Reklama

Polska

Odważnie patrzcie w przyszłość

O Nadzwyczajnym Jubileuszu Miłosierdzia z perspektywy Bazyliki św. Piotra, charyzmacie ostatnich papieży i konieczności patrzenia ponad poziom lęku z kard. Angelo Comastrim rozmawia ks. Jarosław Krzewicki

Niedziela Ogólnopolska 14/2016, str. 4-6

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Archiwum kard. Angelo Comastriego

KS. JAROSŁAW KRZEWICKI: – Przyjmuje Ksiądz Kardynał w imieniu Papieża pielgrzymów, którzy docierają do grobu św. Piotra, przechodząc przez jubileuszowe Drzwi Święte. Co przynosi ten rok? Jak Ksiądz Kardynał patrzy na jego przebieg?

KARD. ANGELO COMASTRI: – Chciałbym podkreślić, że miłosierdzie jest sercem Ewangelii. Jezus zostawił nam trzy przypowieści, niczym fotografie, które koncentrują naszą myśl na miłosierdziu. Najpierw wskazuje nam na pasterza, który szuka zagubionej owcy (por. Łk 15, 1-7). W niej każdy rozpozna siebie. Gdy Bóg nas znajdzie, bierze na ramiona. A potem jest czas na świętowanie – po to jest jubileusz. Jezus mówi, że w niebie świętuje się z powodu choćby jednego tylko grzesznika, który się nawraca. Dalej Ewangelia ukazuje nam obraz kobiety, która zgubiła coś bardzo cennego – monetę (por. tamże, 8-10). W oczach Bożych każdy z nas ma ogromną wartość. I znów gdy zguba się znajdzie, jest moment świętowania. Za obrazem kobiety kryje się Bóg. Żeby wszystko było jasne co do roli Boga i pozycji człowieka, Jezus przytacza trzecią historię: opowiada o ojcu, który ma dwóch synów (por. tamże, 11-32). Obaj nie szczędzą mu zmartwień – podobnie jak my jesteśmy dla Boga powodem utrapienia. Pierwszy syn dostaje majątek i odchodzi, drugi zostaje z ojcem. Obydwaj są źródłem ojcowskiego zatroskania, ale odpowiedzią ojca jest postawa miłosierdzia. To jest narzędzie, którym się posługuje. Syn, który odchodzi, przeżywa różne doświadczenia, także bardzo złe. Pragnie powrócić. Myśli sobie: w domu ojca jest dobrze, byłoby mi lepiej, gdybym wrócił...

– ... jest bardzo interesowny...

– Tak. Nie zastanawia się, ile bólu zadał ojcu. To powinno skłonić go do powrotu, wzbudzić chęć pojednania, prośbę o przebaczenie, tymczasem on myśli raczej o swoim dobru. Ojciec widzi go z daleka. Słowo, którego używa Ewangelista, w języku greckim oznacza, że ojciec wzrusza się niczym matka. Drugi syn natomiast nie potrafi się cieszyć powrotem brata. Ojciec go przekonuje. Jezus nie zamyka tej przypowieści, pozostawia ją otwartą. Jej zamknięcie zawiera się w historii życia każdego z nas. Tak więc temat miłosierdzia jest w centrum Ewangelii.

– Co jest istotą tegorocznego jubileuszu?

– Przypomnijmy, że temat miłosierdzia był w centrum przepowiadania Jana Pawła II. To był Papież miłosierdzia. To on poświęcił temu zagadnieniu znaczną część swojego pontyfikatu: kanonizacja s. Faustyny Kowalskiej, Święto Miłosierdzia, encyklika „Dives in misericordia”. Nawet odejście do domu Ojca dokonało się w wigilię, po pierwszych Nieszporach, Święta Miłosierdzia. Więc i dziś, celebrując Rok Święty Miłosierdzia, jesteśmy mocno zanurzeni w owoce pontyfikatu Jana Pawła II. Papież Franciszek zwraca uwagę na strach, jaki ogarnął dziś świat: na lęk, niepokój, zatracanie się. Rok Święty Miłosierdzia jest lekarstwem przeciw temu stanowi niepokoju. Chodzi o to, by człowiekowi dodać odwagi i nadziei. Stąd wielu ludzi podejmuje to zadanie z wdzięcznością. Choć jest to temat odwieczny, zawsze aktualny, dziś nabiera szczególnego znaczenia. Odgrywa wielką rolę, bo to moment, w którym ludzie czują się zranieni.

– Czyżby więc strach stawiał nas w pozycji starszego brata, który boi się o swoją pozycję w domu Ojca?

– W pewnym sensie tak. Ale nie w tym dostrzegałbym problem. Strach dotyczy ogólnej sytuacji na płaszczyźnie międzynarodowej, zwłaszcza europejskiej. Europa to kontynent – jak to wiele razy podkreślał Jan Paweł II – który dokonuje cichej apostazji, który neguje swe korzenie, historię, zatraca oblicze. To miejsce, gdzie oddycha się strachem, gdzie doświadcza się gwałtu. To wszystko stawia nas w sytuacji, jak to podkreśla Franciszek, która przypomina stan trzeciej wojny światowej w kawałkach. I właśnie to jest kontekst, który sprawia, że wznosimy wzrok ku górze, ponad naszym strachem i obawą, gdzie nad tym wszystkim jest Bóg, który pozostaje dla nas Skałą, Skałą miłosierdzia, wierności w miłosierdziu. Uchwycić się tej Skały to nie znaczy wcale uciec od historii. To wręcz jedyny sposób, by zmierzyć się z nią, zmierzyć się dzięki tej mocy, która pochodzi od Boga.

– Jan Paweł II miał siłę, która wynikała z zakorzenienia w Bogu, ale także w jego historii indywidualnej i społecznej...

– Na pewno korzenie swojej siły miał w historii swojej ojczyzny. Wzrastał w rodzinie głęboko religijnej, w bardzo religijnym narodzie. Pomyślmy choćby o tym, że ten człowiek został postrzelony tu, na Placu św. Piotra, a mimo tego nigdy się nie wycofał. Ktokolwiek inny, jak sądzę, obawiałby się, zawrócił, zmienił kierunek, był bardziej ostrożny. Papież z Polski miał heroiczną wiarę. Dobrze powiedział o nim Benedykt XVI, że miał on wiarę jak skała. Tym na pewno poruszył świat, przekonał go i dał wszystkim lekcję człowieczeństwa zakorzenionego w wierze.

– Ksiądz Kardynał jest gospodarzem Bazyliki Watykańskiej, w której opieramy nasze myśli o solidność skały. Tu jest grób św. Piotra. Czy udaje się to miejsce, chętnie odwiedzane przez turystów, przemieniać w prawdziwe sanktuarium, by bardziej było świątynią, a mniej muzeum?

– Tego pragnął Jan Paweł II. Gdy mianował mnie archiprezbiterem Bazyliki Watykańskiej, powiedział: „Powierzam księdzu to miejsce, gdzie jest grób Piotra. Proszę zrobić z niego sanktuarium. Proszę pracować, jak czynił to ksiądz dotąd w Loreto, by było to miejsce spotkania z tajemnicą obecności Piotra”. Pamiętam, że dodał: „Zadaniem księdza jest sprawić, by kamienie mówiły, aby mogły zaświadczyć, że jeden tu jest kamień wart uwagi, Piotrowy, który jest jak skała. Może słaby, ale to na nim zbudowany jest Kościół ze swoją historią. W ten sposób każdy papież staje się Piotrem, staje się skałą. Oczywiście, nie jest łatwo przemienić to miejsce w sanktuarium, bo Bazylika św. Piotra to także skarbiec sztuki i wielu jest ludzi, również niewierzących czy przedstawicieli innych religii, którzy tu przychodzą. Tym, czego pragniemy i o co się staramy wraz z całym personelem tu zatrudnionym, jest to, by wszystkich należycie przyjąć – zarówno wierzących, jak i niewierzących oraz przedstawicieli innych religii – by wszyscy mogli poczuć blask i ciepło Kościoła katolickiego, odczuć serce Boga w historii. Staramy się, by przemienić turystę w pielgrzyma. Nie zawsze się to udaje, ale ważne, by pozostało dobre wspomnienie.

– Sztuka, która otwiera umysł, przyjęcie, które otwiera serce...

– Na pewno tak. Jeżeli każdy zabierze do domu dobre wspomnienie z wizyty u św. Piotra, to już jest dobrze obiecujące i kiełkujące ziarno, które zostało zasiane. W pewnym sensie to zasługa Jana Pawła II, bo takie było jego pragnienie.

– Nie mógłbym nie zapytać Księdza Kardynała o Maryję. Była ważna w życiu Jana Pawła II, ale szczególnie czczona jest także przez Franciszka. Ksiądz Kardynał jest uwrażliwiony na ten aspekt – jak porównałby maryjność obu tych papieży?

– Pobożność maryjna jest częścią doświadczenia wiary. Nie można być chrześcijaninem, nie mając szczególnego stosunku do Maryi. Tak uważał Paweł VI. Każdy papież powinien więc być maryjny i nie może być inaczej. Oczywiście, każdy przeżywa to według własnej wrażliwości. Maryjność Jana Pawła II opierała się mocno na teologii maryjnej. Papież Polak zdawał sobie doskonale sprawę, że Maryi nie wymyślił Kościół, ale pomyślał Ją Bóg. Ona jest darem Boga, a Kościół ma obowiązek ten dar przyjąć. Weźmy Zwiastowanie. Anioł Gabriel został posłany od Boga. Inne zdarzenie? Wesele w Kanie, inauguracja działalności Jezusa, dokonuje się z Maryją. Cud przemiany dokonuje się za Jej pośrednictwem. Inny decydujący moment – śmierć na krzyżu. Życie Jezusa dopełnia się w obliczu Maryi. Tam też objawia się miłosierdzie: dać życie za przyjaciół, ale także przebaczyć. I Jezus z wysokości krzyża mówi: „Niewiasto, oto syn Twój” (J 18, 26). To nie jest tak, że Jezus oddał Maryję Janowi. Dużo ważniejsze jest, że Jana oddał Maryi. Ty, która jesteś wyniesieniem kobiecości, która reprezentujesz i utożsamiasz Kościół – Tobie powierzam Jana. Pomóż mu. Ty, która najpełniej doświadczyłaś sensu krzyża, opowiedz Janowi, opowiedz Kościołowi, z głębi matczynego serca, jaki jest sens zbawienia.

– No dobrze. A papież Franciszek?

– W tym kontekście odczytujemy pobożność maryjną papieża Franciszka, która wyraża się w pojęciach bardzo prostych, rzekłbym – bardzo bezpośrednich. Jego uczucie do Maryi wyraża się w bukietach kwiatów, które przynosi Matce Bożej. Jest to wyraz wiary ludu, bardzo prostej, szczerej i bezpośredniej. I to sprawia, że jego maryjność jest wdzięczna i sympatyczna, wyrażająca się w małych, lecz znaczących gestach, w znakomitej ciągłości wpisanych w życie i ducha Kościoła.

– Ksiądz Kardynał służy Kościołowi w jego sercu współpracując z trzecim już papieżem jako watykański wikariusz generalny i archiprezbiter Bazyliki św. Piotra. Dostrzega zatem ciągłość, ale także specyfikę każdego z nich...

– Za Piotrem jest Szymon, za każdym papieżem kryje się jego charakter, osobowość. Papieżem mojego kapłaństwa, biskupstwa, był Jan Paweł II. On mnie tu wezwał. Miałem łaskę widzieć się z nim na krótko przed śmiercią. Podczas ostatniego spotkania w pamięci utkwiły mi jego oczy, spokojne, mógłbym powiedzieć – szczęśliwe. Postawiłem sobie wówczas pytanie: dlaczego jest taki spokojny? W duszy dałem odpowiedź: zapewne dlatego, że ma świadomość, iż idzie na spotkanie z Jezusem, który był sensem jego życia. Pewnie też dlatego, że miał poczucie spełnienia, że oddał się i spalił zupełnie dla Boga. Do końca chciał być wierny. Zmarł w sobotę, a jeszcze w środę usiłował spotkać się z wiernymi na placu, by ich nie zawieść, by być dla nich. Kiedy myślę o tej chwili, przychodzi mi na myśl Ewangelia według św. Jana, gdzie czytamy o Chrystusie, że „umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował” (por. J 13, 1) – do ostatniej chwili, do ostatniego znaku, do ostatniej okruszyny życia. Dlatego mam w swoim sercu niezapomniany i wciąż żywy obraz Jana Pawła II.
Benedykt XVI był inny. Potwierdził mi moje zaufanie, za co jestem mu wdzięczny. Miał w sobie rys delikatności i dystynkcji. Ale widać w nim także rys teologiczny na wysokim poziomie. Słuchając jego homilii, miało się wrażenie, że są niczym małe encykliki, dopracowane i dojrzałe w każdym szczególe, o niezwykłej głębi.
Papież Franciszek ma osobowość jeszcze inną. Benedykt XVI ma charakter bardzo refleksyjny, Franciszek jest bezpośredni, spontaniczny, otwarty. Oczywiście, jego styl, bardzo prosty, przejmuje ludzi, bo każdy widzi w nim kogoś bliskiego, niemalże członka rodziny. I to otworzyło mu serca wielu ludzi. Każdy więc jest trochę inny, ale każdy oddany jest służbie temu samemu Bogu.

– Tu, w bazylice, styka się Eminencja z pielgrzymami całego świata. Nie da się ukryć, że lubi Ksiądz Kardynał Polaków...

– Zawsze bardzo się cieszę, gdy przybywają Polacy. I zawsze jest ich bardzo wielu. Pewnie nie aż tylu, jak za czasów Jana Pawła II, ale i tak sporo. Polacy mają w sobie coś, co ich charakteryzuje – wierność. Zauważyłem, że są bardzo wierni względem Papieża i względem Kościoła. Wiara Polaków jest silna, wyrazista. Zapewne także ze względu na pełną cierpienia historię. Znaleźliście się w bardzo trudnym sąsiedztwie geopolitycznym – z jednej strony Rosja, z drugiej Niemcy – i musieliście bardzo walczyć o zachowanie swojej tożsamości, opartej na wierze. I tak historia – Jan Paweł II nazwał ją kiedyś: krwawiąca – jest źródłem wiary, wierności, pewności i siły Polaków. Mam wielki szacunek i podziw dla Waszego narodu. Gdy dawałem świadectwo przy okazji procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II, pozwoliłem sobie na wyrażenie przekonania, że jest to owoc Waszej wiary, a sama kanonizacja jest w pewnym sensie docenieniem i ukoronowaniem tej wiary i wierności Bogu i Kościołowi świętemu.

– Papież Franciszek wybiera się do Polski na obchody Światowych Dni Młodzieży, a także na uroczystości związane z 1050. rocznicą Chrztu naszej ojczyzny. Czy Ksiądz Kardynał także przyjedzie?

– Oczywiście, mam nadzieję, że tak. Choć moja rola u św. Piotra nie pozwala mi na częste podróże. Czasem żartuję sobie, że nie pracuję w Bazylice św. Piotra w Watykanie, ale u św. Piotra w Okowach (śmiech). Czuję się trochę jak proboszcz, którego nie może zabraknąć w parafii, bo inaczej wszystko się posypie. Jeśli Ojciec Święty mnie ze sobą zabierze, to przyjadę z największą radością, bo kocham Polskę, Wasz naród, jestem zafascynowany Waszą historią, tradycją. Szczególnie czuję się też związany z Częstochową, choć byłem tam, niestety, tylko raz – w sierpniu 1999 r. i byłem zachwycony obecnością pielgrzymów, zwłaszcza ludzi młodych. Byłem przejęty i zdumiony, widząc tak wielkie rzesze. Gdyby tak się dało we Włoszech...

– Księże Kardynale, czekamy! A zanim to nastąpi, Czytelnicy „Niedzieli” poprzez słowo opublikowane na łamach tygodnika będą gościć Księdza Kardynała w swoich domach, za co szczególnie Eminencji dziękujemy.

– To ja dziękuję i życzę każdemu z Was, by był dumny z Waszej wspaniałej historii. Jan Paweł II zawsze o to prosił: nie zaprzeczajcie Waszej historii, nie odcinajcie się od Waszych korzeni. Polska ma wspaniałą przeszłość, ma bardzo zdrowe korzenie. Bądźcie im wierni i odważnie patrzcie w przyszłość.

2016-03-29 14:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dlaczego nie bronimy Hagii Sophii?

2020-08-05 07:20

Niedziela Ogólnopolska 32/2020, str. 21

[ TEMATY ]

rozmowa

Katarzyna & Hakan Kaner

O tym, co się kryje za posunięciem prezydenta Erdogana i jak jego decyzja dotycząca Hagii Sophii wpisuje się w wielką grę geopolityczną tureckiego prezydenta, z Martą Ottaviani rozmawia Włodzimierz Rędzioch.

Włodzimierz Rędzioch: Jako datę pierwszej oficjalnej modlitwy w Hagii Sophii wybrano 24 lipca – w tym dniu w 1923 r. doszło do podpisania traktatu w Lozannie, na mocy którego zwycięskie mocarstwa położyły kres Imperium Osmańskiemu...

Marta Ottaviani: W ten sposób zostały upamiętnione dwie rocznice, obie „niepokojące” dla obszaru Morza Śródziemnego. Pierwsza, jak słusznie odnotowano, to rocznica podpisania traktatu lozańskiego, o którym powinniśmy pamiętać – wygaśnie on w 2023 r., a prezydent Erdogan zamierza go przedyskutować, zwłaszcza jeśli chodzi o niektóre wyspy położone u tureckiego wybrzeża, z których część należy dziś do Grecji. Ale jest druga, mniej znana rocznica – 24 lipca 1994 r. Erdogan został zwolniony z więzienia po spędzeniu 4 miesięcy za kratami za podżeganie do religijnej nienawiści. Przywitał go imponujący tłum ludzi reprezentujący turecką islamską prawicę – Erdogan obiecał im wtedy, że Turcja nie pozostanie długo świecka.

CZYTAJ DALEJ

Liban: w Bejrucie miały miejsce dwie eksplozje, są dziesiątki rannych

2020-08-04 18:27

[ TEMATY ]

Liban

PAP

Dwie silne eksplozje wstrząsnęły we wtorek stolicą Libanu, Bejrutem - informuje agencja AFP, według której są dziesiątki rannych. Telewizja Al-Dżazira pokazuje ogromne płomienie i chmury dymu nad miastem.

Libański minister zdrowia Hamad Hasan poinformował we wtorek wieczorem, że w potężnej eksplozji w porcie w Bejrucie zginęło ponad 25 osób, a ponad 2500 zostało rannych.

Występując na żywo w telewizji, wcześniej mówił, że zginęło ponad 30 osób, a ponad 3 tys. odniosło rany.

Z kolej szef libańskiego oddziału Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża podawał liczbę ponad 2200 rannych.

Na ten moment brak jakichkolwiek wiadomości, aby polscy obywatele ucierpieli na skutek eksplozji, do której doszło we wtorek w stolicy Libanu Bejrucie - poinformował na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

"Polskie MSZ jest w stałym kontakcie z naszą ambasadą w Bejrucie. Trwa ustalanie dokładnych informacji o przyczynie i skutkach eksplozji; na ten moment brak jakichkolwiek wiadomości, aby ucierpieli obywatele RP" - napisał na Twitterze wiceminister spraw zagranicznych.

Wcześniej agencje i lokalne media pisały o jednej eksplozji, która miała miejsce prawdopodobnie w porcie w Bejrucie, gdzie magazynowane są materiały pirotechniczne. Według tych informacji wybuch był słyszany w wielu częściach miasta.

Agencja AP przekazuje, że w centrum Bejrutu są poważne zniszczenia, w wielu budynkach wyleciały szyby z okien i posypały się sufity, a spod gruzów wyciągani są zakrwawieni ludzie.

Minister zdrowia Libanu Hamad Hasan poinformował, że w wyniku wtorkowej potężnej eksplozji w stolicy kraju Bejrucie jest wielu rannych; są też rozległe zniszczenia. Według agencji AFP doszło do dwóch silnych wybuchów.

Telewizja Al-Dżazira w relacji na żywo pokazuje ogromne płomienie i chmury dymu nad miastem. Do eksplozji doszło prawdopodobnie w porcie, gdzie magazynowane są materiały pirotechniczne.

"Siła wybuchu była ogromna - powiedziała Zeina Khodr z Al-Dżaziry, relacjonująca wydarzenia z Bejrutu. - Szłam ulicą i upadłam na ziemię. Wybuchła panika i zapanował chaos, wszędzie leży szkło".

Wcześniej agencje przekazywały, że w centrum Bejrutu są poważne zniszczenia, w wielu budynkach wyleciały szyby z okien i posypały się sufity, a spod gruzów wyciągani są zakrwawieni ludzie

CZYTAJ DALEJ

Rozpoczęła się 138. Najwyższa Konwencja Rycerzy Kolumba

2020-08-05 12:29

[ TEMATY ]

Rycerze Kolumba

konwencja

Rozpoczęła się 138. Najwyższa Konwencja Kolumba - jest to międzynarodowe spotkanie członków i przywódców tej organizacji z całego świata. Dla globalnej wspólnoty katolickich mężczyzn Konwencja jest czasem podsumowania działalności w ostatnich 12 miesiącach i wytyczaniem nowych kierunków rozwoju na najbliższy czas.

Ze względu na pandemię koronawirusa po raz pierwszy w niemal 140-letniej historii Rycerze nie spotykają się osobiście. Poszczególne krajowe delegacje spotykają się w jednym miejscu, by we wszystkich spotkaniach uczestniczyć online. Liczna polska delegacja spotkała się w Zakopanem, by wspólnie wziąć udział w najważniejszym wydarzeniu tej organizacji w całym roku.

"Tegoroczna konwencja jest szczególnie ważna, gdyż w czasie pandemii Rycerze Kolumba przekazują w praktyce przesłanie Jana Pawła II: Nie lękajcie się!" - powiedział Delegat Stanowy, przywódca Rycerzy w Polsce Krzysztof Zuba. "Rycerze każdego dnia pokazują, jak ważna jest pomoc bliźniemu w tym trudnym okresie. Po prostu dają nadzieję w czasie niepokoju, jednocześnie mocno opowiadając się za życiem na każdym jego etapie, troszcząc się o los rodzin i wyrażając niegasnącą solidarność z kapłanami i biskupami naszego Kościoła" - zaznaczył.

Miniony rok był rekordowy w zakresie sumy darowizn charytatywnych i godzin przeznaczonych przez poszczególne grupy Rycerzy na całym świecie na rzecz potrzebujących. "Z dumą informuję, że w zeszłym roku nasi członkowie po raz kolejny ustanowili rekord w wysokości charytatywnych darowizn, przeznaczając wspólnie na cele dobroczynne 187 milionów dolarów i poświęcając służbie 77 milionów godzin" - powiedział Najwyższy Rycerz Carl Anderson w swoim przemówieniu otwierającym uroczyste wydarzenie.

O swojej modlitewnej bliskości zapewnił Rycerzy Kolumba i wszystkich uczestników Najwyższej Konwencji papież Franciszek. "Jego Świątobliwość jest wdzięczny za te i wiele innych, niezliczonych sposobów, w które Rycerze Kolumba kontynuują niesienie profetycznego świadectwa o Bożym pragnieniu bardziej braterskiego, sprawiedliwego i godziwego świata, w którym wszyscy widzimy w sobie bliźnich i nikt nie jest opuszczony" - napisał kard. Pietro Parolin, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej.

27 maja 2020 roku Franciszek podpisał dekret zatwierdzający cud przypisywany wstawiennictwu założyciela Rycerzy Kolumba, sługi Bożego ks. Michaela McGivney'a. Zostanie on beatyfikowany w czasie uroczystej mszy św. 31 października tego roku. "Papież ufa, że to święto będzie dla Rycerzy bodźcem do pogłębienia swojego zaangażowania w życie Miłosierdziem, Jednością i Braterstwem jako uczniowie-misjonarze" - napisał kard. Parolin.

List z pozdrowieniami do uczestników i organizatorów tego wydarzenia skierował również Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.

"Chciałbym wyrazić wielki szacunek i uznanie dla realizowanej przez Rycerzy misji czynienia dobra. Owoce działalności Zakonu Rycerzy Kolumba wystawiają Państwa organizacji piękne i chlubne świadectwo" - napisał Prezydent. "W setną rocznicę urodzin Ojca Świętego pragnę przekazać radość i satysfakcję, że nauczenie i dziedzictwo wielkiego Polaka są pamiętane i rozwijane w codziennym działaniu Rycerzy, że ze służby bliźniemu uczynili Państwo swój znak rozpoznawczy" - podkreślił. Rycerze Kolumba rozpoczęli działalność w Polsce właśnie na zaproszenie Papieża Polaka.

Najwyższa Konwencja jest również okazją do wręczenia nagród i wyróżnień za działalność programową oraz wysiłki na rzecz rozwoju wspólnoty w poszczególnych krajach. W tym roku międzynarodową nagrodę za działanie na rzecz rodziny otrzymała rada Rycerzy Kolumba służąca przy parafii św. Wojciecha w Częstochowie. 7-8 marca częstochowscy Rycerze zorganizowali nabożeństwo z Ofiarowaniem Rodziny Świętej Rodzinie oraz konferencję dla rodzin, w czasie której uczestniczące w wydarzeniu kobiety otrzymały liczne upominki z okazji Dnia Kobiet. Całe wydarzenie było połączone ze zbiórką funduszy na rzecz rehabilitacji dla niepełnosprawnego chłopca.

Rycerze Kolumba są międzynarodową organizacją katolickich mężczyzn. Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach ponad 2 miliony członków. W Polsce obecni są od 14 lat i liczą ponad 6 tys. członków działających w 120 radach na terenie 28 diecezji. Zasadami Rycerzy Kolumba są miłosierdzie, jedność, braterstwo i patriotyzm. Organizację założył ks. Michael McGivney, który w 1882 r. w New Haven w Stanach Zjednoczonych zgromadził grupę mężczyzn pragnących wspierać się wzajemnie i formować w wierze katolickiej. 27 maja 2020 roku papież Franciszek zatwierdził cud przypisywany wstawiennictwu ks. McGivney'a, czym zakończył jego proces beatyfikacyjny. Ks. McGivney zostanie ogłoszony błogosławionym Kościoła katolickiego 31 października 2020 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję