Reklama

Oko w oko

Dziękujemy!

Ostatnie wydarzenia pokazują jasno, że wszelkie kłamstwa, intrygi obracają się często przeciwko ich autorom. Odsunięta od władzy PO i jej sojusznicy zadziałali w swoim stylu – nakłamali, oszkalowali PiS, nowy rząd, prezydenta, uruchomili znajomości w Unii Europejskiej, co przyszło im bez większego trudu, mają tam przecież swojego „wodza” – Donalda Tuska i gotowi są zrobić wszystko, by obalić demokratycznie wybrany rząd, znowu przejąć władzę i uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny. Stosując wrogie Polsce metody, znane z historii powojennego półwiecza, wpadli we własną pułapkę. Prawicowy polski rząd zwyciężył – Polska zwyciężyła! Premier Beata Szydło pokazała klasę, z wielką kulturą, znajomością spraw, w oparciu o logiczne argumenty, fakty, zdemaskowała intencje wrogów Polski! Już teraz dla wszystkich myślących ludzi jest pełna jasność, o co chodzi. Wystarczy poczytać niezależne komentarze w Polsce i na świecie – wszyscy obiektywni obserwatorzy unijnej debaty nad Polską wysoko ocenili wystąpienie, odpowiedzi na pytania i wyjaśnienia premier Beaty Szydło. Zarówno pod względem merytorycznym, profesjonalnym, jak i stylu, sposobu zachowania się, odpowiedniej prezencji, spokoju, a także wyrazistości, stanowczości w sprawach dla Polski najważniejszych.

Józef Piłsudski w 1920 r., gdy obmyślał ostateczny plan walki z bolszewikami pod Warszawą, w reakcji na bierne, czasami wręcz szkodliwe zachowanie państw Europy Zachodniej w wielkim zdenerwowaniu powiedział krótko: „Zachód jest głupi, nic nie rozumie, gdyby przeszli syberyjskie katorgi, może by coś do nich dotarło. Musimy sami obronić Ojczyznę”. I obronili, zwyciężyła niespotykana mobilizacja narodu polskiego! Teraz też „damy radę, tylko pozwólcie nam rządzić” – prosiła szefowa polskiego rządu.

Reklama

Znowu Polska musiała Zachodowi tłumaczyć, że „wolność, równość, sprawiedliwość to wartości niezbywalne dla nas, Polaków”. Cytowane są też inne słowa Pani Premier – o pięknej i dumnej Polsce, o naszej pierwszej konstytucji w Europie, o polskich wielkich dokonaniach wojennych w obronie wielu krajów Europy oraz o ostatnim zwycięstwie Solidarności. O przyjętych Ukraińcach z terenów zagrażających życiu – jako dowód odwiecznej polskiej gościnności dla innych nacji. Nie zabrakło naszej wierności chrześcijańskim wartościom z zawołaniem naszego wielkiego rodaka Jana Pawła II, skierowanym do wszystkich narodów Europy i świata: „Nie lękajcie się!”. Pamiętamy dalszy ciąg tej wypowiedzi Papieża Polaka: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”. Te słowa brzmią jak memento dla Europy zachwyconej filozofią gender i innymi tego typu wynaturzeniami.

My przed ekranami telewizorów, z drżeniem serca oczekujący na transmisję z tej debaty, wystraszeni, bo przecież ciągle mamy kompleksy – a tu okazało się, że ta wyolbrzymiona Europa nie ma argumentów, jest płytka, czasami wręcz błazeńska. Chyba naprawdę nadszedł czas, o którym mówił Jan Paweł II za św. Faustyną – o „iskrze z Polski”. Za to przywracanie nam, zwykłym Polakom, dumy narodowej – dziękujemy!

2016-01-27 09:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

27-latek z trzymetrowym krzyżem dotarł do Gniezna

2020-08-10 11:01

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Pielgrzymka 2020

facebook.com/panstwoBoze

Michał Ulewiński od prawie dwóch miesięcy przemierza Polskę z 15-kilogramowym krzyżem na plecach i modli się o nawrócenie narodu. 8 sierpnia dotarł do Gniezna.

- Kochani już około 1300 km za mną. Dzisiaj dotarłem do Gniezna, do pokonania zostało mi około 350 km (pozioma belka krzyża) - pisze na prowadzonym przez siebie profilu "Państwo Boże" Michał.

Jak zaznaczał już na początku swojej pielgrzymki, pragnie aby jego droga uczyniła nad Polską znak krzyża. Przeszedł już znad morza na Giewont, stamtąd właśnie do Gniezna, skąd wyruszy do Sokółki.

Michał na swoim profilu dzieli się swoimi przemyśleniami z pobytu w Gnieźnie:

Kochani, patrząc na pomnik pierwszego króla Polski i Sanktuarium pierwszego męczennika, prosiłem o głębsze przesłanie od naszego Ojca. My ludzie wiary musimy paść przed Bogiem na kolana i podjąć narodową pokutę: Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.” Jezus Chrystus chce, aby Polska była wielka i święta, a my uwierzmy w końcu Bogu i zacznijmy pełnić Jego Świętą Wolę.

Przez narodową pokutę i pracę nad tym, aby ustawodawstwo cywilne było zgodne z prawem Bożym, proroctwo z dzienniczka się wypełni. Od naszej postawy i zjednoczenia zależy czy Polska będzie światłem dla innych narodów i tak jak w przeszłości Jezus Chrystus chciał królować nad światem przez Francję, tak teraz wybrał sobie nasz kraj. Mam nadzieję, że odpowiemy na Boże wezwanie i Chrystus będzie królem w każdym tego słowa znaczeniu...

CZYTAJ DALEJ

„Bezcelowa” pielgrzymka. Częstochowianie w grupie błękitno-białej

2020-08-13 21:33

[ TEMATY ]

pielgrzymka warszawska

ks. Marek Olejniczak

Pallotti FM

– To był dzień pełen słońca i modlitwy – podsumowuje krótko ks. Marek Olejniczak, proboszcz parafii św. Melchiora Grodzieckiego w Częstochowie i wieloletni przewodnik grupy błękitno-białej, idącej w Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej Akademickich Grup „17” na Jasną Górę.

Dla „błękitno-białych” i nie tylko tegoroczne pielgrzymowanie było wyjątkowe, bo ograniczone tylko do jednego dnia.

Zobacz zdjęcia: „Bezcelowa” pielgrzymka. Częstochowianie w grupie błękitno-białej

9 sierpnia pątnicy rozpoczęli dzień w najlepszy możliwy sposób – od uczestnictwa we Mszy św. w kościele św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Krzętowie. Do pokonania mieli następnie 37 km. Marsz zakończyli w malowniczym Dąbku, 30 km od Częstochowy.

– Dla nas to nie problem, że nie dotrzemy z pielgrzymką na Jasną Górę, bo mieszkamy blisko i w każdej chwili możemy tam pójść, ale dla pątników, którzy przyjechali z Pomorza i musieli wrócić po jednym dniu do domu, to jest przykre – mówi ks. Olejniczak.

Na trasę po raz drugi wyruszyła Katarzyna Sobieraj z Częstochowy. – Jest nam bardzo przykro, że mogliśmy iść tylko przez jeden dzień, szczególnie teraz, kiedy jesteśmy już po apelu i trzeba się rozjechać do domów – przyznaje. Podczas pielgrzymki dziękowała Matce Bożej za otrzymane łaski. – Warto wziąć w niej udział, bo życie to pielgrzymka – kwituje.

Pytam, kto jeszcze z pątników odważy się podzielić świadectwem przeżycia jednodniowej pielgrzymki. Pątnicy jednogłośnie wskazują na Małgorzatę. Czekam chwilę, aż spokojnie przełknie ostatni kęs zasłużonej kanapki. – Małgonia gotowa jest powiedzieć ciekawe rzeczy między jednym kotletem a drugim – dopowiada w swoim stylu ks. Olejniczak.

Do wyruszenia w trasę Małgorzatę mobilizują intencja i ludzie. – Trzeba podziękować Bogu za to, co się otrzymało. Modliłam się o dar rodzicielstwa dla córki i zięcia, a teraz będę babcią – opowiada szczęśliwa. Przyznaje, że podczas «normalnej» pielgrzymki idzie z nadzieją, że spotka tych samych ludzi, u których co roku nocuje, że są zdrowi i że wszystko u nich w porządku. Podkreśla również wielką hojność osób spotykanych na pielgrzymim szlaku. – Czasami przez 3-4 dni możemy iść bez prowiantu, bo ludzie dają nam napoje, ciasta czy owoce, a przecież jeszcze idziemy przez zagłębie jabłkowe – podkreśla.

Na jeden dzień do grupy błękitno-białej przyłączyli się Jerzy i Krzysztof, którzy resztę trasy pokonują tylko we dwóch. Jerzy dołączył do kolegi idącego ze stolicy w Nowym Mieście. – Niesiemy różne intencje. Idziemy, by chwalić Matkę Bożą. Nie boimy się. Mamy wszystko, co potrzeba – mówi Jerzy, który z grupą pielgrzymuje od 16 lat. Jego syn jest księdzem. Jerzy pokazuje więc na smartfonie nagranie, które wysłał mu arcybiskup senior Stanisław Nowak. „Pozdrawiam księdza Tomka. Na pewno się cieszy, że tata idzie wierny swojej pielgrzymce” – mówi pasterz.

Kompan Jerzego, Krzysztof, idzie na Jasną Górę po raz 18. Bez wahania odpowiada, że niej jest mu szkoda tracić urlopu na pielgrzymkę. – Tutaj nawiązuje się kontakt z Bogiem, a to jest jedyny sens życia, nadzieja, prawda i droga. Tym żyjemy. Nie ma alternatywy.

Skoro pielgrzymuje 18. raz, to chyba nie ma go już co zaskoczyć? – Ciągle mnie coś zaskakuje. Miłość Boga jest nieprzewidywalna. Spotykam się z nią w każdej chwili. Dajemy się zaskoczyć – i to jest właśnie piękne! – zaznacza.

Krzysztof nie spotkał się z negatywnymi reakcjami podczas pielgrzymki. Wręcz przeciwnie. Jak mówi, ludzie z życzliwością zatrzymywali się i częstowali wodą. – Pomagali nam wszędzie i w każdej chwili. Nie moglibyśmy sobie nawet wyobrazić tego, co nas spotkało. Mieliśmy też niespotykaną łaskę. Znaleźliśmy bardzo głęboką studnię z zimną wodą, która gasiła pragnienie – opowiada.

– Za nami kolejny dzień. Dobra nowina jest taka, że jesteśmy jeden dzień bliżej królestwa niebieskiego – powiedział podczas wieczornego apelu o. Beniamin Kuczała, augustianin. Niby oczywiste, a jednak. Może warto było spotkać się z pielgrzymami w Dąbku, żeby przynajmniej usłyszeć te słowa?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję