Uchwalony w zeszłym roku projekt ustawy „Senate Bill 10” zobowiązuje szkoły publiczne do umieszczenia Dziesięciu Przykazań w każdej sali lekcyjnej na dobrze widocznym plakacie o wymiarach 40 x 50 cm. W lipcu rodziny wyznające różne religie oraz rodziny niewierzące złożyły skargę w tej sprawie - początkowo z powodzeniem: w sierpniu sędzia federalny wydał nakaz tymczasowy, który zakazał wystawiania Dziesięciu Przykazań w salach lekcyjnych. Jednak dziewięciu z 17 sędziów sądu apelacyjnego uznało ustawę za zgodną z prawem.
W uzasadnieniu opinii większości sędzia Stuart Kyle Duncan napisał, że ustawa ani nie nakłania uczniów do przyjęcia Dziesięciu Przykazań, ani nie wymaga od nauczycieli nawracania uczniów. „Dla powodów wystarczy już samo narażenie dzieci na język religijny, aby uczynić te przedstawienia narzędziami przymusowej indoktrynacji. Nie podzielamy tego poglądu” - napisał.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Sędziowie w sporze
W odrębnej opinii sędzia Stephen A. Higginson napisał, że opinia większości pozbawia rodziców prawa do samodzielnego decydowania, jakie przekonania religijne chcą przekazać swoim dzieciom: „Ojcowie założyciele mieli na celu rozdział Kościoła od państwa przede wszystkim po to, by zapobiec wykorzystywaniu władzy politycznej przez duże sekty religijne do narzucania swojej religii innym”, stwierdził Higginson. Jednak Teksas próbuje zrobić właśnie to.
W reakcji na orzeczenie sądu przedstawiciele powodów wyrazili głębokie rozczarowanie: „Wyrok sądu narusza podstawowe zasady Pierwszej Poprawki do Konstytucji oraz wiążące orzecznictwo Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych”. Pierwsza poprawka do Konstytucji chroni rozdział Kościoła od państwa oraz prawo rodzin do samodzielnego decydowania o tym, jak, kiedy i czy zapewnią swoim dzieciom naukę religii. Dalsze wyjaśnienie brzmiało: „Ta decyzja depcze te prawa”. Zamierzają zwrócić się do Sądu Najwyższego o uchylenie tej decyzji.
