GORZKIE ŻALE <- KLIKNIJ
Jak podają biografowie, po przemianie życia około 1206 r., a przed założeniem kilka lat później wspólnoty zakonnej, Franciszek, oprócz innych dzieł pokutnych, poświęcił się także renowacji kościołów, w tym kościoła św. Damiana, przy którym od około 1211 r. zamieszkała Klara.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Skarbem kościoła św. Damiana w Asyżu był i jest słynny romański Krzyż z San Damiano. Wspominany krzyż ma formę ikony i pochodzi z XII wieku. To właśnie przed tym krzyżem, przedstawiającym Chrystusa nie w cierpieniu, lecz z uśmiechem, św. Franciszek z Asyżu miał usłyszeć głos: „Franciszku, napraw mój Kościół” – o czym już wspomnieliśmy w naszym poprzednim rozważaniu.
Ta niezwykła, urzekająca ikona bizantyjska o wpływach syryjskich wykonana została przez nieznanego artystę w Umbrii. W centrum ikony znajduje się Chrystus, na ciele którego poza pięcioma ranami nie widać znamion męki i wyniszczenia. Zamiast tego tętni On życiem, a przebijający z Niego niezwykły pokój i radość, niczym wschodzące słońce, rozświetla nasze wnętrza i napełnia nas nadzieją życia wiecznego.
Patrząc na Krzyż z San Damiano, naszą uwagę mogą przykuć duże oczy Jezusa, które wręcz zachęcają do wewnętrznej z Nim rozmowy. Chrystus spoglądający na stojącego przez krzyżem pielgrzyma zdaje się mówić: Przestań się lękać! Jam jest pierwszy i ostatni, i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków.
Reklama
Te szeroko otwarte oczy Zbawiciela wydają się widzieć więcej niż nam się wydaje. Jezus mówi nam, że wszystko o nas wie i zaprasza nas do intymnej z Nim relacji, ponieważ pragnie zaprowadzić nas prosto do domu Ojca. Przekonuje, że śmierć nie ma nad Nim żadnej władzy. Otwarte oczy zapewniają nas także, że Jezus stale nad nami czuwa. To Christus crucifixus vigilans – Chrystus ukrzyżowany czuwający.
Wpatrzeni w krzyż z kościoła św. Damiana, zwróćmy uwagę tez i na to, że do szczerej rozmowy ze Zbawicielem zachęca nas również Jego odsłonięte ucho. Musimy pamiętać, że w ten sposób Pan Jezus pragnie nas wysłuchać i odpowiedzieć na nasze modlitwy. Tu warto przywołać słowa psalmisty, który śpiewa: Wzywam Cię, bo Ty mnie wysłuchasz, o Boże! Nakłoń ku mnie Twego ucha, usłysz moje słowo (Ps 17, 6; Por. Ps 34, 16; 86, 1; Mdr 1, 10; Iz 59,1).
Przedstawienie Jezusa w takiej postaci jest dowodem na to, że On chce nas słuchać i tylko czeka, aż się do Niego zwrócimy. On uwielbia z nami rozmawiać. Dlatego musimy otworzyć się przed Panem. Jezus jest czuły i delikatny. Nigdy nie osądza i zawsze wybacza. Pragnie nas jedynie kochać i chce, abyśmy Mu na to pozwolili. Cierpliwie na to czeka. Nie bójmy się tego.
Pielgrzymując duchowo przed Krzyż z San Damiano i patrząc na krew wydobywającą się z ran Chrystusa, możemy zauważyć, że nie cieknie niczym łagodny strumień ale tryska. Świadczy to o tym, że śmierć Jezusa daje życie! Miejsca przebicia gwoździami Chrystusowego Ciała nie są bolejącymi ranami, ale obfitymi źródłami, do których przychodzi się czerpać życie.
„On był przybity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze uzdrowienie” – podpowie nam Prorok Izajasz (Iz 53, 5). Krew z ramion spływa na postacie stojące pod krzyżem, ponieważ przed tronem Boga mogą stanąć jedynie Ci, którzy opłukali swe szaty, i we krwi Baranka je wybielili (Ap 7, 14).
