Fragment książki Wiara bez fejków. Między pobożnością a nieporozumieniem ks. Piotr Piekart. Książka do kupienia w naszej księgarni!: ksiegarnia.niedziela.pl.

Dokumentem regulującym przyjmowanie Komunii Świętej na rękę jest wydana przez papieża Pawła VI konstytucja Memoriale Domini.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dokument ten jednoznacznie stanowi, że zwyczajnym sposobem udzielania Komunii Świętej w Kościele pozostaje forma bezpośrednio do ust – takie prawo obowiązuje aż do dzisiaj, co oznacza, że każdy wierny przystępujący do Komunii Świętej ma prawo otrzymać Ciało Chrystusa bezpośrednio do ust; żadnemu kapłanowi nie wolno narzucać przyjmowania Komunii na rękę.
Udzielanie Komunii na rękę jest formą indultowaną – jest więc czymś w rodzaju dyspensy, formą liturgicznego wyjątku udzielanego przez Stolicę Apostolską na prośbę Konferencji Episkopatu. Już sam ten jeden fakt jednoznacznie dowodzi, że nie jest to forma przez Kościół zalecana, lecz jedynie pod pewnymi warunkami dopuszczana.
W innym miejscu Kościół naucza:
Reklama
Chociaż każdy wierny zawsze ma prawo według swego uznania przyjąć Komunię Świętą do ust, jeśli ktoś chce ją przyjąć na rękę, w regionach, gdzie Konferencja Biskupów, za zgodą Stolicy Apostolskiej, na to zezwala, należy mu podać konsekrowaną Hostię. Ze szczególną troską trzeba jednak czuwać, aby natychmiast na oczach szafarza ją spożył, aby nikt nie odszedł, niosąc w ręku postacie eucharystyczne. Jeśli mogłoby zachodzić niebezpieczeństwo profanacji, nie należy udzielać wiernym Komunii Świętej na rękę.
Ostatnie zdanie z wyżej zacytowanego fragmentu jasno nam pokazuje, że choć Kościół nie zakazuje udzielania Komunii na rękę w krajach, które uzyskały stosowny indult, to jednak wyraźnie ostrzega przed możliwym niebezpieczeństwem profanacji, które jest znacznie wyższe niż przy zastosowaniu formy zwyczajnej.
Reklama
Pisał o tym św. Jan Paweł II już w roku 1980. Zacytuję nieco dłuższy fragment jego listu skierowanego do biskupów całego Kościoła z okazji Wielkiego Czwartku: W niektórych krajach przyjęła się praktyka Komunii Świętej na rękę. Praktykę taką postulowały poszczególne Konferencje Episkopatów i na ich wniosek zyskała ona zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej. Dały się jednak słyszeć głosy o rażących wypadkach nieposzanowania Najświętszych Postaci, co bardzo obciąża nie tylko osoby bezpośrednio winne takiego postępowania, ale również Pasterzy Kościoła, którzy jakby mniej czuwali nad zachowaniem się wiernych względem Eucharystii. Zdarza się także, że czasem nie bierze się pod uwagę wolnego wyboru tych, którzy mimo pozwolenia na udzielanie Komunii Świętej na rękę, pragną przyjmować ją bezpośrednio do ust. Trudno więc o tych wszystkich bolesnych sprawach nie wspomnieć w kontekście niniejszego listu. Pisząc to, w niczym nie chcę dotknąć tych osób, które w praktykę przyjmowania Chrystusa eucharystycznego „na rękę” – tam gdzie została ona zatwierdzona – wkładają ducha najgłębszej czci i pobożności. Kościół w Polsce odnośny indult pozwalający na udzielanie Komunii Świętej na rękę na terenie naszego kraju otrzymał w roku 2006.
Dodam do tego jedną uwagę. Wielka kontrowersja, jaka w Polsce aż po dziś dzień towarzyszy udzielaniu Komunii Świętej na rękę (co stało się znacznie powszechniejsze od wybuchu pandemii w 2020 roku), w znacznej mierze wynika stąd, że zdecydowana większość wiernych wybierających tę formę nie czyni tego w sposób dający się pogodzić z wiarą w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Eucharystii. Wierzymy, że Pan Jezus jest obecny w każdej, najmniejszej nawet cząsteczce konsekrowanego chleba. W związku z tym, podobnie jak kapłani są zobowiązani do troski o najmniejszą nawet cząsteczkę Najświętszego Sakramentu, tak też troska ta obowiązuje wszystkich wiernych. Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów KEP przypomniała o tym w wydanym 3 października 2020 roku komunikacie; czytamy w nim m.in., że „ci, którzy z uzasadnionych powodów proszą o Komunię na rękę, zaraz po spożyciu Ciała Pańskiego powinni uważnie obejrzeć dłonie oraz zebrać i spożyć ze czcią każdą widoczną okruszynę, która mogła oderwać się od Hostii”.
Gdyby wśród wiernych powszechne było posłuszeństwo tym normom, które wynikają bezpośrednio z katolickiej wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa, Kościół nie byłby dziś rozrywany przez ten konflikt. Niestety, rzadki jest widok wiernych, którzy po przyjęciu Komunii na rękę dokładnie oglądają swoje dłonie i opuszki palców, aby w razie obecności na nich choćby najmniejszej cząsteczki Ciała Chrystusa spożyć ją ze czcią – w wielu przypadkach sposób przyjmowania Komunii na rękę budzi wątpliwości co do świadomości eucharystycznej i należytego szacunku wobec Najświętszego Sakramentu. Mam na myśli sytuacje, w których wierni po przyjęciu Komunii na rękę od razu opuszczają dłonie lub czynią znak krzyża – nie zatrzymując się nawet na moment, by zatroszczyć się o Najświętsze Cząsteczki. Niewątpliwie właśnie to jest głównym powodem sporu: sporu o Eucharystię, która powinna nas łączyć, a nie dzielić. Jedność ta jednak tylko wówczas będzie prawdziwa, jeśli będzie opierać się na prawdzie i miłości, nie zaś na udawaniu, że do poważnych nadużyć nie dochodzi.
