W grudniu 2023 r. Fabryka św. Piotra (watykańska instytucja zajmująca się administracją i wyposażeniem bazyliki) ogłosiła międzynarodowy konkurs na stacje Drogi Krzyżowej, mając na uwadze zarówno cele duchowe jak i artystyczne. Chodziło o znalezienie artysty, który zaproponowałby stacje harmonizujące z cała architekturą potężnej świątyni jak i z jej bogatym i różnorodnym wyposażeniem, co, oczywiście, nie było sprawą prostą. Inicjatywa wpisuje się w jubileusz 400-lecia poświęcenia bazyliki, które miało miejsce w 1626 r. Nabór prac był otwarty dla wszystkich artystów powyżej 18 roku życia, bez względu na narodowość, płeć, wiek czy wyznanie. Jedynym wymogiem było zachowanie czternastu tradycyjnych stacji Drogi Krzyżowej, od skazania przez Piłata Jezusa na śmierć po złożenie Go do grobu. Odzew był niezwykły i zaskoczył samych organizatorów. Otrzymano ponad tysiąc zgłoszeń z osiemdziesięciu krajów na pięciu kontynentach.
Vatican media
Stacja 1: Jezus na śmierć skazany
Wybrany jednogłośnie
Komisja złożona z historyków sztuki, liturgistów i przedstawicieli instytucji watykańskich wyłoniła, po pierwszej selekcji, niewielką grupę czternastu artystów, których zaproszono do przedstawienia dwóch projektów: jednego, przedstawiającego obowiązkowo dwunastą stację, czyli „Jezusa umierającego na krzyżu”, i drugiego, dowolnie wybranego, poświęconego jednemu z pozostałych wydarzeń tradycyjnie składających się na Via Crucis.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
W propozycjach dostrzeżono różnorodność stylów, technik, kolorów, ujęć samej figury Zbawiciela i osób biorących udział w tej szczególnej wędrówce na Golgotę. Jedno i to samo wydarzenie historyczne odbijało się w najróżniejszych formach, odsłaniając osobistą interpretację i wrażliwość każdego autora. Po wnikliwej ocenie komisja jednogłośnie wybrała projekt szwajcarskiego artysty o nazwisku Manuel Andreas Dürr. Jego propozycja wyróżniała się zarówno elementami formalnymi jak i przekazem treści, klarownością strukturalną, wspartą solidną sztuką kompozycyjną. Jego Droga Krzyżowa, zaprezentowana publicznie po raz pierwszy 20 lutego 2026 r., czyli w pierwszy piątek Wielkiego Postu, zaprasza pielgrzymów z każdego kontynentu do swoistej podróży duchowej i artystycznej kontemplacji.
Vatican Media
Stacja 4: Jezus spotyka swoją Matkę
Malarstwo, które mówi prawdę
Należę do tych, którzy tę podróż już odbyli i to o poranku, kiedy ogromna świątynia jest jeszcze pusta: jedynie tu i ówdzie przechodzą pielgrzymi, którzy weszli do niej jako pierwsi, zaraz po otwarciu bram i drzwi. Zanim jednak zdecydowałem się na obejrzenie stacji, zapoznałem się z życiorysem artysty. Urodzony w 1989 r. w Bienne (Szwajcaria), studiował najpierw malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych we Florencji, a następnie filozofię, historię sztuki i… slawistykę we Fryburgu szwajcarskim i Bernie. Można więc powiedzieć, że otrzymał staranne i różnorodne wykształcenie. „Florenckie” ślady w jego wcześniejszych dziełach były dostrzegane zarówno przez profesjonalnych znawców sztuki jak i zwykłych miłośników malarstwa. Jego prace, wystawiane na całym świecie, znane są z mocnego języka wizualnego i zdolności do sugestywnej interpretacji tematów religijnych i społecznych. A sam artysta wierzy, że „malarstwo dzisiaj może być szczególnym sposobem mówienia prawdy”.
Reklama
Teraz przyglądam się poszczególnym stacjom i dłużej zatrzymuję się przy czwartej, ukazującej spotkanie Zbawiciela z Jego Najświętszą Matką. Artysta koncentruje się na Maryi, ukazując Jej piękną, ciągle młodzieńczą, twarz i głębokie, pełne nostalgii i miłości, spojrzenie na Syna. Jej dłoń jest blisko twarzy Chrystusa, ale przecież Go nie dotyka, tak jak to się dzieje w słynnej Piecie Michała Anioła, znajdującej się w tej samej świątyni, zupełnie blisko Via Crucis. Uroku przedstawionej scenie dodają piękne, choć bardzo proste, szaty, zarówno Jezusa jak i Maryi.
Zatrzymuję się następnie dłużej przy stacji XII, „Jezus umiera na krzyżu”, tej najważniejszej z wielu punktów widzenia. Zbawiciel przedstawiony jest na krzyżu między dwoma łotrami. Łatwo tu dostrzec równowagę kompozycyjną przede wszystkim w harmonijnym przedstawieniu figury Chrystusa jak i dwóch łotrów, ukazanych na dwóch różnych poziomach. Jezus patrzy na dobrego łotra, który przed chwilą prosił Go o to, aby był razem z Nim w raju. Powagi całej scenie i szczególnego nastroju dodaje bardzo ciemny, granatowy odcień koloru niebieskiego, elegancki i klasyczny.
Swoisty klimat dostrzega się też w XIV stacji, czyli w „Złożeniu Jezusa do Grobu”. Tylu malarzy przedstawiało tę scenę… jakże tu nie wspomnieć Caravaggia. Zresztą może coś z niego artysta szwajcarski zapożyczył, zwłaszcza gdy chodzi o ukazanie samego Jezusa wkładanego do grobu. Ale kolory są tu trochę inne, przede wszystkim więcej żółtego… Czyżby chodziło już w tym momencie o ukazanie świtu poranka wielkanocnego?
Vatican Media
Stacja 12: Jezus umiera na krzyżu
Wierność Ewangelii i oddziaływanie na widza
Reklama
Po obejrzeniu, zresztą dosyć dokładnym, także pozostałych stacji, rozmawiam z moim znajomym historykiem sztuki i znawcą malarstwa. Pytam się go o to, co sądzi o opisywanym dziele. Gianluca pozwala sobie na dłuższy wywód. Można by rzec – mówi – że nowoczesna sztuka religijna, proponująca jednolity język i ciągle odkrywane elementy wczesnego renesansu, zakończyła swoją jednorodną podróż w XIX wieku. Od tego czasu w coraz mniejszym stopniu uwzględniała innowacje kultury nowoczesnej. Dotyczy to nie tylko aspektów destrukcyjnych, ale także pozytywnych: zwłaszcza koncepcji obrazu jako pola, w którym kolory oddziałują na siebie, tworząc znaczącą, poruszającą całość, niezależną od tematu.
W tej Drodze Krzyżowej artyście udało się połączyć dwa fundamentalne aspekty obrazu religijnego: wierność tekstowi Ewangelii, ale także szczere, poruszające oddziaływanie na widza. Ten drugi aspekt osiąga się przez wyrafinowane użycie przestrzeni, godne Piera della Francesca. W tym sensie wolne miejsca na płótnie, pola pozostawione niemal całkowicie bez kolorów, są również bardzo ważne, bo stanowią hołd dla abstrakcji, tak ważnej w ubiegłym stuleciu. Pokrewieństwa z niektórymi włoskimi obrazami można dostrzec także w formalnej klarowności, a także w ujęciu postaci nawiązującego do narracyjnej surowości Giotta.
Jeśli chodzi o samą tematykę – kontynuuje Gianluca – tak bardzo znaną i obecną w malarstwie światowym, jej dramatyzm jest wyrażony z wielką oryginalnością i skutecznością, niemal jak kadr z filmu, w którym każda chwila jest przeżywana z niezwykłą emocjonalną głębią. Można powiedzieć, że całe dzieło dobrze wróży odrodzeniu się szczerej, figuratywnej interpretacji tajemnicy zbawienia, odpowiadającej również uczuciom tych wszystkich, którzy pragną ją odnaleźć także w dziełach sztuki.
Bóg wszystko przemieni w piękno
A co mówił sam artysta w związku z wyróżnieniem, jakie stało się jego udziałem? „Jakiż to zaszczyt być wystawianym obok Michała Anioła i Berniniego. I jakiż lęk tworzyć własne dzieła, które będą umieszczone w tak ważnym miejscu z perspektywy artystyczno-historycznej i kulturowej”. Jako protestant, zgłębiał mękę Chrystusa i arcydzieła przeszłości stanowiące sedno katolicyzmu, szczególnie wspomnianą już Pietę Michała Anioła: „Płacząca matka trzyma w ramionach zmarłego syna: jaka scena jest bardziej rozdzierająca serce niż ta?” – pytał w wywiadzie dla telewizji szwajcarskiej. „A jednak geniusz, taki jak Michał Anioł, potrafił wydobyć coś pięknego z tak smutnej chwili. To paradoksalne piękno, nie natychmiastowe, skłania mnie do myślenia, że Bóg czyni to samo – a nawet więcej – z nami, ludźmi: nie opuszcza tych, którzy cierpią, lecz daje nam obietnicę, że wszystko przemieni w piękno”.
