Niedziela, 22 marca. Piąta Niedziela Wielkiego Postu.
• Ez 37, 12-14 • Ps 130 • Rz 8, 8-11 • J 11, 3-7.17. 20-27.33b-45
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
Dzisiaj czytamy o kolejnym z wielu cudów Jezusa – wskrzeszeniu Łazarza. Z fragmentu Ewangelii możemy wywnioskować, że Jezus był bliski Marcie, Marii i Łazarzowi, ale ciekawe jest, że pozostał jeszcze dwa dni w Betanii po tym, jak dowiedział się o ciężkiej chorobie Łazarza. Może oczekiwano, że Jezus natychmiast pójdzie do Łazarza, ale jednak miał swoje powody, żeby tego nie robić. W tym wydarzeniu możemy zobaczyć sytuacje, w których my o coś prosimy, a według naszego osądu nic się nie dzieje. Do Jezusa dotarły modlitwy dwóch sióstr, ale nie zareagował od razu. Gdy do nich przybył, Łazarz już umarł. Z dialogu Marty i Jezusa widzimy, że Marta jakby zarzuca Jezusowi, że nie przyszedł na czas, ale mimo to mówi Mu, że wierzy w Jego wszechmoc. To jest moment, w którym człowieczeństwo Jezusa ukazuje się tak mocno, że aż zapłakał. Płakał z powodu śmierci Łazarza. Wiedział, że go wskrzesi, ale miłował go i emocje wzięły górę. Chciałbym, abyśmy dzisiaj zatrzymali się przy myśli, że Bóg słyszy nasze modlitwy w tym samym momencie, kiedy je wypowiadamy. Z dzisiejszej reakcji Jezusa, w której widzieliśmy, że był poruszony i smutny, widzimy, że nie było Mu obojętne, co wydarzyło się w tej rodzinie. Jednak ma On swoje plany, czas i sposób, kiedy i jak odpowie na modlitwy, które do Niego kierujemy.
S.H.
ROZWAŻANIA NA ROK 2026 JUŻ DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!: "Żyć Ewangelią 2026".

