Reklama

Odważnie patrzcie w przyszłość

2016-03-29 14:04

Z kard. Angelo Comastrim rozmawiał ks. Jarosław Krzewicki
Niedziela Ogólnopolska 14/2016, str. 4-6

Archiwum kard. Angelo Comastriego

O Nadzwyczajnym Jubileuszu Miłosierdzia z perspektywy Bazyliki św. Piotra, charyzmacie ostatnich papieży i konieczności patrzenia ponad poziom lęku z kard. Angelo Comastrim rozmawia ks. Jarosław Krzewicki

KS. JAROSŁAW KRZEWICKI: – Przyjmuje Ksiądz Kardynał w imieniu Papieża pielgrzymów, którzy docierają do grobu św. Piotra, przechodząc przez jubileuszowe Drzwi Święte. Co przynosi ten rok? Jak Ksiądz Kardynał patrzy na jego przebieg?

KARD. ANGELO COMASTRI: – Chciałbym podkreślić, że miłosierdzie jest sercem Ewangelii. Jezus zostawił nam trzy przypowieści, niczym fotografie, które koncentrują naszą myśl na miłosierdziu. Najpierw wskazuje nam na pasterza, który szuka zagubionej owcy (por. Łk 15, 1-7). W niej każdy rozpozna siebie. Gdy Bóg nas znajdzie, bierze na ramiona. A potem jest czas na świętowanie – po to jest jubileusz. Jezus mówi, że w niebie świętuje się z powodu choćby jednego tylko grzesznika, który się nawraca. Dalej Ewangelia ukazuje nam obraz kobiety, która zgubiła coś bardzo cennego – monetę (por. tamże, 8-10). W oczach Bożych każdy z nas ma ogromną wartość. I znów gdy zguba się znajdzie, jest moment świętowania. Za obrazem kobiety kryje się Bóg. Żeby wszystko było jasne co do roli Boga i pozycji człowieka, Jezus przytacza trzecią historię: opowiada o ojcu, który ma dwóch synów (por. tamże, 11-32). Obaj nie szczędzą mu zmartwień – podobnie jak my jesteśmy dla Boga powodem utrapienia. Pierwszy syn dostaje majątek i odchodzi, drugi zostaje z ojcem. Obydwaj są źródłem ojcowskiego zatroskania, ale odpowiedzią ojca jest postawa miłosierdzia. To jest narzędzie, którym się posługuje. Syn, który odchodzi, przeżywa różne doświadczenia, także bardzo złe. Pragnie powrócić. Myśli sobie: w domu ojca jest dobrze, byłoby mi lepiej, gdybym wrócił...

– ... jest bardzo interesowny...

– Tak. Nie zastanawia się, ile bólu zadał ojcu. To powinno skłonić go do powrotu, wzbudzić chęć pojednania, prośbę o przebaczenie, tymczasem on myśli raczej o swoim dobru. Ojciec widzi go z daleka. Słowo, którego używa Ewangelista, w języku greckim oznacza, że ojciec wzrusza się niczym matka. Drugi syn natomiast nie potrafi się cieszyć powrotem brata. Ojciec go przekonuje. Jezus nie zamyka tej przypowieści, pozostawia ją otwartą. Jej zamknięcie zawiera się w historii życia każdego z nas. Tak więc temat miłosierdzia jest w centrum Ewangelii.

– Co jest istotą tegorocznego jubileuszu?

– Przypomnijmy, że temat miłosierdzia był w centrum przepowiadania Jana Pawła II. To był Papież miłosierdzia. To on poświęcił temu zagadnieniu znaczną część swojego pontyfikatu: kanonizacja s. Faustyny Kowalskiej, Święto Miłosierdzia, encyklika „Dives in misericordia”. Nawet odejście do domu Ojca dokonało się w wigilię, po pierwszych Nieszporach, Święta Miłosierdzia. Więc i dziś, celebrując Rok Święty Miłosierdzia, jesteśmy mocno zanurzeni w owoce pontyfikatu Jana Pawła II. Papież Franciszek zwraca uwagę na strach, jaki ogarnął dziś świat: na lęk, niepokój, zatracanie się. Rok Święty Miłosierdzia jest lekarstwem przeciw temu stanowi niepokoju. Chodzi o to, by człowiekowi dodać odwagi i nadziei. Stąd wielu ludzi podejmuje to zadanie z wdzięcznością. Choć jest to temat odwieczny, zawsze aktualny, dziś nabiera szczególnego znaczenia. Odgrywa wielką rolę, bo to moment, w którym ludzie czują się zranieni.

– Czyżby więc strach stawiał nas w pozycji starszego brata, który boi się o swoją pozycję w domu Ojca?

– W pewnym sensie tak. Ale nie w tym dostrzegałbym problem. Strach dotyczy ogólnej sytuacji na płaszczyźnie międzynarodowej, zwłaszcza europejskiej. Europa to kontynent – jak to wiele razy podkreślał Jan Paweł II – który dokonuje cichej apostazji, który neguje swe korzenie, historię, zatraca oblicze. To miejsce, gdzie oddycha się strachem, gdzie doświadcza się gwałtu. To wszystko stawia nas w sytuacji, jak to podkreśla Franciszek, która przypomina stan trzeciej wojny światowej w kawałkach. I właśnie to jest kontekst, który sprawia, że wznosimy wzrok ku górze, ponad naszym strachem i obawą, gdzie nad tym wszystkim jest Bóg, który pozostaje dla nas Skałą, Skałą miłosierdzia, wierności w miłosierdziu. Uchwycić się tej Skały to nie znaczy wcale uciec od historii. To wręcz jedyny sposób, by zmierzyć się z nią, zmierzyć się dzięki tej mocy, która pochodzi od Boga.

– Jan Paweł II miał siłę, która wynikała z zakorzenienia w Bogu, ale także w jego historii indywidualnej i społecznej...

– Na pewno korzenie swojej siły miał w historii swojej ojczyzny. Wzrastał w rodzinie głęboko religijnej, w bardzo religijnym narodzie. Pomyślmy choćby o tym, że ten człowiek został postrzelony tu, na Placu św. Piotra, a mimo tego nigdy się nie wycofał. Ktokolwiek inny, jak sądzę, obawiałby się, zawrócił, zmienił kierunek, był bardziej ostrożny. Papież z Polski miał heroiczną wiarę. Dobrze powiedział o nim Benedykt XVI, że miał on wiarę jak skała. Tym na pewno poruszył świat, przekonał go i dał wszystkim lekcję człowieczeństwa zakorzenionego w wierze.

– Ksiądz Kardynał jest gospodarzem Bazyliki Watykańskiej, w której opieramy nasze myśli o solidność skały. Tu jest grób św. Piotra. Czy udaje się to miejsce, chętnie odwiedzane przez turystów, przemieniać w prawdziwe sanktuarium, by bardziej było świątynią, a mniej muzeum?

– Tego pragnął Jan Paweł II. Gdy mianował mnie archiprezbiterem Bazyliki Watykańskiej, powiedział: „Powierzam księdzu to miejsce, gdzie jest grób Piotra. Proszę zrobić z niego sanktuarium. Proszę pracować, jak czynił to ksiądz dotąd w Loreto, by było to miejsce spotkania z tajemnicą obecności Piotra”. Pamiętam, że dodał: „Zadaniem księdza jest sprawić, by kamienie mówiły, aby mogły zaświadczyć, że jeden tu jest kamień wart uwagi, Piotrowy, który jest jak skała. Może słaby, ale to na nim zbudowany jest Kościół ze swoją historią. W ten sposób każdy papież staje się Piotrem, staje się skałą. Oczywiście, nie jest łatwo przemienić to miejsce w sanktuarium, bo Bazylika św. Piotra to także skarbiec sztuki i wielu jest ludzi, również niewierzących czy przedstawicieli innych religii, którzy tu przychodzą. Tym, czego pragniemy i o co się staramy wraz z całym personelem tu zatrudnionym, jest to, by wszystkich należycie przyjąć – zarówno wierzących, jak i niewierzących oraz przedstawicieli innych religii – by wszyscy mogli poczuć blask i ciepło Kościoła katolickiego, odczuć serce Boga w historii. Staramy się, by przemienić turystę w pielgrzyma. Nie zawsze się to udaje, ale ważne, by pozostało dobre wspomnienie.

– Sztuka, która otwiera umysł, przyjęcie, które otwiera serce...

– Na pewno tak. Jeżeli każdy zabierze do domu dobre wspomnienie z wizyty u św. Piotra, to już jest dobrze obiecujące i kiełkujące ziarno, które zostało zasiane. W pewnym sensie to zasługa Jana Pawła II, bo takie było jego pragnienie.

– Nie mógłbym nie zapytać Księdza Kardynała o Maryję. Była ważna w życiu Jana Pawła II, ale szczególnie czczona jest także przez Franciszka. Ksiądz Kardynał jest uwrażliwiony na ten aspekt – jak porównałby maryjność obu tych papieży?

– Pobożność maryjna jest częścią doświadczenia wiary. Nie można być chrześcijaninem, nie mając szczególnego stosunku do Maryi. Tak uważał Paweł VI. Każdy papież powinien więc być maryjny i nie może być inaczej. Oczywiście, każdy przeżywa to według własnej wrażliwości. Maryjność Jana Pawła II opierała się mocno na teologii maryjnej. Papież Polak zdawał sobie doskonale sprawę, że Maryi nie wymyślił Kościół, ale pomyślał Ją Bóg. Ona jest darem Boga, a Kościół ma obowiązek ten dar przyjąć. Weźmy Zwiastowanie. Anioł Gabriel został posłany od Boga. Inne zdarzenie? Wesele w Kanie, inauguracja działalności Jezusa, dokonuje się z Maryją. Cud przemiany dokonuje się za Jej pośrednictwem. Inny decydujący moment – śmierć na krzyżu. Życie Jezusa dopełnia się w obliczu Maryi. Tam też objawia się miłosierdzie: dać życie za przyjaciół, ale także przebaczyć. I Jezus z wysokości krzyża mówi: „Niewiasto, oto syn Twój” (J 18, 26). To nie jest tak, że Jezus oddał Maryję Janowi. Dużo ważniejsze jest, że Jana oddał Maryi. Ty, która jesteś wyniesieniem kobiecości, która reprezentujesz i utożsamiasz Kościół – Tobie powierzam Jana. Pomóż mu. Ty, która najpełniej doświadczyłaś sensu krzyża, opowiedz Janowi, opowiedz Kościołowi, z głębi matczynego serca, jaki jest sens zbawienia.

– No dobrze. A papież Franciszek?

– W tym kontekście odczytujemy pobożność maryjną papieża Franciszka, która wyraża się w pojęciach bardzo prostych, rzekłbym – bardzo bezpośrednich. Jego uczucie do Maryi wyraża się w bukietach kwiatów, które przynosi Matce Bożej. Jest to wyraz wiary ludu, bardzo prostej, szczerej i bezpośredniej. I to sprawia, że jego maryjność jest wdzięczna i sympatyczna, wyrażająca się w małych, lecz znaczących gestach, w znakomitej ciągłości wpisanych w życie i ducha Kościoła.

– Ksiądz Kardynał służy Kościołowi w jego sercu współpracując z trzecim już papieżem jako watykański wikariusz generalny i archiprezbiter Bazyliki św. Piotra. Dostrzega zatem ciągłość, ale także specyfikę każdego z nich...

– Za Piotrem jest Szymon, za każdym papieżem kryje się jego charakter, osobowość. Papieżem mojego kapłaństwa, biskupstwa, był Jan Paweł II. On mnie tu wezwał. Miałem łaskę widzieć się z nim na krótko przed śmiercią. Podczas ostatniego spotkania w pamięci utkwiły mi jego oczy, spokojne, mógłbym powiedzieć – szczęśliwe. Postawiłem sobie wówczas pytanie: dlaczego jest taki spokojny? W duszy dałem odpowiedź: zapewne dlatego, że ma świadomość, iż idzie na spotkanie z Jezusem, który był sensem jego życia. Pewnie też dlatego, że miał poczucie spełnienia, że oddał się i spalił zupełnie dla Boga. Do końca chciał być wierny. Zmarł w sobotę, a jeszcze w środę usiłował spotkać się z wiernymi na placu, by ich nie zawieść, by być dla nich. Kiedy myślę o tej chwili, przychodzi mi na myśl Ewangelia według św. Jana, gdzie czytamy o Chrystusie, że „umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował” (por. J 13, 1) – do ostatniej chwili, do ostatniego znaku, do ostatniej okruszyny życia. Dlatego mam w swoim sercu niezapomniany i wciąż żywy obraz Jana Pawła II.
Benedykt XVI był inny. Potwierdził mi moje zaufanie, za co jestem mu wdzięczny. Miał w sobie rys delikatności i dystynkcji. Ale widać w nim także rys teologiczny na wysokim poziomie. Słuchając jego homilii, miało się wrażenie, że są niczym małe encykliki, dopracowane i dojrzałe w każdym szczególe, o niezwykłej głębi.
Papież Franciszek ma osobowość jeszcze inną. Benedykt XVI ma charakter bardzo refleksyjny, Franciszek jest bezpośredni, spontaniczny, otwarty. Oczywiście, jego styl, bardzo prosty, przejmuje ludzi, bo każdy widzi w nim kogoś bliskiego, niemalże członka rodziny. I to otworzyło mu serca wielu ludzi. Każdy więc jest trochę inny, ale każdy oddany jest służbie temu samemu Bogu.

– Tu, w bazylice, styka się Eminencja z pielgrzymami całego świata. Nie da się ukryć, że lubi Ksiądz Kardynał Polaków...

– Zawsze bardzo się cieszę, gdy przybywają Polacy. I zawsze jest ich bardzo wielu. Pewnie nie aż tylu, jak za czasów Jana Pawła II, ale i tak sporo. Polacy mają w sobie coś, co ich charakteryzuje – wierność. Zauważyłem, że są bardzo wierni względem Papieża i względem Kościoła. Wiara Polaków jest silna, wyrazista. Zapewne także ze względu na pełną cierpienia historię. Znaleźliście się w bardzo trudnym sąsiedztwie geopolitycznym – z jednej strony Rosja, z drugiej Niemcy – i musieliście bardzo walczyć o zachowanie swojej tożsamości, opartej na wierze. I tak historia – Jan Paweł II nazwał ją kiedyś: krwawiąca – jest źródłem wiary, wierności, pewności i siły Polaków. Mam wielki szacunek i podziw dla Waszego narodu. Gdy dawałem świadectwo przy okazji procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II, pozwoliłem sobie na wyrażenie przekonania, że jest to owoc Waszej wiary, a sama kanonizacja jest w pewnym sensie docenieniem i ukoronowaniem tej wiary i wierności Bogu i Kościołowi świętemu.

– Papież Franciszek wybiera się do Polski na obchody Światowych Dni Młodzieży, a także na uroczystości związane z 1050. rocznicą Chrztu naszej ojczyzny. Czy Ksiądz Kardynał także przyjedzie?

– Oczywiście, mam nadzieję, że tak. Choć moja rola u św. Piotra nie pozwala mi na częste podróże. Czasem żartuję sobie, że nie pracuję w Bazylice św. Piotra w Watykanie, ale u św. Piotra w Okowach (śmiech). Czuję się trochę jak proboszcz, którego nie może zabraknąć w parafii, bo inaczej wszystko się posypie. Jeśli Ojciec Święty mnie ze sobą zabierze, to przyjadę z największą radością, bo kocham Polskę, Wasz naród, jestem zafascynowany Waszą historią, tradycją. Szczególnie czuję się też związany z Częstochową, choć byłem tam, niestety, tylko raz – w sierpniu 1999 r. i byłem zachwycony obecnością pielgrzymów, zwłaszcza ludzi młodych. Byłem przejęty i zdumiony, widząc tak wielkie rzesze. Gdyby tak się dało we Włoszech...

– Księże Kardynale, czekamy! A zanim to nastąpi, Czytelnicy „Niedzieli” poprzez słowo opublikowane na łamach tygodnika będą gościć Księdza Kardynała w swoich domach, za co szczególnie Eminencji dziękujemy.

– To ja dziękuję i życzę każdemu z Was, by był dumny z Waszej wspaniałej historii. Jan Paweł II zawsze o to prosił: nie zaprzeczajcie Waszej historii, nie odcinajcie się od Waszych korzeni. Polska ma wspaniałą przeszłość, ma bardzo zdrowe korzenie. Bądźcie im wierni i odważnie patrzcie w przyszłość.

Tagi:
wywiad rozmowa

Spotkanie i modlitwa

2019-11-26 12:50

Rozmawia Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 48/2019, str. 5

– To modlitewne spotkanie, które młodzieży naszej diecezji ma dać impuls do właściwego przeżycia Adwentu i przygotowania się do świąt Bożego Narodzenia – mówi o Adwentowych Wieczorach Młodych diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży ks. Łukasz Malec

Karolina Krasowska
Tegoroczne AWM odbędą się tradycyjnie w dwóch maryjnych sanktuariach – Rokitnie i Grodowcu

KAMIL KRASOWSKI: – Wraz z nastaniem grudnia rozpoczęliśmy w Kościele katolickim Adwent, czyli czas radosnego oczekiwania na narodziny Pana. Jak jako wierzący młodzi ludzie powinniśmy przeżywać ten czas?

KS. ŁUKASZ MALEC: – Najlepiej tak jak podpowiada nam Kościół. Słowem, które jest kluczowe w dobrym przeżyciu Adwentu, jest tęsknota. Kiedy kogoś się kocha i przez jakiś czas tej osoby się nie widzi, to naturalnie pojawia się w człowieku tęsknota za nią.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Depo: Radio Maryja rozmodliło Polskę a TV „Trwam” obudziła serca i sumienia Polaków

2019-12-07 19:29

Redakcja

Nie możemy się lękać wejść na areopagi pogan i głosić tam Chrystusa – mówił abp Wacław Depo, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP podczas Mszy św. dziękczynnej za 28 lat istnienia Radia Maryja. Eucharystia z udziałem licznych przedstawicieli władz państwowych i samorządowych sprawowana była pod przewodnictwem abp Depo w hali widowiskowo – sportowej „Arena Toruń”.

Mariusz Książek

Jaka byłaby Polska dziś, gdyby nie było Radia Maryja i TV Trwam? To radio rozmodliło Polskę, a TV Trwam obudziła serca i sumienia Polaków poprzez prawdę w obrazie. A czyż nie możemy dzisiaj, po 28 latach istnienia Radia Maryja, odważnie i z całą świadomością dopowiedzieć, że będąc darem Maryi i głosząc Chrystusa jako naszego Pana i Zbawiciela wraz z Nią, ono ocaliło i ocala chrześcijańską tożsamość Polski i Polaków w Ojczyźnie i poza jej granicami – mówił w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. z okazji 28. rocznicy powstania Radia Maryja abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

Patrząc głębiej i wsłuchując się w wypowiedzi naszych przedstawicieli Rzeczpospolitej Polskiej ośmielam się postawić niejako retoryczne pytanie: Czy istniałaby dzisiaj Polska jako państwo niepodległe i czy przetrwałaby suwerenność duchowa narodu gdyby nie kościół katolicki i maryjny wymiar życia Polaków? – pytał abp Wacław Depo oklaskiwany przez licznych uczestników jubileuszowej uroczystości.

Radio Maryja rozpoczęło nadawanie 8 grudnia 1991 r., w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Początkowo audycje docierały tylko do słuchaczy w Toruniu, Bydgoszczy i okolicznych miejscowości. Obecnie fale Radia Maryja przekraczają granice oceanu, dzięki czemu rozgłośnia jest odbierana także w wielu miejscach zamieszkałych przez Polonię. Poprzez Internet i nadawanie satelitarne radio słyszalne jest praktycznie na całym świecie.

Mariusz Książek
W uroczystościach wziął udział ks. Jarosław Grabowski - redaktor naczelny Tygodnika "Niedziela"
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem, pamiętam, czuwam – dziś 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego

2019-12-08 13:46

it / Częstochowa (KAI)

Dziś przypada 66. rocznica Apelu Jasnogórskiego. W tej formie jako wieczorna modlitwa kierowana do Maryi, Królowej Polski i Matki Kościoła w intencji Ojczyzny i Kościoła rozpoczęła się 8 grudnia 1953 r. Dziś to jedna z najbardziej znanych jasnogórskich modlitw, gromadząca każdego wieczoru o godz. 21.00 tysiące pielgrzymów w Kaplicy Matki Bożej i kolejne tysiące dzięki transmisji na cały świat.

Marcin Mazur/episkopat.pl

Genezy Apelu jasnogórskiego można dopatrywać się w wydarzeniach z 4 listopada 1918 r. kiedy polscy żołnierze z 22. Pułku Piechoty, dowodzeni przez podporucznika Artura Wiśniewskiego, wyzwolili Jasną Górę spod okupacji austriackiej i o godz. 21.15 stanęli, wraz z paulinami przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskaną wolność po 123 latach niewoli narodowej i zaborów.

Inny przekaz mówi o kapitanie Władysławie Polesińskim, pilocie zmarłym w 1939 r., trochę „wadzącym się z Bogiem”, który podczas próbnego lotu usłyszał nagle jakby wewnętrzny rozkaz: „zniż lot, ląduj!” Wylądował szczęśliwie. Po opuszczeniu samolotu nastąpiła jego eksplozja. Była godzina 21.00.

Gdy po powrocie do domu opowiedział swojej żonie o tym wydarzeniu, ona zapytała go, którego to było dnia i o której godzinie to się stało? Okazało się, że właśnie tego dnia o godz. 21.00 polecała go Matce Bożej. Kapitan stanął „na baczność”, zasalutował i zwrócił się do Matki Bożej Jasnogórskiej, meldując się Jej jako swemu Dowódcy, od którego otrzymał ten wewnętrzny nakaz ratujący go od śmierci. Odtąd czynił to codziennie.

Kapitan Władysław Polesiński nawrócił się, zmienił życie i założył wśród oficerów polskich katolicką organizację - „Krzyż i Miecz”. Członkowie tej organizacji mieli w zwyczaju codziennie o godzinie 21.00 meldować się na apel przed Matką Bożą Częstochowską.

Podczas okupacji hitlerowskiej ks. Leon Cieślak, pallotyn, szerzył tę praktykę w Warszawie wśród młodzieży akademickiej na tajnych kompletach i w sodalicjach mariańskich. O godzinie 21.00 młodzież modliła się do Matki Bożej Jasnogórskiej i odmawiała akt zawierzenia się Maryi.

W tym samym czasie na Jasnej Górze o. Polikarp Sawicki, paulin, gromadził różne grupy akademickie, najczęściej członków sodalicji mariańskiej, na wieczorową modlitwę przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej.

Po otrzymaniu wiadomości o internowaniu kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski w późnych godzinach nocnych 25 września 1953 r., paulini na Jasnej Górze podjęli z pielgrzymami specjalne modlitwy o jego rychłe uwolnienie.

Prymas podczas swego internowania w Stoczku Warmińskim – w okresie stalinowskiego terroru – postanowił dokonać osobistego Aktu oddania się w niewolę miłości Matce Bożej, zawierzając Jej całkowicie swój los. Oddał się Maryi w uroczystość Jej Niepokalanego Poczęcia 8 grudnia 1953 r. W tym samym dniu rozpoczęto na Jasnej Górze wieczorową modlitwę, zwaną Apelem, w jego intencji o godz. 21.00.

Papież Pius XII w tym czasie ogłosił początek Maryjnego Roku Jubileuszowego.

Na Jasnej Górze z tej okazji ks. biskup Zdzisław Goliński, ordynariusz częstochowski, w otoczeniu kapituły katedralnej, paulinów i licznie zgromadzonych wiernych celebrował Mszę św. pontyfikalną 8 grudnia 1953 r. wieczorem - w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Podczas tej Mszy św. kazanie wygłosił przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński, w którym między innymi zapowiedział: „Staniemy dziś wszyscy na jasnogórski apel. Co to jest? Nic trudnego! Codziennie o godz. 9.00 wieczorem przeniesiemy się myślą i modlitwą na Jasną Górę, do cudownej kaplicy. Są rodziny, które o tej porze przerywają rozmowę, pracę i stają w milczeniu albo na czele ze swym ojcem odmawiają dziesiątkę różańca. Są całe zastępy polskiej młodzieży akademickiej, które to czynią. Gdy powiedziano o tym Księdzu Prymasowi Kardynałowi Wyszyńskiemu, odniósł się życzliwie do tego, potem jednak, kiedy przemyślał tę sprawę, powiedział parę miesięcy temu, że codziennie o godzinie 9 wieczorem przenoszę się myślą na Jasną Górę, modlę się i błogosławię całemu Narodowi. Wszyscy, jak nas jest przeszło 30 milionów na całym świecie; wszyscy o jednej godzinie, gdziekolwiek będziemy, czy w pracy, czy na ulicy, czy w kinie, czy na zabawie; wszyscy zbratani jedną myślą, jednym polskim sercem, staniemy przy naszej Pani i Królowej, przy Matce i Pocieszycielce, aby prosić i żebrać za Polskę, za Naród...”.

Zgodnie z tą zapowiedzią i pod jego przewodnictwem zgromadziła się w kaplicy Matki Bożej o tej wieczornej porze grupka osób, w tym paulini – o. Teofil Krauze, o. Aleksander Rumiński oraz kilka pań z Instytutu Prymasowskiego z Marią Okońską na czele, by polecić szczególnej opiece Maryi internowanego Prymasa Polski. Postanowili zbierać się codziennie o godzinie 21.00, by odmawiać modlitwy do Matki Bożej przed zasłoniętym Cudownym Obrazem.

To było oficjalne zapoczątkowanie jasnogórskiego Apelu. Paulini wzywali rodaków, by sercem, myślą i modlitwą stawać przed Obliczem Jasnogórskiej Pani o godz. 21.00 i modlić się o uwolnienie Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Nowe impulsy dla apelu jako wieczornego nabożeństwa maryjnego dały Jasnogórskie Śluby Narodu złożone 26 sierpnia 1956 r., zawierające program religijno-moralnej odnowy życia narodowego. Odtąd Apel jasnogórski stał się modlitwą wieczorną w intencji Narodu. Prymas Wyszyński o godz. 21.00 błogosławił całej Polsce, a za jego przykładem czynili to inni biskupi, a zwłaszcza ks. biskup Lucjan Biernacki, biskup pomocniczy prymasowskiej archidiecezji gnieźnieńskiej, który za wierność współpracy z kard. Wyszyńskim został usunięty przez władze komunistyczne z Gniezna i przebywał na wygnaniu na Jasnej Górze.

Do upowszechnienia praktyki Apelu jasnogórskiego przyczyniła się przede wszystkim peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej (od 1957 r.). We wszystkich parafiach, gdzie był Obraz Nawiedzenia, utrwalała się praktyka Apelu jasnogórskiego o godzinie 21.00. Paulini, prowadzący misje przed nawiedzeniem kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w Człuchowie i okolicy, zaczęli wprowadzać już w 1961 r. praktykę jasnogórskiego apelu każdego wieczora. Spotkało się to z ogromnym zainteresowaniem, bo wierni wypełniali świątynie po brzegi. Niektórzy z nich urozmaicali apel przeźroczami o tematyce jasnogórskiej.

Apel jasnogórski miał różne melodie i był śpiewany w różnych wersjach. Autorem najbardziej znanej i rozpowszechnionej melodii jest ks. Stanisław Ormiński, salezjanin, który skomponował ją w 1956 r.

W późniejszych latach melodię do apelu skomponował także ks. Marian Michalec CM. Młodzież zwykle śpiewa swój własny apel, nawiązujący w swej treści do jej zadań na nowe Tysiąclecie i wyrażający prośbę uświęcenia siebie i rodziny.

Jak wynika z zapisów kronikarskich, Apel wszedł już na stałe do programu nabożeństw maryjnych na Jasnej Górze, zwłaszcza w uroczystości odpustowe - od 1960 r.

Z okazji rozpoczęcia tzw. „Czuwań soborowych” w 1962 r. ówczesny przeor Jasnej Góry o. Anzelm Radwański podjął decyzję, aby tę praktykę wieczorowego spotkania z Królową Polski jeszcze bardziej ożywić i pogłębić. Postanowiono więc na tę szczególną chwilę spotkania z Maryją odsłaniać Cudowny Obraz i nadać temu nabożeństwu bogatszą oprawę. Najczęściej od Apelu zaczynały się czuwania modlitewne wiernych w intencji prac ojców Soboru Watykańskiego II. Tak pomyślana i zaplanowana modlitwa maryjna zaczęła gromadzić nie tylko pielgrzymów przybyłych na „Czuwania soborowe”, ale także mieszkańców Częstochowy.

Po powrocie kard. Stefana Wyszyńskiego na stolicę prymasowską (28 X 1956 r.), Apel wzbogacił się o specjalne modlitewne rozważania i intencje. Odtąd Prymas Polski błogosławił o godz. 21.00 całej Polsce, a także Polonii rozsianej po wszystkich kontynentach.

Do spopularyzowania modlitwy Apelu jasnogórskiego przyczynił się przede wszystkim kard. Wyszyński. Prymas Polski, który nie tylko na Jasnej Górze, ilekroć był obecny, ale wszędzie, nawet w swojej prywatnej kaplicy, gromadził domowników na to wieczorne spotkanie z Matką Bożą, Królową Polski i osobiście prowadził rozważania i modlitwy apelu. Wiele z nich zostało nagranych na taśmę magnetofonową i stanowi dziś bogaty zbiór modlitw w intencji aktualnych spraw Kościoła i Ojczyzny. Te modlitwy i rozważania ks. Prymasa pogłębiły znaczenie i wartość apelu. Przypomniał on, że Maryja, Królowa Polski, jest nam dana jako skuteczna pomoc i obrona dla naszego Narodu. Kard. Wyszyński wciąż zaświadczał, że wszystko postawił na Maryję. Apel jasnogórski - w ujęciu Prymasa - to modlitwa zawierzenia się w opiekę macierzyńską Maryi. Jego rozważania nawiązują do najbardziej aktualnych problemów społecznych w Polsce, do potrzeb Narodu zagrożonego w swej wierze i suwerenności, a także do zwykłych, codziennych spraw ludzkich. Ich treść wyrastała przede wszystkim z Jasnogórskich Ślubów Narodu, z duchowych mocy Wielkiej Nowenny, z owoców nawiedzenia kopii Obrazu Jasnogórskiego, a w następnych latach z Milenijnego Aktu Oddania w macierzyńską niewolę Maryi, z przeżyć Tysiąclecia Chrztu, „Społecznej Krucjaty Miłości” i przygotowań do jubileuszu 600-lecia Jasnej Góry.

Kard. Stefan Wyszyński rozmiłował się w tej maryjnej modlitwie, nadał jej właściwy charakter i treść oraz stał się jej szczególnym propagatorem. On pozostawił pewien model rozważania modlitewnego przy Apelu. - Jest to godzina czuwania przy Pani Jasnogórskiej, godzina rachunku sumienia i składania u Jej królewskich stóp naszego dorobku. Jest to godzina modlitwy, zjednoczenia przez miłość i błogosławieństwo – mówił podczas jednego z Apeli kard. Wyszyński.

Wzorując się na przykładzie kard. Stefana Wyszyńskiego i jego sposobie prowadzenia Apelu, przeor jasnogórski o. Józef Płatek wprowadził od 1975 r. krótkie rozważania modlitewne - spontaniczną modlitwę do Królowej i Matki Polaków, nawiązując do aktualnych potrzeb Ojczyzny. Następnie od 28 marca 1978 r. jako generał zakonu, przez kolejne 12 lat osobiście prowadząc Apel, utrwalił już na stałe taki styl prowadzenia jasnogórskiego Apelu, nadając mu przez to charakter serdeczny i zarazem rodzinny. Podobnie jak w dobrej rodzime wszyscy wieczorem gromadzą się wokół matki, tak samo czciciele Maryi stają po dziś dzień przed Nią jako Matką i Królową.

Największym promotorem i animatorem Apelu jasnogórskiego stał się św. Jan Paweł II. On bowiem ukazał najgłębszą treść ewangeliczną i zarazem narodową, zwłaszcza podczas swych pielgrzymek na Jasną Górę, ale i także podczas swych spotkań z Polakami. Chętnie śpiewał Apel ze swymi rodakami i nawiązywał do jego zobowiązującej treści. Wskazywał na historyczny i rycerski charakter Apelu i jednocześnie ukazał, że śpiewając czy odmawiając go, stajemy jakby „na baczność”, meldując się Maryi z oświadczeniem swego oddania: jestem cały Twój i do Twej dyspozycji! Jest to więc spotkanie z Maryją ubogacające i zarazem zobowiązujące.

Wielką zasługą papieża z Polski pozostanie na zawsze to, że jasnogórskiemu Apelowi VI Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze nadał charakter uniwersalny i zarazem eklezjalny. Jak podkreśla o. Józef Płatek, paulin „nie była to próba jakiejś polonizacji, ale raczej chrześcijańska postawa dzielenia się tym, co nasze z innymi w ich własnym języku i kulturze”. Papież w swym przemówieniu (14 sierpnia 1991 r.) zwrócił uwagę młodzieży na trzy słowa: jestem – pamiętam – czuwam. Są to kluczowe słowa apelu, które stały się programem życia dla młodego pokolenia całego świata. Dzięki inspiracji wypływającej z Ewangelii apel nabrał charakteru międzynarodowego, światowego i uniwersalnego i stał się nie tylko programem, ale i modlitwą do Maryi Matki Kościoła i Królowej świata.

Po Światowym Dniu Młodzieży z udziałem Jana Pawła II na Jasnej Górze, w dniach 14-15 sierpnia 1991 r., swą działalność rozpoczęło archidiecezjalne częstochowskie Radio „Fiat”. Ono pierwsze podjęło transmisję Apelu z Kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej.

Od 25 marca 1995 r. przekazuje Apel już na stałe i codziennie Radio „Jasna Góra”.

Radio „Maryja” podjęła początkowo transmisję we wszystkie soboty od adwentu 1996 r. Na mocy umowy tej rozgłośni z Radiem „Jasna Góra”, od 2 lutego 1997 r. Radio „Maryja” transmituje codziennie Apel na całą Polskę i poza jej granice bezpośrednio z kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Od 5 grudnia 1997 r.- dzięki „Radiu Jasna Góra” - tysiące osób może w godzinie Apelu jasnogórskiego przekazywać swoje intencje kierowane do Jasnogórskiej Bogarodzicy Maryi. Jedni czynią to za pomocą telefonu (w godz. 20.30-21.00), a inni przesyłają swoje intencje drogą mailową, sms-ową lub pocztową.

W specjalnej księdze, którą nazwano „księgą modlitwy apelowej”, są zapisywane prośby i podziękowania. Księga ta jest też po części obrazem religijności Polaków, którzy bezgraniczną ufność pokładają w przemożnym wstawiennictwie Maryi i pragną się łączyć w modlitwie Apelu, stając duchowo przed obliczem Jasnogórskiej Królowej Polski. Tę księgę modlitwy apelowej składa się w czasie Apelu na ołtarzu. Księga pozostanie dla potomnych świadectwem miłości naszych rodaków z Polski i zagranicy – do swojej Matki i Orędowniczki.

Na to niepowtarzalne spotkanie modlitewne z Królową Polski składają się: pradawna pieśń „Bogurodzica Dziewica”; trzykrotnie śpiewany hejnał: Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!; modlitewne rozważanie na tle tajemnic życia Maryi, Jej udziału w misterium Chrystusa, Kościoła i Narodu; dziesiątka różańca; antyfona „Pod Twoją obronę”; wezwania: „Królowo Polski, módl się za nami!”; błogosławieństwo, którego udziela prowadzący rozważanie, albo któryś z dostojników kościelnych; pieśń do Matki Bożej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem