Reklama

Ogarnięci Miłością Serca Jezusowego

2016-04-21 11:41

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 17/2016, str. 4-5

Zdzisław Wójcik
Procesja rozpoczynająca uroczystość konsekracji kościoła

Niedziela Bożego Miłosierdzia, którą w tym jubileuszowym Roku Miłosierdzia przeżywaliśmy 3 kwietnia, wpisze się na trwałe w historię Radymna, a szczególnie w historię wspólnoty parafialnej, której patronuje Serce Jezusowe. W tym dniu metropolita przemyski abp Józef Michalik dokonał uroczystej konsekracji świątyni, przekazując ją i cały trud Księdza Proboszcza oraz parafian do wyłącznej dyspozycji Pana Boga. W wydanej z tej okazji okolicznościowej broszurce możemy przeczytać: „Każda wspólnota ma swoją historię, w którą spogląda nie tylko, by wspominać, ale także dziękować Bogu i ludziom za wszelkie dobro i uczyć się, jak dalej razem żyć”.

Podróż sentymentalna

Uczestnicząc w tej uroczystości, sporo miejsca poświęciłem wspomnieniom. Stara parafia radymniańska pw. św. Wawrzyńca, ze swym przesiąkniętym modlitwą pokoleń kościołem, była do końca II wojny światowej domem modlitwy dla części mojego rodzinnego Ostrowa. Dokładnie pamiętam miejsce, w którym została wysłuchana moja modlitwa, jaką przed egzaminem do tutejszego liceum zanosiłem do Pana Boga. Zachowałem się wówczas nieco dyktatorsko, dyktując Panu Bogu temat z języka polskiego, który chciałem otrzymać. Pan Bóg się nie obraził i rzeczywiście otrzymałem ten temat. A potem przez cztery lata nawiedzałem ten kościół, częściej, aby żebrać o coś niż dziękować, niestety. Wydawało się, że to miasto mojego dzieciństwa i młodości zawsze będzie takie same. Życie jednak ciągle stawia zadania, by uczyć się, jak dalej razem żyć, a św. Wawrzyniec, jak za życia, tak i jako patron parafii, umiał zadbać o „skarby Kościoła”, którymi byli wierni. I tak podzielił się z parafianami ze Skołoszowa, a potem przyszedł czas na samo miasto. Pamiętam rozmowy z ks. prał. Kazimierzem Golenią, który ubolewał, że na nowym osiedlu, oddalonym od parafialnego kościoła, gnieżdżą się różnorakie sekty. „Bardzo przydałby się tam kościół – wzdychał – ale to już nie na moje siły”. Ta troska mojego katechety i proboszcza parafii została przyjęta przez Boga jako modlitwa.

Wola Metropolity

Dzieje nowej parafii rozpoczęły się 26 sierpnia 2006 r., gdy po przejściu na emeryturę ks. Goleni, proboszczem został ks. prał. Czesław Jaworski. Ksiądz Arcybiskup wyraził swoje pragnienie wobec osoby nowego Proboszcza, aby podjął prace związane z budową nowego kościoła. Jeszcze tego samego miesiąca Ksiądz Proboszcz rozesłał prośbę o złożenie ofert na opracowanie projektu architektonicznego kościoła i obiektów towarzyszących. Na początku 2007 r. parafianie wybrali Komitet Budowy Kościoła. Kiedy przeglądam wspomnianą broszurę, kolejne daty przelatują przed oczami jak w kalejdoskopie. Zatrzymajmy się przy niektórych z nich. 14 lipca 2007 r. Ksiądz Arcybiskup poświęcił plac pod nowy kościół. 25 maja 2008 r. Pasterz diecezji wmurował kamień węgielny, a w księdze budowy kościoła napisał: „Z uznaniem wobec dokonań i z nadzieją na dalszą pomyślność w placach budowalnych i duszpasterskich nowego kościoła w Radymnie – błogosławi ks. Józef Michalik, arcybiskup przemyski”. Obok kościoła zaczęły powstawać fundamenty pod budynek Rejonowego Centrum Formacji i Przeciwdziałania Uzależnieniom. 25 grudnia 2008 r., Arcybiskup poświęcił kaplicę w tymże Centrum, która odtąd służyć będzie do sprawowania liturgii aż do czasu wybudowania nowego kościoła. Do poświęcenia nowego kościoła parafianie przygotowywali się przez 9-miesięczną Nowennę prowadzoną przez ks. prof. Franciszka Rząsę. Warto zwrócić uwagę – co nie dziwi znając Księdza Proboszcza – że ważne w tym dziele były nie tylko mury, ale duchowe wznoszenie świątyni serca. Raz po raz parafinie uczestniczyli w duchowych przeżyciach, które umacniały ich wolę i pragnienie jak najszybszego wybudowania Domu Pańskiego. Bp Adam Szal poświęcił staje Drogi Krzyżowej w tymczasowej kaplicy. Przed poświęceniem kościoła ks. prał. Michał Józefczyk przeprowadził rekolekcje parafialne. 15 czerwca, w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, odbyła się uroczystość poświęcenia nowego kościoła i nadania mu przywileju odpustu. Radość tego dnia najlepiej streszczają słowa Proboszcza, który powiedział: „Niechaj Pan Bóg będzie uwielbiony za twoją historyczną decyzję o budowie naszego kościoła, drogi Arcypasterzu. W zlaicyzowanym dzisiejszym świecie wymagało to odwagi”. Odpowiadając niejako na słowa Proboszcza, Ksiądz Arcybiskup wypowiedział swoje świadectwo: „Głęboko wierzę, że od dzisiaj, aż do końca dziejów, parafia Radymniańska będzie zanosić do Pana Boga modlitewne dziękczynienie za waszą dobroć”.

Reklama

Relikwie Świętych

Od tej Sumy w kościele zaczęto odprawiać Msze św. W rok po rekolekcjach ks. Józefczyka odbyły się misje parafialne, które głosili ks. Tadeusz Kocór i ks. Marian Balicki. Wreszcie 22 sierpnia 2015 r. dekretem Metropolity Przemyskiego została ustanowiona parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Radymnie. W oczekiwaniu na konsekrację Ksiądz Proboszcz postarał się o relikwie św. Jana Pawła II, przekazane mu przez abp. Mieczysława Mokrzyckiego, a kilka dni przed konsekracją w pielgrzymce do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego przywieziono relikwie św. Siostry Faustyny. Bezpośredniemu duchowemu przygotowaniu do uroczystości konsekracji przewodził ks. Jan Szeląg.

W czasie uroczystości konsekracyjnych Ksiądz Arcybiskup w homilii wyraził radość, że w ciągu niecałych 10 lat powstała świątynia i Centrum, które z pewnością będzie źródłem wielkiego dobra. „Jak w każdej sytuacji budowy nowego kościoła z pewnością byli tacy, którzy sceptycznie odnosili się do możliwości powstania nowej parafii, czy zdolności tutejszej wspólnoty do wybudowania tak pięknej świątyni. Po raz kolejny okazało się, że wiara nie tylko mury przenosi, ale je wznosi” – powiedział. Wyraził też słowa wdzięczności i uznania dla ks. prał. Czesława Jaworskiego. Swoją homilię zakończył refleksją zaczerpniętą z wywiadu-rzeki z rodzicami prezydenta Andrzeja Dudy. Ojciec Prezydenta zapytany o to, czego życzy swojemu synowi, odpowiedział z całym przekonaniem: „Życzę i modlę się, aby się zbawił”. „I tego samego życzę i będę się modlił dla waszej wspólnoty” – powiedział abp. Michalik. Przed błogosławieństwem Pasterz ujawnił zdrowotne kłopoty Księdza Proboszcza i jego kilka razy wyrażaną wolę przejścia na emeryturę. „Nie zgadzałem się i nie zgadzam, bo wierzę w dobroć ludzi. Skoro Ksiądz Proboszcz przez te 10 lat okazał wam tyle serca, nie wątpię, że i wy nie poskąpicie mu tego daru” – stwierdził.

Na koniec refleksja, do której zainspirował mnie sam Ksiądz Arcybiskup. Proboszcz nowej parafii był moim kolegą seminaryjnym. Pragnę dać świadectwo, że zawstydzał mnie, ale i mobilizował. Był klerykiem wielkiej ascezy. Kaplica była częstym miejscem jego zadomowienia. Nie wiedząc, jak potoczą się jego kapłańskie losy, intuicyjnie umacniał się do kapłańskiej posługi. I rzeczywiście jego proboszczowska droga to droga dwóch płuc – troski o materialny kształt parafii, którymi były kościół w Iskrzyni, gruntowna renowacja kościoła w Tuczempach i to dzieło, o którym opowiadam oraz troska o duchowe zręby wspólnot parafialnych, w których posługiwał. I wreszcie wrażliwość, której nie ujawnia na zewnątrz, ale która uwydatniła się w jego prośbie skierowanej do Arcybiskupa, aby skierował go do Tuczemp, bo tam był chory ksiądz, który potrzebował opieki. Zatem przyjmijcie gratulacje, Księże Proboszczu i Parafianie, i zbawiajcie się otoczeni ogromem miłości Serca Jezusowego.

Tagi:
Serce Jezusa

Serce Jezusa – wspomagaj mnie!

2019-11-13 11:47

Rozmawia Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 46/2019, str. 4

O kulcie Serca Jezusowego w życiu i duchowości św. Jana Pawła II z ks. dr. Stanisławem Grucą SCJ, diecezjalnym dyrektorem Arcybractwa Straży Najświętszego Serca Pana Jezusa, rozmawia Piotr Lorenc

Archiwum prywatne
Ks. Stanisław Gruca SCJ

PIOTR LORENC: – Jak wyglądał kult Serca Jezusowego w życiu Jana Pawła II?

KS. STANISŁAW GRUCA SCJ: – Powszechnie wiadomo, że nasz Papież odznaczał się głębokim kultem do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Niedługo po wyborze na Stolicę Piotrową, podczas audiencji generalnej, w przededniu uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa, odsłonił nieco tajemnice swojego serca mówiąc: „Pragnę więc już dzisiaj, wyprzedzając ten dzień i tę uroczystość, razem z wami skierować wejrzenie naszych serc na tajemnicę tego Serca. Ona przemawiała do mnie od wieku młodzieńczego. Co roku wracam do tej tajemnicy w liturgicznym rytmie czasu kościelnego”.

– Wielkie zdziwienie ogarnęło wielu wiernych, gdy po śmierci papieża kard. Dziwisz oznajmił, iż znaleziono przy nim napisany odręcznie, poskładany w kwadracik akt osobistego oddania Sercu Jezusowemu...

– Rzeczywiście, pośród osobistych rzeczy Papieża odnaleziono mały relikwiarzyk, należący niegdyś do św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Jan Paweł II nosił w nim poskładany w kostkę plik karteczek. Na pożółkłym już papierze Karol Wojtyła spisał własnoręcznie akt oddania się Sercu Jezusa. W związku ze znalezieniem tak ważnej relikwii, kard. Dziwisz dał świadectwo, mówiąc: „Jan Paweł II miał wielkie nabożeństwo do Serca Jezusa. Ale nikt z nas nie wiedział o istnieniu tego relikwiarzyka. Znaleźliśmy go przy Papieżu dopiero po śmierci. Siostry sercanki, które posługiwały Papieżowi, zaświadczają, że Jan Paweł II był apostołem Serca Jezusowego. Odmawiał codziennie litanię do Serca Jezusowego. Ponadto w każdy I piątek miesiąca ponawiał akt osobistego poświęcenia się Jezusowi w tajemnicy Jego Serca.

– W wielu miejscach nauczania papieskiego dostrzegamy charakterystyczne elementy duchowości Serca Jezusowego...

– Trudną rzeczą jest ująć w kilku słowach naukę Papieża na temat Serca Jezusowego. Jan Paweł II pozostawił po sobie najliczniejszy z dorobku wszystkich papieży zbiór wypowiedzi na ten temat. Zbiór ten zawiera ponad 120 dokumentów, wypowiedzi i komentarzy. Zapewne nie uwzględnia licznych komentarzy i tekstów związanych z pobożnością oddawaną Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Dla nas, członków Straży Honorowej, istotnymi wydają się te wskazania, które w jakimś stopniu związane są z misją członka pełniącego straż przy boku Pana.

– Proszę wskazać najważniejsze ...

– Na pierwszym miejscu wymienię „serce”. Papież podczas audiencji generalnej w 1979 r. wyjaśniał znaczenie „serca”. Nie chodzi w nim tylko o symbolikę organu, który warunkuje biologiczną żywotność człowieka, ale jest symbolem całego człowieka, zwłaszcza duchowego. W przebitym boku Jezusa wszystkie pokolenia ludzi uczą się odczytywać tajemnicę serca Człowieka ukrzyżowanego, który był i jest Synem Bożym. Kolejnym ważnym elementem jest kult Serca Jezusowego. Papież w wielu wypowiedziach tłumaczy niestrudzenie, jak rozumieć dzisiaj kult Bożego Serca. Podkreśla, że warto żyć duchowością serca, ponieważ z Serca Syna Bożego, umarłego na krzyżu, wytrysnęło wiekuiste źródło życia, które niesie nadzieję każdemu człowiekowi. Także dzisiaj człowiek potrzebuje Serca Chrystusa, aby poznawać Boga i samego siebie oraz aby budować cywilizację miłości. Według św. Jana Pawła II, również dzisiaj trzeba zadbać, aby posługując się językiem i formami dostosowanymi do naszych czasów, przekazywać następnym pokoleniom zdrową pobożność, która ma polegać na wpatrywaniu się z uwielbieniem w tajemnicę Chrystusa, Boga-Człowieka, abyśmy przez to stawali się ludźmi życia wewnętrznego.

– Wynagrodzenie to następny istotny element duchowości arcybractwa...

– Oczywiście. Wynagrodzenie należy rozumieć jako neutralizowanie zasięgu zła. Papież, powołując się na Leona XIII, przypomina, że misja ta polega na proponowaniu drogi powrotu dla tych, którzy pobłądzili. Jeżeli ciemności opanowały umysł, należy je rozproszyć światłem prawdy. Jeżeli w życiu człowieka zagościła śmierć, trzeba jeszcze bardziej przylgnąć do życia. Z pewnością jest to bardzo ciekawa koncepcja wynagrodzenia, które zwykle rozumiemy w aspekcie duchowym i modlitewnym. Według św. Jana Pawła II, wynagradzać znaczy również działać na rzecz dobra. Ta nasza współpraca w dziele wynagradzania łączy się najpełniej z ofiarą Jezusa Chrystusa w Eucharystii. Przyjmuje również formę ofiar osobistych i wspólnotowych oraz całościowego sposobu przyjmowania życia, które niejednokrotnie znaczone będzie krzyżem.

– I w końcu ostatni element – modlitwa i Msza św. ...

– Dobrze przeżywane uczestnictwo w Bractwie Straży Honorowej będzie prowadzić nas do głęboko przeżywanej Mszy św. jako centralnego momentu dnia. Kult ten, jak zauważa Jan Paweł II, jest zakorzeniony i znajduje swoje zwieńczenie we Mszy św., zwłaszcza niedzielnej, podczas której serca wiernych, zgromadzonych w braterskiej i radosnej wspólnocie, słuchają słowa Bożego, uczą się składać z Chrystusem ofiarę z siebie i całego życia. A z tego miejsca już tylko o krok do miłej Bogu modlitwy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: opieka nad starszymi, to nie tylko leczenie chorób

2019-12-14 16:42

Łukasz Sośniak SJ/vaticannews.va / Watykan (KAI)

„Ludzie starsi, szczególnie ci z niepełnosprawnością i zaburzeniami umysłowymi, mogą się czuć odrzuceni i niepotrzebni. Potrzebują naszej miłości i troski, aby poczuli, że są częścią wspólnoty” – powiedział bp Nöel Simard z Quebecu, członek Papieskiej Akademii Życia. Hierarcha bierze udział w sympozjum poświęconym opiece i zdrowiu psychicznemu osób starszych, które od dwóch dni trwa w Watykanie.

maxlkt/pixabay.com

Duchowość i religia są ogromną pociechą dla osób w podeszłym wieku, ponieważ niosą ze sobą możliwość odnalezienia sensu życia i cierpienia. „Nie można pozbywać się cierpienia przez pozbycie się osoby cierpiącej. Wyzwaniem jest pomóc jej w odnalezieniu radości w ostatnich latach życia” – powiedział bp Simard.

„Żyjemy dziś w świecie, w którym uważa się, że cierpienie nie ma sensu. Dlatego czasami chcemy eliminować nie tylko cierpienie, ale i osobę cierpiącą. Tymczasem, jeżeli tylko możemy, powinniśmy się starać przynieść światło i nadzieję osobom żyjącym z niepełnosprawnością i zaburzeniami umysłowymi. Jeżeli stworzymy im warunki komfortu, miłości i współczucia, ich życie zmieni się na lepsze – powiedział Radiu Watykańskiemu powiedział bp Nöel Simard. – Należy pamiętać, że opieka nad osobami w podeszłym wieku to nie tylko zapewnienie świadczeń medycznych, ale przede wszystkim troska o całego człowieka, obdarowanie ich swoją obecnością. Dlatego uważam, że duchowość w opiece nad osobami w podeszłym wieku jest sprawą podstawową. Bardzo istotne jest tworzenie sieci relacji, aby staruszkowie nie czuli się samotni. Poruszyła mnie ostatnio postawa mojego kuzyna, który każdego dnia przygotowuje dla swojej rodziny posiłki. Przy okazji robi to dla starszych sąsiadów. Przynosi im tym samym nie tylko jedzenie, ale także swoją obecność”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Archidiecezja szczecińsko-kamieńska podarowała szkołę i kościół dla Madagaskaru

2019-12-15 16:04

pk / Szczecin (KAI)

Już w październiku przyszłego roku ma być gotowy nowy kościół i szkoła w Misokitsy w diecezji Morondava na Madagaskarze. Ma to być dar archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej na 50-lecie powstania diecezji.

Paulina Fryszka
Te dzieci potrzebują naszej pomocy

Koszt budowy samego kościoła w stanie surowym to 15 tys. euro. Pieniądze na budowę były zbierane w kościołach diecezji od początku roku. Trwa zbiórka na koszty wyposażenia i na szkołę.

Szczecińska misja wróciła z Madagaskaru. Przedstawiciele Kościoła na Pomorzu Zachodnim zawieźli sprzęt medyczny, szkolny a także pieniądze na budowę szkoły i kościoła w Misokitsy.

Biskup Marie Fabien z diecezji Morondava na Madagaskarze dziękował za wsparcie. - Ta działalność misyjna to odpowiedź na wezwanie Franciszka, żeby wychodzić na obrzeża i nieść Dobrą Nowinę i pomoc tym ludziom – mówił biskup Marie Fabien z diecezji Morondava.

Ks. dr Paweł Płaczek, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, zapowiada, że to początek współpracy z ojcami oblatami, którzy już od 40 lat posługują wśród ubogich w Afryce. Dalej w planach jest adopcja na odległość, która pozwoli na utrzymanie i edukację dzieci w Misokitsy.

- Wzruszającym momentem było to, że zobaczyłem małe dzieci przy budowie szkoły. Pracuje cała wioska. Dzieci przerzucają cement, wożą cegły. Oni mówią, że budują dla siebie i czekają na tą szkołę. Daliśmy im nadzieję i perspektywę rozwoju. I to była potęga wiary, że widzą, że mogą zmienić przyszłość, a potem pomagać lokalnej społeczności – powiedział ks. dr Płaczek.

Dużą część społeczeństwa stanowią animiści, którzy wierzą w wierzenia swoich przodków, bóstwa przyrody. Niektórzy nigdy nie słyszeli o Jezusie.

Ludzie, którzy tam żyją, odwiedzają czarowników. - Znaczące rolę mają lokalni katechiści, którzy przyjęli chrzest i są po lekturze Ewangelii . Oni przedstawiają nową perspektywę. Jeśli nastąpi przełamanie guru, czyli szamana danej wioski i pozwoli dotrzeć do ludzi misjonarzowi, to dalej można ewangelizować – podkreśla ks. dr Płaczek.

W takich osadach Msza św. jest czasem raz na pół roku, ale codzienność to katechizacja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem