Reklama

Polska

Wujek spod czwórki

Rodziny mają patrona: ministerstwo rodzin objął św. Jan Paweł II. Duszpasterstwo przygotowania do małżeństwa to osobny resort. Tekę ministra może przyjąć sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz. Jest ekspertem

Do dziś słyszę tembr jego głosu. Drżący w powietrzu. Jasny, ale mocny i pewny. Nigdy nie budził niepokoju, ale czasem mówił głośniej, stanowczo. I wszyscy czekaliśmy na to, co powie, jaki nada kierunek, dokąd każe nam iść. Był wiodącym duszpasterzem wśród wszystkich duszpasterzy akademickich w Polsce. I dla mnie taki pozostał – to wspomnienie ks. inf. Ireneusza Skubisia, który znał sługę Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza przez 16 lat. Widywali się często, najbardziej cenili czas spotkań w kościele św. Anny w Warszawie, dokąd przyjeżdżali duszpasterze z całej Polski. – Te spotkania wniosły najwięcej do mojej kapłańskiej formacji – wspomina ks. Skubiś. – I stało się to przede wszystkim dzięki Zienkiewiczowi. Duszpasterstwa były środowiskami ludzi o niezwykłej wiedzy, inteligencji, ciekawości świata, duszpasterze akademiccy próbowali ze wszystkich sił skierować ten potencjał na właściwe tory, kierunek zgodny z nauką Kościoła. Jednak to, co robił Zienkiewicz we Wrocławiu, i jak w czasie warszawskich spotkań oddziaływał na duszpasterstwo w całej Polsce, było niezwykłe. Mam ich wszystkich przed oczami – wspomina ks. Skubiś. – Z Poznania przyjeżdżał ks. Kazimierz Żarnowiecki, z Krakowa – ks. Franciszek Płonka, ze Szczecina – ks. Władysław Siwek, a z Wrocławia – ks. Aleksander Zienkiewicz. Był jeszcze ks. Tadziu Uszyński, który wrócił z Paryża. I wszyscy to byli patriarchowie wśród duszpasterzy, ale on, Zienkiewicz, był dla nas mędrcem. Wierzyliśmy mu.

Rodzina jest najważniejsza

Ks. Zienkiewicz przyjechał na Dolny Śląsk w 1946 r. To była przymusowa repatriacja z Nowogródka. Był wychowawcą młodzieży, rektorem seminarium duchownego. W marcu 1963 r. otrzymał nominację na archidiecezjalnego duszpasterza młodzieży akademickiej. W duszpasterstwie akademickim Pod Czwórką (nazwa od adresu domu przy ul. Katedralnej 4) przez lata formował rzesze studentów, akademickich dyskutantów, wątpiących i wierzących, wszystkich, którzy chcieli przychodzić. Pociągał swoim czułym radykalizmem ewangelicznym, miłością do Ojczyzny nieskażoną nacjonalizmem. Pociągał wiernością ideałom – kapłańskim i ludzkim. I umiłowaniem modlitwy. Mówił do młodych tak, jak niewielu odważało się mówić: szczerze i tylko prawdę. Formował kręgosłupy moralne, często nadłamywane w zderzeniu z komunistyczną ideologią. I walczył o rodzinę. Drogie mu były powołania kapłańskie i zakonne, ale doskonale rozumiał, że to rodziny są początkiem każdego człowieka. Ich świętość urodzi nową świętość. Często powtarzał, że tacy są kapłani, jakie są rodziny. Przygotowanie do małżeństwa uczynił sercem swojej posługi duszpasterza akademickiego. W tych działaniach wyprzedził postanowienia II Soboru Watykańskiego.

Agnieszka Bugała

Uwaga, człowiek!

– Chodził ubrany zawsze bardzo skromnie, bo brakowało pieniędzy na nową sutannę, nowy garnitur. Uważał, że raczej należało się podzielić tymi pieniędzmi z kimś, kto ich bardziej potrzebował. Zawsze można było pukać do jego drzwi. Przychodzili ludzie, którzy prosili o pomoc w znalezieniu mieszkania czy z bardzo trudnym, bolesnym problemem, czy też ci, którzy przyszli się spotkać, zaczerpnąć choć trochę tej wielkości ducha – wspominał bp Adam Dyczkowski. – Jego serce uczyło nas zawsze miłości. Miłości Boga i człowieka. Nie tej bezkrytycznej miłości, ale miłości, której wykładnikiem jest stopień ofiary, stopień poświęcenia. Dlatego tak często powtarzał nam to swoje sformułowanie: „Uwaga, człowiek!”.

Reklama

„Chrześcijaństwo nie polega tylko na trzymaniu się tego, co słuszne i prawdziwe, ani na odrzuceniu tego – wyjaśniał ks. Zienkiewicz w «Rachunku sumienia». – Nie można mówić o wolności Chrystusowej, jeśli własne prawa i poglądy czyni się jedyną miarą postępowania. Wolność polega raczej na tym, że każdy w danym momencie, niezależnie od sytuacji, uwalnia się od siebie samego i włącza się w rytm owej Miłości, która sprawiła, że człowiek stał się centrum Bożego Serca. Być obdarowanym i móc obdarowywać – to jest chrześcijańska wolność”.

Uczta dla Wujka

– Przylgnąłem do niego – wyznaje ks. Skubiś. Darzyłem go ogromnym zaufaniem. Dwukrotnie głosił rekolekcje w duszpasterstwie w Częstochowie. Przyjeżdżał, zatrzymywał się u sióstr i głosił. Dużo rozmawialiśmy, bardzo lubił formułować sentencje. Zapamiętałem taką: Mądry wie, co mówi, głupi mówi wszystko, co wie.

Przy herbacie opowiadał o Wilnie, o nazaretankach. Serdecznie wspominał każdą z sióstr. Pamiętał szczegóły topografii tamtych miejsc. To było zadziwiające. Gdy go słuchałem, rozumiałem, że on każdego dnia odbywa tam duchową pielgrzymkę wdzięczności za to, że Bóg go ocalił – mówi ks. Skubiś.

Reklama

– To był niezwykle mądry ksiądz. Mądrością wielką, ale wyważoną, piękną. Był zawsze bardzo godny. Znałem wielu wielkich ludzi, ale on był inny. On miał szacunek także dla siebie samego. To nie jest postać pychy, to raczej umotywowana godność wewnętrzna. Wielkim szacunkiem otaczał go bp Stefan Bareła. Na pielgrzymkę duszpasterstw akademickich, w maju, do Częstochowy przyjeżdżało ok. 9 tys. młodzieży. Wrocławska grupa była jedyną, którą bp Bareła zapraszał do siebie i czynił to tylko ze względu na osobę ks. Zienkiewicza. Bardzo dbał o tych wrocławskich gości, osobiście sprawdzał ustawienie stołów i doglądał, czy niczego nie brakowało. Nie pozwalał robić kanapek, stół był zastawiony jak na najlepsze przyjęcie. Jestem przekonany, że robił to dla Wujka.

Słońce życia kapłańskiego

W 1955 r. sławny profesor kanonista i historyk Kościoła Tadeusz Silnicki powiedział do alumnów, że „gdyby to tylko od niego zależało, kanonizowałby ks. Zienkiewicza już za życia, gdyż on na to zasługuje ze względu na osobistą świętość, dobroć serca i heroiczność cnót”. Pod wrażeniem jego osobowości był także prymas Polski Stefan Wyszyński. Wiosną 1957 r. przybył na zaproszenie bp. Bolesława Kominka do Wrocławia i w gmachu seminaryjnym powiedział: „Lata 1951-56 były ciężkie dla Wrocławia, tarcia ideologiczne były ogromne. Komunizm natrętnie wciskał się do seminarium, ale szczęściem od Boga był ks. prał. Zienkiewicz – słońce życia kapłańskiego. Nie pozwolił, by młodzieży seminaryjnej stała się krzywda. Takiego rektora zazdroszczą wam inne diecezje w Polsce”.

Budził sprzeciw

– Gdy zostałem redaktorem „Niedzieli” – wspomina ks. Skubiś – zaproponowałem mu cykl o przygotowaniu do małżeństwa. Zgodził się. Pisał wspaniałe teksty, nie tylko zgodne z nauczaniem Kościoła, ale też tłumaczące to nauczanie młodym, przybliżające je. Już wtedy jednak był w redakcji głos, który sprzeciwiał się treści tych artykułów. Wiele lat później poglądy sprzeciwiającego się okazały się niezwykle liberalne, sprzeczne z nauczaniem ks. Zienkiewicza. Po tym zdemaskowaniu syczące reakcje na teksty Księdza odczytuję dziś jako potwierdzenie ich słuszności i ponadczasowej wartości: to nauczanie w liberalnych umysłach musi wywoływać sprzeciw.

Artykuły, które wtedy pisał dla „Niedzieli”, zostały opublikowane w 1986 r. w książce pt. „Miłości trzeba się uczyć”. We wstępie ks. Zienkiewicz tłumaczył: „Jeżeli miłość jest najwyższą wartością moralną, jeżeli miłość nadaje sens życiu i «nasze szczęście tworzy», jeżeli miłość jest najwyższym nakazem Chrystusa – i to nakazem, do którego sprowadzają się wszystkie inne, jeżeli miłość jest warunkiem zbawienia, to wtedy konsekwentnie wszystko musi być prześwietlane miłością i wszystko tej miłości podporządkowane”.

Mistrz metafor, które wyjaśnia Miłość

– Czasem odwiedzałem go Pod Czwórką. Lubiłem tam bywać. Zapamiętałem jego naukę o życiu wiecznym – wspomina Ksiądz Infułat. Mówił tak: „Matka nosi pod sercem swoje dziecko. Dziecko pyta: Po co mi ręce, po co mi nogi, po co mi ciało? A mama odpowiada: Teraz jesteś pod moim sercem, właściwie niczego nie potrzebujesz i nie wiesz, do czego będą ci potrzebne ręce i nogi, ale gdy się urodzisz, to wszystko będzie ci potrzebne i wtedy zrozumiesz. Nie mamy pojęcia o życiu przyszłym, ale gdy narodzimy się dla Nieba, w jednym momencie zrozumiemy, po co były wszystkie nasze trudności, zmagania i walki”.

– Zapamiętałem tę metaforę i czasem cytuję, bo dobrze obrazuje naszą ludzką sytuację przed Bogiem – mówi ks. Skubiś. – Jestem pewien, że ks. Zienkiewicz zasłużył na chwałę ołtarzy i że Miłość wszystko mu już wyjaśniła. Chciałbym, aby został patronem duszpasterstwa rodzin, ze szczególnym akcentem położonym na przygotowanie do małżeństwa i do założenia rodziny. Przypatrywałem mu się przez 16 lat, poświęcił temu wszystko.

* * *

Nauczyciel patriotyzmu

Spuścizna duchowa sługi Bożego to także budzenie serc i formowanie w nich miłości do Ojczyzny. Wychowankowie Wujka są zgodni: Ojczyznę traktował jak matkę i takiej postawy wobec kraju uczył. Wychowanie patriotyczne zalecał rozpoczynać w rodzinie, umiłowanie Ojczyzny traktował jako obowiązek każdego Polaka.

10 listopada br. w auli PWT we Wrocławiu zorganizowano panel dyskusyjny pod hasłem „Patriotyczne nauczanie Wujka – ks. Aleksandra Zienkiewicza”. Wzięli w nim udział przedstawiciele duchowieństwa, ludzie nauki, spadkobiercy nauczania sługi Bożego. 13 mówców w ciągu prawie 2 godzin wspominało ks. Zienkiewicza i jego troskę o formację patriotyczną. Najstarsze wspomnienie pochodziło z 1948 r., gdy Wujek był katechetą w liceum, najdłuższe dotyczyło przywiezienia do Polski księgi metrykalnej Adama Mickiewicza. To nie kto inny, a właśnie Wujek zabrał w 1946 r. z nowogródzkiej fary ten bezcenny dokument i złożył go na Jasnej Górze.

Wrocławskie spotkanie prowadziła Joanna Lubieniecka, a transmitowało Radio Rodzina.

ab

2015-11-18 08:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Belgia: eutanazja po raz pierwszy na wokandzie

[ TEMATY ]

eutanazja

Belgia

proces

Vatican News

W Belgii toczy się proces trzech lekarzy oskarżonych o złamanie norm regulujących zasady przeprowadzania eutanazji, a w konsekwencji zabicie 38-letniej Tiny Nys. W wypadku udowodnienia winy grozi im dożywocie. Ten symboliczny proces może poważnie wpłynąć na system opieki zdrowotnej w Belgii, która w 2003 r. zalegalizowała eutanazję i mocno lansuje „słodką śmierć”.

Eutanazja Tiny Nys miała miejsce 27 kwietnia 2010 r. i została przeprowadzona na jej prośbę. Rodzice i rodzeństwo kobiety wnieśli jednak sprawę do sądu, oskarżając lekarzy o sfałszowanie historii jej choroby oraz o działanie w sposób niekompetentny i pozbawiony szacunku.

Tina Nys, która

była całkowicie zdrowa poprosiła o eutanazję po rozstaniu z narzeczonym.
Psychiatra, do której się udała, i która już wcześniej miała ją pod opieką, stwierdziła jednak, że nie ma mowy u niej o „chronicznej i nieuleczalnej chorobie”, która wymagana jest do wydania zgody na śmiertelny zastrzyk. Nys zwróciła się więc z pozytywnym skutkiem do słynnej psychiatry, która, jak piszą belgijskie media, autoryzowała 1/3 wszystkich przypadków eutanazji przeprowadzonych w tym kraju z powodów psychicznych.

Rodzice informują, że Lieve Thienpont zaledwie po dwóch, trzech spotkaniach z ich córką nagle zdiagnozowała u niej Zespół Aspergera, tę samą lekką postać autyzmu, na którą cierpi Greta Thunberg, i na tej podstawie autoryzowała przeprowadzenie eutanazji. Następnie uczyniła wszystko, co w jej mocy, by utrudnić rodzicom otrzymanie dokumentacji medycznej (dostali ją po 51 dniach, zamiast po czterech dniach przewidzianym prawem). Lekarka uciekła się nawet do stwierdzenia: „jest to rodzina głęboko straumatyzowana, zraniona i anormalna o niewielkiej empatii i szacunku do innych. Zaczynam teraz lepiej rozumieć cierpienia Tiny”.

Wśród powodów, dla których rodzice wnieśli sprawę na wokandę był też sam sposób przeprowadzenia eutanazji. Lekarz, który przyjechał do domu Tiny, by podać jej kroplówkę ze śmiertelnym lekiem, nie miał nawet plastra do przyklejenia igły i kazał ją podtrzymywać ojcu, podczas gdy sam podawał truciznę. Po śmierci kobiety dał stetoskop komuś z rodziny, by sprawdził, czy jej serce przestało bić. Wychodząc porównał śmierć Tiny ze „śmiertelnym zastrzykiem, które podaje się domowemu zwierzęciu, by ulżyć mu w cierpieniu”.

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami, a adwokaci mają zakaz informowania o jego przebiegu mediów. Lekarzom grozi dożywocie, co budzi poważne obawy w świecie medycznym. „Jeśli nawet w niewielkim wymiarze zostanie skazany choćby jeden z trzech oskarżonych medyków, zagrozi to całemu systemowi” – pisze flamandzki dziennik „De Morgen”, wskazując, że w takiej sytuacji lekarze zaczęliby zrzucać na innych odpowiedzialność za decyzję o przeprowadzeniu eutanazji.

Obrońcy życia w Belgii są zadowoleni z dyskusji o końcu życia, którą sprowokował proces. Nie liczą jednak na wygraną. Przypominają, że w ub.r. w Holandii po raz pierwszy lekarz stanął przed sądem za przeprowadzenie eutanazji kobiety, która nie prosiła o to, by umrzeć. Mimo że komisja ds. kontroli norm dotyczących eutanazji stwierdziła, że „lekarz przekroczył procedury”, sędzia uniewinnił go motywując, że potwierdzenie woli pacjenta „jest niekoniecznym środkiem ostrożności” w przeprowadzaniu eutanazji. Wyrok w trwającym w Gandawie procesie ma zapaść za dwa tygodnie.

CZYTAJ DALEJ

Ostre: interwencja policji w sprawie zbyt dużej liczby wiernych na Mszy św.

2020-04-03 12:26

[ TEMATY ]

Kościół

policja

wikimedia.org

W związku ze zbyt dużą liczbą wiernych, którzy uczestniczyli we Mszy św. w kościele parafialnym pw. Matki Bożej Różańcowej w Ostrem na Żywiecczyźnie interweniowała policja. Do zdarzenia doszło 2 kwietnia podczas wieczornej liturgii – potwierdziła rzecznik żywieckiej policji asp. szt. Mirosława Piątek.

Z relacji oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Żywcu wynika, że policjanci przybyli do kościoła w wyniku anonimowego zgłoszenia o tym, że w świątyni zgromadziło się zbyt dużo wiernych – 16 osób i ksiądz. Ponieważ w liturgii, zgodnie z obowiązującymi w czasie epidemii przepisami, może przebywać maksymalnie pięć osób, część uczestników modlitwy musiała opuścić świątynię. Wierni zostali poproszeni przez kościelnego o zastosowanie się do zaleceń, po czym Msza św. została dokończona.

O sprawie ma zostać poinformowany Sanepid. Może on wszcząć postępowanie administracyjne.

CZYTAJ DALEJ

Wskazania Kurii Diecezjalnej dotyczące celebracji liturgicznych w Wielkim Tygodniu

2020-04-04 23:41

[ TEMATY ]

Wielki Tydzień

Kuria Diecezjalna

koronawirus

Archiwum redakcji

31 marca Kuria Diecezjalna w Zielonej Górze ogłosiła wskazania dotyczące celebracji liturgicznych w Wielkim Tygodniu w czasie pandemii koronawirusa.

Wskazania te uwzględniają aktualnie obowiązujące ograniczenia nałożone przez władze publiczne oraz specjalne normy ogłoszone przez watykańską Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w dekrecie z 25 marca br. Liturgia Wielkiego Tygodnia będzie sprawowana bez ludu, a jedynie z udziałem kilku - maksymalnie pięciu - imiennie wyznaczonych usługujących i w uproszczonej formie.*

W Niedzielę Palmową (5 kwietnia) upamiętnienie wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy powinno być obchodzone wewnątrz kościoła poprzez zwykłe wejście celebransa wraz z usługującymi z zakrystii do prezbiterium. O godz. 10.30 TVP3 Gorzów Wlkp. i Radio Zachód przeprowadzą transmisję mszy św. Niedzieli Palmowej z seminarium duchownego w Paradyżu. Pierwsze trzy dni Wielkiego Tygodnia należy poświęcić na sprawowanie sakramentu pokuty i pojednania z zachowaniem wcześniej opublikowanych zasad. Msza Krzyżma, podczas której biskup poświęca oleje używane później przez cały rok do sprawowania sakramentów, zostanie odprawiona przez bp. Tadeusza Lityńskiego w Wielki Czwartek (9 kwietnia) o godz. 10.00 w kościele seminaryjnym w Paradyżu. Weźmie w niej udział jedynie niewielkie grono wyznaczonych imiennie duchownych i osób posługujących. Poświęcone oleje zostaną później dostarczone do większych ośrodków w całej diecezji, gdzie odbiorą je dziekani poszczególnych dekanatów. Odnowienie przyrzeczeń kapłańskich, które zawsze ma miejsce w czasie Mszy Krzyżma, będzie przeniesione na inny dogodny termin po ustaniu epidemii. Również tradycyjne podziękowanie kapłanom przeżywającym w tym roku jubileuszowe rocznice święceń odbędzie się w innym terminie. Główne celebracje Triduum Paschalnego sprawowane pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego w kościele seminaryjnym w Paradyżu transmitowane będą o godz. 19.00 przez TVP 3 Gorzów Wielkopolski i Radio Zachód. Natomiast w parafiach Triduum Paschalne celebruje się tylko raz, wyłącznie w kościele parafialnym, chyba że okoliczności przemawiają za wybraniem innego kościoła. Proboszczów zachęca się do organizowania transmisji w mediach społecznościowych, aby wierni mogli łączyć się duchowo ze swoimi duszpasterzami. W seminarium duchownym w Paradyżu, zielonogórskim Domu Księży Emerytów oraz w znajdujących się na terenie diecezji domach zakonnych zezwala się na celebracje Triduum Paschalnego we własnych kaplicach, jednak wyłącznie dla mieszkańców, bez możliwości udziału osób z zewnątrz.

Podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek wieczorem (9 kwietnia) opuszcza się obrzęd umywania nóg. Nie urządza się również tzw. ciemnicy. Najświętszy Sakrament pozostawia się po liturgii jak zwykle w tabernakulum. Na zakończenie nie udziela się błogosławieństwa. Zaleca się, aby w wyznaczonych godzinach umożliwić wiernym indywidualną modlitwę w kościele, przy zachowaniu obowiązujących ograniczeń co do liczby osób w kościele. Podobnie w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę kościoły powinny pozostawać dostępne dla wiernych, którzy pragną się w nich pomodlić. W Wielki Piątek (10 kwietnia) podczas Liturgii Męki Pańskiej do przewidzianej na ten dzień charakterystycznej modlitwy powszechnej zostanie dołączone specjalne wezwanie w związku z epidemią koronawirusa. Aktu adoracji krzyża przez pocałunek dokona wyłącznie celebrans. Pozostali uczestnicy liturgii będą adorować krzyż przez przyklęknięcie lub głęboki skłon. Nie urządza się tzw. Grobu Pańskiego. Na zakończenie liturgii naczynie z Najświętszym Sakramentem umieszcza się jak zwykle w tabernakulum. Na ołtarzu pozostawia się krzyż, aby umożliwić jego adorację wiernym, którzy przyjdą do świątyni na indywidualną modlitwę. Zakazuje się jednak oddawania czci krzyżowi przez ucałowanie i dotykanie. Tradycyjna wielkopiątkowa zbiórka ofiar na utrzymanie miejsc kultu w Ziemi Swiętej została przełożona na niedzielę 13 września 2020 r. W Wielką Sobotę (11 kwietnia) w parafiach nie wolno organizować poświęcenia pokarmów na stół wielkanocny. Wiernych należy zachęcić, aby w poranek wielkanocny przed uroczystym śniadaniem błogosławieństwo stołu wypowiedział ojciec lub matka, ewentualnie inny dorosły członek rodziny. Odpowiednie pomoce do odprawienia tej domowej liturgii zostały opracowane przez Wydział Duszpasterski Kurii Diecezjalnej w Zielonej Górze. Proboszczowie powinni udostępnić je wiernym poprzez parafialne strony internetowe i inne kanały komunikacji. Wigilię Paschalną w Wielką Noc (11/12 kwietnia) można rozpocząć najwcześniej o godz. 20.30. Nie rozpala się ogniska. Liturgię rozpoczyna się przy wyjściu z zakrystii lub w prezbiterium przy zapalonej świecy. Odmawia się jak zwykle modlitwy przy paschale. Potem zapala się paschał i inne światła w kościele oraz wygłasza Orędzie Wielkanocne. Następuje Liturgia Słowa - chociaż obrzędy odprawia się bez udziału ludu, to jednak nie należy zmniejszać liczby czytań przewidzianych przez lekcjonarz. W czasie liturgii chrzcielnej pomija się poświęcenie wody i pokropienie wiernych. Odnawia się tylko przyrzeczenia chrzcielne. Po Wigilii Paschalnej i w poranek Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego nie urządza się procesji rezurekcyjnej. Na zakończenie śpiewa się wielkanocną antyfonę do Najświętszej Maryi Panny (Regina coeli), po czym zaleca się dodać suplikacje. Podobnie należy czynić przez cały okres wielkanocny. Msze św. w dzień Zmartwychwstania Pańskiego (12 kwietnia) należy odprawiać według normalnego porządku niedzielnego, z zachowaniem aktualnie obowiązującego limitu osób w kościele.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję