Dz 7, 51 - 8, 1a <- KLIKNIJ
To końcówka długiej mowy Szczepana. Wcześniej przeszedł on przez dzieje Izraela, od Abrahama aż po świątynię. Nazywa swoich słuchaczy „ludźmi twardego karku”. To mocny język biblijny. W Księgach Mojżesza oznacza upór wobec Boga, który prowadzi. Szczepan mówi też o sercach i uszach „nieobrzezanych”. Nie chodzi o ciało. Chodzi o wnętrze, które nie chce słuchać. Oskarża Radę o to, że powtarza dawny grzech Izraela: opór wobec proroków. Potem wskazuje na „Sprawiedliwego”, którego zapowiadali prorocy, a którego oni wydali i zabili.
Reakcja Rady jest gwałtowna. Nie ma już miejsca na rozmowę. Szczepan, pełen Ducha Świętego, patrzy w niebo i widzi chwałę Boga oraz Jezusa stojącego po prawicy Ojca. To szczegół bardzo ważny. Nowy Testament zwykle mówi, że Chrystus siedzi po prawicy. Tutaj stoi. Obraz ma w sobie gotowość, obronę i przyjęcie męczennika. Tytuł „Syn Człowieczy” przywołuje wizję z Księgi Daniela. To właśnie w chwili procesu objawia się prawdziwa godność Jezusa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Szczepan zostaje wyprowadzony poza miasto i ukamienowany. Świadkowie składają szaty u stóp Szawła. To pierwszy raz, gdy Łukasz tak wyraźnie ustawia go przy tej historii. Szczepan modli się wprost do Jezusa: „Panie Jezu, przyjmij ducha mego”. Potem prosi, by nie policzono tej winy jego prześladowcom. Obie modlitwy stoją bardzo blisko słów Jezusa z krzyża. Śmierć zostaje nazwana „zaśnięciem”. To nie jest tylko łagodne określenie. W języku biblijnym niesie w sobie nadzieję na przebudzenie. Na końcu Łukasz dodaje krótko i mocno: Szaweł zgadzał się na jego zabicie.
J 6, 30-35 <- KLIKNIJ
Tłum prosi Jezusa o znak, choć przed chwilą widział znak rozmnożenia chleba. W pytaniu słychać pamięć pustyni. Izrael otrzymał mannę i jadł „chleb z nieba”. Ludzie przywołują ten obraz i myślą o Mojżeszu jako dawcy pokarmu. Jezus od razu koryguje to myślenie. Nie Mojżesz dał chleb z nieba. Dawcą jest Ojciec. Co więcej, dar nie należy tylko do przeszłości. Jezus mówi w czasie teraźniejszym: Ojciec „daje” prawdziwy chleb z nieba.
U Jana słowo „prawdziwy” nie oznacza tylko przeciwieństwa fałszu. Oznacza dar pełny i ostateczny. Manna była rzeczywistym pokarmem, ale nie była darem ostatnim. Podtrzymywała życie na jeden dzień. Potem głód wracał. Chleb, o którym mówi Jezus, „daje życie światu”. Zasięg jest więc większy niż pustynia i większy niż sam Izrael. Ludzie proszą: „Panie, dawaj nam zawsze tego chleba”. Prośba brzmi dobrze, ale nadal dotyczy raczej zabezpieczenia niż wiary.
Wtedy pada jedno z wielkich zdań Ewangelii Jana: „Ja jestem chlebem życia”. Jezus nie daje tylko chleba. On sam nim jest. U Jana „życie” oznacza udział w życiu Boga już teraz. Dlatego dwa dalsze czasowniki wyjaśniają sens tego obrazu. „Przychodzić” do Jezusa i „wierzyć” w Niego to dwa opisy jednego ruchu. Kto do Niego przychodzi i kto Mu wierzy, ten nie będzie naprawdę głodny ani spragniony. W głębi tego słowa chodzi o serce człowieka, które nie nasyci się samym darem, jeśli nie spotka Dawcy.
