Dz 4, 13-21 <- KLIKNIJ
Scena trwa dalej przed Radą. Obok apostołów stoi uzdrowiony człowiek. To właśnie on odbiera całemu przesłuchaniu charakter czysto teoretyczny. Człowiek, który przez lata siedział przy bramie świątyni, stoi teraz jawnie przed nimi. Łukasz zauważa, że członkowie Rady widzą „odwagę” Piotra i Jana. Chodzi o parrēsia, czyli mowę otwartą, prostą i wolną od lęku. To ich zdumiewa tym bardziej, że są to ludzie „niewykształceni i prości”. Nie znaczy to, że byli nierozumni. Chodzi o to, że nie przeszli formalnego przygotowania rabinicznego i nie należeli do grona zawodowych nauczycieli Prawa. Ich siła nie bierze się ze szkoły. Bierze się z tego, że byli z Jezusem.
Rada musi naradzać się osobno. Nie może zaprzeczyć faktowi uzdrowienia, bo znak dokonał się publicznie. Jednocześnie boi się tłumu. Świątynia jest miejscem otwartym, a wieść szybko się rozchodzi. Zapada więc decyzja polityczna. Nie karać, lecz zakazać. Nie dotykać widzialnego faktu, lecz próbować zatrzymać słowo. Apostołowie mają nie mówić i nie nauczać w imię Jezusa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Odpowiedź Piotra i Jana jest krótka i stanowcza: „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Boga bardziej słuchać was niż Boga”. To język sumienia uformowanego przez wiarę. Apostołowie nie ogłaszają buntu dla samego buntu. Pokazują granicę ludzkiej władzy. Gdy zakaz człowieka staje przeciw temu, co Bóg objawił, pierwszeństwo ma Bóg. Zaraz potem pada zdanie, które streszcza sens świadectwa: „My nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy”. W Biblii świadek nie powtarza cudzej opinii. Mówi o wydarzeniu, które go objęło i które go zobowiązało.
Rada kończy na groźbach i wypuszcza apostołów. Łukasz od razu podaje przyczynę. Nie znaleziono sposobu, by ich ukarać, z powodu ludu. Wszyscy bowiem wielbili Boga za to, co się stało. Tak więc jawny cud staje się także ochroną dla głosicieli. To, co Bóg uczynił publicznie, ogranicza przemoc, którą władza chciałaby zastosować.
Mk 16, 9-15 <- KLIKNIJ
Tekst należy do dłuższego zakończenia Marka. Najstarsze świadectwa tekstu kończą Ewangelię wcześniej, ale Kościół od dawna czyta te wersety w liturgii jako część kanonicznej tradycji. Słychać w nich echo ukazań znanych także z innych Ewangelii, a zarazem bardzo wyraźny rys Markowy: mocne pokazanie niewiary uczniów.
Opowiadanie zaczyna się od Marii Magdaleny. Marek przypomina, że Jezus wyrzucił z niej siedem złych duchów. Liczba siedem oznacza pełnię. Opis podkreśla więc głębię dawnego zniewolenia i pełnię uwolnienia. Maria idzie do uczniów pogrążonych w żałobie i płaczu. Jej świadectwo nie zostaje przyjęte. Potem tekst wspomina ukazanie dwom uczniom idącym na wieś, „w innej postaci”. Nie chodzi o przebranie. Chodzi o sposób obecności, który nie od razu daje się rozpoznać. Ich słowo także spotyka się z niewiarą.
W końcu Jezus ukazuje się Jedenastu, gdy siedzą przy stole. Gani ich za niewiarę i zatwardziałość serca. To ważne u Marka. Wcześniej to samo pęknięcie pojawiało się już przy niezrozumieniu znaków Jezusa. Teraz zostaje odsłonięte do końca. Wiara paschalna nie rodzi się z łatwowierności ani z nastroju. Rodzi się przez spotkanie ze Zmartwychwstałym i przez przyjęcie świadectwa.
Dopiero potem pada posłanie: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Zasięg jest powszechny. Misja wychodzi poza granice Izraela. Zwrot „wszelkiemu stworzeniu” ma szeroki, biblijny ton. Najpierw obejmuje wszystkich ludzi, ale w tle przypomina także, że dzieło Chrystusa dotyka całego stworzenia. Spotkanie ze Zmartwychwstałym nie zatrzymuje uczniów przy stole. Prowadzi ich w drogę. Tak kończy się żałoba, a zaczyna misja.
