Reklama

Księdza Krzysztofa Heroizm codzienności

2016-04-06 08:37

Marian Florek
Niedziela Ogólnopolska 15/2016, str. 29

TV Niedziela
Ernest Bryll

W lutym 2016 gościliśmy u Ernesta Brylla z okazji jego urodzin. Poeta, rozpoczynający dziewiątą dekadę życia, przyjął nas w swoim warszawskim domu. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim twórczości Mistrza, ale też poezji jego przyjaciela – ks. prof. Krzysztofa Pawliny

MARIAN FLOREK: – Współczesna poezja to spory nurt. Chciałbym nawiązać do poetów w sutannie, m.in. do ks. prof. Krzysztofa Pawliny. Aktorzy też piszą wiersze – sam też pisałem – jest jakiś wysyp wierszy, mnóstwo osób pisze i wydaje im się, że mają coś do powiedzenia. Ale jest tam sporo makulatury, nie ma głębi...

ERNEST BRYLL: – Proszę spojrzeć na to inaczej. Czy nie jest rzeczą fascynującą, że tak bardzo dużo ludzi pisze wiersze? Dlaczego piszą? Bo może poezja jest jedynym miejscem, gdzie można szczerze mówić o sobie.
Mnie interesują księża, od czasów ks. Jana Twardowskiego. Ciężko jest księdzu, ponieważ rzadko parafianie rozmawiają z nim jak z normalnym facetem. Nawet jak się z nim żartuje i bywa rubasznie, zawsze jest poczucie: no, dobrze, ale gdzieś ma on swoje kontakty z „Szefem”.

Ponieważ kapłan głęboko czuje swoje powołanie, jest przerażony oczekiwaniem ludzi, że on ich „poprowadzi” w każdej Mszy św. Bo przecież każda Msza św. dla niego i dla tych ludzi powinna być wydarzeniem szczególnym – powtórzeniem istoty Ofiary. My możemy przysypiać, nawet przyjść i być obok. On jakby z istoty powołania, z profesji nie może być obok, kiedy tego dokonuje. To musi być straszne. Ks. Twardowski uciekał przed tym, a był głęboko mistycznym poetą i bardzo mądrym teologiem. Uciekał, tworząc jakiś obraz księdza nieporadnego, w byle jakim kościele, gdzie kura przychodzi zamiast wiernych na Mszę św.; wymykał się, żeby stworzyć zasłonę. To był sposób ks. Twardowskiego.
A co mnie uderzyło w twórczości ks. Pawliny? Np. w wierszu, w którym klęczy przed
Najświętszym Sakramentem –

„Najświętszy Sakrament
milczę
klęczę
ciszą mówi Bóg
jestem w lesie
milczę
ptaki kwiaty drzewa
śpiewają szeleszczą szumią
mówią stworzenia/ głośniej niż Stwórca”...

Coś tu jest. On ciągle się zmaga, że jakby ma, a jest jakaś pustka. Nawet nie tyle zwątpienie, ile coś nie sztymuje.

Reklama

– Kiedy ks. prof. Pawlina pisuje do „Niedzieli” swoje teksty publicystyczne, związane z teologią pastoralną, z poradnictwem, na poły z homiletyką, w których ex cathedra jako ksiądz może nie moralizuje, ale daje przykłady dobrego życia, sposobów na życie – on wie, a tutaj nie wie...

– ...nie, bo jego poezja – to mnie ujęło – jest pełna takiego przerażenia, że gdzieś jest dziura, gdzieś ja wątpię, ale przecież muszę działać. I gdzie on szuka pomocy? Jest np. taki wiersz: „skrzywdzony zraniony/ szuka pomocy/ dzwoni telefon...” – pewnie w sytuacji, kiedy sam jest skrzywdzony, kiedy jest zraniony, kiedy sam szuka pomocy... I tu nagle dzwoni telefon. Dalej poeta mówi tak:

„Pan Bóg ciebie naznaczył
dał mi trochę tego dobra
radzę choć sam nie mam pewności
podtrzymuję choć sam ledwo ciągnę
tchnę nadzieją choć moja się gubi
pocieszam choć w oczach mam łzy
otwieram na nowo choć dla mnie
wiele się zamyka
daję nie ze swojego
dlatego wystarcza”.

To jest w tym tomiku – ta odwaga pomocy, chociaż sam wymagam pomocy. To powstawanie, zauważalne w wielu jego wierszach. Ważne jest realizowanie się przez pracę... Nie, właściwie przez szarpaninę, żeby komuś pomóc. Ciekawe, on nie poucza...

– ...nie jest moralizatorem...

– ...nie, bo Pawlina to jest bardzo wyraźny idiom – metafora siebie, którego ratuje otoczenie – parafia... nie parafia – zespół ludzi, z którymi jest. Ich grzechy i kłopoty, z którymi przychodzą, wydobywają go z jego własnych zwątpień. To jest bardzo wyraźne... To jakby Bóg odzywa się do niego przez głos zwątpienia innych. To jest bardzo ciekawe w nim i w tym tomiku, o którym mówię, i to mnie poruszyło.

– Poezja Księdza Profesora to uzupełnienie jego profesji, duszpasterstwa...

– Ks. Pawlina, kiedy wykłada, jest jakby inny, a w poezji nagle zmaga się z samym sobą, właśnie w tym momencie zwątpienia. A poezja jest takim sposobem na to, żeby wydrapać z nas to ziarenko, które jest najbardziej istotne. I właśnie przez zwątpienie on dochodzi do pewnego rodzaju porozumienia, zrozumienia. Ale ważne jest to, że on musi to zrobić dla swoich ludzi, on musi im pomóc.

– Ale poezja może być bardzo blisko teologii...

– Poeta często działa nieświadomie, ale chodzi o rezultat. Niewątpliwie to przekonanie, że wierni, z którymi on jest, ratują go z ciągłej niepewności, zwątpienia – to jest bardzo dużo. To lubię, tego szukam, to bardzo szanuję, bo szanuję zwątpienie. W zwątpieniu zawiera się bowiem konieczność myślenia. A w pewności nie. Im człowiek jest bardziej pewny, tym bardziej gubi myślenie.
Oni (księża) mają często święta samotne, zasuwają, i to bardzo ciężko, a my wszyscy świętujemy... Znam księdza poetę, który na Nowy Rok ciągle leży krzyżem w kościele. – A co mam robić? – mówi. W tym powołaniu żyje się bardziej ze zmarłymi. U ks. Pawliny widać, że to go bardzo dręczy. Dlatego uważam, że jest to bardzo interesująca poezja...

– ...niebanalna...

– ...niebanalna, bo on męczy się ze sobą. Poezja jest trochę oksymoronem, ponieważ chce mówić o czymś, o czym nie daje się powiedzieć zupełnie zwyczajnie, ale o tym, co nie daje się powiedzieć zwyczajnie, chce mówić w sposób jak najbardziej dostępny. Tak ja to rozumiem... Czyli ma też ze sobą (ks. Pawlina) ciągle problemy, jest to nieustanna szarpanina. Dlatego lubię te jego wiersze.

UNICEF: 237 mln dzieci nie ma aktu urodzenia

2019-12-15 13:56

pb (KAI/L’Osservatore Romano) / Nowy Jork

Aż 166 mln dzieci poniżej piątego roku życia nigdy nie zostało zarejestrowanych po urodzeniu. Oznacza to, że jedna czwarta dzieci w tym przedziale wiekowym formalnie nie istnieje. Ponadto 237 mln (mniej więcej jedna trzecia) dzieci na świecie nie posiada aktu urodzenia.

Caritas Polska

Dane te zawiera dokument Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF), zatytułowany: „Rejestracja urodzenia każdego dziecka do 2030 roku: czy jesteśmy na dobrej drodze?”. Analizuje on dane pochodzące ze 174 państw. Wynika z niego, że w ciągu minionych 20 lat odsetek dzieci zarejestrowanych wzrósł z 63 do 75 proc.

Dyrektor generalna UNICEF Henrietta Fore zwraca uwagę, że bez potwierdzonej tożsamości dzieci są często wykluczone z edukacji szkolnej, opieki medycznej, a także łatwiej padają ofiarą wszelkiego rodzaju wykorzystywania i nadużyć. Podkreśla, że każde dziecko ma prawo do posiadania imienia, nazwiska, narodowości i osobowości prawnej. Dlatego „każdy wzrost poziomu rejestracji jest dobrą nowiną”. Największy postęp pod tym względem zanotowano w Indiach (wzrost z 41 do 80 proc. między 2006 a 2016 r.). Jednocześnie Fore wzywa do nieustawania w wysiłkach, aż każde dziecko będzie posiadało dokument potwierdzający jego tożsamość.

Według UNICEF barierę dla rejestracji nowo narodzonych dzieci stanowią: nieznajomość procedur rejestracji; wysokie opłaty za otrzymanie aktu urodzenia; opłaty dodatkowe za spóźnioną rejestrację; duże odległości do najbliższego urzędu stanu cywilnego; tradycyjne zwyczaje różnych wspólnot lokalnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Dzieciątka Jezus

2019-12-16 12:44

Agnieszka Bugała

fotolia.com

Od narodzin Jezusa dzieli nas już tylko... nowenna. Warto w tym ostatnim okresie Adwentu nie ustawać w modlitwie. Nowenna do Dzieciątka Jezus z rozważaniami służebnicy Bożej s. Leonii Nastał może być niezwykłą pomocą w otwarciu serca na narodziny Boga i ujrzeniu w Nim prawdziwego dziecka.

16 Grudnia

Dzień 1

Raduj się, Jeruzalem, niech śpiewa ziemia, Prawa Pańskiego pewność się nie zmienia, wkrótce spełni się zapowiedź, którą Panna z ust Gabriela usłyszała.

Módlmy się:

Boże, Twój Jednorodzony Syn objawił się w naszej cielesnej naturze: spraw, abyśmy zostali wewnętrznie przekształceni przez Tego, który zewnętrznie był do nas podobny. Który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

ROZWAŻANIE:

„Leonio, pójdź do Serca Mej Matki Niepokalanej, spędź 9 dni poprzedzających uroczystość Bożego Narodzenia przy tym Najsłodszym Sercu razem ze Mną Każdy z dziewięciu dni poświęć na uczczenie jednego z dziewięciu miesięcy, jakie spędziłem w tym raju dziewiczym. Pierwszy dzień poświęć na uwielbieniu i miłości Ojca Przedwiecznego, który w myśli Swojej przewidział od wieków stworzenie ludzkości, tajemnicę Wcielenia Swojego Syna. Podziękuj Ojcu Przedwiecznemu za to, że raczył dać ludzkości Swego Syna. Dziękuj Słowu, że raczyło przyoblec na Siebie ludzkie Ciało i Krew Dziewicy Niepokalanej. Uwielbiaj Trójcę Przenajświętsza za stworzenie Maryi, tego najwspanialszego arcydzieła Bożego. Łącz się w duchu z pierwszymi aktami Mojego życia najbardziej ukrytego. Ukryj się i ty w pokorze i wraz ze Mną powtarzaj: Ecce venio. Trwaj w milczeniu, kochaj, uwielbiaj.

Pójdź Moja mała siostrzyczko, zakosztuj słodyczy mleka dziewiczego Mej Matki Niepokalanej. Tym nektarem żywiła Mnie Ona w Mym niemowlęctwie, pragnę, by wszystkie dusze, wybrane dzieci Mej Matki Najświętszej zakosztowały tego napoju. Pragnieniu Swemu czynie zadość już tu, na ziemi, pojąc was Krwią Moją. Mleko Mej Matki Przeczystej piłem w niemowlęctwie, wchłaniając je w Siebie, w Swoją Krew, którą z miłości dla Moich ukochanych zostawiłem do picia wszystkim, którzy zbliżają się do Mnie po życie.

Czy kochasz małość, siostrzyczko Moja? Małe dzieci najchętniej przestają z małymi, bo się nawzajem najlepiej rozumieją. Język maleńkich, niezrozumiały dla starszych, stanowi bogate słownictwo, którym się tak dobrze posługują maleńcy. Dziecino Moja! Ja kocham małość – ukochaj ją i ty. Choćby cię świat nie zrozumiała – cóż ci na tym zależy? Ja zrozumiem twój szczebiot dziecięcy i chętnie będę przestawał z tobą w postawie dziecięcej. Żeby móc zrozumieć Jezusa, trzeba mieć wyczulony umysł słuchu duchowego, trzeba być wiernym żądaniom i natchnieniom Bożym.

W małości można się posuwać coraz głębiej, coraz dalej. Drobne cząsteczki materii można dzielić na drobiny i atomy – jakiż ich koniec? Leonio, dusza ludzka w oczach Boga jest wielka, jest przyszłym udzielnym księciem Królestwa Bożego. Ale w oczach własnych jest niczym, mniej niż atom, a jednak Bóg wie o tym maleńkim nicestwie, obdarzonym bytem i kocha je tak bardzo, że niczego nie szczędzi, by uwielmożnić i wieczną je chwałą przyodziać.

Maleńcy pisać nie umieją sami, trzeba, by ktoś kierował ich ręką. Dla tych, którzy będą cenzurować twoje pisma, będzie to drogowskazem, że nie jest to twoim dziełem, bo małość na to zdobyć się nie może. Bóg działa przez nicość, która Mu pozwala działać swobodnie.

Czy kochasz Jezusa?

Kocham Go – ktokolwiek zada mi takie pytanie – Bóg, czy stworzenie – każdemu odpowiem: kocham Go.

Czy kochasz Go pełnego chwały, czy wzgardzonego przez wszystkich?

Kto mnie pyta – czy to Ty, Najmilszy Jezu? Ty wiesz, że Cię kocham zarówno wśród chwały, jak i wówczas, gdy jesteś cierpieniem okryty. Kocham Go, jak maleńką Dziecinę, i jak Sędziego wieków. Gotowam powtórzyć zarówno wobec świata całego, jak i wobec Trójcy Przenajświętszej.

I Ja cię kocham Leonio, oblubienico Moja. Pragnę, byś w szczególniejszy sposób ukochała Moje niemowlęctwo. Każdy okres Mojego życia ma wartość nieskończoną, Boską. Ten sam Jezus jest wiekuiście w chwale u Ojca, ten Sam jako niemowlę w chwili w żłobie betlejemskim, ten Sam naucza, ten Sam umiera, zmartwychwstaje i żyje chwalebnym i sakramentalnym życiem. Sługa Moja Teresa doszła do doskonałości drogą dziecięctwa duchowego. Postąp o jeden szczebel wyżej, a raczej zstąp o jeden stopień niżej – do niemowlęctwa duchowego.

Zawahałam się, słysząc to, czy wszedłszy na jakąś drogę niemowlęctwa, nie zabłąkałam się na drogi biernego kwietyzmu - ale głos wewnętrzny ciągnął dalej.

Czyż jest na ziemi Zycie Jezusa w Eucharystii? A jednak jest to życie najistotniejsze. Jeżeli wejdziesz na drogę niemowlęctwa, upodobnisz się najbardziej do Jezusa w Hostii – do niemowlęctwa Bożego w żłóbku.

Wytłumaczę ci z czasem, na czym polega droga niemowlęctwa.

Niemowlę jest przede wszystkim uosobieniem niewinności, która płonie w jego oczętach czarującym blaskiem. W duszy jej żyje Trójca Przenajświętsza, bezpiecznie, bo nikt nie ma tyle siły, by rozwalić żyjącą świątynię Boga. Łatwiej rozwalić świątynię z gruzów, z marmurów, czy innego materiału, spojonego cementem. W duszy niemowlęctwa duchowego powinna być również najstaranniej pielęgnowana niewinność. Niezawodne zetknie się dusza z tym, co zmysłowe, ale ma się zachować wobec tego tak, jak niemowlę.

Delikatna miłość Jezusa, pamięć na Jego obecność, życie przy Sercu Matki Niepokalanej sprawią, że dusza przejdzie przez życie sercem nieskalanym, jak Izraelici przeszli sucha stopa przez Morze Czerwone.

A jeżeli dusza powierzy się całkowicie i najzupełniej Bogu i Matce Najświętszej, to nawet utrudzenia nie zazna, bo Maryja Niepokalana przeniesie niemowlę przez wzburzone fale.

- Mój Panie Jezu – a czy mogą pomyśleć o takiej niewinności dusze, które ją już utraciły? Czy mogą się ubiegać o tę niemowlęca miłość, anielskość dusze upadłe, obarczone ciężkimi winami?

- Tak, moje dziecię – chrzest miłości przywróci im anielską niewinność niemowlęcia. Miłość żałująca zaprowadzi je pod krzyż, przed trybunał pokuty, Krew Jezusa spłynie na nie sakramentalnie, jak spłynęła z wodą chrzcielną i zastarzały grzesznik stanie się znów czystym, jak niemowlę po chrzcie świętym. Leonio, dusze za mało wierzą w moc Sakramentu Pokuty, dlatego tak nieufnie odnoszą się do Jezusa – nawet po spowiedzi, a tymczasem Jezus, który jest cały Miłością i przebaczeniem nie myśli o grzechach przebaczonych, ale o tym, w jaki sposób zawrzeć z tą duszą przyjacielskie węzły miłości i wzajemnego oddania się.

Przypomnij sobie Jezusa – Niemowlę ukryte w łonie Matki Niepokalanej, a później żyjące również w całkowitej od Niej zależności tak, że nawet pokarmu nie przyjmował samodzielnie. Któż myślał o tym życiu tak ukrytym? A jednak całe niebo spoglądało z zachwytem na Dziewicę Przeczystą, w której było Życie – źródło wszelkiego życia. Człowiek Jezus miał świadomość Swego niemowlęctwa. Przyjął ten stan wyniszczenia i słabości dobrowolnie, chcąc tym aktem uniżenia wynagrodzić Ojcu za bunt woli człowieka wobec Boga.

Życie Jezusa – Niemowlęcia niech będzie wzorem niemowlęctwa duchowego dusz. I one niech przyjmą to niemowlęctwo świadomie w tym celu, by się całkowicie uzależnić od Boga, od Jego Najświętszej Woli i od Przemożnej Jego Matki Niepokalanej. Niech nie szukają samowolnie dróg świętości, niech Bogu powierzą swoje uświęcenie, każdy niejako ruch życia wewnętrznego, niech uzależnią od Woli Bożej, niech się powierzą Ojcu z ufnością niemowlęcia, nie myśląc nawet o tym, że ten dobry i ukochany Ojciec mógłby je odepchnąć. Któż odrzuca niemowlę? Chyba matka wyrodna – a przecież byłoby zbrodnią przypuścić, że Bóg – Dobroć niepojęta, mógłby tak postąpić ze Swoim dzieckiem i niemowlęciem. Świadomie niemowlęctwo nauczy dusze prawdziwej i najgłębszej pokory. Będzie to jakby stan pokory i ustawiczna świadomość swej niemocy, niezdolności do czegokolwiek w życiu wewnętrznym, bez Boga, bez uprzedniego aktu Jego Woli.

Leonio Moja – dotąd przedstawiłem ci czas i wiek niemowlęctwa, pragnąc pociągnąć cię całkowicie do jego ukochania”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem