Dz 2, 36-41 <- KLIKNIJ
Mowa Piotra dochodzi do punktu kulminacyjnego w dzień Pięćdziesiątnicy. Pada zdanie: „Bóg uczynił Go Panem i Mesjaszem”. Nie chodzi o to, że Jezus dopiero teraz stał się kimś innym. Chodzi o Jego wywyższenie i publiczne objawienie po zmartwychwstaniu. Tytuł „Pan” (Kyrios) ma wielką wagę. W greckim przekładzie Pisma często zastępuje święte Imię Boga. Dlatego to zdanie odsłania wyjątkową godność Jezusa. „Mesjasz” (Christos) oznacza Pomazańca oczekiwanego z rodu Dawida. Piotr mówi do „całego domu Izraela”, bo sprawa Jezusa dotyczy całego ludu.
Słuchacze zostają poruszeni do głębi. Tekst mówi dosłownie o przeszyciu serca. Słowo trafia w sumienie. Pytanie „Co mamy czynić?” pojawia się u Łukasza wtedy, gdy człowiek naprawdę pozwala się osądzić Bożemu słowu. Odpowiedź Piotra jest: „Nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa”. Nawrócenie nie oznacza tylko żalu. Oznacza zmianę myślenia, serca i drogi. Zwrot „w imię Jezusa” oznacza wejście pod Jego panowanie i przyznanie się do Niego.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
W tle stoją żydowskie obmycia rytualne i kąpiele w miqveh. Były znakiem oczyszczenia. Chrzest Jana przygotowywał na bliskość Boga. Chrzest apostolski wiąże obmycie z osobą Jezusa, z odpuszczeniem grzechów i z darem Ducha Świętego. „Odpuszczenie” oznacza tu uwolnienie. To słowo bywa używane także o darowaniu długu. Obietnica nie zamyka się w kręgu obecnych. Jest „dla was, dla waszych dzieci i dla wszystkich, którzy są daleko”. Najpierw brzmi to jak język proroków o rozproszonych synach Izraela. W dalszym biegu Dziejów okaże się, że otwiera się tu także droga dla pogan. Na końcu Łukasz podaje liczbę około trzech tysięcy ochrzczonych. Ta liczba może przywoływać Synaj i grzech złotego cielca, gdy zginęło około trzech tysięcy ludzi. Tam objawił się sąd. Tu trzy tysiące wchodzi do wspólnoty życia.
J 20, 11-18 <- KLIKNIJ
Jan rozpoczyna tę scenę w pierwszy dzień tygodnia, po szabacie. To dzień nowego początku. W tej Ewangelii poranek paschalny brzmi jak początek nowego stworzenia. Maria Magdalena zostaje przy grobie. Uczniowie wrócili już do domu. Ona stoi na zewnątrz i płacze. Dwukrotnie słyszy pytanie: „Czemu płaczesz?”. Najpierw od aniołów. Potem od samego Jezusa.
Aniołowie siedzą po obu stronach miejsca, gdzie leżało ciało, przy głowie i przy nogach. Obraz może przypominać cheruby po obu stronach przebłagalni nad Arką. Jan wcześniej wspomniał też, że grób znajdował się w ogrodzie. Dlatego Maria bierze Jezusa za ogrodnika. Ogród nie jest tu tylko tłem. Pascha rozgrywa się jak świt nowego stworzenia. Jezus pyta jeszcze: „Kogo szukasz?”. To pytanie wraca w tej Ewangelii od początku drogi uczniów. Maria wciąż mówi językiem żałoby. Nie mówi o zmartwychwstaniu. Mówi o zabranym ciele. Chce je odnaleźć i zatroszczyć się o nie. Miłość nie liczy tu sił ani możliwości.
Przełom przychodzi w jednym słowie: „Mario!”. Imię otwiera rozpoznanie. Jezus wcześniej powiedział, że dobry pasterz woła swoje owce po imieniu. Teraz to słowo spełnia się przy grobie. Maria odpowiada: „Rabbuni”, czyli „mój Nauczyciel”. Jan od razu tłumaczy to czytelnikowi. Potem Jezus mówi: „Nie zatrzymuj Mnie”. Grecki czasownik nie oznacza tu tylko samego dotyku. Chodzi raczej o to, by nie trzymać się dawnego sposobu obecności Jezusa. Jego droga prowadzi teraz do Ojca. Dlatego zaraz pada: „wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego”. To zdanie jest bardzo precyzyjne. Uczniowie naprawdę zostają włączeni w bliskość Jezusa z Ojcem. Nie znika jednak różnica między Jednorodzonym Synem a uczniami. Jezus nazywa ich „moimi braćmi”. To znowu słowo pojednania po nocy męki. Na końcu Maria idzie i oznajmia: „Widziałam Pana”. W Biblii widzenie bardzo często prowadzi do misji. Jan pokazuje ją jako pierwszego świadka paschalnego.
