W większości unikamy krytyk, boimy się sytuacji odsłaniających nasze niedoskonałości, błędy, potknięcia. Sam w sobie strach przed demaskacją nie jest zły. O wiele gorsze jest szukanie wokół siebie ludzi, którzy nam „słodzą”, mówią to, co chcemy usłyszeć, co usłyszeć nam miło i przyjemnie. Szczególnie to niebezpieczne, gdy posiadamy jakąkolwiek władzę, albo stoimy w relacji przełożeństwa wobec innych.
Czy szukamy proroków, ludzi wskazujących nam prawdę naszej sytuacji, nawet gdyby to była prawda gorzka? W Ewangelii 4. niedzieli zwykłej Jezus wśród swoich rodaków z Nazaretu okazuje się być prawdziwym prorokiem. Nie słodzi, nie sprawia cudu, ale doprowadza słuchaczy do sytuacji wymagającej określania się. Jego nauczanie wytyka błąd: nie jesteście otwarci na naukę Bożą i Boże działanie. Skutek? Wyrzucenie Proroka z jego rodzinnego miasta. Tak, czy inaczej – diagnoza Jezusa padła w ludzkie serca i z pewnością je drążyła.
Prorok nie usypia, ale pobudza do myślenia, do działania. Do uchwycenia prawdy. Szukajmy w życiu proroków, nie pochlebców.
Okazuje się, że kolejni papieże wynoszeni w naszych czasach do chwały ołtarzy odznaczali się nadzwyczaj bliskimi odniesieniami do Polski. Niedawno odkrywaliśmy polskie ślady w pontyfikacie Jana XXIII, a już przyglądamy się papieżowi Pawłowi VI, którego beatyfikacją będziemy się radować 19 października br. Ks. Giovanni Battista Montini przyszły Ojciec Święty Paweł VI na początku swojej służby w dyplomacji Stolicy Apostolskiej pracował w Nuncjaturze Apostolskiej w Warszawie i czuł potem tak wielką więź z Polską, że jako papież pragnął odwiedzić naszą ojczyznę z okazji tysiąclecia chrztu, w 1966 r. Starania były już mocno zaawansowane. Poczta Watykańska wydała nawet okolicznościowe znaczki, które można zobaczyć w „Niedzieli”. Władze komunistyczne nie wyraziły jednak zgody na papieską wizytę. Trzeba też wiedzieć, że to Paweł VI w pewnym sensie pokazał światu ks. Karola Wojtyłę i torował drogę do polskiego pontyfikatu.
– Kiedy kochasz, masz doświadczenie tego, co znaczy życie wieczne. Kiedy kochasz Boga, kiedy jesteś w relacji z Nim i kiedy zaczynasz kochać tych, których On ci dał, siostry i braci, to masz doświadczenie życia wiecznego – mówił kard. Grzegorz Ryś, który przewodniczył odpustowej Mszy św. ku czci św. Brata Alberta w przytulisku prowadzonym przez braci albertynów przy ul. Skawińskiej w Krakowie.
– Chcemy wychwalać Pana Boga za to, co uczynił w jego życiu. Dziękujemy za Brata Alberta i dziękujemy Bratu Albertowi. Polecamy jego wstawiennictwu nasze sprawy. Na nowo chcemy się uchwycić jego płaszcza i zaczerpnąć z jego ducha. Ojcze ubogich, ucz, jak służyć Chrystusowi w braciach – mówił na początku Mszy św. br. Franciszek Grzelka, przełożony generalny albertynów. Powitał kard. Grzegorza Rysia dziękując mu za pasterską troskę o zgromadzenia, za to co mówi i pisze o Bracie Albercie, o duchowości i posłudze miłosierdzia albertynów w Kościele. Br. Grzelka powitał także wszystkich uczestników liturgii – koncelebransów, siostry zakonne, współpracowników przytuliska i łaźni, przyjaciół i dobrodziejów albertyńskiego dzieła.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.