Reklama

Odnaleźć sens życia i miejsce na ziemi

2016-03-22 11:14

Agnieszka Raczyńska-Lorek
Edycja sosnowiecka 13/2016, str. 6

Archiwum Domu
Mama z pięciorgiem dzieci przybyła do Domu Matki i Dziecka w czerwcu ub.r. i jest w nim do dzisiaj

Minął rok od uroczystego otwarcia Diecezjalnego Domu Matki i Dziecka w sosnowieckiej dzielnicy Klimontów. 25 marca, w Dniu Świętości Życia, podwoje caritasowskiej placówki otworzył abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita lwowski, osobisty sekretarz Jana Pawła II, oraz bp Grzegorz Kaszak. Dom znajduje się przy ul. G. Zapolskiej 2, w sąsiedztwie kościoła Chrystusa Króla i szpitala pediatrycznego

Pamiętamy doskonale aurę panującą przed rokiem na zewnątrz – wiosennie, ciepło, słonecznie... Gdy niemalże w rocznicę tego wydarzenia odwiedzam placówkę, pogoda bynajmniej wiosny nie zwiastuje. Za oknem mroźno i biało, bo właśnie spadł świeży śnieg. Wtedy, gdy wszyscy zwiedzali nowe, piękne mieszkania Domu, nie można było oprzeć się refleksji, że jest w nim po prostu pusto, bo czymże jest dom bez ludzi, bez gwaru dzieci, bez krzątania się matki? – Czekamy na pierwsze mieszkanki, którym będziemy nieść pomoc w trudnych sytuacjach życiowych – mówił wówczas dyrektor diecezjalnej Caritas, ks. Tomasz Folga. Na powierzchni 632,5 m kw., w 9 pokojach z pełnym węzłem sanitarnym, schronienie znaleźć może do 12 matek z dziećmi.

W bezpiecznej przystani

Na pierwsze mieszkanki nie trzeba było czekać zbyt długo, bo już 13 kwietnia pojawiła się pierwsza mama z maleńkim dzieckiem, a w czerwcu przybyła kolejna z pięciorgiem dzieci. W kolejnych miesiącach dołączały kobiety ze swoimi pociechami, by w tej bezpiecznej przystani oprócz dachu nad głową pozbierać się po traumatycznych przejściach życiowych.

– Początkowo piękne, świeże i nowe wnętrza czekały niczym matka spodziewająca się dziecka, by móc wreszcie utulić i poświęcić się całkowicie nowo narodzonej istocie. Dzisiaj mury tętnią życiem, a praktycznie każdy centymetr przestrzeni jest wypełniony – mówi Wioletta Matoga, p.o. kierownika Domu Matki i Dziecka. – I tak powinno być. Dom ma służyć, pomagać, chronić, a nie stać pusty – dodaje. Wprawdzie to tylko dom zastępczy, ale dla samotnych matek z dziećmi jedyny, w jakim mogą się schronić. Kobiety mogą tutaj przebywać maksymalnie 12 miesięcy, ale w szczególnych przypadkach czas ten może zostać przedłużony.

Reklama

Pierwszy rok za nami

Przez miniony rok wiele się działo i dużo zmieniło. Do tej pory Dom gościł 8 mieszkanek i 11 dzieci. Wszystko tu było pierwsze. Pierwsze święta Bożego Narodzenia, pierwszy chrzest małej Amelki, pierwsze wakacje, pierwsze porady pedagoga, psychologa, prawnika, pierwsi wolontariusze, pierwsze wspólne spacery, pierwsze przełomy duchowe i szczere rozmowy z kapłanami, pierwsi goście…

– W naszej placówce dbamy o to, by dzień powszedni wypełniała praca, która ma wymiar również terapeutyczny. Uczy pokory i szacunku oraz tego, że przestrzeń wspólna nie jest przestrzenią niczyją i dbać należy o nią jak o swój własny kąt. Nie zapominamy jednakże o beztroskiej zabawie, dzięki której najłatwiej zapomnieć o trudnej sytuacji, w jakiej przebywające tu osoby się znalazły. Dzieciom staramy się wypełniać czas kreatywnie. Ostatnio udało nam się namówić do współpracy artystkę plastyka, która przeprowadziła z dziećmi zajęcia. Był to moment refleksji nad tym, że bez komputera da się żyć, że w dzieciach drzemią pokłady talentów, o których po prostu nie wiemy – zauważa p. Wioletta.

Samo życie

Sytuacja mieszkanek Domu jest bardzo różna. Każda mama i jej dzieci to odrębna, wyjątkowa historia napisana przez życie. Z reguły trafiają tu kobiety, które utraciły grunt pod nogami, dlatego potrzeba czasu, by się odnalazły, zaaklimatyzowały, przystosowały do nowego życia we wspólnocie. A w tutejszym w domu, jak to w domu, nie brakuje spięć, nie brakuje łez, nie brakuje radości. Samo życie. – Najczęściej jakieś drobne sprzeczki wynikają ze złej komunikacji, uprzedzeń czy trudnych przeżyć. Jednak bardzo szybko udaje się je rozwiązywać. Nasz Dom to miejsce, w którym zawsze jest odpowiednia przestrzeń na dialog, szacunek i wzajemne zrozumienie – podkreśla p. Wioletta.

Jest taki Dom

Dom to miejsce szczególne, gdzie można się schronić, gdzie ma się pewność bycia kochanym, gdzie otacza nas ciepło i miłość. Każdy chciałby mieć taki dom, do którego tęskni się gdziekolwiek się jest. Niestety nie każdy ma takie szczęście. Za to jest takie miejsce w Sosnowcu, gdzie można znaleźć wsparcie i pomoc, zrozumienie i miłość, odnaleźć sens życia i swoje miejsce na ziemi.

Tagi:
dom samotnej matki

Reklama

Bezpieczna przystań

2019-04-10 10:28

Magdalena Kowalewska
Edycja warszawska 15/2019, str. V

Dom Samotnej Matki w podwarszawskiej Zielonce pomógł setkom kobiet znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej

Archiwum CDWP
Dom Samotnej Matki w Zielonce

Budynek, zwany „Bezpieczną przystanią”, wymaga gruntownej renowacji i rozbudowy. Na ten cel potrzebne jest ponad 3 miliony złotych. – Z budową chcemy ruszyć w maju, symbolicznie w Dzień Matki. Jednak, żeby uzbierać taką sumę pieniędzy potrzeba cudu – mówi „Niedzieli” Aleksandra Kling, która od trzech lat kieruje Domem Samotnej Matki w Zielonce.

Dach nad głową

To placówka Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej. Do roku czasu mogą przebywać tutaj kobiety z dziećmi z powiatu wołomińskiego, który współfinansuje ośrodek. Potrzebujące matki mogą również zwrócić się o doraźną pomoc i przekazanie np. artykułów pielęgnacyjnych dla maluchów. Ostatnio były one zbierane podczas Marszu Świętości Życia.

Do ośrodka trafiają kobiety z rodzin borykających się z różnymi uzależnieniami. Są to często ofiary przemocy. Dla wielu osób to miejsce, w którym mogą po raz pierwszy od długiego czasu spać bez budzenia się w nocy z lękiem. Matki z dziećmi mają nie tylko zapewniony dach nad głową, ale także żywność, środki czystości i artykuły higieniczne dla swoich pociech.

Pani Katarzyna przebywa w Domu Samotnej Matki już po raz drugi. Ma trójkę dzieci. Starsi chłopcy mają 5 i 7 lat, najmłodszy ma pięć miesięcy. – Niektórzy znajdują się jeszcze w trudniejszej sytuacji życiowej niż ja. Cieszę się, że dzieci mają dach nad głową, a najstarszy syn uczęszcza do pobliskiej szkoły – mówi nasza rozmówczyni. – Dobrze byłoby, gdyby miejsce to zostało rozbudowane, bo na razie dostępne do zamieszkania przez potrzebujące matki są tylko trzy pokoje – dodaje.

Podopieczni „Bezpiecznej Przystani” mogą liczyć nie tylko na opiekę psychologiczną i pedagogiczną, lecz także na duszpasterskie wsparcie. W ubiegłym roku w ośrodku odbyły się chrzciny piątki dzieci. – Było to wielka radość dla nas wszystkich – opowiada pani Aleksandra.

Skonfliktowane rodziny

To także miejsce schronienia kobiet oczekujących narodzin dziecka, które spotkały się z brakiem akceptacji przez rodzinę i najbliższe środowisko. Celem placówki jest pomoc jak największej liczbie kobiet, umożliwienie narodzin dzieciom zagrożonym aborcją lub porzuceniem oraz zmiana postawy matki odrzucającej dziecko.

– Chcielibyśmy prowadzić dla tych kobiet kompleksową terapię, organizować warsztaty, a także spotkania z pełnymi, kochającymi się rodzinami oraz osobami starszymi, aby pokazywać jak ważne jest w rodzinie budowanie międzypokoleniowych relacji. Do tego potrzeba jednak odpowiednich warunków, w których mogłyby się takie spotkania odbywać – mówi Aleksandra Kling. W planach jest powstanie m.in. przedszkola.

Do ośrodka coraz częściej trafiają młode dziewczyny. Nie mają kontaktu z rodzinami, które są skonfliktowane. – Ojcowie pojawiają się i znikają, nie ponoszą odpowiedzialności za wychowanie dzieci. Wraz ze zmianami w przepisach dotyczących egzekwowania prawa alimentacyjnego mam nadzieję, że sytuacja tych kobiet polepszy się – wyznaje Aleksandra Kling.

Czasami wystarczy jedna osoba z najbliższej rodziny, która zajmie się dziećmi, aby matka mogła pójść do pracy i zarobić np. na opłaty w przedszkolu. Niestety, kobiety, które trafiają do Domu Samotnej Matki w Zielonce nie mogą liczyć na taką pomoc ze strony rodziny czy sąsiadów. – Wywodzą się ze środowiska, w których przemoc, obojętność i krzyk wobec dzieci są czymś normalnym. Staramy się więc zmieniać także mentalność naszych podopiecznych – wyjaśnia kierowniczka placówki.

Niezbędny remont

Nie tylko brak przestrzeni jest problemem, ale także niedostosowanie budynku do potrzeb matek z dziećmi. Strome, drewniane schody nie ułatwiają poruszania się z maluchami. – Zimą odczuwalne są niskie temperatury, latem jest za gorąco. Musimy coś z tym zrobić – mówi Aleksandra Kling. Budynek wymaga m.in. wymiany okien, drzwi, powinien zostać przystosowany również do potrzeb matek zarówno z dziećmi w wieku szkolnym, jak i tymi, które poruszają się na wózkach inwalidzkich. Dotychczas na remont i rozbudowę placówki ze zbiórek publicznych zebrano ponad 150 tys. zł. Suma ta to kropla w morzu potrzeb. Dlatego Caritas Warszawsko-Praska będzie wdzięczna za wsparcie materialne na rzecz Domu Samotnej Matki w Zielonce (PEKAO S.A. oddział w Warszawie nr konta: 10 1240 6074 1111 0010 8250 4059), albo przez zbiórkę na www.zrzutka.pl/dj3g3y.

Budowę można wspierać także przez ofiarowanie materiałów budowlanych i wyposażenie. – Liczymy na wsparcie od firm, które mogłyby przekazać nam materiały budowlane. Potrzebne są nam też artykuły wyposażenia wnętrz, by dom mógł funkcjonować w nowoczesny sposób – dodaje Aleksandra Kling.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kaja Godek ws. "Zatrzymaj aborcję": skupiamy się na działaniach w Sejmie

2019-11-13 12:39

lk / Warszawa (KAI)

Inicjatorzy akcji "Zatrzymaj aborcję", czyli obywatelskiego projektu dotyczącego likwidacji tzw. aborcji eugenicznej, zapowiedzieli, że skupią się na działaniach prowadzących do uchwalenia swojej inicjatywy w Sejmie, nie będą natomiast pracować nad antyaborcyjnym wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego z uwagi na nieskuteczność tej strategii w ostatniej kadencji parlamentu. - Nie chcemy po raz kolejny blokady w Trybunale - wyjaśnia Kaja Godek, pełnomocniczka Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Zatrzymaj aborcję".

Magdalena Kowalewska

Wczoraj rozpoczęło się posiedzenie Sejmu IX kadencji. Oznacza to, że wniosek poselski do Trybunału Konstytucyjnego złożony dwa lata temu przez 107 posłów przepadł. Wnioski poselskie podlegają bowiem dyskontynuacji, czyli mogą być rozpatrywane tylko dopóty, dopóki trwa kadencja, w której zostały złożone.

- To, że prezes TK Julia Przyłębska - główna hamulcowa wniosku - naruszyła w ten sposób podstawy ustrojowe państwa (prawo posłów do uzyskania od TK orzeczenia ws. konkretnych przepisów i ich zgodności z ustawą zasadniczą) - pisałam już nie raz" - napisała na swoim profilu na Facebooku Kaja Godek.

Jej zdaniem, Julia Przyłębska powinna ponieść z tego powodu konsekwencje i nigdy więcej nie pełnić już żadnych funkcji państwowych. Ponadto, zdaniem Godek, "sensowny wydaje się także postulat likwidacji samego Trybunału Konstytucyjnego - instytucji niedziałającej, skompromitowanej, zależnej od bieżącej polityki i ubezwłasnowolnionej". - Marnowanie pieniędzy podatnika, a niewykonywanie obowiązków - to nie są powody, dla których powołano TK - stwierdziła Kaja Godek.

"Ale jeszcze ważniejsze są losy dzieci poczętych z wadami - tych nienarodzonych, którym grozi zabicie za wadliwy gen i tych już narodzonych, które obecna ustawa piętnuje i stawia w pozycji obywateli drugiej kategorii" - uważa pełnomoniczka inicjatywy "Zatrzymaj aborcję".

W jej opinii, obecnie należy przede wszystkim odrobić lekcję z tego, co działo się w sprawie aborcji. - Z pewnością wiemy już, że zgoda kierownictwa PiS na złożenie wniosku do TK nie była manewrem obliczonym na spokojne i pozbawione politycznych napięć wprowadzenie ochrony życia. Między bajki można włożyć deklaracje sędzi Przyłębskiej z listopada 2017 o tym, że rozpatrzenie wniosku jest "kwestią miesięcy". Posłom PiSu nakazano mówić, że aborcja ma poczekać, bo orzeczenie wyda Trybunał i tak też mówili ci wszyscy, którzy chcieli uspokoić sytuację wokół tematu eugeniki - opisuje Kaja Godek.

"Tymczasem sytuacja wcale się nie uspokajała, trzy legalne morderstwa dziennie to nie jest spokój społeczny, nawet jeśli na ulice nie wylegają manifestacje. Prolajferzy podnosili zatem nieustannie potrzebę uszczelnienia ochrony życia. A Trybunał - choć stale ponaglany - milczał. Milczała też sejmowa komisja, a potem podkomisja, bo przecież kazano im czekać na Trybunał. I tak błędne koło się zamykało" - przypomniała Godek.

Jej zdaniem, "jest jasne, że zgoda na złożenie wniosku do TK została wydana przez Jarosława Kaczyńskiego wyłącznie po to, aby ochronę życia odwlec 'na święte nigdy'".

- Blokada okazała się niezwykle skuteczna. Do posłów wyznaczonych do rozpatrzenia projektu ustawy łatwo wyborcom dotrzeć i naciskać, do sędziów Trybunału znacznie trudniej. Co wytrwalsi, dzwoniąc lub pisząc na Aleję Szucha rozbiją się o sekretariat, a samych sędziów trudne rozmowy ominą. Poza tym sędziowie nie zależą od wyborców, więc żadna to dla nich presja, że ktoś dzwoni - zauważyła Godek.

Działaczka pro-life uważa, że obecnie składanie kolejny raz wniosku poselskiego do Trybunału będzie oznaczało kolejną blokadę ochrony życia na całą kadencję. - Szaleństwem jest bowiem robić to samo, a oczekiwać innych rezultatów - stwierdziła.

- Jarosław Kaczyński, który wartości katolickie wyciąga na sztandary już tylko w sferze retoryki, bo działań w tym obszarze nie podejmuje, właśnie opracował i przećwiczył doskonałą metodę sekowania prawnej ochrony nienarodzonych dzieci. Metoda ta gwarantuje prezesowi PiS nie tylko utrzymanie eugeniki w polskim prawie, ale i wizerunkowe zwycięstwo pod hasłem "my złożyliśmy wniosek do TK, my jesteśmy za życiem" - napisała Godek.

Dlatego - jej zdaniem - prezes PiS bardzo liczy na ponowny ruch posłów w sprawie Trybunału. - Znów będzie mógł mamić Episkopat, pacyfikować posłów mówiąc, że mają czekać na orzeczenie, a wyborcom przekazywać, że droga przez Trybunał jest lepsza, bo ustawy można zmieniać, a orzeczeń TK nie i to dlatego PiS "czeka" na TK - uważa działaczka pro-life.

Dodała, że gdy poseł Bartłomiej Wróblewski w 2017 r. składał poselski wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności tzw. przesłanki eugenicznej, była umiarkowaną entuzjastką tego rozwiązania. - Czas pokazał, że nawet to pozornie dobre posunięcie zostało przez PiS wykorzystane do złego celu - napisała Kaja Godek.

"Dlatego ze strony inicjatorów ustawy "Zatrzymaj aborcję" chcę z całą mocą podkreślić: żadnych nowych wniosków do TK! Dziś działania wszystkich posłów antyaborcjonistów powinny być nakierowane na wyjęcie z Komisji Polityki Społecznej i Rodziny ustawy "Zatrzymaj aborcję" i skierowanie jej do kolejnego czytania, a następnie do Senatu i podpisu Prezydenta" - podkreśliła.

"Nie chcemy po raz kolejny blokady ustawy przez składanie w Trybunale wniosku. A na dziś sytuacja z Trybunałem jest taka, jak była - i jeśli chodzi o jego umocowanie, i konstrukcję, i skład personalny" - uważa Godek.

Godek nie chce też, aby ktokolwiek składał nową ustawę o ochronie życia do Sejmu. - Kierownictwo rządzącej partii z radością zleciłoby w takim wypadku wyjęcie obu ustaw do czytania, zrobiło zamieszanie i podzieliło w ten sposób głosy pro-life w Sejmie. Ten manewr ćwiczyli już przy ustawie o in vitro i przy innych okazjach - stwierdziła działaczka pro-life.

Zaapelowała też, aby wszyscy, którzy "są dziś w parlamencie i mienią się obrońcami życia", zjednoczyli się w tej najważniejszej dla naszej Ojczyzny sprawie. - Panie i Panowie Posłowie, życie niepełnosprawnych dzieci jest w Waszych rękach. Nie uciekniecie od tej odpowiedzialności. Zostawcie za drzwiami podziały, frakcje i osobiste ambicje, działajcie mądrze. Uchwalcie projekt podpisany przez milion Polaków - podsumowała Kaja Godek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: „Pragnę udać się do Argentyny, ale w 2020 będzie to trochę trudne”

2019-11-13 21:38

kg (KAI/Télam) / Buenos Aires/Watykan

Papież Franciszek potwierdził pragnienie odwiedzin Argentyny, ale w rozmowie z argentyńską agencją prasową Télam dodał, że ze względu na podjęte już zobowiązania na rok 2020 będzie to „trochę trudne”. Zaznaczył, że na przyszły rok zaplanował już inne podróże.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty przypomniał, że zamierzał udać się do swej ojczyzny w listopadzie 2017, odwiedzając także Chile i Peru, ale proces wyborczy w jego kraju uniemożliwił spełnienie tych planów. Wyjaśnił, że postanowił „odłożyć Argentynę i Urugwaj na później”.

W czerwcu br. przewodniczący Argentyńskiej Konferencji Biskupiej bp Óscar Ojea w rozmowie także z Télam oznajmił, że papież „myśli już o tym, kiedy przybyć do kraju” i dodał, że wizyta taka mogłaby się odbyć „pod koniec 2020 roku lub w 2021”.

Franciszek przelatywał dotychczas dwukrotnie nad Argentyną: w lipcu 2015, gdy leciał do Ekwadoru, rozpoczynając swą drugą podróż do Ameryki Łacińskiej (objęła ona jeszcze Boliwię i Paragwaj) oraz w styczniu 2018, w drodze do Chile.

W rozmowie z agencją Ojciec Święty potwierdził zainteresowanie udania się w przyszłym roku do Iraku i Sudanu Południowego w ramach wspólnej podróży ekumenicznej wraz z anglikańskim arcybiskupem Canterbury Justinem Welbym. Co do tego drugiego kraju, to – jak zauważył – będzie to możliwe, „o ile pozwolą na to warunki polityczne”.

Jorge Mario Bergoglio był arcybiskupem Buenos Aires w latach 1998-2013, po czym opuścił Argentynę na początku marca 2013, udając się do Rzymu na konklawe, na którym został wybrany na papieża i od tamtego czasu już nie odwiedził swej ojczyzny. Budzi to duże niezadowolenie i krytykę wśród jego rodaków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem