Dz 3, 1-10 <- KLIKNIJ
Uzdrowienie chromego dokonuje się przy wejściu do świątyni, o godzinie dziewiątej. To pora popołudniowej modlitwy i ofiary. Dzieje Apostolskie wracają do miejsca, którym kończy się Ewangelia Łukasza. Tym miejscem jest świątynia. Łukasz pokazuje ciągłość. Apostołowie nie odrzucają modlitwy Izraela. Wnoszą w nią imię Jezusa. Chromy jest taki „od urodzenia”. Łukasz podkreśla, jak głęboka i trwała jest jego niemoc. Człowiek ten bywa noszony i sadzany przy bramie zwanej Piękną. To miejsce dobre dla proszących. Pielgrzymi dawali tam jałmużnę jako czyn pobożny. Samo słowo „jałmużna” ma w tle także miłosierdzie. Ten człowiek widzi tych, którzy wchodzą. Sam jednak pozostaje na progu. Jest blisko miejsca modlitwy, a równocześnie poza nim.
Reklama
Prosi o pieniądz, a otrzymuje coś większego. „Nie mam srebra ani złota” pokazuje ubóstwo pierwszej wspólnoty. Jej siła nie bierze się z zasobów, lecz ze świadectwa. Piotr wypowiada imię Jezusa i mówi: „Chodź”. Potem bierze go za prawą rękę i podnosi. Użyte tu słowo jest tym samym czasownikiem, którego Nowy Testament używa także przy zmartwychwstaniu. Łukasz chce, by czytelnik usłyszał ten paschalny ton. Umacniają się stopy i kostki. Człowiek staje, chodzi i skacze. Wchodzi do świątyni, wielbiąc Boga. Nie siedzi już u progu jako żebrak. Wchodzi jako uczestnik modlitwy. W tle pobrzmiewa Iz 35,6: wtedy chromy wyskoczy jak jeleń. Pascha staje się tu widzialna w ludzkim ciele. Człowiek, którego dotąd trzeba było nosić, sam zaczyna iść ku Bogu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Łk 24, 13-35 <- KLIKNIJ
Opowiadanie o Emaus stoi u Łukasza w samym środku wydarzeń paschalnych. Dwaj uczniowie odchodzą z Jerozolimy właśnie tego dnia, gdy grób okazał się pusty. Ten ruch jest ważny. Jerozolima jest miejscem męki. Stamtąd wyjdzie także misja Kościoła. Odejście uczniów pokazuje rozproszenie i zniechęcenie. Kleofas zostaje nazwany po imieniu. Drugi uczeń pozostaje bez imienia. Dzięki temu czytelnik łatwo odnajduje się w tej drodze. Łukasz podaje odległość: sześćdziesiąt stadiów, czyli około jedenaście kilometrów.
Uczniowie streszczają historię Jezusa. Mówią o Nim jako o proroku potężnym w czynie i słowie. Mówią o wydaniu, ukrzyżowaniu, pustym grobie i o słowie aniołów. Wspominają też własną zawiedzioną nadzieję: „A myśmy się spodziewali”. Pada również wzmianka o „trzecim dniu”. W Biblii nie jest to tylko informacja o czasie. To często dzień Bożej interwencji i nowego początku. Jezus zbliża się do nich jako nieznajomy, a ich oczy pozostają jakby zatrzymane. Nie poznają Go. Wtedy zaczyna wykład „od Mojżesza i wszystkich proroków”. Wyjaśnia, że Mesjasz nie omija cierpienia, lecz przez nie wchodzi do chwały.
Przy wiosce uczniowie proszą, by został z nimi, bo dzień się nachylił. W Biblii gościnność ma wymiar religijny. W przybyszu może przyjść sam Bóg. Przy stole Jezus bierze chleb, błogosławi, łamie i podaje. Te cztery czasowniki wracają u Łukasza także przy rozmnożeniu chlebów i przy Ostatniej Wieczerzy. W zwykłym domu taki gest należał do gospodarza. Tutaj gość staje się gospodarzem. Jezus przejmuje środek stołu. Wtedy otwierają się im oczy i poznają Go. Potem znika im z oczu. To odwrócenie sceny z Rdz 3 jest uderzające. Tam otwarcie oczu prowadzi do wstydu. Tu prowadzi do wiary. Uczniowie mówią, że serce pałało w nich, gdy wyjaśniał Pisma. Łukasz łączy więc dwa miejsca rozpoznania: słowo i łamanie chleba. Uczniowie od razu wracają do Jerozolimy. Wiara paschalna nie zamyka człowieka w prywatnym przeżyciu. Prowadzi do wspólnoty i do świadectwa: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi”.
