Reklama

Domowy anioł

2015-10-08 09:42

Wysłuchała: Ewa Stadtmüller
Edycja małopolska 41/2015, str. 5

Archiwum rodziny

Ze zdjęcia patrzą na mnie spokojne, niebieskie oczy. Agnieszka uśmiecha się w charakterystyczny dla siebie sposób. Aż trudno uwierzyć, że minął już rok od jej odejścia...

Na początku nie mogłam się z tym pogodzić – wspomina jej mama. – W domu zrobiło się nagle tak strasznie pusto i cicho. Nawet ukochany pies Agnieszki – Łatek stracił ochotę do życia i po kilku dniach znaleźliśmy go na podwórku martwego. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Poszłam do pracy, aby choć na chwilę zapomnieć o tym, co się stało. W domu każdy drobiazg przypominał mi Agnieszkę. Przez 9 lat nasze życie toczyło się praktycznie w tych czterech ścianach. Nieraz pytałam Pana Boga: – Dlaczego akurat ona, dlaczego my? Wierzę, że kiedyś poznam odpowiedzi na te pytania.

Strasznie się bałam

Wszystko zaczęło się, kiedy Agusia miała 4 latka. Niepokojące objawy, skierowanie na badania i… diagnoza. W takiej chwili świat wali się człowiekowi na głowę. Operacja odbyła się bardzo szybko. Nikt niczego nie zaniedbał. Kolejne lata to była walka o każdy dzień. Nieraz jej życie wisiało na włosku, ale za każdym razem wracała. W domu czuła się najlepiej.

Przeżyłam śmierć wielu bliskich osób, ale odejście dziecka to coś zupełnie innego. Cały czas człowiek myśli: to nie tak miało być... Jakiś czas po pogrzebie codziennie biegałam na cmentarz. Wciąż na nowo wszystko przeżywałam, wciąż się żegnałam... Pocieszało mnie tylko to, że Agnieszka umarła spokojnie, w domu, przytulona do mnie. Strasznie się bałam, jak to będzie, a z drugiej strony… nie wyobrażałam sobie, żeby moje dziecko w ostatnim momencie swego życia zostało samo. Chciałam, żeby czuła się kochana i bezpieczna. Hospicyjna pani doktor w sposób bardzo delikatny, z wielkim wyczuciem przygotowywała mnie do tej chwili. Pytała, czy jestem gotowa być z dzieckiem do końca. Niczego nie narzucała. Pod koniec życia Aga bardzo cierpiała. Płakała podczas rehabilitacji, z trudem oddychała. Przez cały czas walczyłam i modliłam się o jej życie. Nie wiem, jakim cudem tamtej nocy znalazłam w sobie dość siły, aby pozwolić jej odejść.

Reklama

To był cud

Kiedyś każda myśl o niej – to były łzy. Dziś wciąż mi jej brakuje, ale staram się pamiętać przede wszystkim te dobre, szczęśliwe chwile. A było ich trochę. Choćby dzień I Komunii św. Aga już wtedy nie mówiła, miała kłopoty ze wzrokiem i poruszaniem się. Mimo to czułam, że jest naprawdę szczęśliwa. Na ten dzień zmobilizowała wszystkie swoje siły. Od drzwi kościoła do ołtarza przeszła na własnych nogach i to bez żadnego przystanku. Dla nas był to cud. Kiedy dziś otwieram album i patrzę na jej uśmiechniętą buzię i białą sukienkę, robi mi się ciepło na sercu. Tę sukienkę uszyła jej zaprzyjaźniona krawcowa, prując dwie inne, bo moje dziecko po sterydach nie mieściło się w żadną komunijną kreację. Trzeba było nieźle kombinować, ale udało się i moja córeczka wyglądała ślicznie.

Z wielką wdzięcznością myślę o księdzu proboszczu z mojej rodzinnej miejscowości, który nie tylko zgodził się udzielić Agnieszce I Komunii św., ale zrobił to na uroczystej Mszy św., którą odprawił specjalnie dla niej. Kolejne ciepłe wspomnienie to opieka nad nami domowego hospicjum dla dzieci Alma Spei. Na wizyty lekarzy, pielęgniarek czy rehabilitantów czekałyśmy obydwie. Do dziś pamiętam, jak Agnieszka pomagała panu Pawłowi podczas zabiegów pielęgnacyjnych – odchylała głowę, podpierała się... Czasem aż zazdrościłam, bo przy mnie nie starała się aż tak bardzo.

Przyniosła dobre wieści

Patrząc na pracę zespołu hospicyjnego, sama nauczyłam się wielu rzeczy i radziłam sobie całkiem nieźle. No... może nie ze wszystkim... Kiedy Agnieszka wyciągnęła sobie sondę z nosa, wpadłam w panikę. Pech chciał, że pielęgniarka (też Agnieszka) była wtedy kilkadziesiąt kilometrów od nas i właśnie jechała na wizytę do innego dziecka. Na szczęście, zachowała zimną krew. – Spokojnie, dacie radę – zapewniła. Zjechała na pobocze i powiedziała, co mam robić, krok po kroku. Po kilkunastu minutach sonda wróciła na swoje miejsce, a ja poczułam ulgę. Mimo to z niecierpliwością czekałam na pana Pawła. Gdy tylko przyjechał, poprosiłam, aby sprawdził, czy wszystko jest jak trzeba. Kiedy powiedział, że możemy być z siebie dumne, nie posiadałam się z radości. Agnieszka też.

Czasem wydaje mi się, że ona jest gdzieś bardzo blisko. Niedawno przyśniła nam się – i mnie, i mężowi – taka uśmiechnięta, radosna... Wyglądała ślicznie w tym swoim ulubionym granatowym sweterku, z cudnymi, gęstymi włosami, takimi, jakie miała kiedyś. Przyniosła dobre wieści, a ja poczułam, że jesteśmy pod jej opieką. Mamy swojego domowego anioła.

Tagi:
hospicjum

Wspierają budowę hospicjum w Wilnie

2019-05-12 21:20

wm / Gorzów Wielkopolski (KAI)

Kołobrzeżanie i gorzowianie wspierają budowę hospicjum dla dzieci w Wilnie, którego realizatorką jest s. Michaela Rak ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego – współzałożycielka Hospicjum św. Kamila w Gorzowie Wlkp. oraz pierwszego hospicjum na Litwie. Dziś w bazylice konkatedralnej w Kołobrzegu, autor bajek Andrzej Waleński rozprowadzał książki, z których dochód przeznacza na wsparcie paliatywnej placówki dla najmłodszych za wschodnią granicą Polski.

Archiwum s. Michaeli Rak
Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie

Za aprobatą proboszcza kołobrzeskiej konkatedry ks. dr Andrzeja Pawłowskiego, po każdej Mszy św. wierni kupowali „Znane bajki wierszem” autorstwa Waleńskiego, który przez wiele lat pracował jako pedagog w przedszkolu, dzięki czemu poznał także literackie wymagania dzieci.

Andrzej Waleński urodzony w Kołobrzegu od wielu lat mieszka w Gorzowie Wielkopolskim. Przez wiele lat był wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia Hospicjum św. Kamila. Jest nauczycielem w Szkole Podstawowej i Gimnazjum Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców im. Piotra Jerzego. bł. Frassatiego. Jest Nadzwyczajnym Szafarzem Komunii Św. diecezji zielonogórsko-gorzowskiej i ministrantem w parafii pw. Najświętszego Zbawiciela w Gorzowie Wlkp.

Kilka dni temu z Wilna powróciła delegacja gorzowian pod kierunkiem Hanny Kaup. Gorzowianki : Zofia Bilińska, Maria Gonta, Halina Motyka, Barbara Schroeder, Jadwiga Teresa Żurawska, zawiozły m.in. pościel, ręczniki, wózek inwalidzki, środki czystości, zabawki i mnóstwo innych prezentów, a także pieniądze od darczyńców.

- „Ukochany Gorzów” – to słowa, którymi s. Michaela przedstawiała innym naszą niewielką grupę, podkreślając, że z tego miasta przybyła do Wilna, ale Gorzów nieustannie nosi w sercu. Każdego dnia, oprócz nas, hospicjum odwiedzali różni ludzie z całej Polski i zawsze z ust zakonnicy padało: „A to jest mój ukochany Gorzów”. I mówiła o ludziach, którzy jako wolontariusze pracowali z nią w Hospicjum św. Kamila – napisała na portalu http://www.egorzowska.pl Hanna Kaup.

S. Michaela Prakseda Rak urodziła się 18 lipca 1963. r. w Skrzynce koło Lipian w woj. zachodniopomorskim. Jest najmłodszym dzieckiem z ośmiorga rodzeństwa. Szkołę Podstawową i Zasadniczą Gastronomiczną skończyła w Lipianach. Liceum Ekonomiczne w Barlinku. Wydział Teologii i Prawa na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Pracowała w Zgromadzeniach Zakonnych w Gorzowie, Białymstoku, Warszawie.

W 1999 roku z rąk bp. Adama Dyczkowskiego otrzymała statuetkę Człowiek-Człowiekowi - nagrodę przyznawaną przez biskupa diecezji zielonogórsko-gorzowskiej za działalność charytatywną. W 2008 roku przeniosła się do Wilna, gdzie założyła pierwsze hospicjum na Litwie. W grudniu 2014 roku otrzymała statuetkę św. Krzysztofa w kategorii "Za Anioła Miłosierdzia nad Wilnem", a w 2015 roku została uhonorowana prestiżową nagrodą Polak Roku 2014. W kwietniu 2016 r. wyróżniona została tytułem "Miłosierny Samarytanin 2015 roku" a w marcu 2018 r. została laureatką nagrody Chluba Litwy przyznawanej z okazji Dnia Odrodzenia Niepodległości Litwy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: Czuwanie z o. Pio

2019-06-11 10:44

Biuro Prasowe Kapucynów - Prowincja Krakowska

W nocy z 15 na 16 czerwca 2019 roku w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach odbędzie się XVII Czuwanie z Ojcem Pio. Spotkanie każdego roku gromadzi rzesze czcicieli Świętego z Pietrelciny, którzy przyjeżdżają do Krakowa z dalekich zakątków Polski, a nawet z zagranicy, by za wstawiennictwem świętego zanosić swoje prośby do Boga.

Biuro Prasowe Kapucynów - Prowincja Krakowska

Tegoroczne czuwanie będzie poświęcone tematowi modlitwy, a jego hasło to „Ojciec Pio – mistrz modlitwy”. Z pośród gości specjalnych spotkania ze świętym stygmatykiem należy wymienić: Biskupa Pacyfika Dydycza OFMCap, który o północy odprawi Eucharystię, a także skieruje słowo do pielgrzymów; Joannę Bątkiewicz-Brożek – dziennikarkę i autorkę książek o księdzu Dolindo Ruotolo; księdza Andrzeja Kuflikowskiego – kustosza sanktuarium św. Ojca Pio w Warszawie; księdza Zygmunta Klima – diecezjalnego asystenta Grup Modlitwy św. Ojca Pio z Katowic oraz brata Błażeja Strzechmińskiego OFMCap – znawcę i popularyzatora duchowości świętego stygmatyka.

Biuro Prasowe Kapucynów - Prowincja Krakowska

Msza święta, konferencje, wspólna modlitwa i uwielbienie to jeszcze nie wszystko w programie czuwania. Uczestnicy spotkania będą mogli również włączyć się w pomoc najuboższym.

W przerwach między konferencjami i nabożeństwami zachęcamy wszystkich pielgrzymów do odwiedzenia stoisk Dzieła Pomocy, które zlokalizowane będą w podziemiach sanktuarium. Spędzenie przerwy razem z Dziełem to nie tylko okazja do wypicia pysznej kawy i herbaty, ale przede wszystkim okazja do rozmów o naszej codziennej posłudze na rzecz najuboższych. Ponadto dla pielgrzymów przygotowaliśmy gadżety-cegiełki z cytatami oraz wizerunkiem Świętego – magnesy, bransoletki, koszulki, obrazki i medaliki. Mamy nadzieję, że zainteresowaniem będą cieszyły się również drobiazgi wykonane przez podopiecznych Dzieła Pomocy – osoby bezdomne, uczestniczące w zajęciach Świetlicy „u Ojca Pio”, grupę wsparcia „Loretanin” oraz Centrum Integracji Społecznej. Przygotowali oni bogatą ofertę samodzielnie wykonanych toreb, gipsowych figurek oraz woreczki ze zbiorem cytatów. – Tak do wsparcia potrzebujących zachęcają pracownicy i wolontariusze Dzieła Pomocy Świętego Ojca Pio.

Święty Ojciec Pio będzie szczególnie obecny podczas czuwania w relikwiach: rękawiczce, którą zakrywał rany dłoni oraz chuście służącej jako opatrunek boku. Oba przedmioty są świadectwem wyjątkowego zjednoczenia Ojca Pio z Jezusem ukrzyżowanym, czyli stygmatów.

Dla Kapucynów Prowincji Krakowskiej – organizatorów spotkania – ten rok jest wyjątkowy, ponieważ bracia świętują Jubileusz 80 – lecia istnienia Prowincji.

30 maja 1939 roku brat Donat z Welle – Minister Generalny Zakonu – podniósł Komisariat Krakowski Kapucynów do rangi Prowincji. W tym roku, w 80 rocznicę erygowania Prowincji, pragniemy dziękować dobremu Bogu, od którego pochodzi wszelkie dobro, które czynimy, za łaski których nam udziela. Podczas XVII Czuwania z Ojcem Pio w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach chcemy za wstawiennictwem Świętego Stygmatyka modlić się o wierność Regule i Konstytucjom Zakonu, abyśmy mogli nadal służyć Bogu i drugiemu człowiekowi. – W tych słowach brat Mateusz Magiera OFMCap, rzecznik prasowy, zarysował związek pomiędzy jubileuszem oraz czuwaniem.

XVII Czuwanie z Ojcem Pio już niebawem. Jeżeli jeszcze jesteś niezdecydowany – zaryzykuj. Zbliża się czas łaski, warto z niego skorzystać.



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mali szachiści rywalizowali w auli „Niedzieli”

2019-06-15 20:42

Renata Olczyk, wiceprezes DIAK

W sobotę 15 czerwca w godzinach popołudniowych w auli „Niedzieli” zakończył się II Turniej o Puchar Szkoły Szachowej Edyty Szromby. Organizatorami zawodów była Akcja Katolicka Archidiecezji Częstochowskiej, „Niedziela” oraz stawiająca na rozwój dziecka poprzez zabawę krakowska Szkoła Szachowa Edyty Szromby.

Renata Olczyk

Przybyłych do „Niedzieli” wraz z rodzinami uczestników turnieju przywitał prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej, dr Artur Dąbrowski. W swoim wystąpieniu prezes DIAK, dziękując podmiotom odpowiedzialnym za organizację zawodów powiedział: „Wielu słynnych ludzi grywało w swoim życiu w szachy. Poprzez wytrwałość, trud, waleczność i taktykę, nauczyli się być dobrymi, mądrymi i przewidującymi ludźmi. Dawno temu Arystoteles mawiał do współczesnych sobie ludzi: „graj w szachy, a podniosą cię na duchu”. W dzisiejszych zawodach podnoszą was na duchu wasi rodzice i dziadkowie, którym podobnie jak i wam, należą się wielkie brawa.

Zobacz zdjęcia: Mali szachiści rywalizowali w auli „Niedzieli”

W rozgrywkach szachowych uczestniczyło dwudziestu sześciu zawodników w przedziale wiekowym 6-7 lat. Młodzi szachiści grali systemem szwajcarskim. Po sześciu niezwykle zaciętych rundach wyłoniono zwycięzcę turnieju. Pierwsze miejsce przypadło w udziale Marcinowi Szczepanikowi, który w tegorocznym Szachowym Pucharze Polski, zdobył wysokie, szóste miejsce. Na miejscu drugim uplasował się Tomasz Łukasik. Miejsce trzecie zajął Marcel Górski. W turnieju wyróżniono również najlepszą zawodniczkę. Wśród dziewcząt najlepiej spisała się Antonina Mucha.

Na koniec zawodów nagrodzono zwycięzców pucharami, pamiątkowymi medalami oraz nagrodami rzeczowymi. Organizatorzy dziękują Państwu Krzysztofowi i Edycie Szromba, Redakcji „Niedzieli”, zarządowi Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej, wspierającym szachowe działania trenerom: Wiesławowi Goliszkowi i Adamowi Adamowi Pfrangerowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem