Dz 4, 23-31 <- KLIKNIJ
Ta modlitwa rodzi się zaraz po przesłuchaniu Piotra i Jana. Apostołowie wracają do swoich i opowiadają o zakazie mówienia w imię Jezusa. Wspólnota nie odpowiada lękiem ani planem obrony. Odpowiada modlitwą. Zaczyna od tytułu „Władco” i od wyznania, że Bóg stworzył niebo, ziemię i morze. To język psalmów. Stworzenie staje się tu podstawą ufności. Ten, kto stworzył wszystko, nie traci władzy także nad historią oporu.
Potem wspólnota cytuje Psalm 2 o narodach i władcach, którzy buntują się przeciw Panu i Jego Pomazańcowi. W greckim brzmieniu psalmu „Pomazaniec” to christos. Modlitwa odczytuje więc Psalm 2 w świetle Paschy. Herod, Piłat, poganie i część Izraela zostają zobaczeni jako ci, którzy wystąpili przeciw Jezusowi. Nie znaczy to jednak, że historia wymknęła się Bogu z rąk. Modlitwa jasno mówi, że ludzkie czyny dokonały tego, co wcześniej było objęte Bożym zamysłem. Nie jest to próba usprawiedliwienia przemocy. To wyznanie, że Bóg potrafi przeprowadzić swoje dzieło także przez ludzki opór.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Najbardziej uderza to, o co wspólnota prosi. Nie prosi o łatwe życie. Nie prosi o zniknięcie przeciwników. Prosi o odwagę głoszenia słowa. Prosi też, aby Bóg dalej „wyciągał rękę” i potwierdzał Ewangelię znakami. Ten zwrot przypomina język Wyjścia, gdzie ręka Pana wyprowadzała z Egiptu. Jezus zostaje tu nazwany „Świętym Sługą”. Greckie pais przywołuje pieśni Izajasza o Słudze Pana, który niesie zbawienie i przechodzi przez odrzucenie.
Odpowiedź Boga ma rys teofanii. Zatrzęsło się miejsce, w którym byli zebrani. Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym. Owocem nie jest zamknięcie się wewnątrz. Owocem jest słowo głoszone z odwagą. Łukasz kończy scenę właśnie tym: modlitwa rodzi parrhesię, czyli mowę otwartą, prostą i wolną od lęku.
J 3, 1-8 <- KLIKNIJ
Rozmowa z Nikodemem rozgrywa się w Jerozolimie. Nikodem jest faryzeuszem i jednym z przywódców ludu. Przychodzi nocą. U Jana noc często nie jest tylko porą dnia. Oznacza także niejasność, lęk i szukanie po omacku. Nikodem uznaje, że Jezus jest nauczycielem od Boga, ponieważ widzi znaki. Jezus nie zatrzymuje się jednak na samym uznaniu znaków. Od razu prowadzi rozmowę głębiej.
Mówi o narodzeniu anōthen. To greckie słowo ma dwa znaczenia: „na nowo” i „z góry”. Nikodem słyszy przede wszystkim sens biologiczny i dlatego pyta o powrót do łona matki. Jezus mówi o czymś innym. Mówi o narodzeniu, które przychodzi od Boga. Bez tego narodzenia nikt nie może zobaczyć królestwa Bożego. U Jana to wyrażenie pojawia się rzadko. Częściej mówi on o życiu wiecznym. Tutaj oba tematy spotykają się. Wejść do królestwa znaczy otrzymać życie z wysoka.
Jezus mówi o narodzeniu „z wody i z Ducha”. Nie chodzi o dwa oddzielne początki. Chodzi o jedno nowe narodzenie, w którym oczyszczenie i dar Ducha tworzą jedność. W tle słychać obietnicę z Ez 36 o wodzie oczyszczającej i o nowym duchu, którego daje Bóg. Woda ma też szerokie tło biblijne. Jest znakiem oczyszczenia, ale także początku życia. Dlatego od początku chrześcijaństwa te słowa były łączone z chrztem, rozumianym jako wejście w nowe życie.
Na końcu Jezus sięga po obraz wiatru. Greckie pneuma oznacza i „ducha”, i „wiatr”. Podobnie jest w hebrajskim słowie rûaḥ. Wiatr jest niewidzialny, ale jego działanie słychać i czuć. Tak samo działa Duch. Człowiek rozpoznaje skutki, ale nie panuje nad źródłem. Jezus przeciwstawia też narodzenie z ciała i narodzenie z Ducha. Pierwsze daje życie naturalne. Drugie otwiera życie od Boga. Ta scena rozpoczyna długą drogę Nikodema. W późniejszych rozdziałach będzie on stopniowo zbliżał się do światła.
