Reklama

Przyjdź Królestwo Twoje

2016-02-03 08:47

Ze Stanisławą Firek rozmawia ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 6/2016, str. 40-41

Archiwum Stowarzyszenia

O Stowarzyszeniu Chrystusa Króla i Maryi Matki i Królowej oraz o jego założycielach ze Stanisławą Firek rozmawia ks. Ireneusz Skubiś

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – Jak dziś należy odczytywać zamysł założyciela Waszej wspólnoty – ks. prof. Antoniego Słomkowskiego, który realizujecie?

STANISŁAWA FIREK: – Ks. prof. Antoni Słomkowski (pierwszy powojenny rektor KUL-u) miał świadomość, że oddziaływanie ideologii komunistycznej na naród polski czyni w nim wielkie spustoszenie. Był przekonany, że aby chrześcijaństwo w Polsce się ostało i miało wpływ na życie społeczne, potrzeba ogromnej odnowy duchowej. Jeden ze sposobów odnowienia życia narodu widział w rekolekcjach zamkniętych. Kiedy zaproponował kard. Stefanowi Wyszyńskiemu możliwość zbudowania ośrodka rekolekcyjnego w Kaniach pod Warszawą, usłyszał od niego: – Księże rektorze, nie jeden ośrodek rekolekcyjny, ale potrzeba nam opasać Warszawę wieńcem takich domów, abyśmy odnowili życie chrześcijańskie. Stąd i powołanie naszej wspólnoty do posługi rekolekcjom. Ks. Słomkowskiemu chodziło też o to, aby stworzyć ludziom jak najlepsze warunki przeżycia rekolekcji. Ważna była dla niego atmosfera, jaką powinny tworzyć osoby posługujące w domach rekolekcyjnych.

– Jak konkretnie realizowany jest ten zamysł?

– Prowadzimy Ośrodek Rekolekcyjny im. św. Jana Pawła II w Kaniach pod Warszawą. Staramy się tworzyć w nim atmosferę sprzyjającą ćwiczeniom duchowym. Organizujemy i pomagamy w prowadzeniu kwartalnych dni skupienia, wraz z naszym księdzem asystentem Tadeuszem Aleksandrowiczem, oraz różnych form rekolekcji i dni skupienia, współpracując przy tym z kapłanami diecezjalnymi i zakonnymi. Troska o rodzinę, o młodzież była dla ks. Słomkowskiego bardzo ważna. Troska ta jest także przedmiotem naszej codziennej modlitwy. Uczestniczymy również w organizowaniu spotkań formacyjno-rekolekcyjnych dla małżeństw, prowadzonych przez ks. Henryka Kazanieckiego SAC w cyklu dwuletnim – mamy zaplecze psychologiczne, modlitewne, mamy również zorganizowaną opiekę nad dziećmi małżeństw, które uczestniczą w rekolekcjach. Staramy się uczestniczyć w całości obowiązków związanych z prowadzeniem rekolekcji.

– Kim była współzałożycielka Waszej wspólnoty?

– Współzałożycielką była p. Halina Orzechowska, zmarła we wrześniu 2014 r. Studiowałyśmy razem na KUL-u (ona psychologię, ja – teologię). Była człowiekiem głębokiej wiary i modlitwy oraz wielką patriotką. Za działalność konspiracyjną w czasie II wojny światowej została wywieziona wraz z ojcem do Niemiec, ona – do obozu w Ravensbrück, a ojciec – do Mauthausen. Halina przeżyła obóz i, z nadszarpniętym zdrowiem, wróciła do Polski. Podczas dni skupienia, które prowadził ksiądz rektor Antoni Słomkowski, przejęła się ideą apostolstwa przez rekolekcje. Sprzedała swoją ojcowiznę, a za otrzymaną kwotę ks. Słomkowski zakupił ziemię w Kaniach k. Warszawy. Na tym terenie ks. Antoni rozpoczął budowę ośrodka rekolekcyjnego. Początkowo był to mały drewniany domek, ale jeszcze za życia ojca wybudowano murowany dom z częścią gospodarczą (obecnie nazywany „Antoni”). Tam też w skromnym pokoju, istniejącym do dziś, mieszkał nasz ojciec założyciel. Jeszcze za jego życia rozpoczęto budowę pierwszego, już z prawdziwego zdarzenia, murowanego domu rekolekcyjnego im. Jana Pawła II, przy dużym wsparciu ks. Jana Marcjana, którego prosił o pomoc w tym przedsięwzięciu prymas Wyszyński. Nasze członkinie i kandydatki intensywnie włączały się w tworzenie tego ośrodka, który stał się również naszym domem macierzystym. Gospodarstwo rolne wymagało ciężkiej, systematycznej i ofiarnej pracy, lecz było to konieczne, by móc się utrzymać, a także by mógł powstać i rozwijać się ośrodek rekolekcyjny. Część osób stale pracowała w Kaniach, część pracowała zawodowo, by tam apostołować – to jedna z istotnych cech instytutu. Zarobione pieniądze przekazywałyśmy na prowadzenie działalności rekolekcyjnej. Prosiłyśmy również o ofiary na budowę tworzącego się domu rekolekcyjnego. Wielu ludzi włączało się do tej akcji, także nasze rodziny. Dalszą rozbudowę ośrodka prowadził ówczesny asystent ks. prof. Józef Warzeszak.

– Jak powstała wspólnota?

– Rekolekcje i charyzmat apostolski ojca założyciela spowodowały, że pod koniec lat 50. ubiegłego wieku zaczęła się skupiać wokół niego grupa kobiet, szczególnie studentek i absolwentek KUL-u, którym bliski był cel ukazany przez założyciela. Halina Orzechowska w uroczystość Trójcy Przenajświętszej w 1960 r. złożyła swoje zobowiązania do życia według rad ewangelicznych.

– Czy członkinie Waszej wspólnoty posługują także na misjach?

– Dwie z nas pracowały na misjach. Bogusława – w Kamerunie, przez 16 lat, a ja – na Ukrainie, przez 3 lata. Pracowałyśmy z młodzieżą, z dziećmi, z rodzinami, katechizowałyśmy i animowałyśmy życie parafii. Sporadycznie, szczególnie w okresie urlopowym, jako wolontariuszka przyjeżdżała do posługi apostolskiej Ania. Po powrocie z Ukrainy założyłam wspólnotę osób, które się modlą i ofiarowują swoje cierpienia za sprawę ewangelizacji Wschodu – zobaczyłam tam niejako od środka, co się dzieje, gdy człowiek odejdzie od Boga.

– Jak można opisać oddziaływanie Waszego domu macierzystego?

– Nasz dom macierzysty mieści się w ośrodku rekolekcyjnym, przez który przewija się rocznie ok. 3,5 tys. osób. Są to grupy z różnych ruchów kościelnych, zróżnicowane wiekowo. Posługujemy im. Prowadzimy też własną działalność apostolską. Wiele z osób, które uczestniczyły w rekolekcjach w naszym ośrodku, wraca, by z nami porozmawiać. Przyjaźnie, które się nawiązują, trwają i są pomocą w rozwiązywaniu codziennych problemów, a przede wszystkim w pogłębianiu relacji z Bogiem. Wszyscy, którzy zwracają się do nas z prośbą o modlitwę, mogą liczyć na nią ze strony całej naszej wspólnoty.

– Które obszary naszego życia społecznego wołają dziś w sposób szczególny: „Przyjdź królestwo Twoje!”?

– Wszystkie obszary życia społecznego wołają o przyjście królestwa Bożego. Ale szczególny nacisk należy dziś chyba położyć na małżeństwo, rodzinę i młodzież. I na tych grupach staramy się koncentrować, pokazując sposoby dążenia do świętości, ale też formy porządkowania różnych aspektów życia na poziomie indywidualnym i społecznym.

– Co, według Pani, jest istotą życia poświęconego Panu Bogu w kapłaństwie, zakonie czy instytucie?

– Istotą jest konsekracja, tzn. ścisłe zjednoczenie z Jezusem w miłości oblubieńczej, po to, by naśladując Go, móc w pełni być dla Boga i dla ludzi. Wyraża się to w praktykowaniu rad ewangelicznych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Różni nas natomiast charyzmat poszczególnych wspólnot, nakreślony przez ich założycieli. Naszym charyzmatem jest szerzenie królestwa Chrystusowego – królestwa prawdy, miłości, dobroci, łaski, sprawiedliwości – przez słodkie królestwo Maryi, wyrażające się troską o pogłębienie życia duchowego poprzez organizowanie i prowadzenie rekolekcji, prowadzenie domów rekolekcyjnych, modlitwę i ofiarę z życia za dzieło rekolekcji w całym Kościele oraz świadectwo życia w miejscu pracy. A wszystko w trosce o zbawienie dusz.

– Czy dysponujecie jakimiś zapisami, które mają dziś wartość źródłową dla historii Waszego instytutu, np. pamiątkami po ojcu założycielu, świadectwami...?

– Tak, to przede wszystkim statut napisany przez ojca założyciela, jego przemyślenia, które zatytułował: „Mój program, moje ideały”, „Wskazówki o potrzebie uczestniczenia w rekolekcjach zamkniętych”, „Szkic o kierownictwie duchowym”, „Ku doskonałości” oraz „Matka Zbawiciela i Matka nasza”. Są nagrania konferencji, które głosił do nas i do innych grup. Po śmierci naszego założyciela ks. prof. Marek Chmielewski z KUL-u dokonał redakcji książki, którą ojciec zostawił w maszynopisie, a zatytułował: „Teologia życia duchowego”. Są też wykłady w maszynopisach, które prowadził dla księży i kleryków różnych uczelni. Wiele świadectw o ks. Słomkowskim znajduje się w monografii ks. prof. Józefa Warzeszaka pt. „Ks. Antoni Słomkowski, 1900-1982: rektor i odnowiciel KUL, teolog – rekolekcjonista, człowiek sumienia”. W archiwum są też świadectwa zebrane przez ks. dr. Krzysztofa Kłosa. Zachowany jest również pokój, w którym mieszkał, z całym, bardzo skromnym wyposażeniem.
Postać naszego założyciela, jego nauczanie ma dla nas ogromną wartość źródłową i historyczną. To był kapłan, który sam świadomie dążył do świętości i innych zapalał do niej swą ogromną żarliwością apostolską.

– Jak można realizować ideał życia konsekrowanego we wspólnocie osób, które pragną pozostać zewnętrznie jako osoby świeckie?

– Mamy dwie drogi: życie i działalność we wspólnocie tam, gdzie jest prowadzone dzieło, oraz działalność w miejscu pracy zawodowej. Angażując się w pracę apostolską w naszym życiu, mamy robić wszystko, aby Bóg był zawsze żywy, wnosić Go tam, gdzie tylko można: w domu rekolekcyjnym, w szpitalu, w hospicjum, w szkole i przedszkolu, na uczelni, w biurze, w administracji – w prostych czynnościach i zawodach, które wykonujemy.

– Jak wygląda formacja członkiń Waszego stowarzyszenia do życia w konsekracji?

– Przystąpienie do naszego stowarzyszenia nie jest uzależnione od rezygnacji z pracy zawodowej. Każda z członkiń jest formowana indywidualnie pod kierunkiem osoby odpowiedzialnej za formację. Formacja obejmuje dwie sfery życia: kształtowanie w sprawach Bożych oraz w sprawach ludzkich. W pierwszym przypadku szczególne miejsce zajmuje formacja do modlitwy. Apostolstwo domaga się znajomości prawd i zasad wiary katolickiej, dlatego też kandydatka zdobywa wiedzę z zakresu teologii i filozofii, zgodnie z programem formacji. Przede wszystkim kładzie się nacisk na dużą osobistą odpowiedzialność za nasze życie duchowe, apostolskie i zawodowe. Co roku odbywamy rekolekcje trwające 5 dni, co miesiąc – dni skupienia we wspólnocie lub indywidualnie tam, gdzie mieszkamy. Życie sakramentalne traktujemy jako zwyczajną drogę stałej formacji. Stała formacja dokonuje się również poprzez słuchanie i studiowanie nauczania Magisterium Kościoła, przyjmowanie go i stosowanie w życiu.

– Jak polskie duszpasterstwo przyjmuje idee instytutów świeckich?

– Instytuty świeckie są mało znane w naszym społeczeństwie, chociaż niektóre funkcjonują już dość długo. Znają i rozumieją tę formę życia konsekrowanego jedynie ci, którzy z bliska się z nią spotykają, m.in. kierownicy duchowi, spowiednicy, rekolekcjoniści. Niektórzy kapłani również należą do instytutów kapłańskich życia konsekrowanego. Problem tkwi w tym, że w zasadzie jest to życie ukryte i obowiązuje pewna dyskrecja. O nas ludzie dowiadują się dzięki naszemu ośrodkowi rekolekcyjnemu oraz tam, gdzie pracujemy – przez świadectwo naszego życia.

– Co Panie sądzą o minionym Roku Życia Konsekrowanego? Czy zauważacie u siebie jego owoce?

– Dla większości z nas był to czas powrotu do źródeł, pogłębienia rozumienia tego, kim jesteśmy. Uczestniczyłyśmy w różnych spotkaniach, konferencjach, a potem dzieliłyśmy się z pozostałymi swoimi refleksjami.
Rok Życia Konsekrowanego był też czasem pogłębionej modlitwy, ufnego otwarcia się na Pana Boga, wdzięczności za otrzymane od Niego łaski. Przede wszystkim wdzięczności za niczym niezasłużoną łaskę konsekracji, a co za tym idzie – za większą świadomość odpowiedzialności za ten dar i konieczność ciągłego nawracania się. Mam nadzieję, że dar Roku Życia Konsekrowanego będzie jeszcze owocował po jego zakończeniu.

* * *

Stowarzyszenie Chrystusa Króla i Maryi Matki i Królowej to żeńska wspólnota osób konsekrowanych, erygowana w 1988 r. przez prymasa Józefa Kardynała Glempa. Jej założycielem był ks. prof. Antoni Słomkowski (1900-82), a współzałożycielką – Halina Orzechowska (1924 – 2014).

* * *

Dom macierzysty stowarzyszenia mieści się w Ośrodku Rekolekcyjnym im. św. Jana Pawła II w Kaniach woj. mazowieckie.

Reklama

Adres kontaktowy: Kanie, ul. Nadarzyńska 21, 05-805 Otrębusy; tel. (22) 758-54-13 lub 661-139-960; www.kanie-jp2.pl; e-mail: kanieor@poczta.onet.pl

Tagi:
wywiad rozmowa

Reklama

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uboga wdowa i sędzia

2019-10-16 12:28

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 25

stock.adobe.com

W dzisiejszej Ewangelii Jezus kreśli dwie postacie. Jedną z nich jest uboga wdowa. W czasach Jezusa wdowa była skrajnym przykładem osoby uciśnionej. Często nie posiadała środków do zaspokojenia elementarnych potrzeb życiowych. Taka właśnie wdowa jest ofiarą podwójnego bezprawia: aroganckiej siły przeciwnika, który jest bogaty i może opłacić i przekupić sądy, oraz niewzruszonej obojętności sędziego.

Sędzia to druga postać przypowieści. Jest obojętny i cyniczny wobec cierpienia kobiety. Jest praktycznym ateistą, nie liczy się z Bogiem ani przykazaniami. W konsekwencji nie liczy się z ludźmi. Jest zamknięty w skorupie własnego egoizmu, nie interesują go sprawiedliwość ani cierpienie człowieka niesłusznie skrzywdzonego.

Jezusowi w tej przypowieści zapewne nie chodzi o napiętnowanie korupcji i niesprawiedliwości sędziów. Nie chodzi Mu też zapewne jedynie o wzbudzenie empatii i solidarności z ubogimi. Pragnie On nam raczej uświadomić ogromną moc cierpliwej modlitwy i zaufania Bogu.

Kobieta, chociaż wydaje się na przegranej pozycji, nie poddaje się. Odkrywa słaby punkt sędziego – egoizm, snobizm. I wykorzystuje go, nieustannie nachodząc sędziego, naprzykrzając się mu. Arogancki sędzia wysłuchuje jej, aby go więcej nie zadręczała.

Postawa kobiety wskazuje na podwójną „broń”, którą możemy stosować wobec Pana Boga. Pierwszą jest ludzka słabość. Kobieta nie ma nic do stracenia, może więc z całą determinacją walczyć. Jej słabość ostatecznie zwycięża z siłą niesprawiedliwego sędziego. Pan Bóg ceni słabość, ubóstwo, pokorę. One sprawiają, że nie pozostaje obojętny wobec ludzkich próśb.

Drugą bronią tej kobiety są upór i cierpliwość. Kto potrafi czekać i nalegać jak ona, zostanie wysłuchany, choćby z tego względu, by się już nie naprzykrzał i nie zawracał głowy. Przypowieść Jezusa ukazuje tajemniczą siłę modlitwy. Nawet jeśli wyczerpiemy wszystkie możliwości, pozostaje cierpliwość modlitwy. Tajemnica zmian jest ukryta w nieskończonej cierpliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczystości 35. rocznicy śmierci ks. Popiełuszki

2019-10-19 21:35

Łukasz Krzysztofka/KAI

Rodzina i przyjaciele bł. ks. Popiełuszki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, parlamentarzyści, kilkadziesiąt pocztów sztandarowych NSZZ „Solidarność” z całego kraju i tłumy wiernych uczestniczyły we Mszy św. w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu w 35. rocznicę męczeńskiej śmierci kapelana „Solidarności”.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Uroczystej, koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, który przed Mszą św. poświęcił kaplicę z wystawionymi relikwiami sutanny, którą miał na sobie w momencie śmierci męczennik.

Kard. Nycz zaznaczył, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Zobacz zdjęcia: 35. rocznica śmierci ks. Popiełuszki

Metropolita warszawski przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie wskazywał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że dziesięć lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Kazanie wygłosił bp Józef Guzdek, Biskup Polowy Wojska Polskiego. Zwrócił uwagę, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił i dodał, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, a nie siły.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego, co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Bp Guzdek wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość stwarza okazję do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

Po Mszy św. odmówiono litanię do bł. ks. Jerzego, a następnie złożono wieńce na grobie męczennika.

19 października obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Kapłanów Niezłomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem