2 Tm 4, 1-8
Paweł stawia Tymoteusza wobec Boga i Chrystusa Jezusa w tonie uroczystego świadectwa. Chodzi o słowo niemal sądowe. Posługa słowa odbywa się pod spojrzeniem Tego, który osądzi żywych i umarłych. Wzmianka o objawieniu i królestwie Chrystusa otwiera szeroki horyzont. Głoszenie Ewangelii rozstrzyga się w czasie, lecz należy do wieczności.
Nakaz „głoś słowo” oddaje greckie kēryxon ton logon. Herold nie tworzy własnego przekazu. Ogłasza orędzie powierzone przez króla. Dlatego Paweł wzywa do gotowości „w porę i nie w porę”. Uczeń ma być dyspozycyjny w chwili sprzyjającej oraz w chwili ciężkiej. Trzy dalsze czasowniki wyznaczają posługę pasterza: przekonać, zganić, podnieść na duchu. Wszystko ma dokonywać się z cierpliwością i zdolnością nauczania. Autor widzi już czas, gdy ludzie odwrócą się od zdrowej nauki. Wyrażenie hygiainousa didaskalia należy do języka medycznego. Chodzi o naukę, która leczy wnętrze. Jej przeciwieństwem są opowieści miłe dla ucha, lecz puste. Tymoteusz ma zachować trzeźwość, znosić trud, spełnić dzieło ewangelisty.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Na końcu Paweł mówi o sobie. Czasownik spendomai przywołuje ofiarę płynną wylewaną przed Bogiem. Życie apostoła zostaje opisane jako ofiara dopełniająca się przy ołtarzu Chrystusa. Analusis oznacza odejście, rozwiązanie więzów, zwinięcie obozu, wyruszenie w drogę. Śmierć nie jawi się tu jako klęska. Jest przejściem ku Panu. Obrazy walki, biegu i zachowania wiary gromadzą całe doświadczenie apostolskie. Wieniec sprawiedliwości otrzyma nie tylko Paweł. Otrzymają go wszyscy, którzy umiłowali objawienie Chrystusa. Dobra nowina tego tekstu jest prosta. Wierność nie ginie w oczach Boga.
Mk 12, 38-44
Jezus przestrzega przed uczonymi w Piśmie na terenie świątyni. Nie uderza w samo Pismo. Odsłania wypaczenie posługi. Długie szaty, pozdrowienia, pierwsze miejsca i zaszczytne siedzenia opisują religijność szukającą widzialnego prestiżu. Najcięższy zarzut dotyczy wdów. W Biblii wdowa należy do tych, których Bóg szczególnie osłania wraz z sierotą i cudzoziemcem. Słowa o „pożeraniu domów wdów” mówią o wyzysku gospodarczym ukrytym pod płaszczem pobożności. Długie modlitwy mogą więc osłaniać serce zamknięte na sprawiedliwość. Jezus zapowiada surowszy sąd, ponieważ zło dotyka tych, którzy już są słabi.
Tuż po tym Jezus siada naprzeciw skarbony. Widzi nie kwotę samą. Widzi serce. Bogaci składają wiele. Uboga wdowa wrzuca dwa lepta, najmniejsze monety w obiegu. Marek tłumaczy je na rzymski quadrans, by czytelnik znał wartość. Jezus ogłasza paradoks Królestwa. Ta kobieta dała najwięcej, ponieważ wrzuciła cały bios, całe utrzymanie, całą codzienną możliwość przeżycia. Jej dar odsłania wiarę całkowicie powierzającą się Bogu. Wielu ojców Kościoła widziało w niej obraz Kościoła ubogiego, lecz oddanego bez reszty. W bliskości tej sceny znajduje się też męka Jezusa. On również odda wszystko. Świątynia przyjmuje grosz wdowy i nie umie jej ochronić. Jezus widzi to bez złudzeń. Mimo tego wskazuje na dar, który Bóg przyjmuje z upodobaniem. W Jego oczach mały dar z serca waży więcej niż wielki nadmiar.
