Reklama

Tu naprawdę odpoczywał

Mały pokój na pierwszym piętrze. Z balkonu widok na łąkę i Nosal – tatrzański szczyt wznoszący się 1206 m n.p.m. W tym pokoiku Karol Wojtyła odpoczywał jako biskup, arcybiskup i kardynał. Przez 16 lat każdego roku (1962-78) spędzał 2 tygodnie u sióstr urszulanek na Jaszczurówce w Zakopanem

Niedziela Ogólnopolska 6/2016, str. 24-25

Małgorzata Cichoń

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przyjeżdżał głównie na narty. Zdarzyło się raz, że tydzień musiał spędzić w łóżku, by wyjść z ostrego przeziębienia. Przy skromnym biureczku na Jaszczurówce pisał w 1976 r. rozważania rekolekcji wielkopostnych, o które poprosił go papież Paweł VI. W tym samym pokoiku odpoczywał też bł. ks. Jerzy Popiełuszko – tydzień w styczniu i 4 dni w marcu, w roku swej męczeńskiej śmierci. A w tutejszej kaplicy pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy modlili się również: św. Urszula Ledóchowska oraz słudzy Boży kard. Stefan Wyszyński i Jerzy Ciesielski.

Niezwykła zwykłość

S. Teresa Batogowska ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego jest świadkiem wizyt Karola Wojtyły na Jaszczurówce. Dziś opowiada o tym turystom i pielgrzymom z całego świata. – Bp Karol Wojtyła po raz pierwszy odwiedził to miejsce i zatrzymał się w tym pokoju na odpoczynek 1 stycznia 1962 r. – mówi s. Teresa. – Gdy tu weszłam z zagranicznymi dziennikarzami, którzy nas oblegli po wyborze Jana Pawła II, nie wierzyli, że w takich warunkach mógł mieszkać „książę Kościoła”. Jeden się upierał: „Czy siostra wie, że dokądkolwiek kardynał jedzie, czeka na niego co najmniej dwupokojowy apartament z łazienką?”. Gdy odsłoniłam parawan, za którym były miednica, wiadro i dwa dzbanki, w których siostry rano przynosiły pod drzwi ciepłą wodę, reporter przeżył szok.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Urszulanka dodaje, że apartamenty czekały – i w Księżówce, i na plebanii kościoła pw. Najświętszej Rodziny przy Krupówkach. Ale to na Jaszczurówce gość z Krakowa znajdował to, co kochał: prostotę i zwykłość. – Był niezwykły w swojej zwykłości!

Z obstawą przyjaciół

– Wszystkie posiłki jadał w tym pokoju. Stół się rozkładało, bo śniadania i kolacje spożywał z naszym ówczesnym kapelanem – ks. dr. Stanisławem Wawszczakiem, który przed wojną był ojcem duchownym w seminarium we Lwowie. Jego wychowankiem był m.in. późniejszy metropolita lwowski kard. Marian Jaworski, zaprzyjaźniony z Karolem Wojtyłą. To od niego przyszły Papież dowiedział się o Jaszczurówce. Na początku grudnia 1961 r. wpłynął list od bp. Wojtyły, w którym prosił, czy mógłby spędzać u nas urlopy zimowe. Nie miałyśmy żadnej bazy noclegowej. W małym klasztorze mieszkały 24 siostry, nieraz po 3 w pokojach. Byłyśmy zaangażowane m.in. w prowadzenie Domu Dziecka dla chłopców. Przełożona zapytała nas o zdanie. „Zakrzyczałyśmy” matkę, że tak, niech przyjeżdża, a my pod schody, na strych, żeby tylko przyjechał! – wspomina s. Teresa.

Reklama

Przy śniadaniu siostry przygotowywały dodatkowe kanapki i termos z kawą. Kierowca, pan Mucha, zawoził bp. Wojtyłę do Doliny Chochołowskiej. Następnie wadowiczanin zdobywał liczący 1653 m szczyt Grześ i zjeżdżał z niego na nartach. Wracał do Jaszczurówki ok. godz. 17 i wtedy jadł obiad. W górach nie przebywał sam. – Nie mieliśmy wtedy telefonów komórkowych, potrzebne więc było towarzystwo do „obstawy” – wyjaśnia moja rozmówczyni. Wylicza, że „pierwszy w obstawie” był sługa Boży Jerzy Ciesielski, który przyjeżdżał do Jaszczurówki z całą rodziną i nocował w sąsiedztwie u górali. Po tragicznej śmierci Jerzego w katastrofie na Nilu przyszłemu Papieżowi towarzyszyli ks. Marian Jaworski, następnie ks. Stanisław Nagy, a potem, już do końca – ks. Tadeusz Styczeń.

W Dolinie Chochołowskiej wciąż pamiętają wizyty szczególnego gościa. Na tamtejszej Polanie spotykam w październikowe popołudnie grzejącego się w pasterskim szałasie 82-letniego dziś bacę – Andrzeja Galę Ziębę. Mówi, że jego ojciec często rozmawiał z narciarzem z Krakowa, który także poświęcił kapliczkę stojącą dziś na Polanie Chochołowskiej.

By dopełnić dniówki

Myli się jednak ten, kto myśli, że krakowski biskup, arcybiskup i kardynał szukał podczas zimowego urlopu atrakcji towarzyskich. Na Jaszczurówce cenił sobie spokój i ciszę. – Prosił o jedno: by uzgadniać z nim każdą wizytę – wyjawia s. Batogowska. Dodaje, że przyjazdu gościa z Krakowa spodziewano się zawsze 1 stycznia: – Około południa zajeżdżała czarna wołga prowadzona przez pana Muchę, a my cieszyłyśmy się, że oczekiwana osoba jest już z nami. Nasz gość odjeżdżał 6 stycznia, prosto na celebrę do katedry na Wawelu, a potem wracał na 1-2 dni, w zależności od tego, jak mu czas pozwalał. Łącznie każdego roku na Jaszczurówce spędzał pełne 2 tygodnie. Bardzo tego pilnował! Gdy ponownie nas odwiedzał, mawiał: „Wróciłem dopełnić moje dniówki!”.

Reklama

Raz przyjechał o północy. S. Teresa wspomina, że noc była zjawiskowa: pełnia księżyca i świeży śnieg, potęgujący wrażenie jasności. Ksiądz Kardynał wysiadł z auta, rozejrzał się, szybko pobiegł do siebie, przebrał się, a na dole przypiął narty, by pozjeżdżać z Nosala. – Nie omieszkałam się zdziwić. Na co on stwierdził: „Muszę wydychać zły Kraków”. Bo wtedy zakłady w Nowej Hucie truły miasto tak, że nawet mury Wawelu zaczęły się sypać – przypomina urszulanka. Siostra wraca również pamięcią do zabawnego wydarzenia. – Kiedyś minęliśmy się na schodach. Uśmiechnęłam się tylko, bo wcześniej już go widziałam: pomagałam w zakrystii, gdy odprawiał Mszę św. (zawsze celebrował ją o godz. 7.30, przed śniadaniem). Po południu nasz kapelan zapytał, czy słyszałam, co Ksiądz Kardynał mruczał na schodach. Potem zacytował: „Niech żyje siostra Teresa, co załatwia interesa!”.

Po pamiętnym konklawe skończyły się urlopy na Jaszczurówce, ale górale odwiedzali Bacę świata i przywozili mu to, co najlepsze. – W marcu 1984 r. byłam w Rzymie wraz z pielgrzymką góralską – opowiada moja rozmówczyni. – Uczestniczyliśmy we Mszy św. w prywatnej kaplicy Papieża, a potem mieliśmy z nim spotkanie. Gdy powiedziałam, że przywozimy mu w oczach i w sercach całe Tatry i Jaszczurówkę, jakby posmutniał, chwilę nic nie mówił, popatrzył w górę, pokiwał głową, spojrzał na nas i powiedział: „Oj lepiej byście zrobili, jakbyście mnie tam ze sobą zabrali. Oj lepiej, na pewno lepiej. Ale cóż!” i rozłożył ręce. A ja na to: „Ojcze Święty, pokój czeka!”. „No, niech czeka...”.

Otwierać bramy!

– No i się doczekał – kontynuuje urszulanka. – Ojciec Święty odwiedził nas 5 czerwca 1997 r. Tej wizyty nikt nie umówił ani co do dnia, ani co do godziny, choć miałyśmy na nią nadzieję. Ojciec Święty przyleciał helikopterem 4 czerwca, pod wieczór, na zakopiańskie lądowisko pod Krokwią. Następnego dnia miał odpocząć. Siedziałyśmy już przy kolacji, tłum był wielki, bo zjechały się siostry z całej Polski, by brać udział w papieskiej pielgrzymce. Kwadrans przed godz. 20 wpadł człowiek z ochrony papieskiej i zawołał: „Szeroko otwierać bramę!”. Ówczesna przełożona wybiegła na zewnątrz, a pozostałe siostry za nią. Ja zostałam w domu, by pozamykać okna w kaplicy, jak zaleciła ochrona, i wytoczyć klęcznik. Czekałam, co będzie. Dzięki temu mam przed oczyma ten historyczny widok: Ojciec Święty swe pierwsze kroki skierował nie do kaplicy, ale do... swojego pokoju. Spędził w nim 15 minut. Potem przyszedł do kaplicy, gdzie byłyśmy zebrane, i zatopił się w cichej modlitwie. Następnie powiedział: „Dzień się już kończy, a papież nie był na nabożeństwie czerwcowym, a chciałby być, to prosi, żeby zaśpiewać Litanię do Serca Jezusowego”. Gromkim głosem, po raz drugi tego dnia, zaśpiewałyśmy Litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Po modlitwie Papież wstał i powiedział: „Kochane siostry, pamiętajcie, że jesteście urszulankami Serca Jezusa Konającego i dobrze mi się sprawujcie”. Nic dodać, nic ująć, każda doskonale wie, o co chodzi.

Pamiętam, że Ojciec Święty był tak zmęczony, że nie miał siły nawet się uśmiechać. Tego dnia był na Kalatówkach i Kasprowym Wierchu, w Morskim Oku – w drodze powrotnej odwiedził nas. Jak już pożegnałyśmy Ojca Świętego, prawie po północy przyszłam jeszcze do jego pokoju, by nacieszyć się tym, że tu był. Czekało mnie kolejne ogromne wzruszenie! Na narzucie łóżka został dowód tego, co tu się wydarzyło: odcisk ramion i pochylonej głowy, gdy Jan Paweł II klęczał przy swoim łóżku. To dla nas bezcenna relikwia modlitwy dziś już świętego Papieża! Zamknęłam drzwi na klucz, a rano wróciłyśmy tu, żeby zrobić zdjęcie tej relikwii. Fotografię umieściłyśmy nad łóżkiem w pokoju, w którym odpoczywał...

2016-02-03 08:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ewangelia ma iść w drogę

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Bożena Sztajner/Niedziela

Końcowe wersety Pierwszego Listu Piotra niosą słowo umocnienia dla wspólnoty żyjącej pośród nacisku, obcości oraz niepewności. Pierwsze wezwanie dotyczy pokory. „Przyobleczcie się w pokorę” przekłada grecki czasownik, który oznacza przepasanie się szatą sługi. Piotr prowadzi więc myśl ku postawie gotowej do posługi. To słowo przywołuje także gest Jezusa przepasanego do umywania nóg uczniom. Pokora otwiera człowieka na Boga. Pokora zamyka drogę pysze, która chce ocalić siebie własnym wysiłkiem. Cytat z Księgi Przysłów odsłania porządek duchowy całej perykopy. Bóg daje łaskę pokornym, bo serce pokorne umie ją przyjąć.
CZYTAJ DALEJ

Między autorytetem a nadużyciem. Sprawa o. Kazimierza L.

2026-04-24 22:41

Adobe Stock

W ostatnim czasie media zwracają uwagę na sprawę o. Kazimierza L., misjonarza oblatów, profesora teologii i wieloletniego lidera wspólnoty „Umiłowany i umiłowana”. Jak poinformował Zbigniew Nosowski w swoim najnowszym materiale opublikowanym na portalu Wiez.pl, wrocławska prokuratura postawiła zakonnikowi poważne zarzuty dotyczące wykorzystania seksualnego dwóch osób, w tym jednej małoletniej. To kolejny etap sprawy, która od wielu miesięcy budzi wiele emocji oraz stawia pytania o odpowiedzialność animatorów wspólnot i ich zależności na osoby, dla których stają się przewodnikami duchowymi.

Sprawa o. Kazimierza L. światło dzienne ujrzała w 2024 roku, gdy powstała wewnętrzna komisja powołana przez Zgromadzenie Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Wskazała ona na poważne nadużycia duchowe w prowadzonej przez zakonnika wspólnocie. W raporcie, do którego dotarła „Więź”, opisano mechanizmy kontroli, zawłaszczania relacji i budowania zależności, które “przysłaniały obraz Boga i prowadziły do toksycznych więzi”.
CZYTAJ DALEJ

Burundi w Lublinie

2026-04-25 13:01

Paweł Wysoki

W „Domu nadziei” Caritas odbyło się spotkanie misyjne z siostrami ze Zgromadzenia Karmelitanek Dzieciątka Jezus.

Siostry Emerithe i Godeberthe z Gitega Songa w Burundi, krawcowa i katechetka, oraz towarzysząca im misjonarka s. Ilona, podzieliły się doświadczeniem codziennego życia w sercu Afryki. Szczególnym powodem ich obecności było przekazanie podziękowań od dzieci za upominki, które otrzymały w ubiegłym roku. W ramach akcji Caritas „Tornister Pełen Uśmiechów”, koordynowanej przez Pawła Lipę, do misyjnej szkoły dotarł kontener z artykułami szkolnymi, butami oraz mlekiem w proszku. Dary zebrane w Lublinie przywróciły radość i nadzieję dzieciom z ubogich rodzin, a nawet uratowały życie małego chłopca, który dzięki ofiarowanemu mleku odzyskał zdrowie. Jak się z czasem okazało, jednorazowa akcja przekształciła się w stałą pomoc, której owocem są m.in. duchowe adopcje dzieci z Burundi przez osoby indywidualne i Szkolne Koła Caritas z terenu naszej diecezji. – Wydarzyło się wiele dobra. To piękne dzieło, które łączy ludzi z Polski i Afryki w realnej pomocy dla najmłodszych – mówi Paweł Lipa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję