Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich». Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.
Reklama
W jaki sposób posłałby Chrystus swoich uczniów, gdyby uczynił to w dzisiejszym świecie? Ubrania i buty zmieniłyby może nazwy, już nie sandały, ale buty trekkingowe, nie suknia, ale wiatrówka czy puchowa kurtka. Wszystko inne pozostałoby jednak takie samo. Misja jest dokładnie taka sama: budować królestwo Boże. Dzisiejsza misja, podobnie jak tamta wtedy, wymaga od nas rezygnacji ze wszystkiego. Nie możemy polegać jedynie na zasobach czy umiejętnościach, które my sami możemy zgromadzić. Co więcej, misja zawsze oznacza wyrzeczenie się samego siebie. Tylko ten, kto zapomina o sobie, będzie w stanie usłyszeć Boże wezwanie i dotrzeć do swoich braci i sióstr. Dzisiejszą misją, podobnie jak dwa tysiące lat temu, jest głoszenie nawrócenia, uzdrawianie chorych i wypędzanie złych duchów. To jest także walka ze złem, zwalczanie zła dobrymi uczynkami, generalnie dobrem, dobrym życiem, ale najważniejsze jest pokonywanie nienawiści prawdziwą miłością. Tylko tam, gdzie króluje dobro i miłość, tylko tam króluje Chrystus. To tak chciałby Chrystus nas posłać i rzeczywiście tak nas posyła. Ponieważ bycie chrześcijaninem, dziś tak jak kiedyś, już samo w sobie niesie wezwanie do misji. Musimy tylko odkryć, jak to się przekłada na nasz konkretny dzień. Jezus pokazał uczniom, że warto pracować z ludźmi otwartymi i zainteresowanymi. Nie warto tracić czasu na przekonywanie niezainteresowanych, bo przez to marnuje się czas na realizację celu misyjnego Jezusa. Uczniowie Jezusa mają tę samą moc, co On.
W.Cz
ROZWAŻANIA NA ROK 2026 JUŻ DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!: "Żyć Ewangelią 2026".
Sieroctwo i wdowieństwo były od zarania dziejów stanami niezwykle trudnymi dla człowieka. Podobnie jak bycie obcym, przybyszem, niewolnikiem, uchodźcą czy przesiedleńcem. Ten katalog ma wspólny mianownik dla ludzi dotkniętych wspomnianymi zjawiskami: samotność w niesprzyjającym, nierzadko wrogim środowisku. I chodzi tutaj nie tylko o psychiczne dolegliwości izolacji i wyobcowania, ale także o nie mniej trudne położenie bytowe. Postawmy się na chwilę w sytuacji opisywanych ludzi i wyobraźmy sobie, że dotykają nas tułaczka, marginalizacja społeczna, brak środków do życia, ubóstwo, choroby i nędza. W środowisku bliskim Panu Jezusowi niemal wszystkim dla człowieka były rodzina oraz panujący władca. Dla kobiety najważniejszy był ojciec i mąż, niekiedy brat. Nie znano systemu ubezpieczeń społecznych ani organizacji trzeciego sektora. Dlatego niektórzy królowie, chcąc podkreślić swą miłosierną naturę, szczycili się tytułem: „opiekun wdów i sierot”. W Ewangelii wg św. Łukasza Zbawiciel wzruszony tragedią wdowy, która odprowadza na cmentarz jedynaka, wskrzesza młodzieńca z Nain. Kobieta rozpacza po stracie ukochanego syna i jednocześnie uzmysławia otoczeniu swą dramatyczną sytuację (por. 7, 11-17). Mistrz z Nazaretu w dzisiejszej Ewangelii wg św. Jana zapewnia nas: „Nie zostawię was sierotami”, czytaj – w sytuacji beznadziejnej samotności. Jezus przygotowuje uczniów do życia na ziemi, kiedy On po zmartwychwstaniu będzie przebywał w chwale swego Ojca. Mamy Go nadal kochać przez zachowywanie Jego przykazań. Konieczna jest nasza otwartość na dary Ducha Świętego, Pocieszyciela, na Jego zbawienne natchnienia, których zupełnie wyjątkowo i w sposób pewny udziela w Kościele świętym. A teraz finał mowy Zbawiciela: dzięki miłości do Mistrza i Duchowi Świętemu mamy prawdziwe życie w sobie. Czy nie za tym tęsknimy? Czy nie uskarżamy się często, namolnie, jak to Polacy podobno mają w naturze, „że w tym życiu to nam jakoś życia ciągle mało” (zespół Pod Budą, utwór Na całość)? Czujemy się wygnańcami na tym świecie, samotni i niezrozumiani, wyobcowani, poobijani, niekochani i niepotrafiący kochać. Do nas, dorosłych sierot (o paradoksie!), apeluje dziś Pan Jezus. Wychodzimy z tego stanu, jeśli idziemy z Nim w życie, cierpliwie, na dobre i na złe, we wszelkich przeciwnościach losu. Wtedy wydarza się cud. „Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. Oto droga chrześcijanina w pigułce: Bóg mnie umiłował, dzięki temu Go kocham, otwieram się na Ducha Świętego, skutkiem czego kocham Boga jeszcze bardziej. Ojciec Jacek Salij napisał: „Gdyby grzeszność, jaka jest w każdym z nas, nie hamowała rozwoju tej wspaniałej dynamiki, zapewne wszyscy bylibyśmy co najmniej tak święci jak Franciszek z Asyżu czy Matka Teresa z Kalkuty. Ale pomimo tej przeszkody naprawdę możemy coraz więcej wzrastać w miłości Bożej i w ten sposób coraz lepiej znać Pana Jezusa”. Nie marnujmy więc czasu na narzekanie. Kochajmy Pana!
Pielgrzymi przejdą trasę liczącą ok. 20 km lokalnymi drogami asfaltowymi i leśnymi: Ośno-Sienno-Spudłów-Targacz (wzgórze dawnego sanktuarium i siedziby biskupstwa lubuskiego)-Górzyca
W najbliższą sobotę 26 września pod hasłem „Uczniowie - misjonarze" wyruszy IX Diecezjalna Piesza Pielgrzymka Pokutna z Ośna Lubuskiego do Górzycy. Tegoroczna pielgrzymka wpisuje się w obchody 750-lecia przeniesienia siedziby Biskupstwa Lubuskiego z Lubusza do Górzycy.
Miliony Amerykanów siadały wieczorem przed telewizorami, by obejrzeć nie komika, aktora czy gwiazdę muzyki, lecz katolickiego biskupa, a już wkrótce błogosławionego. Kim był abp Fulton Sheen?
Lata pięćdziesiąte XX wieku to moment, gdy srebrny ekran zaczął kształtować amerykańskie społeczeństwo. Telewizja nie była już tylko nowinką techniczną. Wpływała na sposób myślenia o rodzinie, polityce, wychowaniu i codziennym życiu. W najlepszym czasie antenowym dominowała rozrywka – starannie przygotowane widowiska, seriale i programy z udziałem największych gwiazd. I właśnie wtedy do studia wszedł katolicki biskup. Nie próbował nikogo zabawiać. Zamiast scenografii miał tablicę, po której kreślił proste rysunki. Nie unikał tematów trudnych. Potrafił ganić kapitalistów za chciwość, ostrzegać przed komunizmem, przypominać o odpowiedzialności wobec Boga i rodziny. Modlił się także za Hitlera i Stalina, przekonany, że chrześcijańska miłość nie kończy się tam, gdzie zaczyna się nienawiść. Dlaczego miliony Amerykanów pokochało abp. Sheena? Co sprawiło, że katolicki duchowny stał się popularniejszy niż komicy złotej ery telewizji?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.