Reklama

Ewangelizacja z ekranu

2015-09-22 11:22

Ks. Łukasz Jaksik
Niedziela Ogólnopolska 39/2015, str. 28-29

Marian Sztajner

– Wiara nie polega jedynie na tym, by uznać istnienie Boga – mówił do zebranych w sali kinowej w centrum Częstochowy abp Wacław Depo.
– W dojrzałym chrześcijaństwie chodzi o dialog z łaską. Człowiek nie tylko musi wiedzieć, że wierzy, ale też musi wiedzieć, co z tą wiarą zrobić

W komentarzu przed rozpoczęciem projekcji filmu ewangelizacyjnego „Czy naprawdę wierzysz?” abp Wacław Depo – przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski dotknął głównego przesłania autorów tego obrazu i odniósł się do jego tytułu. Obecność abp. Depo na pokazie filmowym niejako w przeddzień Dnia Środków Społecznego Przekazu miała szczególne znaczenie. Jak zauważyła redaktor naczelna „Niedzieli” Lidia Dudkiewicz, Ksiądz Arcybiskup doskonale rozumie świat mediów, a przy okazji spotkania z mieszkańcami Częstochowy na prezentacji filmu potwierdził, że Ewangelia powinna być głoszona nie tylko na dachach domów, ale też na ekranach kin. Ks. prof. Marek Łuczak – sekretarz redakcji – przedstawił krótką prezentację filmu, którego patronem medialnym jest Tygodnik Katolicki „Niedziela”.

Zdumienie krzyżem

Film „Czy naprawdę wierzysz?” to opowieść o potężnym darze, który drzemie w człowieku i tylko czeka, by go użyć... To kolejne dzieło twórców porywającego filmu „Bóg nie umarł”. Matthew, protestancki pastor, nie może się otrząsnąć z wrażenia, jakie wywarło na nim spotkanie z odważnym ulicznym kaznodzieją Malachim. Kiedy wreszcie zdaje sobie sprawę, jak ma wyglądać jego życie, zaczynają się dziać prawdziwe cuda, o jakich wcześniej nie marzył. W trudnych sytuacjach wzywa mocy Bożej, a ta dotyka nie tylko jego, lecz także ludzi, którzy pojawiają się na jego drodze: bezdomną dziewczynę w stanie błogosławionym, zawsze racjonalnego doktora czy mężczyznę umierającego na szpitalnej izbie przyjęć. Wszystkie te historie są częścią planu, którego scenariusz mógł napisać tylko Bóg.

W filmie pojawia się tuzin zabłąkanych dusz, krążących po świecie w różnych kierunkach. Wszystkie łączy jednak tęsknota za czymś więcej. Gdy ich losy niespodziewanie się przecinają, każda odkrywa nową siłę w krzyżu i w Chrystusie. Nawet jeżeli okazuje się, że bohaterowie nie wierzą. Jedno spotkanie wywołuje całą lawinę zdarzeń.

Reklama

Filmowa układanka

Pierwsza pojawia się Maggie, bezdomna nastolatka spodziewająca się dziecka, którą przygarną Matthew i jego żona Grace. Wszystko zmieni się też w życiu sanitariusza Bobby’ego i jego żony – pielęgniarki Eleny, która do tej pory zdawała się preferować życie tu i teraz i nie patrzyła na to, co ma przyjść potem. Krzyż dotknie również Carlosa, brata Eleny. Mężczyzna, razem z przyjaciółką Lacey, walczy z demonami przeszłości – jego są z czasów służby wojskowej. Sama Lacey kroczy po autodestruktywnej ścieżce i pociąga za sobą Carlosa. Z nowym przyjdzie też zmierzyć się prawniczce Andrei, która do tej pory robiła wszystko, by oddzielić kwestie wiary od spraw zawodowych, a także jej partnerowi – doktorowi Ferrellowi, wierzącemu tylko w siebie i w to, co racjonalnie wytłumaczalne.

Bóg pojawi się też na izbie przyjęć, gdzie umierający, acz wierzący w przyszłe życie Joe zaprzyjaźni się z małą Lily, dziewczynką od lat błąkającą się po przytułkach razem ze zrozpaczoną mamą Samanthą.

Krzyż odmieni też dalszy los starszej pary – J.D. i Teri. Przed laty zmarła ich córka. J.D. wierzy, że Bóg nawet tragedię może przemienić w coś dobrego. Teri sądzi, że jej życie skończyło się wraz ze stratą dziecka.

Zanim historia zatoczy koło i powróci do kaznodziei Malachiego, poznamy jeszcze gangsterów Kriminala i Pretty Boya. Czeka nas podróż pełna wiary, droga, która zmieni życie wszystkich bohaterów w sposób, który tylko Bóg mógł zaplanować i zorganizować.

Tak jak w życiu

Wiosną 2014 r. film „Bóg nie umarł” szturmem zdobył serce Ameryki i wprawił w zdumienie Hollywood. Od tamtej pory zespół Pure Flix – firmy, która cały swój wysiłek wkłada w realizację filmów skupionych na wierze i krzewieniu chrześcijańskich wartości – zastanawiał się: co dalej? Producenci chcieli znowu pracować z tym samym duetem scenopisarskim. Udało się! – „Bóg nie umarł” to historia, która bardzo mocno przemówiła do publiczności. Myślę, że za sprawą tego, iż tak skrupulatnie potwierdzała istnienie Boga – mówi producent Michael Scott. – Zastanawialiśmy się, co dalej, jaki kolejny krok należy zrobić. Tematyka związana z Chrystusem i krzyżem wydała się naturalnym wyborem, logiczną konsekwencją.

– Dzięki filmowi „Czy naprawdę wierzysz?” widzowie poznają kolejny wymiar wiary chrześcijańskiej. Krzyż często staje się zaczątkiem debaty we współczesnej kulturze. Zawsze budził kontrowersje i wiązał się z silnymi przekonaniami. Zawsze odmieniał życie – kontynuuje Scott. Mając to wszystko w głowie i sercu, zespół Pure Flix zwrócił się do Chucka Konzelmana i Cary’ego Solomona z prośbą o nowy scenariusz. – Pracę zawsze rozpoczynamy od modlitwy – podkreśla Solomon. – Wpuszczamy Boga do naszych serc i On mówi nam, czego chce.

– Chcemy opowiedzieć ludziom o tym, kim jest nasz Bóg – dodaje Konzelman. – W tym filmie żaden z bohaterów nie dominuje, nikt nie zna wszystkich elementów układanki. Tak jak w życiu, prawda?

Tagi:
film kultura

Reklama

Śpiew na chwałę Bożą

2019-11-05 13:08

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 45/2019, str. 5

MR
Pieśń w Kętach

„Psallite Deo” w Kętach dał po raz 22 szansę na zaprezentowanie swojego muzycznego talentu wielu solistom i zespołom. Na finałowe przesłuchania, które odbyły się 26 października w Miejskim Domu Kultury, dotarło 33 wokalistów i przedstawicieli grup śpiewaczych. Łącznie w konkursie wystartowało ponad 300 amatorów. W kategorii chóry wyróżniono Chór z Centrum św. Maksymiliana w Harmężach, Chór „Wrzos” z Głębowic, a wśród zespołów ludowych – „Grojczan” z Grojca.

Pierwsze miejsce w kategorii schole otrzymała Diakonia Solo Dios Basta z Pisarzowic, a w gronie zespołów wokalnych grupa „Kontrasty” z Bielska-Białej Komorowic. W kategorii zespołów wokalno-instrumentalnych uhonorowany został duet Jonasz Kowala i Aleksandra Frysztacka. Najlepszą solistką do 15. roku życia uznano Antoninę Kraszewską, a powyżej tej granicy Annę Kovacovą. Z kolei wyróżnienie za ewangelizację przez śpiew powędrowało do Łukasza Zyzaka.

– Wynik jest ważny, ale najważniejsze jest to, że dobrze się bawiłyśmy. Tutaj panuje super atmosfera, a my pokazujemy, że piosenki religijne w naszym wykonaniu to propozycja wspaniałej zabawy. Nasz Pan i Zbawiciel ma wspaniały przekaz, a tekst piosenki jest gotową modlitwą, która przez śpiew się konkretyzuje. Warto więc śpiewać razem z nami – przekonywały Paulina, Kasia, Kornelia, Martyna i Magdalena z zespołu „Kontrasty”, który w 16-osobowym składzie kierowanym przez Agnieszkę Dylik wystąpił na „Psallite Deo”.

Inni artyści również podkreślali doniosłą rangę wykonywania muzyki na rzecz Stwórcy. – Do śpiewania piosenek religijnych skłania mnie wiara w Pana Boga. Czuję się przez to znacznie lepiej. Doświadczam wtedy Bożej otuchy i bliskości – mówiła Klaudia Wilusz z z Radziechów. Wtórował jej Łukasz Zyzak z Rychwałdu. – Przygotowałem dwie religijne piosenki: „Jezus mym przyjacielem” i „Pieśń jedności”. Lubię je śpiewać, bo odnajduję w nich pasję – podkreślił niepełnosprawny artysta.

Swoje dołożyła także jeżdżąca na wózku inwalidzkim 25-letnia Maria Fabia z Kóz. – Ćwiczę śpiewanie w domu. Często występuję w różnych jasełkach, konkursach. Przed występem nie mam jednak tremy – stwierdziła dziewczyna. – Od osób niepełnosprawnych można nauczyć się głębokiej wiary. Ale nie tylko tego. Także szczerości i odwagi w temacie planów, które zamierzają wdrożyć w życie – uzupełniła Anna Fabia, mama Marii. – Praca czyni mistrza. Dlatego żeby dobrze wypaść, trzeba trenować. My spotykamy się raz w tygodniu, aby przez dwie godziny nieustannie ćwiczyć zarówno to, co znane, jak i to, co nowe – podkreśliła Krystyna Sitko, reprezentantka zespołu „Kalina” i prezes Koła Gospodyń Wiejskich z Polanki Wielkiej.

Przesłuchania finalistów trwały od godz. 11 do godz. 18. Po tym czasie jury udało się na narady, a wykonawcy zostali zaproszeni na poczęstunek. Dopełnieniem festiwalowych emocji był występ chóru „KIYOVSKIE BLAHOVHETYA” działającego przy greckokatolickim Kościele św. Andrzeja Apostoła we Lwowie na Ukrainie oraz zespołu G.O.D’s z Preszowa na Słowacji, laureat Grand Prix „Psallite Deo” w 2013 r. i w 2016 r.

Festiwalowe jury obradowało w składzie: Janusz Kohut – kompozytor i pianista, Beata Borowska – wykładowca Akademii Muzycznej w Katowicach, ks. Stanisław Joneczko – muzyk zespołu „Dzień Dobry” i proboszcz parafii Imienia Najświętszej Maryi Panny w Kamesznicy. Na całokształt „Psallite Deo” złożyła się także wystawa ikon i pejzaży Grzegorza Giermka pt. „W stronę światła” oraz Przegląd Filmowy „Oikumene”, w ramach którego wyświetlano takie filmy jak: „Tajemnica Ojca Pio”, „Chleb z nieba” i „Z miłości do Joey”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

MOPS w Częstochowie wstrzymał wsparcie finansowe dla schroniska dla bezdomnych mężczyzn

2019-12-14 20:15

Ks. Mariusz Frukacz

MOPS w Częstochowie zaprzestał współpracy z Caritas w prowadzeniu jedynego i najstarszego Schroniska dla Mężczyzn w Częstochowie. Władze miasta chcą bezdomnych mężczyzn przenieść do odległego Bełchatowa.

Archiwum Straży Miejskiej

„Informacja ta o tyle jest przykra że poszkodowanymi są bezdomni traktowani jak “towar”, który można przewozić z miejsca na miejsce bez rozmowy i odpowiedniego przygotowania. Podopieczni są zbulwersowani – osobiście ich rozumiem – bo po raz kolejny traktowani są przedmiotowo i na zasadzie “za ile” możemy pozbyć się problemu” - pisze ks. Marek Bator, dyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej w oświadczeniu zamieszczonym na stronie Caritas częstochowskiej.

„Jest już zimno a oni będą przewożeni do Bełchatowa – bo “za tyle są warci” !!!! Jesteśmy bezradni w decyzji Włodarzy Miasta oraz zaskoczeni formułą w której jest tyle niejasności i przebiegłych mechanizmów zarządzania- lub jego braku. Schronisko to niewielki dom w którym możemy dać schronienie 45 osobom. To ludzie schorowani, bez środków do życia – a średnia wieku mieszkańców to 60 lat. Chcą mieszkać w Częstochowie – bo to są Częstochowianie!!!!!!!!!” – pisze ks. Bator.

Dyrektor Caritas częstochowskiej w rozmowie z „Niedzielą” wyraził nadzieję, że zostaną podjęte rozmowy, które doprowadzą do właściwego rozwiązania sytuacji, respektującej godność osób bezdomnych.

Bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej skierował apel do władz miasta i MOPS-u w Częstochowie o wstrzymanie decyzji, zwłaszcza ze względu na zbliżające się święta Bożego Narodzenia i zimę.

„Zbliżają się święta. Niemal codziennie organizujemy spotkania dla ubogich i bezdomnych. W każdym mieście odbędą się wigilie dla potrzebujących. W tym kontekście szczególnie dziwi decyzja Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie o zerwaniu współpracy z Caritas na prowadzenie Schroniska dla Bezdomnych Mężczyzn przy ul. Krakowskiej. W praktyce oznacza to konieczność wyprowadzenia z domu około 40 bezdomnych mężczyzn, głównie starszych i pochodzących z Częstochowy. Ze względów finansowych miasto proponuje im przeprowadzkę do ośrodka w Bełchatowie. Jedno z najstarszych przytulisk w mieście ma być zamknięte i to tuż przed rozpoczęciem zimy i przed świętami. Komuś zabrakło wyobraźni i serca! Proszę o modlitwę za mieszkańców tego przytuliska. Wielu z nich woli wrócić na ulicę niż jechać w obce miejsce. Wielu z nich w tym przytulisko znalazło nie tylko dach nad głową, ale miejsce pokoju i dochodzenia do zdrowia. Jeszcze bardziej proszę o modlitwę za władze miasta i MOPS-u o odłożenie tych decyzji i podjęcie rozmów i wszelkich możliwych działań, żeby ci ludzie mogli spędzić spokojnie święta i przeżyć kolejną zimę. Każde takie miejsce to dla nas wszystkich świadectwo naszego człowieczeństwa. Bóg stał się człowiekiem, abyśmy my, ludzie, byli bardziej ludzcy” - napisał bp Przybylski na swoim profilu na Facebooku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem