Siostra Mary Stephanos jest przełożoną prowincji wschodniej Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Joanny Antydy Thouret, która obejmuje Liban, Syrię, Egipt, Sudan Południowy i Etiopię. Zgromadzenie, inspirowane duchowością św. Wincentego a Paulo, poświęca się opiece nad chorymi, ubogimi oraz edukacji. W Libanie prowadzi cztery duże szkoły i trzy małe wspólnoty duszpasterskie.
Szkoła obok obozu Hezbollahu
Jedna z dwóch szkół w Bejrucie znajduje się tuż obok obozu Hezbollahu, który jest codziennie atakowany; szkoły w górach pozostają otwarte, podczas gdy te w stolicy prowadzą nauczanie na przemian stacjonarnie i zdalnie, w zależności od warunków bezpieczeństwa. Przełożona prowincjalna rezyduje w stołecznym Bejrucie, gdzie, jak pisze w liście do sióstr ze swojej prowincji, „bombardowania są codziennością, a solidarność międzyludzka budzi podziw”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Modlitwa rozbrzmiewa wszędzie
Siostra Mary odnosi się do tego, co widziała podczas Wielkiego Tygodnia: „Kościoły były przepełnione, a modlitwa rozbrzmiewała wszędzie, nawet w wioskach, gdzie chrześcijanie postanowili zostać, stawić opór i nie opuszczać swoich domów”. Zakonnica pisze o dramatycznym eksodusie ponad miliona Libańczyków, zmuszonych do ewakuacji od początku konfliktu: „drogi są zablokowane, przemieszczanie staje się trudne, ale liturgia pozostaje wydarzeniem, z którego nikt nie chce rezygnować”.
Modlitwa w rytm bombardowań
Reklama
Przełożona opisuje codzienność zreorganizowaną wokół nowego, nieludzkiego rytmu: „Nasze dni upływają teraz w rytmie komunikatów o atakach i odgłosów bombardowań”. W tym rytmie narzuconym przez wojnę siostry znalazły inny rytm, rytm modlitwy: „Kiedy rozlegają się wybuchy, zwracamy się w duchu do Pana i błagamy Go o pokój; gdy potem wraca cisza, wracamy do zwykłego trybu życia i codziennych zajęć”. Jest to szczególnie trudna dyscyplina duchowa. Siostra Mary pisze bowiem o powolnej i żmudnej nauce: „Stopniowo uczymy się żyć w tym ciągłym napięciu, między niepokojem a nadzieją”.
Ubóstwo środków wobec ogromu potrzeb
List nie ukrywa ubóstwa środków w obliczu ogromnych potrzeb: siostry starają się utrzymać personel, towarzyszyć rodzinom, które nie są już w stanie opłacić czesnego, oraz zapewnić ciągłość edukacji. Jednak pytanie, które siostra Mary nosi w sercu, ujawnia cały dramat tych chwil: „Jak wesprzeć tak wiele osób, skoro nasz kraj już jest tak kruchy i od wielu lat doświadcza tak wielu prób?”. Siostra wskazuje, że odpowiedź na to pytanie zawierza Bogu: „Z pokorą staramy się po prostu pozostać wśród ludzi, być blisko, uważne i gotowe do pomocy”.
Krzyż w życiu narodu
W swym liście siostra Mary proponuje analogię między Wielkanocą a sytuacją narodu libańskiego: „W tych świętych dniach odczuwamy ze szczególną intensywnością, jak bardzo tajemnica Krzyża spotyka się z życiem naszego narodu”. Cierpienie zostaje przybliżone do tajemnicy i tam pozostawione. Przejście do zmartwychwstania uchwycone jest w obrazie kobiet przy grobie, które idą obciążone pytaniami i troskami, a dopiero potem odkrywają pusty grób: „Czasami idziemy z naszymi troskami i pytaniami, ale wierzymy, że kamień może zostać odsunięty i że życie jest zawsze silniejsze od śmierci”. Siostra Mary wzywa do modlitwy za Liban. Jej wołanie płynie z wnętrza wspólnoty Kościoła, która, jak podkreśla, trwa na modlitwie, Eucharystii i niesieniu pomocy, nawet gdy naznaczone jest to ryzykiem śmierci.
