Jr 11,18-20 <- KLIKNIJ
Jr 11 należy do tzw. „wyznań” Jeremiasza, gdzie prorok odsłania własne doświadczenie odrzucenia. W tle stoi Juda w czasie narastającego kryzysu, a spór dotyka wierności nauce Mojżesza. Jeremiasz pochodzi z kręgu kapłanów z Anatot w ziemi Beniamina, więc konflikt rozgrywa się także wewnątrz środowiska religijnego. Anatot była miastem kapłańskim potomków Aarona (Joz 21,18). Pan odsłania mu spisek „swoich”. To nie obcy najeźdźcy, lecz ludzie mówiący językiem wiary chcą uciszyć słowo Boga.
Jeremiasz opisuje siebie: „jak łagodny baranek prowadzony na zabicie”. Hebrajskie wyrażenie znaczy „baranek oswojony”, więc obraz niesie bezbronność i zaskoczenie. Prorok mówi też, że nie znał planów knutych przeciw niemu. Spiskowcy chcą „zniszczyć drzewo wraz z jego owocem” i wymazać jego imię z pamięci. Tekst hebrajski ma tu trudną frazę „drzewo z jego chlebem”, co kieruje uwagę ku zamachowi na samo źródło życia, nawet na codzienny pokarm. W Biblii wymazanie imienia oznacza wykluczenie z historii i z pamięci wspólnoty.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Odpowiedź Jeremiasza przybiera formę procesu. Wzywa „Pana Zastępów” (JHWH Ṣəba’ôt), sprawiedliwego Sędziego, który przenika nerki i wnętrze człowieka. Składa swoją sprawę przed Bogiem i oddaje Mu wyrok. Prośba o odpłatę przenosi ciężar odwetu na Boga i odcina drogę samosądu. Orygenes, komentując Ewangelię Jana, cytuje Jr 11,19 obok Iz 53,7 i widzi w tych słowach zapowiedź Chrystusa, Baranka prowadzonego na ofiarę.
J 7, 40-53 <- KLIKNIJ
Jan umieszcza tę scenę podczas Święta Namiotów, gdy Jerozolima pełna jest pielgrzymów i sporów o Jezusa. Tłum rozdziela się w ocenie. Jedni widzą w Nim „Proroka”, inni nazywają Go Mesjaszem. Spór schodzi na temat pochodzenia. Przeciwnicy przywołują Pisma. Mesjasz ma należeć do rodu Dawida i wyjść z Betlejem, miasta Dawida. Ta poprawna pamięć tekstu miesza się z plotką i z uprzedzeniem wobec Galilei. Jezus odpowiada w świątyni mocnym „zawołaniem”. Przyznaje, że znają Jego ziemskie pochodzenie, a zaraz potem odsłania inną płaszczyznę: nie przyszedł sam od siebie. Mówi o Tym, który Go posłał, jako o „prawdziwym” (alēthinos), i stwierdza, że oni Go nie znają, a On Go zna, bo od Niego jest. Spór o mapę odsłania spór o poznanie Boga.
Próba pojmania pojawia się kilka razy i za każdym razem zostaje zatrzymana zdaniem o „godzinie”, która jeszcze nie nadeszła. Ten motyw porządkuje Ewangelię: droga Jezusa zmierza do męki i wywyższenia, a czas pozostaje w ręku Ojca. Strażnicy świątynni wracają bez więźnia i mówią, że nikt nigdy tak nie przemawiał. Świadectwo pada z ust ludzi podległych rozkazom, a jednak wolnych wobec prawdy słowa. Ich zdanie obnaża lęk przywódców przed utratą kontroli.
Faryzeusze odpowiadają pogardą dla „tłumu nieznającego Prawa”. Stawiają też argument z autorytetu: żaden z przywódców nie uwierzył, więc sprawa ma być zamknięta. Wtedy odzywa się Nikodem, znany z rozmowy nocnej. Nie wygłasza pochwały Jezusa. Przypomina zasadę, którą Prawo chroni słabszego. Wyrok wymaga wysłuchania i poznania czynów. Augustyn widzi w Nikodemie człowieka bojaźliwego, który szuka oświecenia, a lęka się opinii środowiska; dlatego przyszedł nocą, a teraz mówi ostrożnie pośród swoich.
Odpowiedź przywódców jest szydercza. Pada zarzut „Galilei” i polecenie „Szukaj i zobacz”. Jan Chryzostom objaśnia, że to język zniewagi, jakby mówili: idź i ucz się. Pada też zdanie: „z Galilei nie powstaje prorok”. Pismo pamięta Jonasza z Gat-Chefer. Uprzedzenie zaczyna udawać pewność. Końcowe „każdy odszedł do swego domu” prowadzi do następnej sceny. Przekaz rękopiśmienny dla J 7,53-8,11 jest zróżnicowany i wiele wczesnych kodeksów nie zawiera tego fragmentu.
