ameryki Łacińskiej i Hiszpanii.

Tagi:
pielgrzymka Franciszek na Kubie i w USA

Reklama

Kard. Dolan: papież okrążył Statuę Wolności i Ellis Island

2015-10-01 14:53

pb (KAI/nypost.com) / Nowy Jork / KAI

Podczas swej niedawnej wizyty w Nowym Jorku papież przeleciał obok Statuty Wolności i Ellis Island - wyspy, na którą przybywali imigranci z innych części świata. Ujawnił to kard. Timothy Dolan w artykule na łamach tabloidu „New York Post”.

BostonCatholic / Foter.com / CC BY-ND

Gdy 26 września rano Franciszek leciał helikopterem na lotnisko im. Kennedy’ego, poprosił pilota, by okrążył Statuę Wolności i Ellis Island. - Był wyraźnie poruszony na widok tych dwóch symboli naszego miasta - stwierdził arcybiskup Nowego Jorku, który towarzyszył papieżowi w czasie jego 38-godzinnej wizyty.

Przyznał, że Franciszek przyjechał jako obcy. - Oczywiście my go znaliśmy. Był nazywany „papieżem gwiazdą”, a przez minione dwa i pół roku był prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalną osobą na Ziemi. Ale on tak naprawdę nie znał nas. Jego wizyta była okazją do osobistego spotkania z bliska, by ten pasterz mógł poznać swą owczarnię, a owczarnia mogła poznać jego. Uważam, że taki był pierwszorzędny cel tej podróży - być bliżej ludzi, jego ludzi, jak chciałby każdy dobry ksiądz i pasterz - napisał kard. Dolan.

Bardzo ważne były przemówienia papieża w Kongresie, na forum Narodów Zjednoczonych i w Białym Domu, zaś jego wizytę zainspirował udział w Światowym Spotkaniu Rodzin w Filadelfii. - Ale jeżdżąc fiatem ze spotkania na spotkanie, nieustannie zarzucał mnie pytaniami o Nowy Jork i jego mieszkańców. W czasie lotu helikopterem mogłem mu pokazywać: „To jest Staten Island. To jest Brooklyn i Queens. Tam jest New Jersey”. Był zaskoczony liczbą mostów, nad którymi lecieliśmy, ale jako dawny nauczyciel wykorzystał to, by przypomnieć mi, że „Kościół musi być właśnie takim mostem [prowadzącym] do ludzi”. Z mojego siedzenia koło niego we fiacie i papamobile mogłem patrzeć na falę setek tysięcy ludzi i zapewnić go, że naprawdę jest pontifexem, budowniczym mostów - wspomina metropolita nowojorski.

- Gdziekolwiek pojechaliśmy, stawało się jasne, że to, co papież Franciszek mówi i robi brzmi w bardzo osobisty sposób. A jeśli była obecna osoba na wózku inwalidzkim, chory, dziecko, osoba starsza, ktoś, kogo świat mógłby uważać za w jakiś sposób słabego, to papież najpierw do niej podchodził. I nie jest to część strategii wizerunkowej, nikt nie doradzał mu, że byłby to dobry sposób działania. To naturalna część tego, kim jest i ludzie to w nim wyczuwają - zauważył kard. Dolan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Brygida Szwedzka

Aleksandra Szafirska
Edycja szczecińsko-kamieńska 42/2002

http://dziennikparafialny.pl/

Jan Paweł II ogłosił święte: Brygidę Szwedzką, Edytę Stein i Katarzynę Sieneńską współpatronkami Europy. Dołączą one w ten sposób do świętych: Benedykta z Nursji oraz Cyryla i Metodego, którzy już wcześniej, na mocy decyzji Pawła VI i obecnego Ojca Świętego zostali obdarzeni tytułem patronów naszego kontynentu.

Św. Brygida Szwedzka (1302-73) była jedną z najwybitniejszych postaci Kościoła, świętych i mistyczek swoich czasów. Urodziła się około 1302 r. w Finstad (niedaleko Uppsali) w spokrewnionej z królami szwedzkimi rodzinie lagmana (rządcy) prowincji Uppland. Od najmłodszych lat odznaczała się głęboką wiarą i marzyła, aby wstąpić do klasztoru. Jednak zgodnie z wolą rodziców, ok. 15. roku życia wyszła za 18-letniego syna gubernatora, Ulfa Gudmarssona. Małżeństwo okazało się nadspodziewanie dobre, a małżonkowie doczekali się ośmiorga dzieci. Jedną z ich córek była późniejsza wybitna święta średniowiecza - Katarzyna Szwedzka. Z wzorowym wypełnianiem obowiązków swego stanu łączyli oni uczynki miłosierdzia. Brygida poświęcała wiele czasu modlitwie. Razem z mężem utrzymywała żywe kontakty z duchownymi z pobliskich kościołów i klasztorów, zwłaszcza z cystersami w Alvestra i duchowieństwem z Linkoping. Już wówczas cieszyła się niezwykłymi darami nadprzyrodzonymi, zwłaszcza darem wizji. W 1332 r. została powołana jako ochmistrzyni na dwór Magnusa II. Czas pobytu na dworze Brygida wykorzystywała m.in. dla wspierania ubogich. W 1339 r. po śmierci nieletniego syna udała się z pielgrzymką do grobu św. Olafa do Trondheim, natomiast w 2 lata później razem z mężem pielgrzymowali do Santiago de Compostella. Po powrocie stamtąd mąż wstąpił do cystersów w Alvastra i wkrótce potem (1344 r.) właśnie tam umarł. Brygida osiadła wówczas w domu zakonnym, związanym z cystersami, gdzie prowadziła bardzo surowe życie ascetyczne. Wtedy także otrzymała wizję, która wytyczyła jej nowe ścieżki życiowe i zapoczątkowała długą serię dalszych wizji. Swoje prorocze wizje niosła do ludów, panujących i papieży. Pisała listy do poszczególnych osób, w których przepowiadała ich dalsze losy. Pierwszą misję spełniła w Sztokholmie, upominając Magnusa II i wieszcząc rodzinie królewskiej straszne klęski, które ją rzeczywiście wkrótce potem nawiedziły. Znane są także jej ostrzeżenia i surowe napomnienia pod adresem Krzyżaków, którym przepowiedziała upadek. Ale największą sławę i trwałe miejsce w historii Kościoła zapewniły jej listy z 1352 r. do papieża Innocentego VI (1352-62), przebywającego wówczas w Awinionie, aby jak najszybciej wracał do Rzymu. Gdy nie odniosło to skutku, Brygida nie zrażona tym, kontynuowała swą korespondencję z jego następcą, Urbanem V (1362-70), późniejszym błogosławionym. Ten ostatni, właśnie pod wpływem listów szwedzkiej mistyczki, wrócił do Rzymu w 1367 r., ale z powodu zamieszek w tym mieście znów je opuścił - Brygida przepowiedziała mu wtedy rychłą śmierć, co istotnie niebawem nastąpiło. Jej nalegania i wezwania kierowane do papieży przyczyniły się w wielkim stopniu do położenia kresu niewoli awiniońskiej, choć ona sama już tego nie doczekała.

Innym trwałym śladem działalności Świętej było założenie przez nią w Yadstenie (Szwecja) Zakonu św. Brygidy (Najświętszego Zbawiciela). Siostry zakonne z tego zakony nazywane były potocznie brygidkami. Pierwszą opatką klasztoru została jej córka, św. Katarzyna. W związku z powstaniem zakonu Brygida udała się w 1349 r. do Rzymu. Nawiązała tam kontakty z wybitnymi rodami włoskimi, a równocześnie kontynuowała działalność charytatywną. Zabiegała teraz o zatwierdzenie reguły nowego zakonu, który miał nosić nazwę zakonu Najświętszego Zbawiciela. Starania jej osiągnęły skutek połowiczny, ponieważ papież Urban V wrócił do Awinionu (1370 r.), gdzie zgodnie z przepowiednią Brygidy wkrótce zmarł. Święta nie zaprzestała swych starań, biorąc równocześnie żywy udział w życiu zakonnym. Wiele pielgrzymowała, nawiedziła w tym czasie niemal wszystkie miejsca pielgrzymkowe Italii. Natomiast w 1371 r. z dwoma synami i córką Katarzyną udała się do Ziemi Świętej. Przebywała tam przez 4 miesiące, doznając nieustannie wizji i przepowiadając rozmaite wydarzenia (np. przyszłość Cypru). Wiosną 1373 r. była znów w Rzymie, gdzie podjęła starania o powrót Grzegorza XI. Umarła 23 lipca tego roku, w dniu przez siebie zapowiedzianym, w czasie Mszy św. odprawianej w jej pokoju. Zwłoki wystawiano przez tydzień w kościele św. Wawrzyńca, w grudniu zaś rozpoczęto ich przeniesienie do ojczyzny. Poprzez Karyntię, Styrię, Morawy, Polskę i Gdańsk, a potem morzem dotarły do Soderkoping, a stamtąd w uroczystej procesji sprowadzone zostały do Vadsteny. W 3 lata później Grzegorz XI wrócił do Rzymu, a w r. 1378 zatwierdził ostatecznie regułę "brygidek". Jest to pośmiertne osiągnięcie Brygidy, której dzieło kontynuowała z energią jej córka, św. Katarzyna. Św. Brygidę kanonizowano w 1391 r.

Warto przypomnieć historię sławnych Objawień św. Brygidy, bowiem ich losy oddają charakter i skoplikowane dzieje myśli Kościoła. Pierwsze 8 ksiąg aprobował Grzegorz XI oraz Urban VI. Mimo to od początku wzbudzały one zastrzeżenia u wielu poważnych ludzi i spotykały się z żywymi sprzeciwami. Źródła podają, że szczególnie ostro zaatakowano je na soborach w Konstancji i Bazylei. Usiłowano nawet doprowadzić do ich formalnego potępienia, którego uniknęły jedynie dzięki obronie światłego dominikanina, kardynała Jana de Torquemada. Brygida była świadoma tego, iż do autentycznych wizji wkraść się mogło niejedno z tego, co zasłyszała i co poddawała jej niezwykle bogata wyobraźnia. Swe Revelationes poddawała kontroli teologów, gotowa zawsze do przyjęcia kościelnej cenzury. Decydującą aprobatę znalazły one u Benedykta XIV, który kompetentnie określił ich prawowierność oraz stopień zaufania, jakim je należy darzyć. W tym miejscu należy nadmienić, iż później pod imieniem Brygidy pojawiły się pisma i formy pobożności nie mające z nią nic lub prawie nic wspólnego. Dlatego też władze kościelne aż po współczesność odnosiły się do nich z dużą ostrożnością i rezerwą. Nie umniejszyło to znaczenia Świętej i jej pism w historii chrześcijańskiej pobożności, w której odegrała rolę ogromną, w dużej mierze prekursorską, by wspomnieć tylko o nabożeństwie do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Już w 1391 r. papież Bonifacy IX ogłosił Brygidę Szwedzką świętą. Wspomnienie św. Brygidy wpisano do kalendarza rzymskiego najpierw (1623 r.) 7 października, a w 1628 r. przesunięto na 8 października, co było nawiązaniem do kanonizacji ogłoszonej w przeddzień. Od 1969 r. widnieje ona pod właściwą datą, odpowiadającą dacie śmierci (23 lipca).

Opracowano na podstawie H. Fros SI, F. Sowa, Twoje imię, Kraków 1975 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do francuskich skautów: nie ograniczajcie się do kontaktów wirtualnych

2019-07-23 19:18

pb (KAI/famillechretienne.fr) / Jambville

Nie ograniczajcie się do kontaktów wirtualnych - zaapelował papież Franciszek do 22 tys. francuskich skautów, zgromadzonych w Jambville koło Paryża na „wielkim jamboree” (zlocie) pod hasłem „Connecte!” (Połącz się!).

Grzegorz Gałązka

Za pośrednictwem telegramu wysłanego przez sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolina papież przekonuje, że łączność z Chrystusem poprzez modlitwę, słuchanie słowa Bożego i sakramenty pozwala odkryć „źródło radości”, ale także „drogę prawdziwego spotkania” z innymi ludźmi.

Życzy młodym, by nie ograniczając się spotkań wirtualnych, coraz bardziej byli „budowniczymi mostów”. W ten sposób wezmą udział w budowie społeczeństwa „bardziej sprawiedliwego i bardziej ludzkiego”, zauważającego małych i ubogich.

W spotkaniu w Jambville bierze udział 22 tys. spośród 85 tys. członków głównej organizacji harcerskiej we Francji Scouts et Guides de France (SGDF).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem