Reklama

Ocalone człowieczeństwo

2016-04-21 11:41

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 17/2016, str. 4-5

Monika Jaworska
W seminarium naukowym w Cieszynie z udziałem dr Wandy Po´łtawskiej wzie?ła udział młodzież

– Pamiętam ten dzień. To było 17 lutego 1941 r. Wtedy, kiedy u mnie w domu trwała lekcja matematyki, przyszli po mnie gestapowcy. Jeden z nich zapytał: „Która z pań to Wanda?”. Odpowiedziałam, że ja, i poszłam z nim na gestapo. Nie protestowałam ani nie broniłam się. Zamknęli mnie z moimi przyjaciółkami w więzieniu na zamku, które już było pełne kobiet. 22 września zabrali nas nagle na ciężarówkę, na dworzec i do wagonów towarowych. Wszystkie byłyśmy imienne aresztowane i przesłuchiwane. Niektórym ogłoszono wyrok śmierci. Wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, że wiozą nas do KL Ravensbrück – zaczyna swoje wspomnienia dr Wanda Półtawska, wieloletnia przyjaciółka Jana Pawła II i była więźniarka KL Ravensbrück – numer obozowy 7709. 6 kwietnia br. dr Wanda Półtawska przyjechała do cieszyńskiego Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego, by podzielić się wspomnieniami i przemyśleniami.

Młoda Wanda Półtawska (ur. 2 listopada 1921 r. w Lublinie) była harcerką. W czasie II wojny światowej włączyła się do walki konspiracyjnej jako łączniczka. Jednocześnie uczestniczyła w tajnym nauczaniu. – W listopadzie 1939 r. jako harcerki złożyłyśmy przysięgę na ręce hufcowej, że jesteśmy gotowe umrzeć za Ojczyznę. Wtedy umrzeć za Ojczyznę to nie była żadna teoria ani sentymentalizm. To była twarda rzeczywistość. Przez wieki obrona Ojczyzny polegała na oddawaniu życia i zdrowia. Człowiek przywiązywał się do Ojczyzny, kochał ją. Naród był wspólnotą ludzi wzajemnie życzących sobie dobrze. Takiej solidarności w narodzie, jak w czasie okupacji niemieckiej, nie było nigdy potem. Wszyscy ludzie razem walczyli o wolność – podkreśla dr Półtawska.

Manewrowali człowiekiem

– Dotarłyśmy do Ravensbrück. Ukazała się nam piękna miejscowość i niemiecki lager zbudowany przed wojną dla przeciwników politycznych Hitlera. Tu ponad połowa więźniarek to były Polki, działaczki polityczne, nauczycielki i uczennice. Wtedy nie wiedziałyśmy, że cały transport ma wyrok śmierci. 18 kwietnia 1942 r. dokonano egzekucji 13 harcerek. Szły w słoneczny dzień przez plac i śpiewały: „Jeszcze Polska nie zginęła”. A potem 13 strzałów... Krematorium jeszcze nie było, więc pochowali je na pobliskim cmentarzu – opowiada dr Wanda Półtawska. Wspomina, że 2 sierpnia 1942 r. razem z nią wywołali 6 dziewczyn z ich transportu. – Byłam przekonana, że idę na śmierć. Prowadzili nas przez plac, ale do rewiru, czyli do szpitalika. Dowiedziałyśmy się, że będziemy operowane – młode, zdrowe dziewczyny. Zaczęłam się bać, nie wiedziałam, co oni chcą zrobić. Zabrali mnie na salę operacyjną. Młody lekarz, dr Fischer, podszedł do mnie, rzucili mnie na stół. Powiedziałam mu po niemiecku, że jestem człowiekiem, a nie zwierzęcie! Protestowałam, bo nie mieli prawa operować młodego zdrowego człowieka! A co robili? Przeprowadzali różne operacje na nogach. Obudziłam się z narkozy z nogą w gipsie i z gorączką... – wspomina dr Półtawska i dodaje: – Po latach okazało się, że Himmler przekazał skazane na śmierć harcerki lubelskie swojemu prywatnemu lekarzowi Gebhardowi, w prezencie do eksperymentów. Potem w Norymberdze tłumaczył się, że przez to, że nas operował, to uratował nas od śmierci. Nieprawda! 5 więźniarek umarło z powodu operacji. Ja też miałam zakażenie, nie wiem, czemu przeżyłam... Na tym procesie były same kłamstwa. W sumie zoperowali 73 Polki i jedną Ukrainkę, młode zdrowe kobiety...

Dr Półtawska przestrzega, że skutki tego manewrowania człowiekiem bez jego zgody są do dzisiaj. – Oni nie mieli prawa tak robić. To spowodowało, że wartość życia ludzkiego spadła do zera. Dzisiaj lekarze też pozwalają manewrować dzieckiem nienarodzonym, a tego nie wolno robić! I nie wolno o tym zapomnieć...

Reklama

Pamięci więźniarek z KL Ravensbrück

Obóz koncentracyjny KL Ravensbrück został wyzwolony 30 kwietnia 1945 r. przez Armię Czerwoną. Senat RP uchwałą z dnia 30 marca 2011 r., ogłosił kwiecień miesiącem pamięci o ofiarach tego niemieckiego obozu. Z tej okazji 6 kwietnia br., Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji – Instytut Nauk o Edukacji w Cieszynie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, zorganizował II seminarium naukowe poświęcone „Pamięci więźniów nazistowskich obozów koncentracyjnych ze szczególnym uwzględnieniem kobiet – więźniarek z KL Ravensbrück”. „Niedziela” objęła patronatem medialnym to wydarzenie.

Gościem honorowym i prelegentem była dr Wanda Półtawska – doktor nauk medycznych oraz specjalistka w dziedzinie psychiatrii, a także profesor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, członek Papieskiej Rady ds. Rodziny i Papieskiej Akademii Życia. Dr Wanda Półtawska przez wiele lat przyjeżdżała na wykłady do Instytutu Teologicznego w Bielsku-Białej w ramach zajęć w Studium Teologii Rodziny, za co w imieniu bp. Romana Pindla podziękowania złożył jej podczas seminarium naukowego wikariusz generalny ks. dr Marek Studenski.

Inicjator i główny organizator seminarium, mgr Jakub Staroń – pracownik Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie, w rozmowie z „Niedzielą na Podbeskidziu” podkreśla, że dla niego to cud, iż dr Wanda Półtawska, mimo wieku i przebytych chorób, dała radę przyjechać do Cieszyna. – Wydział od kilku lat współpracuje z panią dr Wandą Półtawską. Pomysł na seminarium naukowe z jej udziałem narodził się przed kilkoma laty, podczas jednej z rozmów z panią prof. Katarzyną Olbrycht na uczelnianym korytarzu, przy choince bożonarodzeniowej. Wydawało się to trudne ze względu na wiek Pani Doktor. Pomyślałem więc, że może byśmy wysłali do Pani Doktor kartki bożonarodzeniowe, które wykonują studenci pedagogiki na moich zajęciach plastycznych. I tak też zrobiliśmy. Od tego czasu, co roku przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy, kartki studentów z Cieszyna docierają do Krakowa do dr Wandy Półtawskiej. Po czym otrzymuję od Pani Doktor listy, w których dzieli się refleksją na temat otrzymanych kartek, czy może coś zmienić, poprawić w przyszłości – mówi Jakub Staroń. – Tak się złożyło, że ponad rok temu Pani Doktor poprosiła mnie w liście o zorganizowanie seminarium naukowego, które przybliżyłoby młodemu pokoleniu dramat i męczeństwo ofiar – kobiet i dzieci niemieckiego, nazistowskiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück. Pierwsze takie seminarium naukowe zrealizowaliśmy w 2015 r., w kameralnym gronie studentów i wykładowców wydziału cieszyńskiego. Pani Półtawska znów poprosiła o zorganizowanie seminarium, więc tym razem już od grudnia zająłem się przygotowaniami na szerszą skalę. Raz w miesiącu odwiedzałem Panią Doktor w Krakowie, gdzie ustalaliśmy szczegóły wydarzenia. Dzięki temu seminarium mogło się odbyć w takim kształcie – podkreśla Jakub Staroń.

6 kwietnia br. Centrum Konferencyjne cieszyńskiej uczelni pękało w szwach. Pojawili się przedstawiciele duchowieństwa i zgromadzeń zakonnych, władz samorządowych oraz instytucji i stowarzyszeń, kombatanci, harcerze, Polacy z Zaolzia, pracownicy i studenci UŚ oraz nauczyciele i uczniowie szkół z Powiatu Cieszyńskiego. Uczestników seminarium powitał dziekan WEiNoE prof. dr hab. Zenon Gajdzica oraz dyrektor Instytutu Nauk o Edukacji dr hab. Urszula Szuścik. Seminarium prowadziła prof. zw. dr hab. Katarzyna Olbrycht, która określiła dr Wandę Półtawską świadkiem historii i ikoną kultury polskiej. W ramach spotkania odbył się też koncert „In Memoriam” w wykonaniu Ewy Jaślar-Walickiej, Józefa Brody i Katarzyny Brody-Firla, a także prezentacja wybranych wierszy powstałych w obozie w Ravensbrück w wykonaniu harcerzy Hufca Ziemi Cieszyńskiej. Na zakończenie odśpiewano wspólnie pieśń „Ojcowski dom”.

Burmistrz Cieszyna, Ryszard Macura zwrócił uwagę na wątek cieszyński w życiu dr Półtawskiej. – W sierpniu 2015 wspominaliśmy więźniarki z Ravensbrück, w tym panią Władysławę Sikorę z Cieszyna, która z panią Wandą Półtawską przeżyła lata dramatu. Więźniarki i więźniowie obozów koncentracyjnych ocaleli, przetrwali, przekazali pewne wartości dlatego, bo szukali i mieli to „coś” w sobie głęboko zakorzenionego. Naczelna wartość to życie, istnieją jeszcze inne wartości związane z godnością osoby ludzkiej. Nasi bohaterowie umieli wejść w głąb siebie. Dzisiejsze spotkanie jest takim wezwaniem dla nas, żeby nie tylko oddać honor i dowiedzieć się, jak wyglądała nasza historia, ale nade wszystko jest zobowiązaniem, aby wejść w siebie i odnaleźć to, co jest najważniejsze w człowieku – godność każdej osoby. Dla nas wzorem są takie osoby jak pani dr Wanda Półtawska, którzy w tragicznych sytuacjach ocalili człowieczeństwo, odnaleźli w swoim sercu godność osoby ludzkiej. Tego chcemy się od nich uczyć.

„Nie zadowalajcie się miernotą”

27 kwietnia przypadnie 2. rocznica kanonizacji papieża Jana Pawła II, a 1 maja – 5. rocznica beatyfikacji. Jak zaznaczył obecny na seminarium ks. dr Marek Studenski, dr Półtawska była świadkiem nadziei i zwycięstwa człowieka nad złem oraz świadkiem świętości papieża Jana Pawła II. Dr Wanda Półtawska odwoływała się na seminarium do myśli Jana Pawła II. – Terenem naszego działania ma być własne ja, nasza tożsamość. Zadaj sobie pytanie: kim jesteś, kim chcesz być dzisiaj? W jednej z ostatnich encyklik Jan Paweł II zapisał, że światu brakuje mądrości i piękna, a panuje głupota i brzydota. Nie dajcie się wciągać w głupotę i brzydotę, szukajcie dobra i piękna. I pamiętajcie, że każdy czyn przynosi skutek. Nie zadowalajcie się miernotą, dążcie do ideału, a jeśli nikt tego od was nie wymaga, to wy sami wymagajcie od siebie – tak powiedział Jan Paweł II. Wojtyła liczył na młodość – zaznaczyła dr Półtawska, zapewniając obecnych, że każdego może zmienić miłość. – Miarą miłości jest to, ile możesz zrobić dla ukochanej osoby. Moje koleżanki z Ravensbrück były moimi przyjaciółkami. Przyjaźń musi być wspaniałym darem, żeby ludzie nauczyli się wzajemnie czynić dobro. Takie wartości jak miłość Ojczyzny, bliźniego, przyjaźń, dobro wszystkich ludzi, są piękne – powiedziała.

Jakub Staroń podkreśla, że św. Jan Paweł II, a także św. Ojciec Pio, są bliscy dr Wandzie Półtawskiej. – Przez prawie 60 lat przyjaźniła się i współpracowała z Karolem Wojtyłą, późniejszym papieżem Janem Pawłem II. A była to wyjątkowa przyjaźń. Natomiast o św. Ojcu Pio pani Wanda mówi: „Mój osobisty święty” – zaznacza Jakub Staroń. Mowa w tym miejscu o Ojcu Pio dlatego, że w 1962 r. dr Półtawska została uzdrowiona z choroby nowotworowej za jego wstawiennictwem. Potwierdza to zachowana korespondencja między bp. Karolem Wojtyłą a o. Pio, która stała się materiałem dowodowym w procesie beatyfikacyjnym zakonnika z San Giovanni Rotondo. Karol Wojtyła poprosił włoskiego stygmatyka w liście o modlitwę o uzdrowienie. Wanda Półtawska miała się udać na operację, ale okazało się, że ta nie była już potrzebna – rak zniknął. Przy okazji mowy o Papieżu i o. Pio, Jakub Staroń wspomina słowa, które często powracają w trakcie rozmów z dr Półtawską: – Każdy człowiek jest powołany do świętości. A osoba dążąca do świętości charakteryzuje się tym, że nie płynie z prądem tego świata, tylko pod prąd – do Źródła!

Tagi:
Półtawska

Reklama

Niesamowita kobieta

2019-10-01 13:55

Beata Bednarz
Edycja małopolska 40/2019, str. 3

Beata Bednarz
– Jeżeli człowiek przyjmie, że został stworzony przez Stwórcę, to żyje zupełnie inaczej – mówiła dr Wanda Półtawska; tu z Magdaleną Adamczyk w trakcie spotkania

Dopiero wojna przekonała mnie, że może być nieludzki mężczyzna i nieludzka kobieta. Sześćdziesiąt lat starałam się, aby ktoś zrozumiał, co to był za obóz, gdzie były polskie dziewczyny (harcerki) – powiedziała dr Wanda Półtawska w trakcie wieczoru pt. „Ocalić od zapomnienia”. Lekarz psychiatra, w latach 1941-45 więźniarka niemieckiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, spotkała się 24 września z parafianami kościoła Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich i osobami zaangażowanymi w działające tam Duszpasterstwo Osób Stanu Wolnego „Grupę 33”. Pani doktor wiele razy nawiązywała do swojej przyjaźni z Janem Pawłem II i jego przesłań. Podkreśliła: – Ojciec Święty pod koniec życia podsumował swoją naukę jednym zdaniem, że wszystkie problemy człowieka osobiste i wszystkie problemy rodziny, parafii, narodu rozwiązuje genealogia divina – Boże pochodzenie człowieka. Jeżeli człowiek przyjmie, że został stworzony przez Stwórcę, to zupełnie inaczej żyje. Mówiła także o pięknie miłości, o tym, by w dążeniu do świętości nie tracić entuzjazmu i myśleć o dobru. – Tylko twoje dobre czyny. Nic innego nie ma znaczenia w niebie – stwierdziła.

Na zakończenie wieczoru, do którego doszło z inicjatywy „Grupy 33”, prof. Półtawska została nagrodzona odśpiewaną „Barką”. – Dla mnie było to wzruszające i inspirujące wydarzenie. Spotkanie ze świadkiem historii, z osobą, która zdała najtrudniejszy egzamin – z miłości nieprzyjaciół, i która jest obserwatorem świętości życia Jana Pawła II, krzewicielem jego nauki. Jestem urzeczona pięknem, mądrością i dobrocią Wandy Półtawskiej – wyznała Magdalena Adamczyk. Z kolei Anna dodaje: – Niesamowita kobieta, bardzo autentyczna i mocno utwierdzona w swoich przekonaniach. Mnie osobiście otworzyła oczy na wiele spraw, jak dalej żyć i nad czym pracować. Ks. Jan Abrahamowicz, proboszcz parafii na Wzgórzach Krzesławickich, zauważa: – Boża antropologia w ujęciu Jana Pawła II wciąż czeka na odkrycie. Jest to spojrzenie na mężczyznę i kobietę, którego potrzebuje współczesny świat. Czujemy się zaproszeni do ponownego odczytania tekstów Jana Pawła II o małżeństwie i rodzinie, a także powołaniu człowieka do świętości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prawie 60 proc. Polaków chce całkowitego zakazu reklamy alkoholu

2019-12-16 13:37

CBOS, tk / Warszawa (KAI)

Większość Polaków nie chciałaby ani zwiększenia, ani zmniejszenia liczby całodobowych punktów sprzedaży alkoholu – podaje Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS). Ponad połowa ankietowanych chciałaby całkowitego zakazu sprzedaży tzw. małpek a prawie 60 proc. jest za całkowitym zakazem reklamy alkoholu, w tym także piwa.

Andrey Cherkasov/fotolia.com

Niemal powszechny jest pogląd, że nadużywanie alkoholu jest w Polsce dużym problemem – tak twierdzi 91% ankietowanych. Zdecydowana większość Polaków opowiada się za skuteczniejszym egzekwowaniem zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim oraz zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych.

Badanie zostało zrealizowane jeszcze przed pojawieniem się propozycji rządu na temat podwyżki akcyzy na alkohol i zanim w mediach rozpoczęła się dyskusja o cenach alkoholu w Polsce. Ostatecznie, pod koniec listopada br., Sejm przegłosował 10-procentową podwyżkę akcyzy na alkohol i produkty tytoniowe, która będzie obowiązywała od 1 stycznia 2020 roku.

Wśród Polaków dominuje przekonanie, iż ceny alkoholu są raczej niskie – wyraża je 47% badanych. Mniej niż co trzeci Polak uważa, że alkohol jest drogi (30%), a prawie co czwarta osoba nie ma zdania w tej kwestii (23%).

Przekonanie o tym, że alkohol jest drogi, podzielają najczęściej robotnicy niewykwalifikowani (58%), osoby bezrobotne (58%), a także badani w wieku 25–34 lata (39%) oraz o najniższych dochodach na osobę w gospodarstwie domowym (39%). Z kolei pogląd, że alkohol jest raczej tani, częściej niż pozostali wyrażają mieszkańcy ponad półmilionowych miast (58%), osoby z wyższym wykształceniem (55%), badani o najwyższych dochodach per capita.

Ponad cztery piąte Polaków twierdzi, że nigdy nie kupuje alkoholu w sklepach sprzedających go przez całą dobę ani na stacjach benzynowych (83%). Mniej niż pół procent ankietowanych deklaruje, że robi to często (0,4%), a 16% – rzadko.

Najczęściej alkohol w sklepach czynnych całą dobę lub na stacjach benzynowych kupują uczniowie i studenci. Ponad jednej trzeciej osób w wieku 25–34 lata (34%) i pracujących na własny rachunek (39%) zdarza się przynajmniej od czasu do czasu kupować alkohol w takich miejscach. Najrzadziej zaś w sklepach z alkoholem czynnych całą dobę lub na stacji benzynowej kupują alkohol badani powyżej 65. roku życia (95% z nich deklaruje, że nie robi tego wcale), emeryci, renciści (95%) i gospodynie domowe (93%).

Większość Polaków uważa, że liczbę całodobowych punktów sprzedaży alkoholu w ich okolicy należy pozostawić bez zmian (67%), ale prawie co piąty badany (18%) jest zdania, że lepiej byłoby ją zmniejszyć.

Za zwiększeniem dostępności alkoholu najczęściej opowiadają się robotnicy niewykwalifikowani (7%) oraz osoby bezrobotne (9%).

Choć większość Polaków deklaruje, że nie korzysta z całodobowych punktów sprzedaży alkoholu i jest za utrzymaniem ich obecnej liczby, to jednocześnie niemal powszechny jest pogląd, że nadużywanie alkoholu jest w Polsce dużym problemem (91%).

Kobiety częściej niż mężczyźni uważają, że nadużywanie alkoholu jest w Polsce bardzo dużym problemem (50% wobec 36% wśród mężczyzn).

Aż 82% Polaków opowiada się za skuteczniejszym egzekwowaniem zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim. Niemal powszechne jest poparcie dla kampanii społecznych i działań edukacyjnych, które mają na celu przeciwdziałanie alkoholizmowi (w sumie popiera je 90% Polaków).

Ponad połowa badanych chciałaby całkowitego zakazu sprzedaży tzw. małpek: 59% opowiada się za tym rozwiązaniem, z czego 36% – zdecydowanie. Niewiele mniej osób oczekiwałoby wprowadzenia całkowitego zakazu reklamy alkoholu (w tym także piwa) – rozwiązanie to popiera 58% ankietowanych, a w tym 31% – zdecydowanie. Mniej więcej co czwarty badany opowiada się zdecydowanie za zakazem sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych (28%) i prawie tyle samo raczej popiera to rozwiązanie (24%).

Warto zauważyć, że ogólnie Polacy widzą potrzebę wprowadzania ograniczeń lub skuteczniejszego egzekwowania dotychczasowych regulacji związanych z dystrybucją i spożyciem alkoholu.

Badanie przeprowadzono w dniach 3–10 października 2019 roku na liczącej 965 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem